Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

1001 poranków mamy

| 19.02.2016, aktualizacja: 19.02.2016 | 2

Pobudki zawsze za wczesne, śniadania zawsze zbyt szybkie, ubieranie zawsze zakończone płaczem. Te poranki to współczesna tortura dla mam. Nie zamieniłabym ich na nic innego na świecie!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
poranek mama i dzieci
fot. fotolia.com
No, może na jeden tydzień mogłabym zrezygnować z towarzystwa moich dzieci już od 6 rano. Albo na dwa. Gdyby nie one, skąd wiedziałabym, o co chodzi w życiu? Jako mama wiem, że chodzi o to, że nie może być zbyt prosto. 

06:11 Jeszcze nawet nie świta, gdy słyszę głośne łeeeeeee z pokoju dzieci. To moja córka. Nie umie jeszcze sama wyjść ze swojego łóżeczka, więc płacze, że stęskniła się za nami przez noc. Kiedy przenoszę ciepłą, zaspaną (choć rozkrzyczaną) istotkę do naszej sypialni i kładę obok siebie, wciąż liczę na jeszcze odrobinę snu. Błąd. Skoro się podniosłam, to znaczy, że plac zabaw "mama" już jest czynny. No to do dzieła!

06:17 Zaczyna gadać, a po chwili dołącza do niej mój syn. Zbudziły go krzyki i ruch w "dorosłej" części domu. Przybiega na bosaka do naszej sypialni i wpycha się do łóżka na czwartego. Ciiiiicho! - próbuję oszukać przeznaczenie i spędzić jeszcze kilka minut sam na sam z moją poduszką. Niestety, przeznaczenie jest nieczułe i wali mnie książeczką po głowie. Drugie przeznaczenie w tym czasie głośno opowiada, co jadło u babci 4 miesiące temu i pyta, jak się nazywała sosna, którą widzieliśmy w parku krajobrazowym w zeszłe wakacje. Czekaj, najpierw muszę sobie przypomnieć, jak ja się nazywam. 

Holly Golightly

06:28 Kawa. Dopóki nie popłynie w moich żyłach ciemna i mocna jak wszystkie te poranki razem wzięte, nici z waszego śniadania, milusińscy. Zresztą, chętnie bym pominęła ten punkt programu. To nie to, że nie chcę karmić moich dzieci. Po prostu rano zwłaszcza lubię sobie pofantazjować, że jestem bezdzietna. Wyobrażam sobie, jak by to było budzić się godzinę później, w pościeli nieumazanej bananem. Wstawałabym elegancko, jak Holly Golightly. Sukienka, pończoszki, kropla perfum i już byłabym za progiem – świeża jak poranek.

06:35 Lustro, na które – niestety – się natykam, wskazuje na coś przeciwnego. Do piżamy mam doczepionego 6-latka w aparacie ortodontycznym i 1,5-roczną dziewczynkę z pełną pieluchą. Mało szykownie. Trudno, wracam do tematu śniadania. A to nie jest łatwy temat. Chciałabym być jedną z tych matek, które stawiają na stole miskę kaszy manny i każą dzieciom zjeść, bez dyskusji. Ja dyskutuję: Zjecie kaszkę? Jajo? A parówkę? To może jogurcik?

06:37 Po czwartym NIE! opuszcza mnie wszelka kreatywność i nastawiam jajo. Faktycznie, nie zjadają. Tuż przed wyjściem z domu powiedzą, że są głodni. To znaczy syn powie. Córka stanie przede mną i z rozdzierającą miną wyrzuci z siebie "AM!". Ale ten problem będę musiała rozwiązać dopiero za godzinę. 

Wyglądam bosko

06:49 Ubieramy się. Nie mam dylematów, co na siebie włożyć. Wybieram strój, który ma najmniej śladów po wklepanych ziemniaczkach. Jeszcze tylko znajdę tusz do rzęs, który córka przedwczoraj gdzieś poturlała. Gotowe! Wyglądam jak... no, po prostu wyglądam. Lepiej nie będzie. 

Synu, ubierz się!

06:57 W pokoju dzieci jakoś cicho. Zaglądam, a tam syn wciąż w piżamie bawi się lego. Córka rozpięła pieluchę i na golasa wyjada ziemię z kwiatów. Ja wam pokażę, zbóje! Niech no tylko znajdę swoją trzecią rękę. Pierwszą zdejmuję córkę z parapetu i z powrotem pakuję ją w pieluchę. Drugą ściągam z syna piżamę i każę mu się ubrać. Po chwili wychodzi z pokoju w piłkarskich getrach i termodynamicznej koszulce ze swoim klubowym numerem. Nie do końca o to chodziło...

07:10 Z córką nie idzie mi łatwiej. Ucieka na widok rajstop, spodenek, sweterka i wszystkiego innego, co wyciągnęłam z szafy. Trudno, łapię zbiega i ubieram ją w cokolwiek, nie przejmując się tym, że się wyrywa i płacze. Ubrałam, ale teraz obie jesteśmy czerwone i rozczochrane. 

07:15 Mam już dosyć.

Mamo, jesteśmy głodni

07:20 No tak, teraz są głodni. Ale zimnego jaja nie chcą. Gotuję im kaszę, a sama połykam dwa jajka z odrzutu. O drugie śniadanie do szkoły nawet nie pytam - po kryjomu wkładam do kanapki trochę ogórka. Może się nie zorientuje. 

07:23 Zorientował się, każe usunąć ogórek. Najchętniej sama bym się usunęła. Używam matczynego autorytetu i krzyczę, że ogórek zostaje. Obrażonego syna odsyłam do łazienki. Córka biegnie za nim. 

07:25 Córka nie chce wyjść z łazienki, bo jeszcze nie skończyła wsmarowywać pasty do zębów w sweterek. Nie mam siły jej przebierać. Przynoszę zestaw naklejek "Pingwiny z Madagaskaru" i największą z nich maskuję plamę na środku małego brzuszka. Syn też chce się przyozdobić. Przykleja sobie 6 naklejek do spodni, ale obiecuje, że jedna będzie dla Piotrka. W porządku. Wychodzimy!

07:38 Wcale nie wyszliśmy. Syn nie może znaleźć piórnika, a córka w tym czasie nauczyła się zdejmować buty i skarpetki. 

Straszna jędza i jej przemiłe dzieci

07:43 Udało się, opuściliśmy mieszkanie, ale teraz nie chcą wsiąść do samochodu. Syn oświadcza, że owszem, może pojechać do szkoły, ale tylko rowerem. Nie, deszcz mu nie przeszkadza. W tym czasie córka uciekła. Doganiam ją tuż przed ulicą i zanoszę z powrotem do samochodu. Wierzga okropnie, ale co zrobić. Synowi każę natychmiast wsiadać do auta. Już nie jestem miła. Jestem okropną jędzą, która od samego rana wrzeszczy na swoje dzieci. Taką mnie stworzyliście, milusińscy. 

PS.
08:15 Udało się! Dzieci odwiezione. Teraz pójdę do pracy i sobie odpocznę...
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

mamuńciu
mamuńciu | 2016-02-22 11:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Porada podwójnej mamy jest ze tak powiem z krainy utopii gdzie mama jest najwazniejsza. Autorce podaje dłoń i dodam ze w pracy gdzie mam hiper kierat i terminowe projekty takze odpoczywam :D

Odpowiedz

Mamma
Mamma | 2016-02-19 20:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mamo! To Ty jesteś kierowniczką tego "bałaganu". Myśl o sobie - dzieci się dostosują :) To Ty tu jesteś najważniejsza!
Podpisała: podwójna mama (synalka i córeczki)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?