Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

2-letni Adaś po hipotermii wychodzi ze szpitala: medyczny cud!

| 12.02.2015, aktualizacja: 13.02.2015 | 2
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
2-letni Adaś wychodzi ze szpitala
fot. Materiały prasowe
Jeszcze nikt na świecie nie wrócił do życia ze stanu tak głębokiej hipotermii, w jakiej był 2-letni Adaś. Dzięki zespołowi prof. Skalskiego chłopiec dziś wychodzi ze szpitala. Rodzice dziękują za uratowanie życia.
Chłopiec spędził w szpitalu ponad 2,5 miesiąca. Hipotermia nie powinna pozostawić poważniejszych śladów: chłopiec czuje się dobrze, chodzi, bawi się, poprawiły się jego zdolności manualne. Rehabilitacja jest nadal konieczna, jednak jego życiu nic już nie zagraża.
Czytaj też: Medyczny cud: dwuletni Adaś wybudzony ze śpiączki

Medyczny cud

12, 7 st. C: tyle wynosiła temperatura ciała Adasia, gdy został przewieziony do dziecięcego szpitala w Prokocimiu. Chłopiec w andrzejkową noc wyszedł z domu w samej piżamce: najprawdopodobniej z domu babci szedł w półśnie do swojego domu. Być może lunatykował. Zmęczony zasnął. Temperatura jego ciała spadła do 12, 7 st. C.
Według skali oceny hipotermii, którą posługują się np. ratownicy TOPR w górach, temperatura ciała poniżej 15 st. C to już ostatni, piąty stopień hipotermii. Oznacza zamarznięcie. Śmierć.
- Gdy Adaś został do nas przywieziony, jego serce kurczyło się raz na kilkadziesiąt sekund, jak u zwierząt zmiennocieplnych. To niesamowite, że przy takim obniżeniu czynności serca dziecko przeżyło. Jeśli uda się je z tego wyprowadzić bez szwanku, będzie to absolutny cud - mówił w grudniu prof. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu.

Adaś wraca do domu

Po kilku dniach Adaś został wyprowadzony ze stanu śpiączki farmakologicznej i odłączony od respiratora, który wspomagał jego oddychanie.  - Dziecko, które było już na drugim świecie, zebrało się i jest z nami. Wróciło do nas, do świata żywych. Mówię bardzo odważnie - jest to sukces. Dziecko wybudziło po takich przejściach, to kapitalna wiadomość - mówi prof. Skalski.
Lekarze byli ostrożni, ale pełni nadziei. Mówili, że jeśli uda się Adasia przywrócić do życia, będzie to kolejny przełom w medycynie, który pokaże, że możliwości ludzkiego organizmu są niezmierzone.
- Przypadek Adasia może wiele zmienić w świadomości ludzi. Jeśli gdziekolwiek na świecie będzie podobne zdarzenie i ratownicy będą mieli osobę z temperaturę 15 st. C. może powiedzą: "Na litość boską tam w Krakowie mieli 12 st. C. Musimy go ratować" - mówił prof. Skalski w wywiadzie dla PAP.
Chłopiec wraca do domu, ale czeka go jeszcze rehabilitacja.
Pani Paulina, mama Adasia, podczas konferencji prasowej wielokrotnie dziękowała wszystkim osobom, które uczestniczyły w akcji ratunkowej, a następnie opiekowały się Adasiem.

Nagroda św. Kamila dla prof. Skalskiego

Prof. Janusz Skalski, szef zespołu, który uratował Adasia, 10 lutego 2015 r. został uhonorowany Nagrodą św. Kamila, patrona chorych i służby zdrowia. Nagroda została przyznana nie tylko za uratowanie Adasia, ale też za całokształt dorobku naukowego prof. Janusza Skalskiego oraz umiejętność leczenia małych serc z niespotykanie wielkim oddaniem.
Polscy lekarze kolejny raz pokazali, że potrafią leczyć - i leczą - na światowym poziomie.


Prof. Janusz Skalski, którego zespół uratował 2,5-letniego Adasia i wiele innych dzieci leczonych w Klinice Kardiochirurgii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu, odbiera Nagrodę Specjalną św. Kamila.

Czytaj też: Czy Polska kocha dzieci?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?