Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak wygląda poród w Polsce? – szokujące wyniki ankiety!

| 15.07.2016, aktualizacja: 16.07.2016 | 13

Ciężarne i mamy, które właśnie urodziły, szczerze powiedziały w anonimowej ankiecie, jak to jest rodzić w Polsce. Zobacz wyniki!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(7)
jak rodzi się w Polsce?
fot. Fotolia
Wyniki ankiety dają jasny komunikat – NFZ niech się bierze do roboty! Kobiety, które wzięły udział w ankiecie, wyraziły szczerze swą opinię. Czy Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza coś z tym zrobić?

W badaniu wzięło udział blisko 4 tys. pań. Warunkiem wzięcia udziału w ankiecie było urodzenie dziecka w ciągu ostatnich 12 m-cy, by opinie były miarodajne z obecnym stanem.

Przedstawiamy w punktach najważniejsze wnioski płynące z testu

  • u 57% kobiet nie został przygotowany plan opieki przedporodowej
Czytaj: Wielkie zmiany w opiece okołoporodowej na korzyść ciężarnych!
  • 46% ciężarnych nie otrzymała żadnych informacji na temat praktycznego i teoretycznego przygotowania do porodu
  • 40% badanych nie uzyskało informacji na temat pielęgnacji noworodka i kamienia piersią
  • 52% kobiet nie wiedziało, kto jest ich lekarzem prowadzącym w szpitalu
  • 47% potwierdza, że nie każde z działań, wykonywanych przez personel medyczny było poprzedzone pytaniem o zgodę pacjentki na jego przeprowadzenie
  • 44% kobiet zgłosiła brak kontaktu "skóra do skóry" trwającego przez 2 godz. po porodzie (!)
  • 58% kobiet potwierdziło, że nikt nie rozmawiał z nimi na temat sposobów uśmierzenia bólu w czasie porodu
  • 45% rodzących nie usłyszało ani razu pytania odnośnie natężenia odczuwalnego bólu
Najlepiej w wynikach ankiety wypadł kontakt ciężarnych i młodych mam z położnymi.

 73% badanych potwierdziło, że zna swoją położną środowiskową już na etapie składania deklaracji wyboru lekarza POZ i pielęgniarki POZ. 

92% mam, które urodziły, mogły liczyć na szybką wizytę patronażową, w czasie pierwszych 6 tygodni życia dziecka. W czasie tych wizyt 94% kobiet potwierdza, że położne oceniły stan zdrowia ich dziecka, a 78% badanych wyznało, że także one uzyskały pomoc w ocenie stanu zdrowia. 

Wyniki ankiety wskazują nad czym warto popracować, by kobiety miały zapewnioną lepszą opiekę w czasie ciąży i porodu. Jak zwykle trzeba się pochylić nad komunikacją i współpracą na linii lekarz-pacjent. 

źródło: NFZ

Czy zgadzacie się z wynikami ankiety, czy macie inne spostrzeżenia? Piszcie w komentarzach!

Zobacz także film, po którym przestaniesz bać się porodu!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (13)
avatar

Alfa
Alfa | 2017-01-08 13:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Boże ,ale wszystkie biedne ,delikatne !!! Rodziłam dwa razy 29 i 28 lat temu .Nie było szkół rodzenia,jednego lekarza prowadzącego !!! Ciąża nie choroba ,więc pracowało się do porodu.Urlop macierzyński trwał 6 tygodni ,wychowawczy ( płatny ) 2 lata !!! Dziecko po porodzie zabierali od razu do sali noworodków i dopiero po 12 godzinach przynosili na pierwsze karmienie. Powiem Wam ,że było to dobre ,bo pozwalało odpocząć po porodzie !!! Rodzina widziała dziecko dopiero po powrocie do domu i to też miało swoje zalety . Nie ma nic gorszego niż niekończące się odwiedziny dziadków,wujków,cioć w momencie ,gdy matka i osesek chcą spać !!! Wracając do porodu ,lekarz przychodził w momencie wystąpienia bólu partego i przyjmował poród.Nikt mi nie pokazywał jak przewijać dziecko,jak je ubierać,karmić piersią !!! Ja to instynktownie wiedziałam !!! Pragnęłam zostać matką i matczyny instynkt podpowiadał mi co i jak mam robić . Poród to naturalna rzecz i jak słucha się swojego ciała nie ma problemu .Córkę urodziłam w 6 godzin ,syna w 2,5 godziny ,na nogi stanęłam 5 godzin po porodzie !!! Teraz chcecie mieć przy sobie tabuny lekarzy ,położnych ,znieczulenia ,a co druga CC ,czyli ciężkiej operacji !!! CC to ostateczność i ma na celu ocalenie życia matki i dziecka !!! Tyle w temacie !!!

Odpowiedz

malwa1234
malwa1234 | 2017-01-07 13:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja rodzilam 3 miesiace temu. Mialam cesardkie ciecie ale o tej mozliwosci dowiedzilam sie dopiero jak bol plecow (mam zrosniete kregi) nie byl do zniesienia i dopiero wtedy Pani sie spytala dlaczego nie chce cesarki bo mialam przy pierwszym dziecku cesarke dla niej bylo oczywiste ze to wiem ( bo mozna juz wybierac) a lekarz sie zapieral ze mowil mi to w czasie badan kontrolnyvh. Bylam wsciekla ze wmawiali mi cos o czym nie zostalam poinformowana. I byl wielki bol bo rodzilam w nocy i musieli budzic personel. Potem opieka zalezala od obsady w danym dniu byly Polozne ktore zagladaly na okraglo czy cos potrzeba czy boli itd no i do dziecka tez przychodzily przewinac i dawaly mleko jak widzialy ze nie chce ssac piersi potem sie okazalo ze mam bardzo malo pokarmu. A jednego dnia byla taka osada ze wogole nie przyszedl nikt chyba ze wziasc poeluchy bo sie skonczyly na innej sali i pamietam smiac mi sie chcialo bo przed obchodem pojawila sie laskawie zeby zmierzyc cisnienie okazalo sie ze mialam wysokie to co pare min przychodzila i mierzyla zeby sie nie okazalo ze nic nie robila. I najgorsze w tym wszystkim wysokie lozka ledwo zejsc i wejsc bo boli no ale co tam. Nikogo to nie obchodzi ze pare godz po cesarce ledwo mozrsz sie ruszuc.

Odpowiedz

stokrotka
stokrotka | 2017-01-06 19:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam rok temu ogólnie poród wspominam dobrze ale chyba tylko dlateho ze po zlych doswiadczeniach po pierwszym porodzie w drugiej ciazy wybrałam lekarza ze szpitala i chodzilam do niego prywatnie placi sie owszem ale opieka super do tego oplacilam polozna ktora byla przy mnie od poczatku do konca tak wiec pieniadze czynia cuda niemowie ze bez tego byloby zle ale wolalam nieryzykowac gdzie przy pierszej ciazy lezalam cala noc sama a lekarz i polozna smacznie spali nikt niezagladnal nawet jak zeszlo znieczulenie to niemial kto podac kolejnej dawki.Dlatego wolalam sie zabezpieczyc w drugiej ciazy.Opieka po porodzie byla ok natomiat wogóle nirbylo pani od laktacji a widzialam ze ogolnie jest z tym problem i sprzydalaby sie fachowa pomoc.Ogólnie stwierdzam ze pewnie mozna miec szczescie i trafic prosto z ulicy na fajny pomocny personel natomiast po swoich doswiadczeniach wolalam nieryzykowac zeby przezyc koszmar taki jakim byl pierwszy poród.

Odpowiedz

Mama Helenki
Mama Helenki | 2016-08-25 09:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ciężarne mają 9 miesięcy żeby się przygotować do porodu! Ja korzystałam z bezpłatnej szkoły rodzenia, czytałam książki, szukałam informacji w internecie tak żeby być przygotowaną. Te informacje są dostępne i to za darmo ale samemu też trzeba się trochę wysilić i ich poszukać! Co do samego porodu (urodziłam miesiąc temu w Poznaniu) to opieka była tak dobra że do tej pory jestem w szoku! Nie miałam opłacone położnej, mój lekarz prowadzący nie pracuje na porodówce, poszłam rodzić "z ulicy". Wszyscy byli profesjonalni i pomocni, panie z poradni laktacyjnej przychodzily codziennie, położne pomagały przy wszystkim, same mówiły żeby je w razie problemów wzywać i naprawdę od razu przychodziły. Jedynie nie miałam kontaktu skóra do skóry przez 2h, bo bylam zażywana, ale w tym czasie córeczka była na rękach u taty. Tak się rozpisalam bo niedawno sama czytałam wszystko o porodach i. bardzo się bałam, a teraz jestem wciąż w szoku że było po prostu fantastycznie!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

nieważne
nieważne | Mama Helenki | 2016-08-25 22:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zazdroszczę. Też urodziłam w Poznaniu i wspominam to jako koszmar. Zero informacji, zero szacunku, zero zrozumienia. Na sali lekarze, położne, studenci i przypadkowe osoby ( brakowało tylko sprzątaczki oglądającej ciekawy przypadek). Brak kontaktu skóra do skóry, brak znieczulenia, brak pomocy po porodzie i wisienką na torcie: szycie bez znieczulenia z komentarzem szyjącego: "nich pani nie przesadza". A później samotna noc na sali bez łazienki ( a na prośbę o pomoc usłyszałam tylko: "przecież pani jest chodząca").
Nie polecam szpitala na Polnej.

Odpowiedz

Adusia
Adusia | 2016-08-21 21:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak czytam o porodach to jestem zdziwiona - choć z opowiadań kuzynek słyszałam wiele. Nie każda z nas może dostać znieczulenie, choć ja dostałam kroplówkę - pierwszy etap porodu 10 godzin. Był na państwowym - miły lekarz i personel. Wszystko było tak jak trzeba i uczyli karmienia, skóra do skóry tez. Nawet przewijania i ubierania dziecka :) A przy bólach nie powinien być personel tylko nasz partner. Personel i lekarz zjawia sie przy ostatni stadium porodu czyli 10stopni rozwarcia ( wiem to od lekarza )

Odpowiedz

patrycja
patrycja | 2016-08-01 12:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jedyne czego mi nie powiedzieli to jak usniezyc bol podczas porodu. Reszra bez zarzutow. Od razu po przecieciu pepowiny i badaniach maluszka, zastosowano "skora do skory" (kangurowanie ) oraz pielegniarki pomogly mi przystawic corke do piersi. Mialam cudowne wspomnienia i tego zycze kazdej rodzacej

Odpowiedz

caro
caro | 2016-07-27 16:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Chodziłam do szkoły rodzenia i co z tego.Teoria to co innego niż praktyka jak nie wiesz jak zastosować. Niby byłam przygotowana, ale ogólnie to klęska z opieką po porodzie, lekarze wpadają i tylko dobrze ok i jak masz jakieś pytania to zbywają. O laktacji już nie wspomnę, przez weekend nikt nie pomógł mi przystawić małego do piersi.. dopiero w poniedziałek była pielęgniarka laktacyjna na szczęście

Odpowiedz

eleonore
eleonore | 2016-07-27 13:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

punkt 1, 2, 3, 4 - przecież to jest obowiązek ciężarnej żeby się w pewnych rzeczach zorientować. Kto ma zrobić ten plan porodu, położna na izbie przyjęć??? Przygotowujesz się do porodu przez te 9 miesięcy, a nie na porodówce. To samo z pielęgnacją dziecka, laktacją, wyborem szpitala.. no bez przesady. Wiadomo, trzeba potem dopytywać, ale to skrajna nieodpowiedzialność przyjść tam kompletnie zielonym. W końcu mamy internet, grupy wsparcia, szkoły rodzenia..

Co do reszty się zgadzam i to naprawdę wymaga zmian. Mamy 21 wiek!

Odpowiedz

mama 4 skrabow
mama 4 skrabow | 2016-07-25 21:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Sama prawda...troche jak bydlo traktowane sa kobiety przychodzace do porodu..Podczas pierwszych skorczow teksty typu: jeszcze nic nie boli a juz steka...to normalka :-( Fatalne uczucie, kiedy ktos do Ciebie tak mowi, juz sie wiecej nie odwazylam "stekac"..potem cierpi sie w samotnosci a polozna przychodzi od czasu do czasu..nikt nie informuje Cie co dalej, o nic nie pyta...a juz napewno nikt nie opowiada o laktacji, karmieniu dziecka...a w TV tak pieknie opowiadaja jak to teraz cudownie sie rodzi w Polsce...owszem, widze poprawe od kiedy zaczelam prywatnie chodzic do ginekologa i akurat podczas porodu ma dyzur...

Odpowiedz

Cała prawda
Cała prawda | 2016-07-20 10:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U mnie w szpitalu nikt nie pomagał kobietom przy problemach z laktacją. Niektórym rodzina zamawiała prywatną pomoc, która przyjeżdżała do szpitala, bo personel miał to gdzieś. To samo było, gdy był problem z dzieckiem. Pediatra przychodziła, mówiła coś od niechcenia i wychodziła. Przy badaniach nie można było się niczego dowiedzieć. Przy wywoływaniu porodu miałam wrażenie, że jesteśmy kurczakami przy taśmie na które się tylko krzyczy. Znieczuleń nie było, nawet płatnych. Był tylko głupi Jaś - jeden, ale jak poprosiłam podczas porodu, położna powiedziała, że zajęty. KOSZMAR! Nie chce więcej przez to przechodzić.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?