Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

5 błędów, których powinnaś unikać na oddziale położniczym

| 29.12.2014, aktualizacja: 29.12.2014 | 17

Która z przyszłych mam nie słyszała narzekań – nierzadko zresztą w pełni usprawiedliwionych – na ginekologów i położne? Czy jednak pomyślałaś wtedy choć raz, że personel medyczny także może mieć uzasadnione powody, by skarżyć się na pacjentki oddziałów położniczych? Sprawdź, czego powinnaś się wystrzegać.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
dziecko, noworodek, krzyk
fot. fotolia
Nie, nie namawiamy cię do bycia nieświadomą przyszłą mamą. Wręcz przeciwnie – już od poczęcia powinnaś mądrze towarzyszyć swojemu dziecku w jego rozwoju i jak najlepiej przygotować się do rodzicielstwa, w tym również porodu. (Staramy ci się w tym pomagać, to nasza misja). Bądź wyedukowaną, świadomą przyszłą mamą: wiedzącą sporo na temat ciąży, dziecka i porodu, znającą swoje prawa i... mającą świadomość własnych ograniczeń. Nawet jeśli chodziłaś na zajęcia w szkole rodzenia (do czego zresztą bardzo zachęcamy), to twoje doświadczenie – zwłaszcza gdy jesteś w ciąży po raz pierwszy – jest niewielkie w porównaniu z doświadczeniem personelu oddziału położniczego. Zamiast więc spoglądać nieufnie na położne i je pouczać(!), wykorzystaj czas pobytu w szpitalu po porodzie, by się czegoś nauczyć. I nie popełniaj kilku kardynalnych błędów, z którymi spotykają się położne na oddziałach położniczych.   

1. Nie ufam personelowi

Dlatego patrzę mu na ręce, gdy dziecko przechodzi pierwsze rutynowe badania, zabiegi i szczepionki, i podchodzę do nich nieufnie. Witamina K? A czy naprawdę jest konieczna? (Tak, chroni przed tzw. chorobą krwotoczną noworodka). Szczepienie przeciwko gruźlicy? Tyle się mówi o szkodliwości szczepień, więc na wszelki wypadek nie pozwalam. Pobieranie krwi z piętki noworodka? Przecież to je boli. (Trzy kropelki krwi pobiera się po to, by wykluczyć rzadkie, bardzo poważne i groźne dla zdrowia dziecka choroby genetyczne: hypotyreozę, mukowiscydozę oraz fenyloketonurię. Dyskomfort spowodowany ukłuciem jest dla noworodka niczym wobec ewentualnych skutków nieleczenia tych chorób).   

2. Wiem wszystko najlepiej i sama wszystkiego dopilnuję

Cóż z tego, że kąpanie, przewijanie i ubieranie noworodka ćwiczyłam tylko raz w szkole rodzenia, w dodatku na lalce? Ale ćwiczyłam! Dlatego mam prawo pouczać położną (a już na pewno studentkę położnictwa), że źle trzyma moje dziecko przy kąpaniu albo ubieraniu. Sama bez wątpienia zrobiłabym to lepiej.   

3. Na pewno jest mu zimno!

I dlatego ubranego w body, pajacyk i czapeczkę maluszka zawinęłam nie tylko w rożek, ale i ciepły kocyk, a na rączki założyłam jeszcze rękawiczki. (Rękawiczki mają chronić noworodka, który często rodzi się z długimi paznokietkami, przed podrapaniem buzi, a nie przed zimnem). Tylko dlaczego on tak płacze? Z przegrzania? Niemożliwe...  

Dowiedz się: Dlaczego noworodek płacze

4. Wszyscy muszą je zobaczyć już w szpitalu!

Nie tylko mąż, ale także: dziadkowie, kuzynka w ciąży, szwagierka, no i przyjaciółki są ciekawi mojego dziecka. Nie mogą się wręcz doczekać, by je zobaczyć i powitać. Przecież nie będą czekać, aż wrócimy do domu, zwłaszcza że po cesarskim cięciu będę w szpitalu prawie tydzień. No i ma mi kto pomóc, bo jestem już bardzo zmęczona – dlaczego to moje dziecko tak ciągle płacze? Dziewczyna z sali obok, mówi, że to ze zmęczenia, bo przy moim łóżku są ciągle tłumy i mały organizm tego nie wytrzymuje... Ale ona pewnie mi zazdrości, bo odwiedza ją tylko mąż.

Przeczytaj także: Życie na sali poporodowej

5. Studenci przy porodzie? Przenigdy!

Nie wyobrażam sobie, by przy moim porodzie byli jacyś studenci, którzy się przyglądają i obserwują, co się dzieje. Czułabym się nieswojo. (W rzeczywistości oprócz studentów wydziału lekarskiego na sali porodowej praktyki mają także studentki położnictwa, które mogą być dla rodzącej dodatkowym wsparciem, czymś w rodzaju douli).

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (17)
avatar

jaaa
jaaa | 2016-11-03 14:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

u mnie pierwszego dnia po cc zwalił się tłum ludzi a następnego musiała mi pomagać znajoma salowa :/
Mąż świętował, teście stwierdzili że jak juz raz byli to więcej nie muszą... i o. Sama byłam później. Dobrze, że mam spokojnego i wspaniałego synka. Już wiem, że kolejnego dziecka nie będzie.

Odpowiedz

Mija
Mija | 2015-07-29 21:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja rodziałam w szpitalu w Roztoce koło Tarnowa, małopolskie. Szpital maleńki, położniczy, żadnych studentów, żadnego "rozdziawiania" się podczas obchodów. Pełna kultura, standardy europejskie, sprzęt najwyższej klasy. Polecam

Odpowiedz

agka
agka | 2015-07-29 18:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wszyscy chcą prywatności ale czy ktoś pomyślał że studenci wiedze zdobywają nie tylko z książek ale głównie w czasie obserwacji na oddziałach może właśnie ten student nauczy się przy nas tego co pozwoli mu pomóc w przyszłości innej kobiecie i jej dziecku

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Paula
Paula | agka | 2016-08-14 21:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Oczywiście, ze muszą obserwować zeby czegos sie nauczyc. Tylko warto wziąść pod uwage, ze nie kazda kobieta jest tak otwarta jak Ty. Dla mnie mlode położne nie ma problemu. Ale nigdy bym sie nie zgodzila na studentów przy moim porodzie. Wybacz, ale dla mnie to by był koszmar. (Tak rodzilam i nie zgodzilam sie)

Odpowiedz

Aneta777
Aneta777 | 2015-04-10 22:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Lwia część wypowiadających się tu mam miała szczęście do porodów opłaconych. Może i się mylę. Jednak wnioskuję tak, ponieważ miałyście Panie salę z odwiedzinami. Ja po porodzie musiałam sama dojść, pchając wózeczek szpitalny z Malutką do sali odwiedzin. Nawet nie wiecie, ile złota bym zostawiła za możliwość odwiedzin. ;) Mąż by popilnował córci, a ja w tym czasie spokojnie bym ściągała pokarm (na początku miałam problemy z karmieniem, więc dziecko dostawało mleko sztuczne). Zwłaszcza krótko po porodzie jest to pomoc nieoceniona. A co do personelu, to owszem. Podczas pobytu na sali poporodowej, po 7 dniach, trafiła mi się taka zołza, że dostałam Załamania Jednodniowego, Za to, jeśli chodzi o położną, która była przy porodzie? Cudowny Anioł. Z taką położną, to bodaj codziennie rodzić. :*

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Bożena
Bożena | Aneta777 | 2015-08-27 16:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie wiem co to za głupi pomysł że odwiedziny są możliwe tylko jak się poród opłaci? Nie żyjemy już w PRLu żeby dzieci przez okno ojcom pokazywać a na oddziały nie ma wstępu... Wszystko jest zależne od szpitala i tego jak zorganizowany jest oddział. U mnie w szpitalu każdy mógł wejśc do sali w odwiedziny tylko musiał się ubrać w specjalne ciuchy jednorazowe i oczywiście w wyznaczonych godzinach. Tak zwanej sali odwiedzin nie było wcale (co może nawet byłoby lepsze,bo leżąc z kimś na sali a go odwiedza na raz stado osób i wpada bez pukania a ty sobie np. wietrzysz krocze albo cokolwiek to jest niekomfortowe...).
Nie miałaś czasu odciągać pokarm na oddziale? No proszę Cię... w szpitalu nie masz nic innego do roboty prócz zajmowania się sobą i dzieckiem. Ojciec tu do niczego nie potrzebny. Noworodki w większości śpią. Więc masz mnóstwo czasu (inaczej niż w domu, bo w szpitalu masz jedzenie, sprzątać nie musisz itd...) To jest czas wyłącznie dla Ciebie i dziecka. Aż żal czytać jak wygodnickie są niektóre kobiety...

Odpowiedz

Maminkaa
Maminkaa | 2015-03-12 11:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

:) Ja rodziłam pierwszy raz półtora roku temu i cóż - ufałam personelowi w pełni! Trafiłam na bardzo miły personel, gdzie wszystko dokładnie i wyczerpująco mi tłumaczyli. Pierwsze dziecko - wiadomo człowiek zielony, więc prosiłam położne o pomoc na początku w każdej sytuacji. Na sali było straaasznie ciepło, więc malutki był tylko w body (z krótkim rękawkiem) i pajacyku, okryty cieniutkim kocykiem :) i chyba nie narzekał bo większość czasu spał ;) Odwiedzał mnie tylko mąż (i było mi z tym dobrze, po co ma się ktoś kręcić po sali i przeszkadzać innym) i w jeden dzień na chwilkę teściowa przyszła :) studenci? na szczęście ich nie było dużo, była tylko bardzo młodziutka przyszła pani doktor. Była przy mnie cały czas podczas 2 fazy porodu, całe 1,5 godziny! i jestem jej za to bardzo wdzięczna :) bo gdy mąż wychodził odetchnąć świeżym powietrzem, ona zajmowała Jego miejsce :)

Odpowiedz

MagdaEM
MagdaEM | 2015-03-12 10:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja mama kiedy urodziła mnie 38 lat temu na Karowej, mówiła że studentka która się nią wtedy opiekowała to był anioł zesłany przez Boga. Jej pomoc była nieoceniona.

Odpowiedz

Dora
Dora | 2015-01-20 21:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Niestety ja nigdy nie zapomnę oskarżeń pani położnej że dziecku ma zimne raczki (jak wiadomo to wina niedojrzalego układu krążenia) przez co musiały kłuć trzy razy... Byłam młoda i niedoświadczonych mamą, trafiłam na fatalny persone. Oczywiście karmić piersią też powinnam umieć bo jak to?

Odpowiedz

Zuzia
Zuzia | 2015-01-18 14:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Do sąsiadki z łóżka obok po cc przyszło pierwszego dnia około 15 osób! Synek ryczał a oni robili zdjęcia z fleszem! Wychodziłam często z moim synkiem z sali bo chciałam spokoju. Na drugi raz powiem głośno co myślę i poproszė o pomoc połoźne. Mnie odwiedzał tylko mąż i było super :-)

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Justi
Justi | Zuzia | 2015-07-29 14:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Znam ten ból odwiedzających ,do mnie przychodził tylko mąż a do kobietki obok tłumy moim zdaniem powinno być ograniczenie bo wiadomo kobieta po oprodzie czuje dyskomfort ja nie wiedzialam jak z łożka się ruszyc ,wiadomo z kobiety po porodzie leci ,przy kolejnym porodzie chyba będe zwracać uwagę

Odpowiedz

malgosia
malgosia | Zuzia | 2016-08-14 21:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja rodzilam dwa miesiace temu w Lodzi w Madueowiczu i tam jeast wyrazny przykaz ze w sali u pacjentki moze byc tylko jedna osoba odwiedzajaca. Jak na imieniny poprosilam zeby oboje rodzice weszli ze mna posiedziec ( a mialam jednoosobowa sale,w iec nikomu nie przeszkadzalam) toi tak troche krecily nosem, ale lezalam tam prawie dwa tyg, wiec sie zgodzily:p

Odpowiedz

Asia
Asia | 2015-01-17 11:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ogólnie bardzo dobre rady :) zwłaszcza te o przegrzanie i tłum gości... jak ja będę na sali z jakąś matką z bandą gości to oszaleje... Jakby 2 dni czekania miało cokolwiek zmienić... ale z tym patrzeniem na ręce położnym i lekarzom to myślę, że wynika to z faktu iż, sporo się mówi w telewizji (wiem, wiem że często to manipulacje...) o przeróżnych błędach począwszy od złamań aż do zamiany dzieci... Myślę, że to kieruje mamami w szpitalach...;/ a ze studentami zgodziłabym się na dwie dziewczyny max..gdzieś muszą się nauczyć... ale jak się zgodzisz to w szpitalu na głowę wejdą i się zaraz kółeczko zrobi w okół łóżka;/ a to już ani wsparcie, ani pomoc... Proszę o więcej materiałów z porodówki :) jakoś się trzeba przygotować a termin coraz bliżej...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Anka
Anka | Asia | 2015-02-08 10:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja się na studentów zgodziłam. Było ich troje - dwie dziewczyny i chłopak. Muszą się gdzieś uczyć... Skąd wiem, czy za jakiś czas to nie oni będą odbierać mój kolejny poród? Niestety dziewczyny były tragiczne, gadały o jakiś ciuchach i torebkach i położna, która była ze mną (swoją drogą super kobieta) po prostu, bez ceregieli, je wywaliła! A chłopak w tym czasie cichutko siedział w kącie i od czasu do czasu pytał o coś położną. Takich studentów trzeba wspierać :)

Odpowiedz

smutaska
smutaska | Asia | 2016-08-14 21:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mojej corki najpier ktoras polozna zlama obojczyk,a po 5 dniach, jak juz byl zrost, to pediatra przy padaniu zlamala go ponownie ..... Myslalam ze babsztyla rozszarpie:( po pierwszym zlamaniu nie odstepowalam malej na krok, jak tylko gdzies brali mala to szlam za nimi

Odpowiedz

smutaska
smutaska | Asia | 2016-08-14 21:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A co do stażystów i studentow - jako nauczycielka nie mialam nic przeciwko .na poczatku zle sie z tym czulam, bo to jednak krepuje, ale potem przeatalam o nich myslec.

Odpowiedz

Ixi
Ixi | smutaska | 2016-10-11 23:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja na studentki sie zgodzilam. I byly super. Staraly sie, pomagaly we wszystkim, byly bardziej zaangazowane niz polozne. Szczegolnie jedna. Sama zglaszala sie do wykonywania roznych czynnosci przy mnie. Dzieki temu czulam sie naprawde zaopiekowana. Mysle ze next time tez sie zgodze na studentow bez problemu.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?