Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Matka Polka Skarżypyta – felieton Karoliny Piotrowskiej z Lepszyporód.pl

| 05.01.2015, aktualizacja: 07.01.2015 | 3

Skąd wzięła się akcja „Lepszy poród”? Dlaczego spotyka się z krytyką położnych i lekarzy? Czytaj felieton pomysłodawczyni akcji, Karoliny Piotrowskiej, psycholożki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
akcja Lepszy poród
fot. Fotolia

Na przełomie października i listopada 2014 r. wystartowałyśmy z akcją „Lepszy poród” – my organizatorki, my kobiety, my matki i przyszłe matki. Jak można się było spodziewać, oddźwięk na nasz apel o udostępnianie kartek ze wspomnieniami porodowymi jest ogromny. Pojawiają się więc zdjęcia coraz to nowych dziewczyn, które spisują swoje odczucia z porodówki w akcie niemego  protestu przeciw łamaniu ich praw a zarazem w geście solidarności z tymi, które dopiero pójdą rodzić. W ślad za zdjęciami idzie jednak druga fala, bardziej podstępna, wezbrana i głośna – fala krytyki.

O porodzie jak o zmarłym?

Co zaskakujące, choć media piszą o akcji, to cichym milczeniem lub jawną krytyką komentują ją środowiska najbliższe kobietom rodzącym. Odezwały się bardzo szybko położne i lekarze, którzy negują cele akcji. Wytykają nieprecyzyjność petycji. Żalą się, że ruch ten tworzy zły obraz personelu medycznego i samego porodu. Kartki, choć spisane anonimowo i nie podpisane nazwiskiem czy nawet placówką, w której poród się odbywał, najwyraźniej zostały odebrane jako atak personalny. Odnieść można wręcz wrażenie, że w Polsce mówić można o porodzie jak o zmarłym – dobrze albo wcale.

Szokujące kartki z porodowymi wspomnieniami – obejrzyj galerię

W ogniu pytań i podejrzeń

Padają więc pytania „Czy wszystkie kobiety są niezadowolone ze swoich porodów?”, „Czy wszystkim było źle?”. I okazuje się, że odpowiedzi nikt nie zna. Brak jest badań opinii społecznej. Co prawda na podstawie dokumentacji medycznej można policzyć jaki procent kobiet w trakcie porodu został poddany znieczuleniu, a ilu wykonano epizjotomię (nacięcie krocza), jednak są to dane, które nie uwzględniają takich zmiennych jak zgoda rodzącej na wykonywany zabieg bądź sposób dostarczenia informacji o danej procedurze. Tym samym jasne staje się, że nie wiemy ile kobiet jest zadowolonych ze swoich porodów, w ilu porodach zostało złamane prawo, jak często kobiety są ofiarami nadużyć! Gdy doszłyśmy do tej konkluzji, wdrożyłyśmy błyskawiczną akcję „Policzmy się!”. Prostą ankietę internetową, która potrwa do lutego 2015 r. Zorganizowanie tego zajęło nam 3 dni, 4 telefony i kilka maili. Nasz prywatny czas, zaangażowanie i siły. Tylko tyle, aż tyle. (Swoją drogą ankieta ta, choć ważna z punktu widzenia dalszego monitoringu i wprowadzaniu zmian, niczego nie wnosi do samej celowości akcji. Ile procent kobiet musiałoby powiedzieć, że „mój poród był dobry”, aby pozostałą część porodów uznać za nieistotną? Zwyczajnie nie zgadzamy się, aby jakakolwiek kobieta powiedziała: „Moje prawa w porodzie zostały złamane” – złamane prawo zawsze jest powodem do wnoszenia skarg, wzywania prokuratury i dochodzenia odszkodowań.)

Dołącz do akcji i wypełnij ankietę na stronie internetowej akcji Lepszy poród: www.lepszyporod.pl!

Skarżypyta spod kopyta

Właśnie tu dochodzimy do miejsca, które jest chyba najbardziej bulwersujące. Miejsca, dla którego w ogóle jest jakaś krytyka, jakiś protest. Bo wydaje mi się, że to nie same kartki i trudne doświadczenia tworzą tą negatywną reakcję (gdyby tak było, ta akcja nie miałaby miejsca, bo wszystko załatwiane byłoby od ręki, gdy tylko zdarzenie trudne miało miejsce).

Problematyczne jest  spotykanie twarzą w twarz z nowym pokoleniem. Dziewczyny i kobiety, które dorastały w erze post-PRL, w świecie, w którym nie muszą się uznawać za feministkę, by żądać i oczekiwać respektowania należnych im praw. One nie idą do szkoły, do pracy, na porodówkę z pytaniem: „Przepraszam, czy mi uprzejmie wolno by było…?”. One wiedzą, czego chcą. Są niezależne, nowoczesne, doinformowane. Mają swoje zdanie.  A czy to tak przystoi młodej matce mieć własny ogląd świata? Przecież skoro inne tak urodziły to i ona urodzi. A potem zaraz z oddziału wyjdzie i pogrążona w swoich nowych obowiązkach zacznie rozumieć, że warto pytać o radę, prosić o pomoc, pokazywać że się nie ma siły, czasem coś przemilczeć... Tymczasem ktoś je wzywa by pisały skargi, by oceniały, by masowo i ochoczo wysyłały protesty do ordynatorów. By przenosiły swoje nowoczesne podejście do świata, pracy, należnych im praw na porodówkę i dalej, w resztę swojego macierzyństwa…

Czytaj więcej: Twoje prawa na porodówce.

W kręgu kobiecej mądrości

Wbrew pozorom nowoczesność nie kłóci się z tradycją. Współczesne mamy odkrywają, że potrzeba jest bliskich relacji kobiet z innymi kobietami. Kontaktu, który kiedyś zapewniany był w lokalnych społecznościach i wielopokoleniowych rodzinach. Potrzeba nam kobiecej mądrości, opowieści, kobiecego spojrzenia na świat i kobiecego odczuwania świata. Wzajemnego wsparcia. W tych kobiecych kręgach można snuć baśnie o pięknych narodzinach dzieci oraz można działać, by wizje te zrealizować.

Kręgi kobiecej mądrości otwarte są na różne spojrzenia na świat, a w tym naszym, lepszoporodowym kręgu jest szczególne miejsce – przyjazne położnym i lekarkom, które są jak strażniczki tego magicznego momentu życia, gdy z dziewczyny rodzi się matka. Pamiętajmy jednak, że ten krąg musi być również dla tych z nas, które doświadczyły chwil trudnych i ciężkich – właśnie dla nich obcowanie z kobiecością, możliwość snucia opowieści, odczucie akceptacji daje szansę transformacji doznanego bólu i krzywdy, możliwość przeobrażenia złych wspomnień i ostatecznie szansę na dalszy wzrost.

Autor: Karolina Piotrowska, psycholog, seksuolog, hipnoterapeuta, pomysłodawczyni akcji Lepszyporód.pl
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

świadoma
świadoma | 2015-01-09 23:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Baba Jaga - to nie jest feminizm, tylko normalność. Nazywanie normalności (czyli tego, że szanuję samą siebie, swoje prawa i oczekuję tego szacunku od innych) feminizmem mi osobiście - jako kobiecie - się nie podoba. Bo to brzmi tak, jakby prawa mężczyzn były oczywistością, a o prawa kobiet należałoby jakoś szczególnie walczyć, żeby w ogóle miały rację bytu. Nie zgadzam się z tym, żeby normalność była nazywana feminizmem - może wiele lat temu, kiedy kobiety rzeczywiście tych praw nie miały, ale nie dzisiaj.

Odpowiedz

Baba Jaga
Baba Jaga | 2015-01-09 21:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

" w świecie, w którym nie muszą się uznawać za feministkę, by żądać i oczekiwać respektowania należnych im praw. One nie idą do szkoły, do pracy, na porodówkę z pytaniem: „Przepraszam, czy mi uprzejmie wolno by było…?”. - ale to właśnie jest feminizm!!!

Odpowiedz

mamulka
mamulka | 2015-01-08 22:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja akcję popieram. Zawsze jak rodzi się coś ważnego i nowego, ci którzy lubią stare układy, protestują, tak juz jest, nie trzeba sie martwic

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?