Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Alicja Janosz o panice na porodówce i rodzicielstwie bliskości

| 14.01.2015, aktualizacja: 14.01.2015 | 0

Niechciana cesarka, panika na porodówce, wychowanie bez przemocy... Poważne, życiowe tematy w ciekawej i bardzo szczerej rozmowie z Alicją Janosz, mamą Tymka.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Alicja Janosz wywiad dla Babyonline.pl
fot. ONS
Patrząc na Alicję Janosz, myślimy o nastolatce, która wygrała pierwszą edycję „Idola”. A ta młoda piosenkarka jest już żoną i mamą. Fajną, świadomą, nowoczesną mamą. Oto dowód.

W połowie września 2014 roku zostałaś mamą. Pamiętasz jeszcze swoją reakcję, gdy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży?

Oczywiście! Najpierw poczułam ogromną radość, a po chwili przerażenie i obawę o to, czy Tymek urodzi się zdrowy. Zrozumiałam, że teraz jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za tego małego człowieka, którego za dziewięć miesięcy sprowadzę na świat. Żeby przygotować się do nowej roli, przeczytałam chyba ze dwadzieścia poradników dotyczących ciąży i macierzyństwa.

Co najbardziej spędzało ci sen z powiek?

Jeszcze zanim urodził się Tymek, wiedziałam, że będzie mi zależało na karmieniu piersią, bo uważam, że ma ono ogromny wpływ na zdrowie dziecka i sprzyja budowaniu rodzicielstwa bliskości. Jak się okazało, w praktyce wcale nie było to takie łatwe!
Gdy pierwszy raz trzymałam synka w ramionach, zastanawiałam się, czy będę w stanie go wykarmić. Byłam spanikowana!
Brakowało mi pewności siebie, spokoju i wiary w to, że wszystko przebiega prawidłowo i że siary mam tyle, ile moje dziecko potrzebuje, a mleko pojawi się lada moment. Teoretycznie wiedziałam, że noworodki tracą na wadze po urodzeniu. Mimo to dałam sobie wmówić, że mój pokarm mu nie wystarcza.

Jeśli chodzi o karmienie piersią, szpitale często nie służą młodym mamom.

Całe szczęście trafiłam na dobrą opiekę, choć dotarło do mnie zbyt wiele skrajnych opinii o laktacji i pogubiłam się w tym. Nie rodziłam naturalnie, bo tuż przed porodem okazało się, że Tymek jest ułożony pośladkowo i trzeba wykonać cesarskie cięcie. Po zabiegu czułam się fatalnie, dlatego przez pierwsze dwie doby po porodzie, choć „kangurowałam” synka i przystawiałam go do piersi, to Tymkiem zajmował się głównie Bartek, mój mąż.

Szybko wracasz na scenę!

Kilka tygodni po porodzie, pojechałam z Tymkiem na koncert naszej grupy HooDoo Band. To był mój powrót do życia zawodowego i wielki zaszczyt, bo graliśmy na jednej scenie z moją ukochaną Edytą Bartosiewicz i Fismollem. Ostatni raz stałam przed publicznością trzy tygodnie przed porodem. Ja śpiewałam, a Tymon bujał się w brzuchu i słuchał głośnej muzyki. Śmiejemy się z mężem, że pewnie dlatego nie ma kłopotów z zasypaniem.

Czy to oznacza, że rezygnujesz z urlopu macierzyńskiego?

Nie! Na razie zostaję w domu z synkiem. Tak naprawdę dopiero teraz nauczyłam się rozumieć jego potrzeby i sygnały, rozpoznawać, co oznacza jego postękiwanie. Z każdym dniem czuję się coraz pewniej w roli mamy, ale lada moment chciałbym wrócić do swoich pasji, bo wierzę, że wszystko można pogodzić.

Od czego zaczniesz?

Poza występami, na pewno od ukochanej jogi. To będą pierwsze dwie godziny, które wygospodaruję tylko dla siebie.

Dla wielu osób wciąż jesteś nastolatką z "Idola", a nie dojrzałą kobietą, matką.

To pewnie przez moją kubaturę! (śmiech) Ale wierz mi, bolesną lekcję dorastania odebrałam dawno temu. Rok po programie przeszłam okres buntu. Ponosiłam konsekwencje za decyzje innych ludzi. Ale naprawdę dojrzałam dopiero wtedy, gdy dowiedziałam się, że zostanę mamą. To był też moment, w którym odcięłam pępowinę od swojej mamy, choć to do niej najczęściej dzwonię po poradę. Przez to, że awansowałam do samodzielnej roli rodzica, moje wyobrażenie o sobie i o relacjach z moimi rodzicami też się zmieniło.

Za co jesteś im najbardziej wdzięczna?

Mama i tata nauczyli nas szacunku do drugiego człowieka, wiele razy pokazali, że należy być pomocnym dla innych. Zawsze hołdowali zasadzie, że im człowiek ma więcej do powiedzenia, tym mniej mówi.

A ty czego chcesz nauczyć swojego syna?

Wierzę, że jeśli od początku darzymy dziecko szacunkiem, ono odpowie tym samym. Razem z mężem stawiamy na wychowanie w miłości i na rozwiązywanie problemów bez przemocy. Chcę zapewnić Tymonowi spokój i harmonię, pokazać mu, jak wiele jest na świecie piękna, ale bez fałszowania rzeczywistości. Nigdy go nie okłamywać. Nie podcinać skrzydeł, tylko wspierać w każdej sytuacji.

Nawet wtedy, gdy zechce zostać muzykiem?

Fakt, jest genetycznie obciążony (śmiech)! Widzę, że już teraz muzyka ma na niego kojący wpływ. Kiedy zaczynam mu śpiewać, Tymek gaworzy albo zmienia mu się wyraz twarzy, jakby się zasłuchiwał.

W piosenkach mamy?

Na razie w kołysankach z Kubusia Puchatka, ale zna też moją nową płytę, bo nagrywaliśmy ją, gdy był jeszcze w moim brzuszku.

Nie myślałaś, by nagrać płytę z kołysankami?

Płyty z kołysankami raczej nie wydam, ale mogę zdradzić, że mam już nowy projekt skierowany właśnie do najmłodszych.

Będzie on połączeniem twoich pasji?

To tajemnica! Kiedyś byłam pewna, że najpiękniejszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła, była muzyka. A dziś już wiem, że jest nią macierzyństwo!


Zmęczonym mamom, które mają czasem szczerze dość macierzyństwa polecamy: Dorota Gardias mówi o baby bluesie i hardkorze po porodzie
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?