Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Apel do położnych i lekarzy: szanujcie butelkowe mamy!

| 03.02.2016, aktualizacja: 03.02.2016 | 45

„Kiedy powiedziałam lekarce, że po 6 tygodniach po porodzie straciłam pokarm i nie mogłam dalej karmić piersią, usłyszałam od niej: Zawsze można, tylko nie zawsze się chce!" – mówi Ala.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
Karmienie butelką
fot. Fotolia
Pod koniec stycznia 2016 r. w amerykańskich standardach okołoporodowych znalazł się nowy zapis. Mówi on: Każda świadoma decyzja mamy co do sposobu karmienia dziecka zasługuje na wsparcie lekarza – bez względu na to, czy jest to decyzja o karmieniu piersią, o karmieniu mieszanym czy o karmieniu mieszanką modyfikowaną.

W Polsce butelkowe mamy na taki zapis w standardach okołoporodowych nadal muszą poczekać. A póki go nie ma, to wciąż w szpitalach czy przychodniach są traktowane jako „matki gorszego sortu”: niedouczone, samolubne i niedojrzałe do macierzyństwa.

Uwierzcie: chcieć to nie zawsze móc

Mówi Ala, mama dwóch córek:
"Dla mnie to było oczywiste, że będę Kasię karmiła piersią , no i karmiłam przez pierwsze tygodnie na okrągło, dzień i noc. Wiedziałam, że na początku może być trudno, że dziecko musi nauczyć się ssania, i że noworodki mają prawo "wisieć" non stop na piersi.

Tylko, że kiedy poszłam z nią na pierwsze szczepienie i ważenie, to okazało się, że Kasia po 6 tygodniach życia waży dokładnie tyle samo, co w dniu urodzin… Lekarka kazała mi ją dokarmiać łyżeczką, ale to była dla nas obu mordęga, więc w końcu złamałam się, kupiłam mieszankę i podałam jej butelkę. I nagle okazało się, że moje dziecko jest w stanie przespać spokojnie 3 godziny.

Kiedy 1,5 roku później urodziłam drugą córkę i leżałam z nią w szpitalu, lekarka podczas obchodu zapytała mnie – tak, jak się zwykle pyta młode mamy – czy to mój pierwszy poród, czy moje pierwsze dziecko karmiłam piersią itd. Odpowiedziałam, że karmiłam, ale tylko przez 6 tygodni, bo potem straciłam pokarm i już nie mogłam. Ona na to odpowiedziała: "Zawsze można, tylko nie zawsze się chce". Pewnie nawet nie wiedziała, że tym jednym bezmyślnym i nieprawdziwym zdaniem przekreśliła moje półtora roku macierzyństwa.
Nawet nie miałam siły, żeby przekonywać ją, że chciałam i to bardzo, ale po prostu nie wyszło. I nie ma w tym mojej winy, bo chcieć to nie zawsze móc."

Owszem, wspierajcie w karmieniu piersią – ale róbcie to mądrze

Kiedy z kolei ja urodziłam pierwszą córkę, podczas mojego pierwszego karmienia piersią towarzyszyła mi położna. Jeden jedyny raz.

Nikt ze mną nie porozmawiał, dlaczego warto karmić piersią. Nikt nie przestrzegł mnie przed nawałem pokarmu, a kiedy trzeciego dnia po porodzie moje piersi przepełniły się mlekiem aż tak, że nie mogłam do nich przystawić dziecka, położna bez pytania – i bez szacunku do mnie – zaczęła wyciskać z moich piersi pokarm dotąd, aż się nie rozpłakałam z bólu.
Dokładnie takie samo bolesne uciskanie moich piersi przez położną przeszłam 3 tygodnie później, w przychodni, podczas zapalenia piersi.  Dla mnie to był dowód na to, że to brak laktacyjnej wiedzy to nie jest kwestia pojedynczej położnej czy lekarza, tylko szerszy problem i to tutaj jest pole do działania! Zamiast oceniać matki, które przeszły na butelkę, i powtarzać im, że „Zawsze można karmić piersią” – położne i lekarze powinni dzielić się wiedzą na temat laktacji. A żeby się nią dzielić, najpierw powinni ją zdobyć sami.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że owszem, karmiłam piersią, ale nie dzięki edukacji i wsparciu, ale właśnie pomimo braku wsparcia i jakiejkolwiek edukacji. I to nie jest dobrze. Jestem dumna, że mi się udało, ale jednocześnie dobrze rozumiem te mamy, które z różnych powodów, tych bardziej osobistych i tych mniej, rezygnują w końcu z naturalnego karmienia.

Nie mogą czy nie chcą karmić piersią? Zawsze zasługują na szacunek!

  • Butelkowe mamy nie potrzebują głupiego zapewniania, że mleko mamy to trucizna. Każda kobieta wie, że żadna mieszanka nie dorówna pod względem jakości kobiecemu pokarmowi.
  • Nie potrzebują też, żeby wmawiano im, iż po roku karmienia, mleko kobiece to tylko woda – badania jasno pokazują, że długie karmienie (nawet do 2 lat) chroni zdrowie dziecka.
  • Nie potrzebują, by ktokolwiek umniejszał rolę karmienia naturalnego. Wystarczy, że lekarz, położna albo inna mama będą szanować ich decyzję o karmieniu butelką. Szacunek – to jest to słowo-klucz.
W swoich nowych zapisach Amerykański Kongres Ginekologii i Położnictwa zaleca, by lekarze uznali, że każda matka ma pełne kompetencje, by sama zadecydować, co jest najlepsze dla niej i dla jej dziecka: karmienie piersią, karmienie mieszane czy karmienie mieszanką. Najlepsze dla niej i dziecka: właśnie to sformułowanie jest tutaj najważniejsze!

Każda mama to matka karmiąca – bez względu na to, czy karmi swoje dziecko piersią, czy butelką. Każda ma prawo do własnych świadomych wyborów i póki te wybory nie zahaczają o przemoc wobec dziecka (a karmienie butelką z pewnością przemocą nie jest!), nikt nie powinien ich oceniać: ani inna mama (której doświadczenie życiowe jest zupełnie inne), ani tym bardziej lekarz czy położna. Warto, by w końcu i u nas zrozumieli, że karmienie butelką jest w gruncie rzeczy takim samym, jak karmienie piersią, aktem opieki i miłości.

Co sądzicie o nowym zapisie w amerykańskich standardach okołoporodowych? Piszcie w komentarzach!

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (45)
avatar

Lagunilla
Lagunilla | 2016-11-03 14:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja uważam, że w ogóle opieka okołoporodowa związana z laktacją jest w Polsce na mega słabym poziomie, bo albo są terrorystki które własnie w ten wspomniany wyżej sposób oceniają problemy z laktacją albo ignorantki na zasadzie "nakarm butelką, nie zawracaj sobie głowy". Do tego dochodzą też preferencję każdej kobiety, jej sytuacja życiowa, ja np pierwsze dziecko karmiłam sztucznie, miałam straszne wyrzuty sumienia, kupowałam najlepsze mleko modyfikowane kozie aby tylko maluszkowi zrekompensować najlepiej brak mojego pokarmu. Z drugim już miałam szczęście do wspaniałej położnej laktacyjnej, która wszystko mi pokazała i wytłumaczyła, podstawa do odpowiednie podejście do pacjentki bo np ja byłam pewna ze znów mi coś nie wyjdzie :/

Odpowiedz

ewcia
ewcia | 2016-08-11 16:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Każda normalna matka chce, aby jej dziecko było zdrowe i szczęśliwe oraz żeby się zdrowo rozwijało. jako matki nie powinnyśmy się wzajemnie terroryzować i oceniać, każda z nas powinna się skupić na dobru swojego dzieciątka, zamiast umoralniać wszystkie inne matki, które postępują w inny sposób niż my. Bardzo chciałam karmić moją córeczkę piersią, marzyłam o tym całą ciążę i nie mogłam się doczekać, kiedy urodzę maleństwo i przystawię ją do piersi. Pokarmu miałam mało, malutka ssała lub spała przy piersi dosłownie całą dobę, a kiedy ją odkładałam strasznie płakała. Ja płakałam razem z nią z bezsilności i nie mogąc patrzeć na jej cierpienie. Po tygodniu mała miała straszliwe zaparcie i okropną wysypkę. Poszliśmy do neonatologa, który stwierdził skrajną alergię i grzybicę całego układu pokarmowego. Powiedział, że w tym przypadku konieczne jest przejście na mm. Kilka godzin po karmieniu mm nastąpiła niewyobrażalna poprawa, malutka była spokojna, problemy skórne i z kupką zniknęły. A ja czułam się gorszą matką, jednocześnie widząc moje dziecko najedzone i szczęśliwe. O kp terroryzowała mnie moja mama, babcia i wszystkie kobiety dookoła. O dziwo tylko moja teściowa mnie wspierała. Pierwsze pytanie, które słyszałam brzmiało za każdym razem "Karmisz?". Ja się tłumaczyłam, ale widziałam wręcz pogardę w ich oczach. I wtedy powiedziałam sobie "Dość tego. Nikt mi nie będzie wmawiał, że jestem gorszą matką, skoro dbam o moje dziecko jak tylko potrafię, zdrowo się rozwija i jest szczęśliwe". Następnym razem, kiedy zostałam zapytana czy karmię, powiedziałam, że nie, moje dziecko głoduje i nie daje mu jeść. I głupie pytania się skończyły. Matka matce wilkiem. A tymczasem moja córcia rośnie jak na drożdżach, jest bardzo radosna, a patrząc na nią upewniam się każdego dnia w przekonaniu, że postąpiłam słusznie. Mamy karmiące piersią szczerze podziwiam i zazdroszczę, że im się udało. Natomiast mamusie karmiące mm serdecznie pozdrawiam! :)

Odpowiedz

butelkowa mama
butelkowa mama | 2016-08-06 13:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Karmilam piersia przez miesiac bo stracilam pokarm teraz karmie córke mm i tego nie zmienie. Nie jestem gorsza bo karmie butla. Nie rozumiem tych poloznych co twierdza ze karmienie naturalne to swietosc

Odpowiedz

Malina
Malina | 2016-07-17 23:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Urodziłam córeczkę przez CC w 32 tc- wcześniak. Przez 1.5 miesiąca ściągałam pokarm laktatorem aż w końcu córeczka nauczyła się łapać pierś. To była ogromna radość dla mnie karmić swoje dziecko piersią. Niestety jak Mała skończyła pół roku sama odrzuciła pierś. Próbowałam wielu sposobów, pytałam pediatre co mogę jeszcze zrobić.. ale okazało się że nic! Córeczka z radością pije teraz mleko z butli, a mi nie raz chce się płakać bo miałam nadzieję na długie karmienie piersią. I mimo to co ja przeżyłam wiem że mogę być źle oceniana przez obce osoby. To jest naprawdę przykre.

Odpowiedz

ada
ada | 2016-07-11 00:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

No to faktycznie jest problem jeżeli z laktacja są kłopoty.Ale widziałam herbatki ja stymulujące. Jeszcze gorzej, gdy ktoś wgl nie może karmić piersią np ze względów zdrowotnych. Oby to mlekomodyfikowane mmogło kiedyś wartością jeszcze bardziej przybliżyć się do tego matczynego :)

Odpowiedz

oli
oli | 2016-04-28 00:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czytam te komentarze i nasuwa mi się jeden wniosek - kobieta kobiecie potrafi być najbardziej zawistna. Cóż za brak wyobraźni, empatii - są różne sytuacje w życiu i nawet jeśli się chce, to nie zawsze można karmić dziecko piersią, np. kiedy matka ma raka i musi przyjmować leki, które ratują jej życie. Co lepsze - matka w trumnie, która do końca karmiła piersią czy może zdrowa matka, kochająca swoje dziecko, dająca mu poczucie bezpieczeństwa pomimo stosowania mleka modyfikowanego.
Dziewczyny - ogarnijcie się i nie sądźcie zbyt łatwo - los bywa bardzo przewrotny...

Odpowiedz

A
A | 2016-03-21 20:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Xxx

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ania
Ania | A | 2016-04-21 20:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Karmie butelka mlekiem modyfikowanym nie mam pokarmu i nie jestem z tego powodu gorsza co wiecej jak matka zle sie odzywia przed i w ciąży nie mam pewnosci ze jej mleko jest az tak super ja sama pilam mm ktore bylo za moich czasow jakas masakra i jakos zyje mam sie dobrze a jak slysze co karmisz piersia czy nie i ten wzrok jak mowie nie no nie karmię mysle co sie to obchodzi ... zycie plata figle ale nie warto sie tym przejomowac

Odpowiedz

judi
judi | 2016-03-13 10:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja karmię butelką bo urodziłam przez CC miałam mało pokarmu i choć prubowałam na różne sposoby to w końcu musiałam przejść całkowicie na mleko modyfikowane . Dla mnie to coś okropnego że nie mogłam karmić naturalnie ale nie chciałam by moja córcia na tym ucierpiała teraz ma ponad 9 miesięcy i jest zdrowa mimo karmienia mieszanką

Odpowiedz

Magda
Magda | 2016-03-13 01:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brak wiedzy na temat karmienia - tego nie mogę zrozumieć. Od czego tysiące książek, internet, czasopisma, koleżanki. Wiedza na temat karmienia piersią to nie jest jakaś wiedza tajemna, każdy moze po nią siegnąć, trzeba tylko chcieć. Mamy 21. wiek i ogromny dostęp do informacji. Zanim urodziłam dziecko przeczytałam stos książek, wypytałam się doświadczone koleżanki i siostrę i doskonale wiedziałam chociażby to, ze nawał mleczny pojawi się w trzeciej dobie...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

abc
abc | Magda | 2016-04-09 13:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja tez zawsze duzo czytam w necie

Odpowiedz

Slow13ik
Slow13ik | 2016-03-12 19:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Oj tak,brak szacunku,nawet ze strony męża i jego rodziny.Byłam i jestem złą matką, bo nie chcialam karmić piersią, bo mam inne poglądy na karmienie dziecka.
Zakładam,że drugie będę karmić piersią,ale nie dłużej niż pół roku. Nie jest prawdą ze kp chroni przed infekcjami czy alergią. Córka w ciągu pierwszych trzech lat chorowała zaledwie 3 razy,czyli raz do roku,a kp kuzyn był ciągle chory albo przeziebiony

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?