Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Apel mamy: Nie odwiedzajcie mnie na porodówce!

| 12.07.2016, aktualizacja: 12.07.2016 | 40

Czy mamy prawo odmówić wizyt gości? Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(10)
Poród i odwiedziny gości na porodówce
fot. fotolia
Doskonale pamiętam szpitalną salę przepełnioną gośćmi mojej współlokatorki. Hucznie świętowała ze znajomymi swój czwarty poród, podczas gdy ja pragnęłam ciszy, spokoju i intymności dla mnie i mojej pierworodnej. 

Czas po porodzie to wyjątkowy moment dla młodych rodziców. Tabuny gość przewijających się przez szpitalne sale nie sprzyjają budowaniu więzi między nowonarodzonym dzieckiem, a jego rodzicami. Choć przed porodem mogło wydawać mi się, że od pierwszych chwil bycia mamą będę chciała wykrzyczeć tę wieść całemu światu i chwalić się każdemu moim maleństwem, w rzeczywistości jedyne czego pragnęłam to cieszenia się sobą w ciszy i spokoju. Każda z nas ma prawo do decydowania przez kogo i kiedy chce być odwiedzana. Nie bójmy się śmiało powiedzieć: "Nie chcę, żebyś dziś do mnie przychodziła". Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

Chwile, które się nie powtórzą

Pierwsze dni z noworodkiem są absolutnie wyjątkowymi momentami w naszym życiu. Uczymy się siebie nawzajem. To czas pierwszego karmienia, przytulenia, przewijania, pierwszego usypiania czy kąpieli maluszka. To chwile, które nigdy się nie powtórzą, dlatego często są zarezerwowane wyłącznie dla świeżo upieczonych rodziców. Często nie chcą oni dzielić się nimi z otoczeniem. To ich wyjątkowy czas pełen intymności i wzajemnej bliskości. Reszta rodziny czy znajomych powinna to uszanować.

Dla mnie był to czas, w którym docierało do mnie to, co się stało: Zostałam mamą! Mój mąż został tatą! Dajcie nam chwilę, byśmy mogli nacieszyć się naszą nową rolą. 

Karmienie, wietrzenie

Początki karmienia piersią bywają dla wielu kobiet trudne. Ucząc się przystawiania dziecka do piesi, nie raz kończymy z poranionymi brodawkami. Zniecierpliwione maleństwo płacze, a my zdenerwowane zaciskamy zęby, gdy chwyta brodawkę. Oczywiście ten czas szybko mija i z każdym dniem karmienie staje się dla nas łatwiejsze. Czy na pewno chcemy, by oglądano nas w trudnych momentach uczenia się macierzyństwa? Z pewnością nie chcemy słuchać wtedy rad koleżanek czy cioć. Uwierzcie, że w zupełności wystarczy nam pomoc męża i położnej. 

Wietrzenie brodawek czy krocza jest zalecane rzez położne. Szpitalne odwiedziny nie są więc dla naszych znajomych najlepszym pomysłem. Pamiętajmy, że nawet jeśli my nie mamy nic do ukrycia to kobieta leżąca z nami na sali może czuć się niekomfortowo, mając obserwatorów.

Hormony!

Z chwilą porodu produkcja hormonów nie zostaje natychmiastowo uregulowana, wręcz przeciwnie. W naszych organizmach trwa hormonalna burza. Nie zapomnę, jak położna wchodząc do sali, na której leżałam, z przerażeniem spojrzała na mnie karmiącą maleństwo i zapytała: "Czego ty dziecko tak wyjesz?". Oj, żebym to ja wiedziała. Łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach, choć sama nie byłam w stanie określić, czy są to łzy radości, czy smutku. Nie chciałabym być oglądana w takim stanie. 

Rytm dnia

W pierwszych dniach w domu z noworodkiem uczymy się nowego rytmu dnia i nocy. Z każdym kolejnym dniem wkraczamy w macierzyńską rutynę, która daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a nam kontroli nad sytuacją. Wyrobienie jej może być znacznie utrudnione, gdy co chwila wpadają goście. To ważne byśmy same poczuły się Paniami nowej sytuacji bez tabunu cioć, babć czy opiekunek. Kiedy w nasze życie wkroczy już rutyna, odwiedziny znajomych będą miłym urozmaiceniem, a nie rozbiciem całego rytmu dnia. 

Mamy prawo decydować, kiedy i przez kogo będziemy odwiedzane. Nie bójmy się stawiać granice. Jeśli ktoś nie chciał przyjąć mojej odmowy i wciąż nalegał, mówiłam wprost: "Hej przyjacielu, mam właśnie krwawiące brodawki i wietrzę krocze, więc może zaczekasz z odwiedzinami kilka dni". Uwierzcie, że działało ;)

Zobacz też: „Brakowało mi nawet siły, aby się ubrać...” – zrozumcie to!
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (40)
avatar

Kasia
Kasia | 2016-11-29 20:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I właśnie dlatego ja się cieszę że w szpitalu w Oświęcimiu, w którym rodziłam moje dzieciaczki,nie ma możliwości odwiedzin na salach po porodzie.Można wyjść do gości na korytarz - bez dziecka - i tam się z nimi spotkać. A maluszka każdy może zobaczyć przez okienko,albo odwiedzić w domu :)

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2016-11-29 20:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja mam przykre wspomnienia związane akurat z ta kwestia. Kilka miesięcy po porodzie usłyszałam wyrzuty że nie chciałam przyjmować gości i że "pier....ę" twierdząc że się źle czułam po cc. To było naprawdę przykre, tym bardziej że usłyszałam te słowa od szwagierki z którą zawsze miałam dobry kontakt. Z perspektywy czasu cieszę się że doszło do takiej konwersacji. Teraz wiem na kim naprawdę mogę polegać i że czasem przyjaciel bliższy od rodziny.

Odpowiedz

Monika
Monika | 2016-11-29 17:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja jeszcze przed pójściem do szpitala zastrzegłam sobie, że nie życzę sobie odwiedzin w szpitalu, oczywiście oprócz męża ;-) Nie żałowałam tej decyzji ani trochę. Kiedy mały spał mogłam spokojnie odpocząć, a kiedy płakał nie denerwowałam się, że jest marudny podczas czyjeś wizyty.

Odpowiedz

Sylwia
Sylwia | 2016-07-18 15:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja na szczęście miałam krótkie wizyty osób z najbliższej rodziny. Był to dosłownie buziak gratulacje i tyle trwało to może z 10 min. Nie jestem za tym aby przesiadywac zbyt długo u świeżo upieczonej mamy . Rozumiem jednak najblizszych która chciała zobaczyć pierwsze maleństwo w rodzinie :)

Odpowiedz

Sss
Sss | 2016-07-17 20:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To ja byłam chyba wyjątkiem bo po dwóch porodach(sn) chciałam by wszyscy mnie odwiedzali,i denerwowalam się tylko jak ktoś nie mógł przyjść

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ell
Ell | Sss | 2016-07-18 07:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To ja też należę do tych wyjątków chcących odwiedzin.

Odpowiedz

Mama
Mama | Sss | 2016-07-18 13:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Hehe, ja też :) Tylko,że ja rodziłam migiem i jedna i drugą córkę, Po pierwszym porodzie powiedzieli mi,ze z drugim mogę nie zdążyć do szpitala, bo to jest niemożliwe, żeby tak szybko urodzić pierwsze dziecko :) dlatego ja nie byłam ani zmęczona, ani obolała...byłam tylko szczęśliwa...może u mam, które rodzą po 16h wygląda to inaczej :)

Odpowiedz

ona24
ona24 | Sss | 2016-07-18 17:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

moja sasiadka też miała takie podejście a ja myślałam że wywale ja przez okno razem z jej gośćmi :(

Odpowiedz

Ola manola
Ola manola | 2016-07-17 09:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Heh, moje podejście co do odwiedzin bardzo się ienilo po drugim porodzie, ale tylko dlatego, że mąż mojej sąsiadki siedział z nią non stop od 6 rano do godziny 22. Wiec prywatności raczej nie było mimo 2 osobowej sali. Było to coś okropnego. Samo przejście do toalety czy przewracanie się na drugi bok to był stres. Tak więc kochane kobiety spójrzcie czasem na swoją sąsiadke :-).

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Sysia
Sysia | Ola manola | 2016-07-17 21:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

tak dokładnie miałam taką samą sytuację ... nazywalismy go Ojciec roku :/

Odpowiedz

Kasia85
Kasia85 | Ola manola | 2016-07-18 15:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ola manola mój partner też siedział ze mną od rana do wieczora i nie wyobrażam sobie by było innaczej przecież ojciec tez nawiązuje wieź z dzieckiem. Nikt inny mnie nie odwiedzał poza partnerem, bo tego nie chciałam ale nie wyobrażam sobie by mojego parnera nie było przy nas.

Odpowiedz

Anita M
Anita M | Ola manola | 2016-12-01 15:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Między łózkami powinny być zasłonki żeby nie odczuwać skrępowania. Kazdy ojciec ma prawo być przy zonie i dziecku. Czasem kobieta tego potrzebuje. Ja na przykład właśnie tego potrzebowałam i mój siedział u mnie nieraz od 10 do 22 kąpał malucha, ubierał, przewijał. Bardzo pomagał.

Odpowiedz

ja
ja | 2016-07-16 23:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

co to za filmik beznadziejny. Sposoby na szybki poród a wypowiadaja sie kobiety które akurat miał cesarke...

Odpowiedz

Ja
Ja | 2016-07-16 21:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mnie w szpitalu na szczęście odwiedzał tylko mąż (tak samo moją sąsiadkę), ale w domu czekała teściowa, która zrobiła mi piekło. Zabrała dziecko, kiedy zaczęło płakać, bo stwierdziła, że ja "nie umiem, że ona lepiej je uspokoi". Bez porozumienia ze mną nakarmiła je mlekiem modyfikowanym... a tak się nie mogkam doczekać, aż wrócę z dzidzią ze szpitala...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

ula
ula | Ja | 2016-07-16 22:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Boże jaka straszna teściowa, jak mnie to wkurza, że taka nie pozwoli być matce matką...

Odpowiedz

kampfhora
kampfhora | Ja | 2016-07-17 08:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Boże, skąd ja to znam! Miałam identycznie! Tak nie rób, zbadaj sobie mleko bo na pewno masz niewartosciowe, czego beczysz... wredna zołza. Przez nią prawie przestałam karmić piersią bo potrafiła tak nagadac i zdolowac człowieka że szok! Teraz już jestem madrzejsza i za 4 tygodnie mam termin drugiego porodu. Już zapowiedziała mężowi ze jak po powrocie do domu zobaczę ją, to nie ręczę za siebie! A hormony mogą zdziałać naprawdę dużo :-)

Odpowiedz

Beti
Beti | Ja | 2016-07-17 20:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Współczuję Ci,ja też miałam tak z teściową przy pierwszym dziecku. Mówiła mi że jak wychowała czwórkę to wie lepiej ode mnie. Postawiłam się jej,mowiac że to moje dziecko i nic jej do tego. Od tego czasu mam spokój i liczy się z moim zdaniem. Powodzenia

Odpowiedz

W.
W. | Ja | 2016-07-18 12:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bardzo Ci współczuje! mam nadzieje, że wszystko się ułoży i teściowa da Ci być wspaniałą mamą!

Odpowiedz

 Nn
Nn | W. | 2016-07-18 16:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

le mnie wk takie baby...
U mnie też wiecznie było ja nam wprawe, ja zrobię, ja już to robilaM Ale byłam wytrwala i ciągle gadalam że się nigdy nie nauczy jak będzie za a mnie robiła i też musze ta wprawe zdobyć. Ale przez to jestem najgorsza z całej rodziny i jej synuś jest taki biedny... :-)

Odpowiedz

Mama
Mama | 2016-07-16 19:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja odrazu zabroniłam odwiedzin tylko maz mógł przyjsc zebym miała czas spokojnie sie wykapać i wypłakać bólu pod prysznicem przez cesarkę 😊 Rodziłam w szpitalu gdzie leżałyśmy po 2 babeczki i mozna było na sale wchodzić.

Odpowiedz

monika
monika | 2016-07-16 10:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W szpitalach w których rodziłam nie było można w chodzić do sali I było to dla mnie blogosławieństwo, można było odwiedzać w specjalnym pokoju pietro nizej, ale i tak znalazly sie kobiety ktore spotykaly sie na korytarzu przed salą często nie zamykajac drzwi za sobą albo wpuszczały "tylko na chwilke" jakie to było krępujące. Byłam po dwóch cesarkach, mialam problemy z karmieniem i co chwile przychodziły pielęgniarki a to mi zmienić podpaske a to pomagac karmić, wiec wiekszość mojego dnia leżałam półnago i były również łzy i dlatego ja również poinformowałam rodzinę że zobaczymy sie w domu, meża też "nie chcialam" nic by nie pomógł a po co miał mnie oglądać w takim stanie. TAK jestem za tym aby nie bylo odwiedzin na porodówce.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?