Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Apel mamy: Nie odwiedzajcie mnie na porodówce!

| aktualizacja: 12.07.2016 | 49

Czy mamy prawo odmówić wizyt gości? Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(19)
Poród i odwiedziny gości na porodówce
fot. fotolia
Doskonale pamiętam szpitalną salę przepełnioną gośćmi mojej współlokatorki. Hucznie świętowała ze znajomymi swój czwarty poród, podczas gdy ja pragnęłam ciszy, spokoju i intymności dla mnie i mojej pierworodnej. 

Czas po porodzie to wyjątkowy moment dla młodych rodziców. Tabuny gość przewijających się przez szpitalne sale nie sprzyjają budowaniu więzi między nowonarodzonym dzieckiem, a jego rodzicami. Choć przed porodem mogło wydawać mi się, że od pierwszych chwil bycia mamą będę chciała wykrzyczeć tę wieść całemu światu i chwalić się każdemu moim maleństwem, w rzeczywistości jedyne czego pragnęłam to cieszenia się sobą w ciszy i spokoju. Każda z nas ma prawo do decydowania przez kogo i kiedy chce być odwiedzana. Nie bójmy się śmiało powiedzieć: "Nie chcę, żebyś dziś do mnie przychodziła". Oto kilka powodów, dla których młode mamy, nie chcą widzieć gości.

Chwile, które się nie powtórzą

Pierwsze dni z noworodkiem są absolutnie wyjątkowymi momentami w naszym życiu. Uczymy się siebie nawzajem. To czas pierwszego karmienia, przytulenia, przewijania, pierwszego usypiania czy kąpieli maluszka. To chwile, które nigdy się nie powtórzą, dlatego często są zarezerwowane wyłącznie dla świeżo upieczonych rodziców. Często nie chcą oni dzielić się nimi z otoczeniem. To ich wyjątkowy czas pełen intymności i wzajemnej bliskości. Reszta rodziny czy znajomych powinna to uszanować.

Dla mnie był to czas, w którym docierało do mnie to, co się stało: Zostałam mamą! Mój mąż został tatą! Dajcie nam chwilę, byśmy mogli nacieszyć się naszą nową rolą. 

Karmienie, wietrzenie

Początki karmienia piersią bywają dla wielu kobiet trudne. Ucząc się przystawiania dziecka do piesi, nie raz kończymy z poranionymi brodawkami. Zniecierpliwione maleństwo płacze, a my zdenerwowane zaciskamy zęby, gdy chwyta brodawkę. Oczywiście ten czas szybko mija i z każdym dniem karmienie staje się dla nas łatwiejsze. Czy na pewno chcemy, by oglądano nas w trudnych momentach uczenia się macierzyństwa? Z pewnością nie chcemy słuchać wtedy rad koleżanek czy cioć. Uwierzcie, że w zupełności wystarczy nam pomoc męża i położnej. 

Wietrzenie brodawek czy krocza jest zalecane rzez położne. Szpitalne odwiedziny nie są więc dla naszych znajomych najlepszym pomysłem. Pamiętajmy, że nawet jeśli my nie mamy nic do ukrycia to kobieta leżąca z nami na sali może czuć się niekomfortowo, mając obserwatorów.

Hormony!

Z chwilą porodu produkcja hormonów nie zostaje natychmiastowo uregulowana, wręcz przeciwnie. W naszych organizmach trwa hormonalna burza. Nie zapomnę, jak położna wchodząc do sali, na której leżałam, z przerażeniem spojrzała na mnie karmiącą maleństwo i zapytała: "Czego ty dziecko tak wyjesz?". Oj, żebym to ja wiedziała. Łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach, choć sama nie byłam w stanie określić, czy są to łzy radości, czy smutku. Nie chciałabym być oglądana w takim stanie. 

Rytm dnia

W pierwszych dniach w domu z noworodkiem uczymy się nowego rytmu dnia i nocy. Z każdym kolejnym dniem wkraczamy w macierzyńską rutynę, która daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a nam kontroli nad sytuacją. Wyrobienie jej może być znacznie utrudnione, gdy co chwila wpadają goście. To ważne byśmy same poczuły się Paniami nowej sytuacji bez tabunu cioć, babć czy opiekunek. Kiedy w nasze życie wkroczy już rutyna, odwiedziny znajomych będą miłym urozmaiceniem, a nie rozbiciem całego rytmu dnia. 

Mamy prawo decydować, kiedy i przez kogo będziemy odwiedzane. Nie bójmy się stawiać granice. Jeśli ktoś nie chciał przyjąć mojej odmowy i wciąż nalegał, mówiłam wprost: "Hej przyjacielu, mam właśnie krwawiące brodawki i wietrzę krocze, więc może zaczekasz z odwiedzinami kilka dni". Uwierzcie, że działało ;)

Zobacz też: „Brakowało mi nawet siły, aby się ubrać...” – zrozumcie to!
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (49)
avatar

Ewelina
Ewelina | 2017-07-29 11:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U mnie niestety sale były 2-osobowe, żadna tragedia gdyby do Pani obok nie przychodził tabun gości, Mamy, Ciocie, koleżanki i chłopak, który ciągle kaszlal. Jej oczywiście karmienie nie sprawiało dyskomfortu a mi strasznie, mala sala gdzie wcześniej była tylko jedna Mama, zaduch drzwi przez to ciągle otwarte, a Ja leżałam na wylocie. U mnie był tylko raz Tata dziecka i wystarczyło. Następna wizyta była w dniu wyjścia, żeby nas odebrać. Każdy szpital powinien mieć salę odwiedzin i problem rozwiązany.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Marzena
Marzena | Ewelina | 2017-10-10 09:09 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jakbym widziała siebie. Do pani obok goście siedzieli od rana i do wieczora, zero intymności. Gdy zwróciłam jej delikatnie uwagę, że może wyjść na korytarz przywitać gości to się obraziła.

Odpowiedz

Aga
Aga | 2017-07-29 08:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kiedy ja rodzilam byla zima i panował okres grypowy wiec oddzial zostal zamknięty dla odwiedzających i to bylo super spokoj i cisza

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Dana
Dana | Aga | 2017-10-09 15:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dlatego powinny być oddziały zamknięte A tobie wypadało zwrócić uwagę temu panu żeby wyszedł

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2017-06-15 11:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem mamą, która urodziła 3 miesiące temu ślicznego chłopczyka w szpitalu w Grodzisku Wielkopolskim. Na oddziale poporodowym były sale dwu osobowe, świetne położne i super ginekolodzy, pielęgniarki i neonetolodzy. Na oddział nie mógł nikt wejść oprócz personelu.....i to było super.....Każda świeżo upieczona mama ma prawo do spokoju, komfortu i bliskości sam na sam ze swoim maluszkiem.Mój poród był szybki siłami natury, miałam super położne i rewelacyjną panią ginekolog przez całą ciążę i poród. Panie położne były miłe i wystarczyło ich słuchać.......Dzięki temu, że na sali byłam z jedna panią i odwiedziny odbywały się poza oddziałem mogłam spokojnie dojść do siebie i miałam wiele chwil takich intymnych z moim synkiem.......Polecam

Odpowiedz

Mama trojki
Mama trojki | 2017-02-03 21:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I dlatego ja wyrazilam życzenie, że odwiedziny i "oglądanie dziecka" dopiero w domu...

Odpowiedz

Flopatisa
Flopatisa | 2017-02-02 20:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja nie mialam czasu na odwiedziny w szpitalu, bo bylam w nim tylko jedna noc. Moj maz siedzial ze mna do 23 a nastepnego dnia odebral nas do domu :) Na dodatek mieszkamy za granica, rodzice przylatywali tydzien pozniej, wiec nie mogli nas odwiedzic w szpitalu. Za to byli z nami prawie caly czas na skypie :)

Odpowiedz

gregor
gregor | 2017-02-02 08:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

indywidualna sprawa każdej kobiety i tyle

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Agi
Agi | gregor | 2017-07-29 09:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Oczywiście że indywidualna ale w momencie cię gdy jest sama na sali. Ja był na sali z 3 innymi mamami i gdy do jednej przyszedł mąż, teściowa, brat i siostra to nie było to ani komfortowe ani miłe tym bardziej dla noworodków które dopiero poznają świat a tu nagle taki harmider

Odpowiedz

Kasia
Kasia | 2016-11-29 20:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I właśnie dlatego ja się cieszę że w szpitalu w Oświęcimiu, w którym rodziłam moje dzieciaczki,nie ma możliwości odwiedzin na salach po porodzie.Można wyjść do gości na korytarz - bez dziecka - i tam się z nimi spotkać. A maluszka każdy może zobaczyć przez okienko,albo odwiedzić w domu :)

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2016-11-29 20:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja mam przykre wspomnienia związane akurat z ta kwestia. Kilka miesięcy po porodzie usłyszałam wyrzuty że nie chciałam przyjmować gości i że "pier....ę" twierdząc że się źle czułam po cc. To było naprawdę przykre, tym bardziej że usłyszałam te słowa od szwagierki z którą zawsze miałam dobry kontakt. Z perspektywy czasu cieszę się że doszło do takiej konwersacji. Teraz wiem na kim naprawdę mogę polegać i że czasem przyjaciel bliższy od rodziny.

Odpowiedz

Monika
Monika | 2016-11-29 17:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja jeszcze przed pójściem do szpitala zastrzegłam sobie, że nie życzę sobie odwiedzin w szpitalu, oczywiście oprócz męża ;-) Nie żałowałam tej decyzji ani trochę. Kiedy mały spał mogłam spokojnie odpocząć, a kiedy płakał nie denerwowałam się, że jest marudny podczas czyjeś wizyty.

Odpowiedz

Sylwia
Sylwia | 2016-07-18 15:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja na szczęście miałam krótkie wizyty osób z najbliższej rodziny. Był to dosłownie buziak gratulacje i tyle trwało to może z 10 min. Nie jestem za tym aby przesiadywac zbyt długo u świeżo upieczonej mamy . Rozumiem jednak najblizszych która chciała zobaczyć pierwsze maleństwo w rodzinie :)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?