Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Z atopią można walczyć – mówi mama dwuletniego Kuby chorego na AZS

| 20.09.2016, aktualizacja: 20.09.2016 | 0

Atopowe zapalenie skóry to choroba, którą bardzo trudno się leczy. Ale można ją nieco okiełznać. Wygoić atopowe zmiany, chociaż na krótko. Powstrzymać swędzenie skóry. Przez parę tygodni – albo miesięcy – poczuć ulgę. Dowód? Posłuchaj historii małego Kubusia.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
dziecko z AZS
fot. Fotolia
2-letni Kubuś chory na AZS (atopowe zapalenie skóry) nigdy w życiu nie był umyty zwykłym niemowlęcym mydełkiem. Choć przeznaczone dla niemowląt, mogłoby podrażnić jego nadwrażliwą skórę.
 
– Do jego pielęgnacji zawsze stosowaliśmy specjalne, hipoalergiczne, bardzo delikatne kosmetyki. Ale i one rzadko pomagały: Kuba przez pierwsze lata życia wyglądał jak dziecko wyjęte z wrzątku: czerwony, z łuszczącą się skórą, ranami na całym ciele – mówi Agnieszka, jego mama. 

AZS to choroba całej rodziny

W 7. tygodniu życia Kuba miał już za sobą  pierwszą wizytę u alergologa i wstępną diagnozę: atopowe zapalenie skóry.  Nic strasznego? To zależy od stopnia natężenia choroby. Rodzice Kuby już wkrótce mieli się przekonać, że AZS to bardzo ciężka to choroba, na którą choruje nie tylko dziecko, ale cała rodzina.

– Kiedy planujemy wakacje, najpierw myślimy o spakowaniu emolientów, czyli kosmetyków nawilżających i zmiękczających skórę. Jako, że Kubuś nie może jeść potencjalnie uczulających rzeczy, my tez ich nie jemy, przynajmniej na jego oczach. Od dwóch lat nie śpimy: ani ja, ani mój mąż – mówi mama chłopca.

Bo noce są najgorsze.  Wieczorem Kuba zasypia po godzinie płaczu i drapania się, potem śpi od 40 min. do najwyżej 3 godz., budzi się, znowu godzinę walczy ze świądem, zasypia na godzinę, budzi się, drapie, kołysze w łóżeczku, płacze, zasypia, budzi i tak noc w noc od dwóch lat. Rano wstaje niewyspany i rozdrażniony, a zmęczenie i stres nasilają swędzenie. Klasyczne błędne koło.

”Ma wysypkę? Pewnie coś zjadłaś”

– Na początku byliśmy przekonani, że wystarczy przestrzegać diety (karmiłam Kubę piersią), a objawy atopii wcześniej czy później znikną. Wbrew pozorom to nie jest takie proste – tłumaczy Agnieszka.  

Uczulenie na jedzenie to tylko jeden z czynników wpływających na stan skóry Kubusia. Odstawienie mleka, jajek, czekolady, mąki nie przynosiło żadnych rezultatów. Agnieszka jadła więc coraz mniej rzeczy, a stan Kubusia… ciągle się pogarszał. W końcu doszło do tego, że kiedy słyszała pytania: "Co ty znowu zjadałaś?", miała ochotę krzyczeć – a takich pytań było mnóstwo: od rodziny, od znajomych, ale też nawet od nieznanych pań spotkanych w parku! I oczywiście od lekarzy.

– Każdą wizytę u nowego dermatologa czy alergologa zaczynałam od tłumaczeń, że tak – znam mechanizm alergii, że tak – wiem co to atopia, że tak – przestrzegam zasad diety i pielęgnacji, przekonywałam, że  tak – wypróbowałam już wszystkiego. I że nie – nic nie pomaga. 

Jak leczyć atopowe zapalenie skory?

Zazwyczaj krótkotrwałe stany zaostrzenia się atopowego zapalenia skóry z powodzeniem leczy się antybiotykami i preparatami sterydowymi.

– U nas taka terapia jednak byłaby niemożliwa, bo u Kuby ostra faza AZS trwa cały czas, a przecież nie można na okrągło podawać tak małemu dziecku dożylnych antybiotyków i sterydów na całą powierzchnię skóry. Moje pomysły już się wyczerpywały, kiedy w jakiejś aptecznej gazecie przeczytałam o kobiecie, która wyjechała ze swoim chorym na AZS synkiem do uzdrowiska w Avene. Okazało się, że woda z tamtego źródła skutecznie leczy skórne choroby i koi świąd  – wspomina Agnieszka.

Leczenie uzdrowiskowe stało się dla niej – i przede wszystkim dla jej synka – ostatnią deską ratunku. Najlepsze w tym było to, że to terapia bez efektów ubocznych, więc bez ryzyka.

Źródlana woda leczy AZS

Lecznicza woda to żaden cud, ale działanie natury. Francuskie dzieci jeżdżą do Avene za darmo, bo tamtejszy Fundusz Zdrowia zwraca koszty trzytygodniowej kuracji.

– Kiedy przyjechałam, dziwiło mnie, że wśród pacjentów uzdrowiska nie było dzieci z tak daleko posuniętym AZS. Potem dowiedziałam się o tym, że francuskie dzieci mogą tu leczyć się za darmo – i przestałam się dziwić. Jednego dnia inna mama zaczepiła mnie i powiedziała: "Niech się pani nie martwi, moje dziecko przed swoją pierwszą kuracją wyglądało tak samo, jak pani synek. A teraz: proszę!" Spojrzałam na tamtego malucha: w ogóle nie miał oznak atopii! – mówi Agnieszka. 

Leczenie Kubusia nie było skomplikowane. Każdego dnia rano: 20-minutowa kąpiel, potem odpoczynek na leżaku z kompresami nasączonymi wodą ze źródła w Avene, a na samym końcu prysznic. Poza tym częste smarowanie preparatami na bazie wody Avene i popijanie samej wody, bo to oczyszcza i nawilża skórę od wewnątrz. Tylko tyle.

– Żadnych sterydów ani antybiotyków. Sama woda, a jednak zmiany na skórze mojego Kuby po kilku dniach zaczęły znikać – mówi kobieta. 

Uzdrowić atopową skórę (i nerwy)

– Po raz pierwszy od dwóch lat odpoczęliśmy: i ja, i przede wszystkim Kubuś. Góry, czyste powietrze, słońce i spokój… to wszystko pomagało mojemu synkowi w walce z chorobą. A dla mnie najważniejsze było poczucie, że wreszcie to ja panuję nad atopią, a nie ona nade mną.

Widząc dzieci, które przyjeżdżają tu co roku, Agnieszka uwierzyła,że AZS można wyciszyć bez użycia silnych leków, które owszem, pomagają, ale na krótko i dają skutki uboczne.

– Po trzech tygodniach wyjeżdżaliśmy z nowymi siłami i nowym sposobem leczenia. Kiedy pojawiają się czerwone placki na skórze Kuby, okładam je kompresami z wodą z Avene i już planuję przyszłoroczny urlop we francuskim uzdrowisku. A gdy dopada mnie kryzys powtarzam sobie, że chociaż czeka nas długa wojna z chorobą, to mamy już za sobą jedną udaną bitwę – mówi na koniec Agnieszka. 

Czytaj także: 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?