Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Świąteczne opowiadanie czytelniczki: "Wojtek i Kulka witają Święta"

| aktualizacja: 08.12.2017 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
ilustracja do świątecznego opowiadania Emilii Witkowskiej Nery
fot. Emilia Witkowska Nery
Mikołaj to taka tajemnicza postać! Jak to w ogóle możliwe, że udaje mu się dotrzeć do wszystkich dzieci? Wojtek też chciałby dowiedzieć się więcej o Mikołaju, a wszystkiemu bacznie przygląda się Kulka... Przeczytaj piękne opowiadanie świąteczne naszej czytelniczki, Emilii Witkowskiej Nery i poczuj atmosferę świątecznych dni.
Otrzymaliśmy od Emilii Witkowskiej Nery przepiękne świąteczne opowiadanie o Wojtku i jego kocie. Spodobało się nam tak bardzo, że postanowiliśmy je opublikować. A potem nasza utalentowana czytelniczka zaskoczyła nas ponownie: zaproponowała, że sama wykona ilustracje do swojego opowiadania i zrobiła to po mistrzowsku. Sami się przekonajcie!

Wojtek i Kulka witają Święta

Przykładam nos do szyby. Zimna, ale inaczej, w tej ciemnicy za oknem, nie da się dostrzec opadających z wolna, białych płatków. Parapetu po drugiej stronie okna zupełnie już nie widać. A płatki śniegu dalej, jeden za drugim, spadają. Znowu ktoś krzyczy, odwracam głowę, by sprawdzić, co się dzieje. W taki dzień jak dziś nawet tutaj na parapecie za choinką nie jest spokojnie. Na szybie na wysokości pyszczka osiadł obłoczek pary. Tak właśnie pyszczka! Zapomniałem przecież powiedzieć, że jestem kotem. Nazywam się Kulka, wiem, że to może nie najbardziej majestatyczne imię, ale było to jedno z pierwszych słów, którego nauczył się Wojtek. Wojtek ma 3 i pół roku i lepiej go poszukam, bo jemu w taki dzień jak dziś pewnie jeszcze trudniej niż mi znaleźć sobie spokojny kąt.
 

ilustr. Emilia Witkowska Nery

Jest tutaj, stoi na korytarzu ściskając w ręku swój ulubiony niebieski kocyk z pociągiem. Zadziera głowę do góry, wpatrując się w kalendarze rozwieszone na ścianie. Wydaje się, że dopiero wczoraj mama przyniosła 3 kalendarze, jeden dla taty, jeden dla niej i jeden dla Wojtka. Każdego dnia po kolacji, rodzice szli z nim do przedpokoju i pomagali mu znaleźć okienko z odpowiednią datą. Potem mama szybko odnajdywała w środkowym kalendarzu swoją czekoladkę i gdy tata zajęty był poszukiwaniami odpowiedniego okienka, dawała Wojtkowi połowę, całując go w policzek i uciekając do kuchni. Tata upewniał się, że mama już poszła i wręczał Wojtkowi zawartość własnego okienka, a potem wszyscy rozchodzili się do swoich zajęć. Ale kalendarze są już puste, nie ma już ani jednego zamkniętego okienka. Dzisiaj jest 24 grudnia, Wigilia i od samego rana rodzice gdzieś się śpieszą.

Nie ma co tak stać, bo teraz mama nakrywa do stołu i wygląda na to, że i na korytarzu nie ma dla nas miejsca. Ciągnę Wojtka za rękaw i idziemy do pokoju. Może chociaż tam uda nam się w spokoju pobawić. Już wiem, co go rozweseli! Wczołguję się pod łóżko, a wracając, głową przepycham nowy, ulubiony samochód Wojtka. Samochód jest żółty i ma otwierane drzwi, a jak pociągnie się go do tyłu, bardzo szybko ucieka i wtedy ja rzucam się w pogoń.

Wojtek dostał go na Mikołaja. Pamiętam jak dziś, spałem sobie smacznie jak zwykle zwinięty w jego nogach, gdy ktoś zakradł się do pokoju i włożył mu pod poduszkę prezent. Od razu poszedłem sprawdzić, co to jest, ale papier tak szeleścił, że bałem się obudzić Wojtka i postanowiłem poczekać do rana. Wojtuś jest jeszcze za mały, by wiedzieć, że powinien spodziewać się prezentu od Mikołaja, więc gdy tylko wstał, wsunąłem się pod poduszkę i podnosząc się na łapkach, zrzuciłem ją z łóżka. W kolorowym opakowaniu krył się właśnie ten żółty samochód. Potem przyszła mama i widząc samochód, zaczęła bardzo gratulować Wojtkowi.

Opowiadała, że kiedyś dawno, dawno temu był sobie taki pan, który pomagał wszystkim tym, którym działa się krzywda, rozdawał innym wszystko, co miał. Żeby upamiętnić tego pana, który na imię miał Mikołaj, w rocznicę jego śmierci dzieci dostają prezenty. Jeżeli dziecko było grzeczne, dostaje prezent, a jeżeli przez cały rok broiło, 6 grudnia znajdzie pod poduszką małą gałązkę zwaną rózgą. Stąd te gratulacje, Wojtuś znalazł pod poduszką prezent, znaczy, że Mikołaj uznał, że przez cały rok był grzeczny. Trącam Wojtka nosem, on patrzy na mnie, patrzy i w końcu pyta:

- Mamo, ale mówiłaś, że ten pan żył dawno, dawno temu, to jeżeli już go nie ma, kto je przynosi?

Wojtek jest bardzo sprytny i zawsze świetnie mnie rozumie. W końcu mama odpowiada, że podczas tego święta każdy może zostać Mikołajem. Jeden człowiek nie mógłby wiedzieć, które dziecko było grzeczne, a które nie, dlatego Mikołajów jest wielu i każdego roku obserwują, jak zachowują się dzieci. Nigdy nie wiadomo, kto będzie naszym Mikołajem w tym roku, może będzie to tata, a może pani sąsiadka z dołu, albo ta miła pani z kudłatym pieskiem z bloku naprzeciwko, Mikołajem może być babcia, dziadek albo ciocia Bożenka, każdy! Dlatego zawsze trzeba się mieć na baczności, nie przepychać się w drzwiach, mówić "Dzień dobry", a nawet myć zęby.

- A gdzie można się dowiedzieć, kto będzie naszym Mikołajem w tym roku? Bo tak to cały czas trzeba być grzecznym... - spytał zakłopotany Wojtek.

- No właśnie o to chodzi – odpowiedziała mama, gładząc chłopca po głowie.

Już zbierała się do wyjścia, gdy Wojtuś znów zagadnął:

- Mamo, a co z tym Mikołajem w czerwonym ubraniu, z białą brodą i dużym brzuchem zupełnie jak u dziadka, komu on daje prezenty?

- Aaa, pewnie chodzi ci o szefa Mikołajów, on daje prezenty wszystkim dzieciom, tzn. każdego roku zostają wylosowane dzieci, którym to on da prezenty i wtedy pyta innych Mikołajów, kto był grzeczny.

- A kto był moim Mikołajem w tym roku? No, tym, co dał mi ten żółty samochód –podnosząc do góry prezent, zapytał.

- Oj, tego to ja już nie wiem, to tajemnica Mikołajów – uśmiechnęła się mama. Może Kulka ci powie, przecież wiesz, że wszystkie koty potrafią widzieć w ciemności.

Wojtek długo się we mnie wpatrywał tamtego dnia, nawet próbował mnie przekupić smakołykami, ale skoro to tajemnica Mikołajów... No cóż... Nie mi ją zdradzać. Może któregoś roku sam zostanie Mikołajem i wtedy wszystkiego się dowie?
 
Rozmyślania znów przerwał wigilijny harmider. Teraz mama z tatą wyciągają poutykane w najwyższych zakątkach szaf prezenty i przenoszą wszystko pod choinkę. Dziś wszyscy, ale to wszyscy są Mikołajami. Nawet Wojtuś namalował z mamą obrazek dla taty, a potem też zupełnie po kryjomu z tatą zrobił piękne makaronowe korale dla mamy. Gdy już wszystko miało się uspokoić przyszli pierwsi goście, najpierw ciocia Bożenka, potem babcia z dziadkiem. Drzwi zdawały się wcale nie zamykać. W przedpokoju piętrzyły się góry kożuchów, kurtek i płaszczy, a na ziemi powoli tajały oklejone śniegiem buty.
 

ilustr. Emilia Witkowska Nery

Wszyscy zasiedli już do stołu, ja nawet przez chwilę urządzałem zawody w rosnących z każdą chwilą kałużach, ale ileż można siedzieć samemu, tym bardziej w taki dzień jak dziś. Zresztą zaraz będzie wielka chwila Wojtka, lepiej mu pomóc. Jeszcze babcia kończy swoje przemówienie, teraz opłatek i te niekończące się całusy i wreszcie przyszedł czas na prezenty. Wojtuś, jako najmłodszy z rodu, będzie sprawował rolę Mikołaja.

Pierwszy wylosowany prezent trafił na kolana babci, potem mama, wujek, znowu babcia, ten dla Wojtka. Starałem się schować jeden z pakunków, z przepięknie szeleszczącą, błyszczącą wstążką, wciskając go jak najdalej pod choinkę, ale mój pan nie dał się oszukać, zaraz wczołgał się za mną pod drzewko i zabrał zdobycz. Wszyscy rozpakowywali już swoje podarki, pokazywali sobie zawartość kolorowych toreb i pudełek, mama przymierzyła korale, tata ustawił obraz na honorowym miejscu nad biurkiem, a Wojtuś zniknął pod stołem razem ze swoją nową kolejką.

A ja cóż, skoro prezenty zniknęły, czas wykorzystać zaciszne miejsce pod choinką i odpocząć. A najlepiej zasnąć aż do jutra. Jutro mama będzie już miała wszystko ugotowane, tata nie będzie musiał przynosić choinki ani odkurzać, każdy zajmie swój fotel czy kanapę i w rozleniwieniu będzie czekał aż wreszcie przyjdę i dam się pogłaskać. Tak, tak, Pierwszy Dzień Świąt to zdecydowanie najlepszy dzień dla kota! Mrrrrr...
 
Emilia Witkowska Nery zainspirowała nas do zorganizowania konkursu "Mamy piszą". Zachęcamy do udziału! Napisz bajkę lub opowiadanie i zadedykuj je swojemu dziecku, a my opublikujemy prace, które spodobają nam się najbardziej.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?