Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

On jest na zawsze – wywiad z Beatą Sadowską

| 28.04.2014, aktualizacja: 26.01.2015 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Beata Sadowska
fot. ONS
Przed spotkaniem z Beatą Sadowską, dziennikarką i mamą małego Tytusa, nie wiedziałam, jak w jednej rozmowie pogodzić i jej macierzyństwo, i jej bieganie, i ekologiczne pasje. Niepotrzebnie się bałam: dla niej te trzy rzeczy układają się w jedną spójną całość.
Beata Sadowska: prowadzi autorską audycję w radiu Chilli Zet „W biegu i na wybiegu” oraz program „Zoom na miasto” w Polsat Cafe. Zapalona biegaczka – ukończyła kilkanaście maratonów. Autorka książki „I jak tu nie biegać!”.

Jak Twoje zwierzaki zareagowały na pojawienie się Tytusa?

Momo, mój pies, zareagował absolutnie genialnie: od początku Tytus to dla niego po prostu nowy członek stada, którego trzeba chronić. Siada przy wózku i potężnym szczekaniem broni obcym dostępu. Kot za to uwielbia spać w wózku Tysia. Genialnie, jeśli dzieci wychowują się ze zwierzętami, bo wtedy w naturalny sposób uczą się odpowiedzialności, dzielenia się, miłości.

A jak Ty zareagowałaś? Uczyłaś się po porodzie świata na nowo?

Tuż po porodzie często patrzyłam na synka i doświadczałam niesamowitego poczucia, że on jest już na zawsze. To nie był strach, to nie było ani obciążające, ani przygniatające uczucie. To była bardzo przyjemna, dojrzała świadomość nowej sytuacji w życiu.

O swojej ciąży powiedziałaś w trzecim trymestrze, kilka minut po ukończeniu 10-kilometrowego biegu charytatywnego. Jak to jest z tym bieganiem w ciąży?

Biegałam do końca 8. miesiąca ciąży, ale robiłam to za zgodą lekarza. W ciąży można trenować, ale z głową. Pewien ginekolog opowiadał mi niedawno, że przyszła do niego kobieta spodziewająca się dziecka, która szybko bardzo dużo przytyła, i oświadczyła, że chce biegać, na zasadzie: „Sadowska trenowała, więc można”. On cierpliwie jej tłumaczył, że ja biegam od zawsze. Nie wymyśliłam sobie tego w ciąży. Poza tym niewiele przytyłam, a u niej te dodatkowe 20 kg było ogromnym obciążeniem dla stawów. Bezmyślnym bieganiem w ciąży można zrobić sobie krzywdę.

Biegałaś świadomie i świadomie nie zawiesiłaś swojego wegetarianizmu.

Trzymałam się diety ustalonej specjalnie dla mnie przez świetną dietetyczkę dr Lidię Trawińską, która zresztą sama powiedziała, że skoro wcześniej – poza rybami – nie jadłam mięsa, to ona nie widzi powodu, żebym zaczęła jeść w ciąży. Jadłam rukolę, szpinak, komosę ryżową. Podstawą mojej diety są kasze, morskie ryby, bogaty w białko sezam, warzywa, olej lniany. Jestem dowodem na to, że i bez mięsa, można mieć w ciąży dużo energii i dobre wyniki badań.

Zobacz, co Beata Sadowska mówi o swojej książce:



separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?