Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ucz się na błędach. Najlepiej cudzych.

| 09.03.2017, aktualizacja: 09.03.2017 | 0

Błędy, które mogą prowadzić do nieszczęścia, popełniono wystarczająco wiele razy, by nie trzeba było ich powtarzać. Jakich zasad powinnaś przestrzegać opiekując się niemowlakiem?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
przyczyny płaczu
fot. RF
Chuchamy i dmuchamy na nasze maleństwa, bo nie chcemy, by stało im się coś złego. Czasem jednak zapominamy się na chwilę albo zwyczajnie nie wiemy, że to, co robimy, może narazić je na niebezpieczeństwo...
 
Jakich zasad trzeba przestrzegać opiekując się niemowlęciem i małym dzieckiem?

Nie zostawiaj dziecka samego w domu...

Zabrakło w domu chleba? Pies piszczy od wielu minut pod drzwiami? Śmieci same wyłażą z kubełka? Poczekaj, aż twoje dziecko się obudzi i wyjdź razem z nim. Jeśli musisz wyjść natychmiast, obudź malucha i zabierz ze sobą.

Dziecka nie można zostawić w domu nawet na 5  minut, bo zawsze może się zdarzyć coś nieprzewidzianego. Przekonała się o tym Ola, mama Mai.

– To było przed południem – opowiada. – Majka, wówczas 2-miesięczna, spała od jakiegoś kwadransa, więc postanowiłam wyskoczyć na chwilkę z domu, żeby wyrzucić śmieci. Dopiero na dole dotarło do mnie, że nie zabrałam kluczy od drzwi wejściowych do bloku. Nacisnęłam dwadzieścia parę guziczków, ale nikt nie odpowiedział. Wszyscy sąsiedzi byli w pracy, na zakupach i Bóg wie, gdzie jeszcze. Ja w kapciach na chłodzie, bez pieniędzy i telefonu, a na trzecim piętrze zupa na gazie i moje maleństwo, które w każdej chwili może się obudzić, zakrztusić… Koszmar!

Ola działała jak w transie. Dopadła jakiegoś przechodnia, niemal wyrwała mu z ręki komórkę i ściągnęła
z pracy męża.
– Gdyby jego biuro było dalej od domu, wezwałabym chyba straż pożarną – mówi. –  Wszystko skończyło się dobrze (gdy w końcu dotarłam do domu Maja płakała, jednak nic jej nie groziło), ale do dziś mi zimno, gdy to sobie przypomnę.

… ani na przewijaku

Znasz to? Malec leży spokojnie na przewijaku i czeka na nową pieluszkę, a tu klops! Okazuje się, że krem do smarowania pupy został na półce w drugim kącie pokoju. Nie ma rady: weź malca na ręce
i pójdź po niego razem z nim.

Upadek z przewijaka, a nawet z mniejszej wysokości, np. z tapczanu, może mieć opłakane skutki, dlatego niemowlęcia trzeba pilnować non stop. I trzeba to robić niezależnie od jego wieku, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy po raz pierwszy przewróci się z pleców na brzuszek.
Dzieci potrafią zaskakiwać. Dobrze wiedzą o tym, lekarze, którzy przyjmują do szpitala dzieci po upadkach z różnych miejsc, z których teoretycznie nie miały prawa spaść.

…ani w wózku pod sklepem

Robi to wiele mam, o czym można się przekonać podczas spaceru po dowolnym osiedlu. Alicja, mama ośmiomiesięcznego Kuby, już do nich na szczęście nie należy.

– Chciałam kupić banany w osiedlowym warzywniaku. Drzwi, które do niego prowadzą, są wąskie, a sklepik zastawiony półkami i skrzynkami, więc zostawiłam małego na zewnątrz – opowiada. – Gdy po chwili wróciłam, rozanielona i mocno przeziębiona sąsiadka robiła mu właśnie „gili, gili”, cmokała go w rączkę itd. Niemal weszła pod budkę. Nie miała zamiaru go porwać, ale gdy pomyślę, że ziała mojemu synkowi bakteriami prosto w nos, robi mi się niedobrze. A przecież mogło być gorzej, zwłaszcza że w okolicy jest sporo podchmielonych od rana pijaczków…

… ani w samochodzie

Rodzice zawsze mają dobre wytłumaczenie. Zostawili dziecko w samochodzie, bo musieli iść do toalety na stacji benzynowej, a dziecko właśnie zasnęło. Bo „dosłownie na chwilkę” poszli do sklepu po coś, bez czego nie sposób się obyć. Bo musieli zanieść torby z zakupami na piętro…
Rozumiemy, ale dziecka nie wolno zostawiać w samochodzie i już.

Latem auto błyskawicznie zmienia się w rozgrzany piekarnik, zimą – w zamrażalnik. Pozostawione w nim dziecko może po prostu umrzeć.

Maluszka nie wolno zresztą zostawiać w aucie samego niezależnie od pory roku, bo zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego: ktoś może ukraść auto razem z nim, malec może się zakrztusić, inny pojazd może wjechać w samochód. A nawet jeśli nic strasznego się nie stanie, maluch może się przestraszyć, gdy zorientuje się, że został w aucie sam. Nie ma poczucia czasu i nie wie, czy minęło pięć minut, czy pół dnia.

Nie podrzucaj niemowlęcia ani nie potrząsaj nim podczas zabawy

Ziuuuuuu! Niemowlę leci pod sufit, tata je łapie, a potem znów podrzuca. Znasz tego typu zabawy? Nie pozwalaj na nie!
– Taka zabawa może być bardzo, bardzo niebezpieczna – ostrzegają lekarze. – Dziecko może niechcący wyśliznąć się tacie z rąk, poza tym groźne są dla niego także wstrząsy. To kwestia specyficznych warunków anatomicznych dziecka: wielkości głowy, usytuowania środka ciężkości, budowy i rozmieszczenia naczyń wewnątrz czaszki itd.

Nie zostawiaj niemowlaka pod opieką kilkulatka

Nawet całkiem spokojne, poukładane i odpowiedzialne starszaki wpadają czasem na pomysły, które jeżą dorosłym włosy na głowie.

– Gdy miałam 6, 7 lat, a mama musiała wyjść na chwilę do sklepu czy sąsiadki, opiekowałam się roczną siostrą. Świetnie sobie dawałam radę i wszyscy mnie za to chwalili – opowiada Ilona. – Któregoś dnia coś mi strzeliło do głowy i schowałam małą do wersalki (była otwarta, bo mama chciała przewietrzyć skrzynię na pościel). Nie chciałam zrobić nic złego, po prostu nie zdawałam sobie sprawy
z tego, że to niebezpieczne. Co gorsza, okazało się, że choć udało mi się opuścić wersalkę, w żaden sposób nie mogłam jej samodzielnie podnieść. Na szczęście wróciła moja mama. Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdyby trwało to dłużej…

Nie pij przy dziecku nic gorącego

Najwięcej wypadków przydarza się dzieciom w domu. Jednymi z najpowszechniejszych są oparzenia.

– Na ogół wygląda to tak: mama zaprasza koleżankę na kawę, a dziecko – siedzące na kolanach, raczkujące albo zaczynające właśnie chodzić – szarpie za rękaw i polewa się wrzątkiem. Inny częsty scenariusz: malec ciągnie za obrus, na którym stoi coś gorącego, np. talerz z parującą zupą, i wylewa to na siebie. Jeszcze inny: mama pije herbatę trzymając dziecko na kolanach – mówi prof. Jan Godziński, ordynator Oddziału Chirurgii Dziecięcej szpitala im. T. Marciniaka we Wrocławiu.

Dzieci mają delikatniejszą skórę niż dorośli, więc może mocno je oparzyć płyn, który spowodowałby jedynie zaczerwienienie na skórze dorosłego.

W dodatku w przypadku niemowląt i małych dzieci tylko powierzchowne oparzenia (czyli takie, które powodują jedynie rumień) mają szansę zagoić się bez śladu. Te poważniejsze, niestety, pozostawiają  blizny. Czasem nawet konieczny jest przeszczep skóry.

Jeśli oparzenia przekraczają 15 procent powierzchni ciała, mogą zagrażać życiu. A przecież ciało dziecka jest małe i talerz parującego barszczu może je oparzyć niemal od stóp do głów.

Zobacz także: Pierwsza pomoc w wypadkach domowych

Nie zostawiaj drobnych przedmiotów

Niemowlęta i małe dzieci wszystko, co znajdą, wkładają sobie do buzi. Czasem też, niestety, to połykają.

Jeśli przedmiot trafił do brzuszka, a nie jest ostry, najczęściej obserwuje się malucha i czeka, aż to, co połknął, opuści jego ciało drogą naturalną. Gorzej, jeśli połknięty drobiazg był ostry (np. igła) albo utknie on w przełyku, a  wówczas lekarz musi go wyciągnąć.

Zdarza się także, że mały fragment zabawki, pestka, moneta, pionek do gry planszowej itp. wpada do dróg oddechowych. To bardzo niebezpieczne, bo niemal natychmiast może dojść do uduszenia. Jeśli w dodatku przedmiot jest plastikowy (kostka domina, pionek do gry, „pchełka”), nie widać go na zdjęciu rentgenowskim i chirurg musi wykazać się wirtuozowską wręcz precyzją, by wyciągnąć go przy pomocy bronchoskopu.

Myślisz, że przesadzamy z tą ostrożnością? Niestety, nie. Media jakiś czas temu donosiły o tym, że półtoraroczne dziecko połknęło okrągłą baterię alkaliczną. Bateria utknęła tuż przed wpustem żołądka. Znajdowała się w wilgotnym środowisku, co spowodowało, że po kilku dniach jej zawartość się wylała. Szkodliwe substancje wywołały martwicę ściany żołądka. Dziecko zmarło. Inna głośna historia: dziecko połknęło 5 namagnesowanych kulek, którymi przyczepiano notatki do lodówki. Lekarze musieli mu wyciąć 15 centymetrów jelit.

Nie pozwalaj całować dziecka w usta

Pamiętasz głośną historię małej Brooke, która o mało nie umarła przez całusa? Tuż po narodzinach odwiedziło ją wielu gości. Niektórzy brali ją w ramiona i całowali. Jeden z gości przekazał maleństwu powodującego opryszczkę wirusa herpes simplex 1 (HSV-1), choć sam nie miał żadnych widocznych zmian na ustach.

Jakiś czas po tej wizycie na buzi dziecka pojawiły się dziwne pęcherzyki. Okazało się, że są również w gardle. Gdyby Brooke nie trafiła do szpitala, opryszka mogłaby się rozprzestrzenić, objąć mózg i inne narządy, powodując ciężką chorobę. Po co zatem ryzykować?

Nie wkładaj niczego do łóżeczka

W łóżeczku niemowlaka powinien być jedynie dość twardy materacyk i lekka kołderka do przykrycia, ewentualanie kocyk do przytulania. Poduszki, poduszeczki czy puchate kołderki, a także duże pluszaki nie są bezpieczne – malec może wtulić w nie buzię, co z kolei może spowodować kłopoty z oddychaniem. Spanie na poduszce nie służy maluszkom także ze względu na kręgosłup.

W dziecięcym łóżku ani w pobliżu łóżka nie powinno być także żadnych sznurków i innych rzeczy tego typu. Troczki od ubranek albo osłon na łóżeczko muszą być na tyle krótkie, by malec nie mógł nimi oplątać sobie nawet nadgarstka.

Regularnie sprawdzaj również, czy w łóżeczku nie pojawiły się przypadkiem jakieś drobne przedmioty, np. zakrętka od tubki z maścią przeciw odparzeniom, oderwany czubek plastikowego pojemniczka po soli fizjologicznej, oderwany od piżamki guziczek itd. Połknięcie takiego drobiazgu przez dziecko mogłoby być bardzo niebezpieczne.

Polecamy także: Kalendarz rozwoju niemowlaka tydzień po tygodniu
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?