Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy Polacy bezpiecznie przewożą dzieci? - wywiad z policjantem

| 23.06.2015, aktualizacja: 20.08.2015 | 0

Wożenie dziecka na półce pod tylną szybą, jazda bez fotelika, pozostawienie niemowlaka w aucie... Policyjne archiwa są pełne dowodów na to, że niektórym rodzicom brakuje wyobraźni albo wiedzy na temat bezpieczeństwa.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
dzieci w aucie, bezpieczna podróż, fotelik samochodowy
fot. Fotolia
Najbezpieczniej jest uczyć się na błędach... ale cudzych. Dlatego postanowiliśmy porozmawiać z policjantem o tym, jakie błędy zdarzają się polskim rodzicom, gdy wiozą dziecko w aucie.
Kom. Jarosław Gnatowski z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji opowiedział nam, co niektórzy rodzice robią źle, gdy przewożą swoje maleństwa i czy zdają sobie sprawę z zagrożeń na drodze. W kolizjach i wypadkach, do których dochodzi na polskich drogach, co czwarta ofiara jest dzieckiem.

Czy Polacy zdejmują nogę z gazu, gdy przewożą dziecko?

Większość rodziców tak robi. Na szczęście moda na bezpieczną i rozsądną jazdę zaczyna być widoczna na polskich drogach. Mam wrażenie, że nasi kierowcy, podróżując w innych krajach, przekonali się, że można jechać wolniej, bezpieczniej i też dojedzie się do celu. Coraz częściej przysłowiowy pirat drogowy jest postrzegany jako czarna owca. Z roku na rok rośnie liczba zgłoszeń i filmów z kamer video w prywatnych samochodach. Ci, którzy popełniają wykroczenia, już nie mogą czuć się anonimowo.
Zobacz: Ściągawka z przepisów drogowych w innych krajach

Ubiegłoroczna interwencja w Kaliszu to był chyba przykład takiego zgłoszenia?

Tak było. Jeden z kierowców zrobił zdjęcia pojazdu, w którym przewożono trzyletnie dziecko na półce pod tylną szybą! 42-letnia kobieta tłumaczyła policjantom, że po prostu nie zauważyła, jak dziecko wypięło się z fotelika, wdrapało się na kanapę z tyłu i leżało przy szybie... Kobiecie zatrzymano prawo jazdy, a sprawę skierowano do sądu. Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że gdy samochód jadący z prędkością 50 km/h będzie miał stłuczkę, obrażenia u dziecka, które nie jest przypięte w foteliku, będą porównywalne z upadkiem z trzeciego piętra! To są podstawowe prawa fizyki, których nie da się oszukać.


źródło: www.tvn24.pl

Rodzice nie mają świadomości zagrożenia? Jak tłumaczą swoje postępowanie podczas zatrzymania?

Najczęściej mówią, że nie mieli z kim zostawić dziecka, a jadą niedaleko, tylko kawałeczek. Tymczasem najwięcej wypadków z udziałem dzieci ma miejsce na trasach do trzech kilometrów. To są te odcinki, na których zatrzymujemy przeładowane auta, gdzie pasażer trzyma małe dziecko na kolanach. Albo te pojazdy, w których maluch siedzi w drogim, markowym foteliku, ma zapięte pasy, ale... fotelik samochodowy w ogóle nie jest przymocowany. Został wstawiony na tylne siedzenie w ostatniej chwili, żeby zachować pozory, a nie chronić dziecko. Przerażają mnie takie sytuacje, a zdarzają się każdego dnia. Według badań TNS OBOP wykonanych na zlecenie Instytutu Transportu Samochodowego 80 proc. niemowlaków podróżuje w fotelikach. Jeśli chodzi o dzieci powyżej czwartego roku życia, bezpiecznie podróżuje tylko połowa. Tylko w ubiegłym roku za przewożenie dziecka w sposób niezgodny z przepisami ukarano 8 929 osób. Za brak fotelika dla maluszka grozi mandat w wysokości 150 zł i 6 punktów karnych.
Przeczytaj: Dlaczego warto kupić zagłówek dla dziecka

Na co jeszcze rodzice powinni zwracać uwagę przed podróżą?

Wielu kierowców bardzo przejmuje się stanem technicznym auta, ale zapominają o tym, że to oni będą je prowadzić. To od ich koncentracji i szybkości reakcji będzie zależało bezpieczeństwo. Kierowca powinien być wyspany i wypoczęty. Tymczasem wiele rodzin szybko wrzuca walizki do auta i od razu ruszają w drogę, by nie zmarnować ani minuty urlopu. To błąd. Lepiej spokojnie zabezpieczyć wszystkie pakunki i wyruszyć później. Jak dowodzą statystyki, główną przyczyną prawie 15 proc. wypadków jest zmęczenie. Zbyt często bagatelizujemy je. Uważamy, że krótki postój i mocna kawa albo napój energetyczny poprawią koncentrację, a tak nie jest. Najlepszą formą regeneracji dla kierowcy jest sen.
Polecamy: Odwodniony kierowca za kółkiem

A jak jest z trzeźwością?

Pamiętam takiego tatusia-rekordzistę. Małżeństwo spieszyło się z czteroletnim dzieckiem nad morze. Pruli ponad 150 km/h, przekraczając dozwoloną prędkość o ponad 60 km. Złamali na trasie mnóstwo przepisów i stanowili zagrożenie dla siebie i innych kierowców. Po zatrzymaniu okazało się, że do tego wszystkiego kierowca – tatuś dziecka, był nietrzeźwy, bo poprzedniego dnia miał imprezę. Mamy też czasem nieco absurdalne sytuacje, kiedy kierowca przyjeżdża na komisariat z rodziną, zapakowanym po dach autem i prosi o kontrolę trzeźwości, bo nie jest pewien, czy już może prowadzić. Otóż często okazuje się, że nie może i od razu traci prawo jazdy. Jeśli ktoś chce być odpowiedzialny, to na taką kontrolę powinien przyjść pieszo lub poprosić kogoś o podwiezienie. Każdy może poprosić policjantów z patrolu drogowego o badanie alkotestem albo zgłosić się na komendę lub komisariat. Można też korzystać z własnych alkotestów, ale trzeba pamiętać, że po pewnym czasie ulegają rozkalibrowaniu i mogą pokazywać błędny wynik.
Przeczytaj: Odpowiedzialność za jazdę w stanie nietrzeźwości
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?