Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Boję się porodu

| 18.09.2008, aktualizacja: 18.09.2008 | 4
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
kobieta, mama, ciąża
Każda myśl o porodzie powoduje, że zaczynasz się bać. Skąd bierze się to uczucie? Jeźeli pragniesz, żeby twój poród był radosnym wydarzeniem, przeczytaj rady psychologa.
Za miesiąc urodzę pierwsze dziecko. Jeszcze do niedawna nie mogłam się doczekać, kiedy po raz pierwszy zobaczę synka. Choć nadal bardzo tego pragnę, to ostatnio każda myśl o porodzie powoduje, że zaczynam się bać. Skąd bierze się to uczucie? Pragnę, żeby mój poród był radosnym wydarzeniem, nie chcę się nim stresować. Małgosia z Olesna

Jest to na tyle ważna, wyjątkowa i emocjonująca chwila w życiu, że wiele kobiet się jej obawia. Rozmawiając z innymi mamami, poczuje się Pani mniej osamotniona w swoich odczuciach. Intensywny lęk przed porodem odczuwa jedna na pięć przyszłych mam. Najczęściej boją się one bólu oraz problemów ze zdrowiem swoim i dziecka. Obawy wzbudza sam pobyt w szpitalu, w tym rutynowe zachowanie personelu i brak wsparcia. Pojawia się też niepewność, czy umiejętności nabyte w szkole rodzenia uda się zastosować w praktyce.

Prowadzone w różnych krajach badania pokazały jednak pewne różnice w tej kwestii. Na przykład Włoszki najczęściej boją się, że na sali porodowej nie zapanują nad własnym zachowaniem, a Szwajcarki, Węgierki i Finki takiego przebiegu porodu, który zagrozi zdrowiu dziecka, a także im samym. Polki też najbardziej niepokoją się o zdrowie malucha. Bezpośrednio przed porodem rosną obawy dotyczące jego przebiegu i odczuwania bólu. U części kobiet lęk przed rodzeniem jest tak silny (szczególnie w ciąży powikłanej), że wręcz utrudnia codzienne funkcjonowanie. Może wywołać koszmary senne, zaburzenia koncentracji.

Na podstawie badań prowadzonych w Wielkiej Brytanii wiadomo, że w kolejnych pokoleniach rośnie liczba kobiet, które boją się porodu – w ciągu 20 lat zwiększyła się trzykrotnie. Z tego powodu częściej planują znieczulenie, a rzadziej stosują jedynie techniki relaksacyjne i oddechowe. Okazało się także, że przyszłe mamy usilnie starające się o rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie lub ze znieczuleniem zdecydowanie bardziej bały się porodu. Silny lęk nie zwiększa liczby powikłanych porodów, ale może wydłużyć czas ich trwania. Dobre przygotowanie do rodzenia może ten efekt odwrócić i przerwać błędne koło: silny lęk zwiększa napięcie mięśniowe, które wzmaga ból, a on sprzyja wzrastaniu lęku, który zwiększa napięcie...


Odpowiada ekspert:
psycholog dr Eleonora Bielawska-Batorowicz, na Uniwersytecie Łódzkim zajmuje się naukowo psychologią prokreacji, czyli doświadczeniami w okresie ciąży, porodu, macierzyństwa i ojcostwa. Poza tym udziela pomocy terapeutycznej kobietom w powikłanej ciąży.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Ania ze Słupska
Ania ze Słupska | 2008-11-11 21:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Za 6 dni mam termin porodu i boję się panicznie aż strach doprowadza mnie do łez.Pierwszy poród zakończył się cesarskim cięciem a teraz?Nie wiem jak to będzie.Boję się również że znowu mogę cierpiec w bólu przez 12godz.Jak to wszystko znieśc?I czy mam szanse na szybki poród naturalny czy znowu czeka mnie cesarka?

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Agnieszka
Agnieszka | Ania ze Słupska | 2011-12-12 19:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pierwszy skończył sie cesarką? To 2gi musisz mieć też przez cesarkę... To przecież wskazanie do obowiązkowej cesarki...

Odpowiedz

EK
EK | 2008-10-11 16:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Boję się porodu - przeczytałąm ten artykul głównie dlatego, że właśnie boję się porodu. Nic co napisane w tym artykule mnie nie uspokoiło. Beznadziejny tekst. Po co komu dane statystyczne? Przydałyby się raczej słowa otuchy

Odpowiedz

kasiaw_80
kasiaw_80 | 2008-09-25 20:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Witam wszystkie przyszłe Mamy! 3 miesiące temu urodziłam Synka i szczerze mówiąc także bałam się porodu. Moja sytuacja była trochę inna, nie dostałam skurczy w domu i pojechałam rodzić tylko lekarz wziął mnie do szpitala i zdecydował, że skoro to już 40 tydz minął to trzeba rodzić. W sumie miałam 3 prowokacje: kroplówka - oksytocyna (która nie przyniosła oczekiwanego efektu), cewnik (niestety sam nie odpadł i po 16godz. został mi zdjęty) i kolejna kroplówka - którą po 3 godzinach kazałam wyłączyć... bo ileż można. Byłam padnięta, bez sił - jednym słowem wyczerpana a zarazem panicznie przerażona. Po ostatniej kroplówce, po kilku godzinach dostałam bóli krzyżowych, trwały około 5 godzin i wiedziałam, że poród się zaczął. Czy czułam lęk - NIE tylko prosiłam Boga aby się to jak najszybciej skończyło. Bolało, ale czymże były te bóle wobec boli partych - niczym. Powiem tak, wiele zależy od nas samych ile zbierzemy w sobie sił aby Dziecko urodzić (brzydko mówiąc "wypchać" z siebie) to tyle ten najmniej "przyjemny" okres porodu trwa. Mi to zajęło 10 minut - pomyślałam sobie, że nie mam już sił i jeśli się nie zmobilizuję to sama przedłużę poród! W momencie kiedy rodzisz nie myśli się o strachu, czuje się ból, o którym zapominasz w chwili zobaczenia Dziecka - także Głowa do Góry. Każda z nas to zniesie - uwierz...

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?