Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Butelką nie znaczy gorzej

| 12.02.2007, aktualizacja: 14.11.2007 | 10

Zadbaj o to, aby karmienie było dla Ciebie i dla dziecka pełnym czułości wydarzeniem.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(8)

Czy mama, karmiąca butelką, rzeczywiście wyrządza swojemu dziecku nieodwracalną krzywdę? A może nie powinna zamartwiać się, tylko zadbać o to, aby karmienie – nawet sztuczną mieszanką – było dla niej i dla dziecka cudownym, pełnym magii wydarzeniem.


Tyle słyszałaś o zaletach kobiecego mleka i niepowtarzalnej więzi między mamą a ssącym pierś maluszkiem, że już przed porodem nie miałaś wątpliwości: Ty też będziesz karmić naturalnie. Tymczasem nie pomogła książkowa wiedza, mlekopędne herbatki, konsultacje z w poradni laktacyjnej... Kiedy zaczęło brakować Ci pokarmu, zaczęłaś dokarmiać maleństwo mieszanką, a w końcu zupełnie odstawiłaś je od piersi.

Miłość ważniejsza niż mleko
Przyczyn, dla których kobiety rezygnują z naturalnego karmienia, jest wiele. Czasem jest to zanik pokarmu, wynikający z nieumiejętnego przystawiania do piersi lub przerwy w karmieniu (np. z powodu przyjmowania leków niedozwolonych w czasie laktacji), innym razem winna jest depresja poporodowa. Bombardowana tekstami przekonującymi, że mleko mamy to najlepsze, co można dziecku ofiarować, że dzięki naturalnemu karmieniu maleństwo szybciej będzie się rozwijać, będzie zdrowsze, mądrzejsze, często czuje się wyrodną matką. Według wielu lekarzy - zwolenników karmienia naturalnego, każda kobieta jest w stanie karmić piersią, bo „chcieć, to móc". A więc, jeśli Tobie się nie udało, to wyłącznie Twoja wina. Po takich słowach nietrudno o wyrzuty sumienia. Tymczasem to nie naturalne mleko, ale miłość jest tym, czego dziecko potrzebuje najbardziej. Kochająca matka może na wiele sposobów okazywać dziecku swoją miłość, a nie tylko poprzez przystawianie do piersi. Bardzo ważny jest kontakt fizycznym, ale jego brak podczas karmienia można nadrobić między posiłkami. Kołysz swoje maleństwo, możesz także przytulać je do swojego nagiego brzucha lub kłaść je między swoimi piersiami. Maluszek dzięki temu nauczy się Twojego zapachu, pozna Twój głos i puls serca.

Nabierz dystansu
Nie mamy zamiaru przeprowadzać rewolucji i twierdzić, że mieszanka jest doskonalsza od mleka kobiecego. Bo nie jest. Nie oznacza to jednak, że Twój „butelkowy" maluch częściej będzie chorował i gorzej się uczył. I nawet jeśli badania dowodzą, że dziecko karmione mieszanką jest bardziej narażone na otyłość, alergię czy brak odporności, to Twoja troska o jego dietę i zdrowie może je przed tymi wszystkimi kłopotami uchronić. Naprawdę nie wystarczy matczyne mleko, by do końca życia cieszyć się zgrabną figurą i nigdy nie chorować! Bo na zdrowie, rozwój i zdolności ma wpływ wiele rzeczy, nie tylko karmienie. Wystarczy przyjrzeć się osobom, które nie zostały wychowane na piersi. Na pewno znasz ich mnóstwo – w czasach naszego dzieciństwa lekarze zalecali karmienie sztucznymi mieszankami. Czy wszystkie są grube, ciągle chodzą przeziębione i nie grzeszą inteligencją?!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (10)
avatar

Nina
Nina | 2016-03-05 19:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moj syn ma 10 lat i chorowal z trzy razy w zyciu raz tylko bral antybiotyk a karmiony byl butelka. Nie ma nadwagi ani alergii. Takze gdyby karmienie piersia bylo takie cudowne to w Afryce bylyby same zdrowe i inteligentne dzieci. Czy tak jest?

Odpowiedz

drusi
drusi | 2011-04-01 11:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

bardzo dziękuję za ten artykuł. zanim mój synek się urodził byłam pewna, że będzie karmiony piersią. Niestety z powodu komplikacji przy porodzie i cesarskim cięciu nie udało mi się utrzymać pokarmu dłużej, więc teraz karmię Małeo tylko butelką. Na początku bardzo mi to przeszkadzało, ale ten artykuł pomógł mi się z tym pogodzić:)

Odpowiedz

Kasia
Kasia | 2009-06-04 01:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

witam.
Dziękuję za ten artykuł. Sama doświadczam ten problem. Zawsze chciałam karmić tylko naturalnie i przynajmniej przez 6-8 miesięcy.Po urodzeniu synka przez cc okazało się, że pokarm pojawił się dopiero w czwartej dobie po jego narodzinach. Na szczęście było go coraz więcej i po tygodniu nie musiałam dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Jednak po 3 tygodniach doszło do zastoju, a Mateusz nie chciał ciągnąć mleka z rozpalonych piersi. Zapalenie trwało 2 dni, przykładany był co chwila do karmienia. Po tym okazało się, że zamiast sytuacja się wyrównać lub nawet miało dojść do pojawienia się nadmiernej ilości mleka (wg połoznej środowiskowej) to mleka było coraz mniej. W 6 tygodniu po narodzinach syna był karmiony przede wszystkim sztucznie i "dokarmiany" piersią.
Być może cc i późniejszy stres zadecydował, że zamiast przybywać mleka było go coraz mniej, a na tym tracił synek, który cały czas płakał, a wręcz histeryzował, że sie nie najadł. Lekarze mówili:przeczekać płacz i lament głodnego dziecka. Jak można przeczekać taki płacz. Ja nie mogłam i sięgnęłam po mleko modyfikowane.
Na dodatek okazało się, że synek jest alergikiem (lekarze wcześniej o tym mnie informowali,że syn ma spore szanse nim zostać, ponieważ ja z mężem jesteśmy alergikami). Mateusz od 8 tygodnia życia otrzymał mleko dla alergików: nutramigen, który w smaku nie przypomina mleka krowiego. Tak więc musiałam podjąć decyzję, płacz dziecka z powodu niechęci do nutramigenu po otrzymaniu mleka z piersi, którego i tak nie było wystarczająco do najedzenia się czy odstawienie rkarmienia naturalnego na rzecz butelki. Po wielu bólach i rozterkach podjęłam decyzję, że syn przechodzi na karmienie butelką. Wiele dylematów, opinii itp sprawiło, że przez dłuższy czas czułam się źle, jakbym coś złego zrobiła.
Teraz wiem,że była to słuszna decyzja- syn się uspokoił, bo pije tylko 1 rodzaj mleka. Nie złości się faktem, że z piersi mało leci, a on chce więcej. Z obserwacji i tych 4 i 1/2 miesięcy wiem, że karmienie piersią nie jest gorsze. Oczywiście jego wybór powinien być tylko wtedy, gdy nie ma możliwości karmienia naturalnego. I ten artykuł jeszcze bardziej mnie przekonuje, że karmienie butelką wcale nie musi wpływać na gorszy rozwój mojego dziecka. Teraz mi nie było dane, ale wiem, że przy następnym dziecku też będę chciała karmić naturalnie czego życzę wszystkim matkom.

Odpowiedz

AGT007
AGT007 | 2008-09-30 11:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Serdecznie dziękuję za ten materiał. Od samego początku ciąży byłam przekonana, że zrobię wszystko żeby dziecko karmić piersią. Jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała moje marzenia. Nie mogłam karmić swojego synka piersią z przyczyn zdrowotnych: z niedrożnych kanalików nie popłynęło mleko. Niestety nie zawsze "chcieć to móc"! A depresji poporodowej nabawiłam się nie z powodu porodu czy strachu przed nowymi obowiązkami i odpowiedzialnością, ale dopiero po przeczytaniu wielu innych artykułów na temat karmienia piersią i nieodwracalnych szkód jakie wyrządzam Małemu karmiąc go butelką. Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie.

Odpowiedz

Barbi
Barbi | 2008-07-02 12:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje pierwsze dziecko karmiłam piersią 2 miesiące i myślałam że nie wyjde z depresji.Gdy tylko zbliżała sie pora karmienia wpadałam w szał.Dopiero gdy mąż podał małemu bulelke odżyłam.Synek ma teraz 5 lat i nigdy nie brał antybiotyku.Oprócz zwykłego kataru nie chorował.Wiosną urodziłam córke.Oczywiście karmie ją butelką,czuje sie świetnie i nie uważam sie za gorszą.Bo niby dla czego?Kochane mamy,nie róbcie nic na siłe!!!

Odpowiedz

Emilia
Emilia | 2008-04-23 08:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mojego Synka karmiłam piersią przez 3 miesiące. Niestety, z uwarunkowań dziedzicznych, brakło mi potem pokarmu. Mimo karmienia butelką mój Karolek jest zdrowym, pogodnym ,cudownymdzieckiem. I na nikogo nie reaguje tak entuzjastycznie jak na mnie. Otaczam Go miłością, troską i uśmiechem. Tego pragnie każde dziecko.

Odpowiedz

am
am | 2007-08-07 11:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

popłakałam się w trakcie czytania tego artykułu,ponieważ miałam depresje poporodową i dla dobra swojego i dziecka musiałam przerwać karmienie piersią i zacząć brać leki antydepresyjne.Lecz niemyślcie,że to było łatwe .Przy obecnej nagonce na butelkowe mamy i myśli już od ciąży i wykładów w szkole rodzenia że będe karmić piersią.Moja depresja była spowodowana brakiem obecności męża i rodziny przez cały czas pobytu w szpitalu ponieważ w poznańskich szpitalach była kwarantanna z powodu wirusa grypy żołądkowej i z tego powodu szpitale były zamknięte i do tego doszedł stres ponieważ to pierwsze długo oczekiwane dziecko i psychika nie dała rady.Mam okrpne wyrzuty i strach przed następną ciążą że depresja powróci choć chciała bym mieć jeszcze jedno dziecko a mąż nalega ,żeby to było niedługo.Ja rodziłam 8 marca na Polnej prosze wpiszcie swoją opinie jeśli mnie rozumiecie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

natalia
natalia | am | 2007-08-08 09:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

karmię córeczkę butelką gdyż miałam depresję poporodową, która spowodowała zanik laktacji. teraz córka ma 3 i pół mca, jest zdrowa, silna i pięknie się rozwija. chcę mieć drugie dziecko, lekarka uspokaja mnie, że depresja się raczej nie powtórzy, wierzę w to bo i ja czuję , że z drugim będzie zupełnie inaczej.a ten artykuł bardzo mi pomógł, dziś niewiele osób wykazuje zrozumienie dla mam butelkowych.

Odpowiedz

natalia
natalia | am | 2007-08-08 09:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

karmię córeczkę butelką gdyż miałam depresję poporodową, która spowodowała zanik laktacji. teraz córka ma 3 i pół mca, jest zdrowa, silna i pięknie się rozwija. chcę mieć drugie dziecko, lekarka uspokaja mnie, że depresja się raczej nie powtórzy, wierzę w to bo i ja czuję , że z drugim będzie zupełnie inaczej.a ten artykuł bardzo mi pomógł, dziś niewiele osób wykazuje zrozumienie dla mam butelkowych.

Odpowiedz

larwa76
larwa76 | am | 2008-02-03 13:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Doskonale cie rozumiem.. ja tez sie popłakałam.... Miałam cesarkę, mleko pojawiło się dopiero w 4 dobie.. i jest go bardzo mało - starcza na połowę zapotrzebowania małej.. już obu piersi. W szpitalu do3 doby jeszcze dawali mi mleko na dokarmianie małej.. a potem już były nerwy, stres... jakby to moja wina była... na wyjście z płaczem prosiłam o dokarmienie małej... bo moja ilość pokarmu była znikoma i musiałabym jechać z płaczącym dzieckiem lub z dzieckiem przy piersi... gdzie ona zamiast jeść przysypia.... 50 km. To było strasznie poniżające - płakałam cały dzień zamiast cieszyć sie wyjściem do domu.., zresztą płacze codziennie bo czuje sie gorsza, jest mi przykro po praniu mózgu że trzeba itd.....no ale żyć trzeba dalej - teraz najpierw próbujemy sie przystawiać, jak sie uda to piję jak nie to nie męczę jej godzinami bo tylko się denerwuje, dokarmiam a to co nie zje odciągam na następny posiłek. Najważniejsze że mała zdrowa..... i ile sie da to je mamusinego pokarmu, może nie z piersi ale czasami z butelki ale zawsze to mój pokarm.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?