Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Cesarka czy siły natury? Mam porównanie i…

| aktualizacja: 15.10.2015 | 148

Pierwsze dziecko urodziłam przez cesarskie cięcie. Drugie siłami natury. Trzeciego nie planuję (póki co!), ale jakbym miała rodzić, to dobrze wiem, jaki poród bym wybrała. I wiem, dlaczego.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(11)
cesarskie cieęcie
fot. Fotolia
Przez pierwszą ciążę w ogóle nie przywiązywałam wagi do tego, w jaki sposób moje dziecko przyjdzie na świat.
Urodzi się naturalnie (wszystko na to wskazywało) – to dobrze.
Trzeba będzie ciąć? Też dobrze.
Jednak po porodzie, który nieoczekiwanie skończył się cięciem, nabrałam jednak przekonania, że cesarskie cięcie wcale nie jest taką świetną opcją, jak się może wydawać. Utwierdziłam się w tym jeszcze bardziej po drugim porodzie, tym razem naturalnym.
Co porównywałam?

Czas porodu.

Jeżeli brać pod uwagę wyłącznie kwestie zegarowe, to cesarka, owszem, tutaj góruje. Rach, ciach i po 20 minutach od znieczulenia moja córka była już na świecie. 
Podobno naturalny poród też może być krótki, ale mnie nie było dane takiego doświadczyć. Mój drugi poród – naturalny – ciągnął się przez bite 20 godzin: całą noc i prawie cały dzień (a jako, że prawie przez cały czas byłam przypięta do KTG, to każda godzina rozciągała się jak gumka recepturka). Ale i tak wolałam tę nudę, zmęczenie, senność podczas porodu naturalnego, niż ten cały chaos, pośpiech i nerwy podczas cięcia. 

Strach.

Bałam się za oboma razami. Ale zupełnie czegoś innego. 
Za pierwszym: że coś się stanie mojemu dziecku, że lekarzowi omsknie się ręka podczas cięcia, że anestezjolog nie trafi igłą tam, gdzie trzeba.. Niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 
Za drugim: bałam się przede wszystkim tego, że nie dam rady. Że nie poradzę sobie z bólem. Że zabraknie mi sił na te przysiady przy łóżku porodowym w fazie rozwierania się szyjki macicy. Oraz że nie uda mi się skutecznie przeć w drugiej fazie porodu. Znów bałam się niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 

Wiecie jaka była różnica w tych strachach? Przy cesarce bałam się rzeczy, na które nie miałam wpływu. Przy porodzie naturalnym – rzeczy, z którymi mogłam w jakiś sposób sama sobie radzić. Zdecydowanie wolę tę opcję. 

Pobyt w szpitalu. 

Prysznic i pierwsze wstanie z łóżka? Po cesarce sama na pewno nie dałabym sobie rady. Co tam zresztą prysznic. Po cesarskim cięciu każde kichnięcie, zaśmianie się, nie mówiąc już o pójściu do łazienki jest ekstremalną przygodą!
Ból rozciętego brzucha to jeszcze nie wszystko. Nie wiem, czy wiecie, ale po cesarce nie wolno jeść przez prawie dobę. I nie wiem, czy wiecie, jak bardzo po porodzie człowieka ssie w żołądku...

Pobyt w szpitalu po moim drugim porodzie wspominam jako wakacje. Urodziłam (w końcu!), wzięłam prysznic, wzięłam dzidzię na ręce i przeszłam na własnych nogach na salę noworodkową. Wiem, wiem – nie zawsze tak bywa. Ale jednak generalnie po porodzie naturalnym szybciej dochodzi się do formy. 

Nie wszystko oczywiście przy cesarskim cięciu wypadało na minus. Wiele rzeczy było porównywalnych. Ta sama ulga, że już po wszystkim. Te same łzy wzruszenia na widok dziecka. Te same kłopoty ma początku karmienia piersią. Ta sama duma, że jestem mamą takich małych cudów. Sam sposób porodu nadal jest dla mnie sprawą drugorzędną – ale jednak, gdybym miała wybierać, wolę naturalnie.

Tymczasem…

…cesarskie cięcia – idziemy na rekord!

Jeśli chodzi o cesarskie cięcia, to Polki są rekordzistkami: cięciem kończy się już co trzeci poród (dla porównania, w Islandii tylko co siódmy). Stosuje się je u nas niemal rutynowo w przypadku ciąż mnogich – i znowu dla porównania: w Norwegii, Holandii, Islandii i Finlandii ponad połowa mnogich porodów odbywa się naturalnie. 
Coraz częstsze u nas są też cięcia cesarskie na życzenie, nawet mimo tego, że naukowcy ostrzegają, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie są bardziej narażone na poporodowe komplikacje oddechowe, a w trochę dalszej przyszłości na astmę, cukrzycę typu 1 i wszelkie alergie pokarmowe.

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (148)
avatar

Malvina
Malvina | 2017-09-04 13:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Chciała bym 20 godzin. Jak w środę o 17 dostałam boli krzyżowych, rano do szpitala l, cała doba w szpitalu że zzo które na mnie nie działało. Przykluta do łóżka po 24 godz pobytu podali oksy i dziekco wypchalii rękoma z brzucha jednoczęsnie ciągnąć za głowę w piątek o 20.24 syn był na swiecie. W sobotę rano byliśmy w domu. Dodam że nie rodziłam w Polsce - całe szczęście. Bo tylko w polsce kisi się ludzi z największym skupisku bakterii jeszcze z małym dzieckiem

Odpowiedz

Anonim
Anonim | 2017-08-21 19:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jesli sie ma porod bez komplikacji!!to mozna sobie tak powiedziec ale jesli przy naturalnym porodzie rozdarcie u mamy jest 3 stopnia a dziecko jest wyciagane szczypcami po ktorych ma krwiaka na pol glowki i tak sina i spuchnieta twarz ze nie jest w stanie chwicic piers do jedzenia przez kilka dni po porodzie!!nie wydaje mi sie ze wtedy by Pani tez takie rzeczy pisala lekkim piorem!!
Pozdrawiam i samych lekkich porodow zycze

Odpowiedz

ags
ags | 2017-08-20 11:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

nie do końca prawdąjest z tym niejedzeniem po cesarce- ja po 12 godzinach wstałam i poszłam do toalety - owszem był to bardzo bolesny spacer ale do przeżycia - niestety mimo ogromnej woli nie mogłam rodzic naturalnie i nie mam porównania natomiast wiem ze po 2 tyg od cięcia mogłam juz góry przenosić a moja koleżanka która rodziła naturalnie w tym samym czasie po 6 tyg od porodu nadal miała problemy z siadaniem :( wszystko jest sprawa indywidualna i cieżko uogólniać

Odpowiedz

Monika
Monika | 2017-08-20 10:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nigdy nie urodze naturalnie w kraju w którym odmawia się znieczulenia, każdy zagląda ci gdzie chce i wszyscy maja cie gdzies! Miałam cesarke, a dziecko i tak było podduszone od czekania na cięcie. Często zastanawiam się jak by to sie skończyło, gdyby poród odbył się siłami natury. Wiecej poszanowania w szpitalach dla rodzacych bo nie jestesmy krowami, znieczulenia i intymnosc oraz zainteresowanie(znieczulenia najczęściej odmawiaja panowie, którzy twierdzą, że to natura, a naturalnie to nawet przeglądu u dentysty nie dadzą sobie zrobić). Wina jest w polskim systemie traktowania ciężarnych jak to się zmieni bedzie mniej cesarek. Poki co wszystkim polecam cesarke!!!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kk
Kk | Monika | 2017-08-20 11:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dokładnie

Odpowiedz

Ewelina.O
Ewelina.O | 2017-08-20 09:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja rodziłam SN w szpitalu w którym jest na to nacisk. Podczas porodu (krótki 5h i 40' obie fazy) tętno dziecka spadło 3 razy do 0, aż maszyna zaczynała piszczec. Nikt nawet nie pomyślał o cesarce. Mówiono mi tylko, że to moja wina, bo źle oddychamy, a dziecko będzie niedotlenione. Jak się okazało dziecko było dwukrotnie okrecone pepowina wokół szyji, dodatkowo miałam dodatnie gbsy o czym informowałam pokazałam wyniki, które zostały wpisane w kartę, ale mimo to że się upominalam dwukrotnie o antybiotyk nie został podany, a Córcia z rana była zabrana na dodatkowe pobranie krwi w celu sprawdzenia czy się nie zarazila. Dzięki Bogu nie, ale gdyby tak się stało mogłoby się skończyc sepsa lub zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych.
Dlatego też nigdy więcej nie urodze SN, zapłacę za cesarke jeśli będzie trzeba.

Odpowiedz

wieloródka
wieloródka | 2017-07-03 22:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

dziewczyny,urodziłam SN dwójkę dzieci,pierwsze 3560g 6 lat temu z nacięciem krocza, drugie też z nacięciem 3900 g waga.Powiem wam jedno, po pierwszym porodzie,nic nie zmieniło się pod względem seksu, było super, po drugim - masakra, nic nie czuję.... dlatego zastanówcie się lepiej nad cc, jeśli seks dla was jest ważny i zależy wam na pozytywnych relacjach w łóżku z partnerem - ja się bardzo bałam znieczulenia itp ale teraz myślę już o plastyce pochwy, nawet jeśli wytrenuję mięśnie Kegla, otwór do pochwy i tak zostanie duży. Szanujcie swoją kobiecość, lepiej mieć bliznę nad spojeniem łonowym niż masakrę w matkach do końca :( Niektórzy z Was pomyślą jakoś to będzie, nie już nic nie będzie takie samo- niestety. Bałam się cc bo to operacja ze znieczuleniem hmmm a teraz decydując się na plastykę - operacja ze znieczuleniem i jeszcze gorszym bólem :(. Zapytałam ginekolog dlaczego świadomość o szkodach porodu dużych dzieci, pozwala niszczyć tak zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet.... przemilczała i tyle, dodając, że można rodzić SN do 4500g :(

Odpowiedz

Lol
Lol | 2017-06-22 19:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam SN bo lepsze dla dziecka jak wmawiają lekarze . Bylam wysportowana ,brałam udzial w szkole rodzenia,bardzo sie przygotowalam.Efekt taki,ze dziecko urodziło się niedotlenione,mimo świetnej opieki,prywatnej poloznej ,nikt bie wiedzual dlaczego,ja wyczerpana nie mialam pojęcia ze stan jest taki poważny . Cięta rana nie dawała mi żyć przez miesiąc, szwy ropialy. Kobiety po cc śmigały w porownaniu ze mna. Po porodzie jak mnie spionizowali osunelam sie na ziemie.Dodam ze znieczulenie nie zadzialalo tzn znieczulilo mi jedna stronę. Jak powiedziała Anestezjolog tak się zdarza . Dziecko odseparowali ode mnie biorac na neanatologie, to był koszmar nikomu nie życzę. Pisze to po to,ze nie ma reguły który poród lepszy;dla nas SN okazał się fatalny.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kinia
Kinia | Lol | 2017-08-20 12:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Każda kobieta jest inna, każda ciąża i każdy poród też są inne. Nie istnieje coś takiego, jak porównywarka metod porodu. Nie da się też na wiele rzeczy przygotować. Można opisać swój poród, ale nie podawać go jako powszechny jego opis. Ja swojego porodu nie opisuje nikomu, bo po dwóch latach nadal mam koszmary. Poza tym życzę wszystkim Mamom i przyszłym Mamom dużo siły i pozytywnego nastawienia :)

Odpowiedz

da
da | 2017-03-02 10:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

to ja dla odmiany powiem, jak było u mnie - poród SN, trwał 28godz., przez ten czas wszystkie skurcze krzyżowe, faza II czyli parte 1,5godz.! Skończyło się spadkiem tętna dziecka o połowę, cieciem mi krocza poza skurczami - ból nie do opisania (tak jakbyście sobie na żywca cięły krocze nożyczkami) i wypychaniem go z brzucha. Po tym wszystkim mała dostała 9/10 bo była zasiniona, głowę miała stożkowatą przez jakieś 3 dni, ja nie byłam w stanie nawet zsunąć się w dół łóżka do szycia - 3 osoby mnie przesuwały, na sale poporodową byłam wieziona łóżkiem, bo nie byłam w stanie nawet usiąść. Gdyby nie mąż, nie mogłabym nawet wziąć dziecka na ręce i nakarmić - bo wyczerpanie organizmu było tak silne, że odpływałam - nawet nie wiedziałam, że dziecko było owinięte pępowiną - bo ze zmęczenia nie rejestrowałam nic z tego, co było mówione po porodzie. Do tego źle mnie zszyli - rana się nie goiła, przez 2 tyg nie byłam w stanie usiąść, wstać i nawet odwrócenie się na 2 bok sprawiało niewyobrażalny ból. Także po takich przeżyciach nie wiem, czy drugi raz zdecydowałabym się na takie przeżycia.

Odpowiedz

Lonna
Lonna | 2017-03-01 21:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja natomiast nie polecam cc owszef jeśli wszystko poszło super to każdy chwali jednak nie zawsze tak jest. Ja przez parę godzin rodziłam naturalnie jednak w drugim etapie nagle wszystko ustalo trzeba było na cc. Stres sto pytań do a ty pustka w głowie bo myślisz o dziecku o narkozie itp. Dostałam znieczulenie zewnatrzoponowe pierwszy wstrzymanie nietrafiony prąd poszedł mi w nogę popłoch na sali. Podjęcie drugie udane szybkie cięcie zanim zaczęło znieczulenie działać i musiałam zostać uśpiona bo znieczulenie nie zadzialalo potem tylko chwila wybidzenia na czas wyciągnięcia corci. Po narkozie pobudka byłam badzo słaba i obolala nie miałam sił przytulic dziecka. Pragnienie ogromne piłam i piłam. Rano nie mogłam się ruszyć z bólu. Mąż musiał mi pomagać wstać kroczek po kroczku plezac dosłownie pod prysznic. Pod koniec dnia dostałam silnego bólu głowy nie do zniesienia i sztywność karku nie mogłam głową ruszać królowi i znów stres i ból. Ledwo siadałam szłam bardzo ciaglo. Po wyjściu ze szpitala do domu w nocy pękło mi rana wyleciało mnóstwo syfu. Powrót do szpitala czyszczenie i opatrunek ale wkoncu poczułam ulgę przestalo boleć i zaczęłam dochodzić do siebie. Moja przygoda z cc czyli bólem po trwała 2 tygodnie nie widać bylo stanu zapalnego w ranie a coś w środku się działo. Naszczęści wszystko po stesach i bólach się dobrze skończyło. Ale niestety nie wszystko jest zawsze ok. Zazdrościlam dziewczyna po naturalnym porodzie rodziły rano a w południe opiekował się swoimi dziećmi a ja z płaczem i bólem wstawał do malutkiej każde jej podniesienie obarczone było bólem. Wiadomo każdy wybiera swoją drogę jakmoze ale ja nigdy cc nie chce przechodzi ponownie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

patitka
patitka | Lonna | 2017-09-15 10:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak bym czytała o sobie.Znieczulenie zewnątrzoponowe także na mnie nie zadziałało.Dwa razy zatrzęsło mi nogą poszli po ortopedę aby zobaczyc moj kręgosłup. Ostatecznie znieczulenie ogólne.Po wszystkim dziecko zobaczyłam wieczorem.Wstac nie mogłam wszystko od srodka mnie rozrywało.Pielęgniarki zmieniając mi podkłady kazały podniesc tyłek...leżąc na plecach...jakas masakra.Jak juz wstałam po dobie zaczeła mnie bolec głowa....Ból nie do opisania nie mogłam nawet dziecka utrzymac,nakarmic.Kiedy leżałam nie czułam bólu,kiedy wstałam albo siadałam wręcz przeciwnie,Dodatkowo doszły wymioty.Wszystko trwało jeszcze po powrocie do domu.Teraz szykuje się drugi poród...również cc...miejmy nadzieję ze lepiej to zniosę.

Odpowiedz

Pani Anitka
Pani Anitka | 2017-03-01 20:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brednie.
Po paru godzinach po cesarce sama wstalam, bez niczyjej pomocy. Nic nie bolało, są podawane środki przeciwbólowe. Poza tym u mnie przed cesarką jadłam i po cesarce też można było jeść. I szczerze polecam cesarskie cięcie, nie wiem po co te mity w okoł tego w ogóle siejecie

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

JaJe
JaJe | Pani Anitka | 2017-03-01 22:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

haaa te leki to chyba w prywatnej klinice! 1 dawkę przeciwbólową dostałam 10 godz po cesarce! myślałam, że umieram. Nie było mowy o wstaniu, nie mogłam nawet wody pić!

Odpowiedz

agniesia0588
agniesia0588 | Pani Anitka | 2017-03-01 23:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To nie są mity tylko przeżycia poszczególnych kobiet. Co kobieta to inny ból, reakcja na poród. W każdym szpitalu ine reguły i zasady. To, że Ty przeszłaś przez cesarkę tak fantastycznie i łatwo nie znaczy, że inne też tak mają przez to przechodzić. Jedna wstanie i pójdzie pod prysznic a inna nie będzie mogła się ruszyć. Każdy ma inne odczucie bólu.

Odpowiedz

Kaja
Kaja | Pani Anitka | 2017-03-02 10:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brednie to pani opowiada. Wstać nie można , nie tylko z bólu, ale i dlatego ze położne nie pozwalają. Ja nie mogłam jeść przed zabiegiem i po zabiegu 48h. No chyba ze sucharki i kisiel nazywa pani jedzeniem. Dopóki z rany nie wyciągnięto szwów to ciągnęło jak jasna Cholera.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?