Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Cesarka czy siły natury? Mam porównanie i…

| 14.10.2015, aktualizacja: 15.10.2015 | 130

Pierwsze dziecko urodziłam przez cesarskie cięcie. Drugie siłami natury. Trzeciego nie planuję (póki co!), ale jakbym miała rodzić, to dobrze wiem, jaki poród bym wybrała. I wiem, dlaczego.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(10)
cesarskie cieęcie
fot. Fotolia
Przez pierwszą ciążę w ogóle nie przywiązywałam wagi do tego, w jaki sposób moje dziecko przyjdzie na świat.
Urodzi się naturalnie (wszystko na to wskazywało) – to dobrze.
Trzeba będzie ciąć? Też dobrze.
Jednak po porodzie, który nieoczekiwanie skończył się cięciem, nabrałam jednak przekonania, że cesarskie cięcie wcale nie jest taką świetną opcją, jak się może wydawać. Utwierdziłam się w tym jeszcze bardziej po drugim porodzie, tym razem naturalnym.
Co porównywałam?

Czas porodu.

Jeżeli brać pod uwagę wyłącznie kwestie zegarowe, to cesarka, owszem, tutaj góruje. Rach, ciach i po 20 minutach od znieczulenia moja córka była już na świecie. 
Podobno naturalny poród też może być krótki, ale mnie nie było dane takiego doświadczyć. Mój drugi poród – naturalny – ciągnął się przez bite 20 godzin: całą noc i prawie cały dzień (a jako, że prawie przez cały czas byłam przypięta do KTG, to każda godzina rozciągała się jak gumka recepturka). Ale i tak wolałam tę nudę, zmęczenie, senność podczas porodu naturalnego, niż ten cały chaos, pośpiech i nerwy podczas cięcia. 

Strach.

Bałam się za oboma razami. Ale zupełnie czegoś innego. 
Za pierwszym: że coś się stanie mojemu dziecku, że lekarzowi omsknie się ręka podczas cięcia, że anestezjolog nie trafi igłą tam, gdzie trzeba.. Niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 
Za drugim: bałam się przede wszystkim tego, że nie dam rady. Że nie poradzę sobie z bólem. Że zabraknie mi sił na te przysiady przy łóżku porodowym w fazie rozwierania się szyjki macicy. Oraz że nie uda mi się skutecznie przeć w drugiej fazie porodu. Znów bałam się niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 

Wiecie jaka była różnica w tych strachach? Przy cesarce bałam się rzeczy, na które nie miałam wpływu. Przy porodzie naturalnym – rzeczy, z którymi mogłam w jakiś sposób sama sobie radzić. Zdecydowanie wolę tę opcję. 

Pobyt w szpitalu. 

Prysznic i pierwsze wstanie z łóżka? Po cesarce sama na pewno nie dałabym sobie rady. Co tam zresztą prysznic. Po cesarskim cięciu każde kichnięcie, zaśmianie się, nie mówiąc już o pójściu do łazienki jest ekstremalną przygodą!
Ból rozciętego brzucha to jeszcze nie wszystko. Nie wiem, czy wiecie, ale po cesarce nie wolno jeść przez prawie dobę. I nie wiem, czy wiecie, jak bardzo po porodzie człowieka ssie w żołądku...

Pobyt w szpitalu po moim drugim porodzie wspominam jako wakacje. Urodziłam (w końcu!), wzięłam prysznic, wzięłam dzidzię na ręce i przeszłam na własnych nogach na salę noworodkową. Wiem, wiem – nie zawsze tak bywa. Ale jednak generalnie po porodzie naturalnym szybciej dochodzi się do formy. 

Nie wszystko oczywiście przy cesarskim cięciu wypadało na minus. Wiele rzeczy było porównywalnych. Ta sama ulga, że już po wszystkim. Te same łzy wzruszenia na widok dziecka. Te same kłopoty ma początku karmienia piersią. Ta sama duma, że jestem mamą takich małych cudów. Sam sposób porodu nadal jest dla mnie sprawą drugorzędną – ale jednak, gdybym miała wybierać, wolę naturalnie.

Tymczasem…

…cesarskie cięcia – idziemy na rekord!

Jeśli chodzi o cesarskie cięcia, to Polki są rekordzistkami: cięciem kończy się już co trzeci poród (dla porównania, w Islandii tylko co siódmy). Stosuje się je u nas niemal rutynowo w przypadku ciąż mnogich – i znowu dla porównania: w Norwegii, Holandii, Islandii i Finlandii ponad połowa mnogich porodów odbywa się naturalnie. 
Coraz częstsze u nas są też cięcia cesarskie na życzenie, nawet mimo tego, że naukowcy ostrzegają, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie są bardziej narażone na poporodowe komplikacje oddechowe, a w trochę dalszej przyszłości na astmę, cukrzycę typu 1 i wszelkie alergie pokarmowe.

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (130)
avatar

da
da | 2017-03-02 10:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

to ja dla odmiany powiem, jak było u mnie - poród SN, trwał 28godz., przez ten czas wszystkie skurcze krzyżowe, faza II czyli parte 1,5godz.! Skończyło się spadkiem tętna dziecka o połowę, cieciem mi krocza poza skurczami - ból nie do opisania (tak jakbyście sobie na żywca cięły krocze nożyczkami) i wypychaniem go z brzucha. Po tym wszystkim mała dostała 9/10 bo była zasiniona, głowę miała stożkowatą przez jakieś 3 dni, ja nie byłam w stanie nawet zsunąć się w dół łóżka do szycia - 3 osoby mnie przesuwały, na sale poporodową byłam wieziona łóżkiem, bo nie byłam w stanie nawet usiąść. Gdyby nie mąż, nie mogłabym nawet wziąć dziecka na ręce i nakarmić - bo wyczerpanie organizmu było tak silne, że odpływałam - nawet nie wiedziałam, że dziecko było owinięte pępowiną - bo ze zmęczenia nie rejestrowałam nic z tego, co było mówione po porodzie. Do tego źle mnie zszyli - rana się nie goiła, przez 2 tyg nie byłam w stanie usiąść, wstać i nawet odwrócenie się na 2 bok sprawiało niewyobrażalny ból. Także po takich przeżyciach nie wiem, czy drugi raz zdecydowałabym się na takie przeżycia.

Odpowiedz

Lonna
Lonna | 2017-03-01 21:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja natomiast nie polecam cc owszef jeśli wszystko poszło super to każdy chwali jednak nie zawsze tak jest. Ja przez parę godzin rodziłam naturalnie jednak w drugim etapie nagle wszystko ustalo trzeba było na cc. Stres sto pytań do a ty pustka w głowie bo myślisz o dziecku o narkozie itp. Dostałam znieczulenie zewnatrzoponowe pierwszy wstrzymanie nietrafiony prąd poszedł mi w nogę popłoch na sali. Podjęcie drugie udane szybkie cięcie zanim zaczęło znieczulenie działać i musiałam zostać uśpiona bo znieczulenie nie zadzialalo potem tylko chwila wybidzenia na czas wyciągnięcia corci. Po narkozie pobudka byłam badzo słaba i obolala nie miałam sił przytulic dziecka. Pragnienie ogromne piłam i piłam. Rano nie mogłam się ruszyć z bólu. Mąż musiał mi pomagać wstać kroczek po kroczku plezac dosłownie pod prysznic. Pod koniec dnia dostałam silnego bólu głowy nie do zniesienia i sztywność karku nie mogłam głową ruszać królowi i znów stres i ból. Ledwo siadałam szłam bardzo ciaglo. Po wyjściu ze szpitala do domu w nocy pękło mi rana wyleciało mnóstwo syfu. Powrót do szpitala czyszczenie i opatrunek ale wkoncu poczułam ulgę przestalo boleć i zaczęłam dochodzić do siebie. Moja przygoda z cc czyli bólem po trwała 2 tygodnie nie widać bylo stanu zapalnego w ranie a coś w środku się działo. Naszczęści wszystko po stesach i bólach się dobrze skończyło. Ale niestety nie wszystko jest zawsze ok. Zazdrościlam dziewczyna po naturalnym porodzie rodziły rano a w południe opiekował się swoimi dziećmi a ja z płaczem i bólem wstawał do malutkiej każde jej podniesienie obarczone było bólem. Wiadomo każdy wybiera swoją drogę jakmoze ale ja nigdy cc nie chce przechodzi ponownie.

Odpowiedz

Pani Anitka
Pani Anitka | 2017-03-01 20:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brednie.
Po paru godzinach po cesarce sama wstalam, bez niczyjej pomocy. Nic nie bolało, są podawane środki przeciwbólowe. Poza tym u mnie przed cesarką jadłam i po cesarce też można było jeść. I szczerze polecam cesarskie cięcie, nie wiem po co te mity w okoł tego w ogóle siejecie

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

JaJe
JaJe | Pani Anitka | 2017-03-01 22:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

haaa te leki to chyba w prywatnej klinice! 1 dawkę przeciwbólową dostałam 10 godz po cesarce! myślałam, że umieram. Nie było mowy o wstaniu, nie mogłam nawet wody pić!

Odpowiedz

agniesia0588
agniesia0588 | Pani Anitka | 2017-03-01 23:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To nie są mity tylko przeżycia poszczególnych kobiet. Co kobieta to inny ból, reakcja na poród. W każdym szpitalu ine reguły i zasady. To, że Ty przeszłaś przez cesarkę tak fantastycznie i łatwo nie znaczy, że inne też tak mają przez to przechodzić. Jedna wstanie i pójdzie pod prysznic a inna nie będzie mogła się ruszyć. Każdy ma inne odczucie bólu.

Odpowiedz

Kaja
Kaja | Pani Anitka | 2017-03-02 10:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brednie to pani opowiada. Wstać nie można , nie tylko z bólu, ale i dlatego ze położne nie pozwalają. Ja nie mogłam jeść przed zabiegiem i po zabiegu 48h. No chyba ze sucharki i kisiel nazywa pani jedzeniem. Dopóki z rany nie wyciągnięto szwów to ciągnęło jak jasna Cholera.

Odpowiedz

Asia
Asia | 2017-03-01 20:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A sie zgadzam w 100%. Rodzilam naturalnie i przez cc. Po naturalnym owszem byl problem z siedzeniem przez dwa tygodnie ale to jest niczym w porownaniu z bolem przy pierwszej pionozacji po cc. I wcale nie mam niskiego progu bolu. Zawszze bylam bardzo wytrzymalana odczucia bolowe, ale to jak boli brzuch po cc jest dla mnie straszne. Dodam tylko ze moj porod naturalny trwal 19 godzin i gdybym miala jeszcze raz rodzic to wybralabym porod sn.

Odpowiedz

Przyszła mama
Przyszła mama | 2017-03-01 18:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem w ciąży bliźniaczej nie wyobrażam sobie porodu siłami natury.. kto weźmie odpowiedzialność jeżeli "coś" pójdzie nie tak przy w porodzie SN lub będzie poród kombinowany ? (Jedno dziecko SN a drugie cc ). Każdego wybór niektóre kobiety po cesarce dochodzą do siebie bardzo szybko zależy od progu bólu i samego człowieka oraz nastawienia . Niekiedy kobiety po porodzie SN dochodzą do siebie miesiąc ;) wiec każdego sprawa ! ;)

Odpowiedz

Ewa
Ewa | 2017-03-01 15:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Lekarze mówią o alergii pokarmowej, I kłopotach z oddychaniem dziecka po cc?! Niech lepiej sie wypowiedza o częstym niedotlenieniu i coraz czestszym porazeniu mozgowym które może się zdarzyć podczas porodu sn! Przestańcie szkalowac typ porodu jakim jest cc, bo już tego czytać nie można! Moim zdaniem kobieta powinna decydować o rodzaju porodu. Gdyby można było wybierać to 99% kobiet zdecydowaloby się na cc po 20 godzinach porodu sn.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Beszczelka
Beszczelka | Ewa | 2017-03-01 21:36 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W sedno!

Odpowiedz

Ania
Ania | 2017-03-01 13:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja również miałam dwa różne porody. Dużo szybciej doszłam po cesarce. Poród naturalny był straszny mimo że trwał tylko 3,5 godziny a dojście do siebie trwało 2 tygodnie. Dopiero po tym czasie mogłam prawie normalnie usiąść. Dziecko urodzone naturalnie ma astmę, alergię i ciągle choruje a to po cesarce jest zdrowe i ewentualnie ma katar. Dodam, że ani jednego ani drugiego nie karmiłam piersią dużej niż miesiąc z powodu braku pokarmu.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

alutka
alutka | Ania | 2017-03-01 14:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

brak pokarmu....nie ma czegoś takiego przy regularnym przystawianiu dziecka do piersi

Odpowiedz

Ewelina
Ewelina | 2017-03-01 13:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bzdury! Ja i mój młodszy brat byliśmy urodzeni siłami natury, najmłodszy brat przez cesarskie cięcie i wie pani, które z nas jest najzdrowsze i najmniej choruje? - ano, ten po cesarce właśnie. Na astmę od wielu lat choruje brat, z alergiami męczę się ja. Jeśli będę miała urodzić dziecko, to wybiorę cesarskie cięcie, moje koleżanki po porodach naturalnych też mówią - nigdy więcej, następnym razem, cesarka.

Odpowiedz

Syla
Syla | 2017-03-01 12:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Myślę że pani za bardzo przesadza ja muszę mieć cc pierwsze tez miałam i jest to bardziej bezpieczniejsze niż poród naturalny i zawsze mogą być powiklania przy tym

Odpowiedz

Botak
Botak | 2017-03-01 11:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam sn i cc Jak bym miała mieć 3 to tylko cc

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?