Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Cesarka czy siły natury? Mam porównanie i…

| aktualizacja: 10.11.2017 | 187

Pierwsze dziecko urodziłam przez cesarskie cięcie. Drugie siłami natury. Trzeciego nie planuję (póki co!), ale jakbym miała rodzić, to dobrze wiem, jaki poród bym wybrała. I wiem, dlaczego.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(17)
cesarskie cieęcie
fot. Fotolia
Przez pierwszą ciążę w ogóle nie przywiązywałam wagi do tego, w jaki sposób moje dziecko przyjdzie na świat.
Urodzi się naturalnie (wszystko na to wskazywało) – to dobrze.
Trzeba będzie ciąć? Też dobrze.
Jednak po porodzie, który nieoczekiwanie skończył się cięciem, nabrałam jednak przekonania, że cesarskie cięcie wcale nie jest taką świetną opcją, jak się może wydawać. Utwierdziłam się w tym jeszcze bardziej po drugim porodzie, tym razem naturalnym.
Co porównywałam?

Czas porodu.

Jeżeli brać pod uwagę wyłącznie kwestie zegarowe, to cesarka, owszem, tutaj góruje. Rach, ciach i po 20 minutach od znieczulenia moja córka była już na świecie. 
Podobno naturalny poród też może być krótki, ale mnie nie było dane takiego doświadczyć. Mój drugi poród – naturalny – ciągnął się przez bite 20 godzin: całą noc i prawie cały dzień (a jako, że prawie przez cały czas byłam przypięta do KTG, to każda godzina rozciągała się jak gumka recepturka). Ale i tak wolałam tę nudę, zmęczenie, senność podczas porodu naturalnego, niż ten cały chaos, pośpiech i nerwy podczas cięcia. 

Strach.

Bałam się za oboma razami. Ale zupełnie czegoś innego. 
Za pierwszym: że coś się stanie mojemu dziecku, że lekarzowi omsknie się ręka podczas cięcia, że anestezjolog nie trafi igłą tam, gdzie trzeba.. Niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 
Za drugim: bałam się przede wszystkim tego, że nie dam rady. Że nie poradzę sobie z bólem. Że zabraknie mi sił na te przysiady przy łóżku porodowym w fazie rozwierania się szyjki macicy. Oraz że nie uda mi się skutecznie przeć w drugiej fazie porodu. Znów bałam się niepotrzebnie. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Jak prawie zawsze. 

Wiecie jaka była różnica w tych strachach? Przy cesarce bałam się rzeczy, na które nie miałam wpływu. Przy porodzie naturalnym – rzeczy, z którymi mogłam w jakiś sposób sama sobie radzić. Zdecydowanie wolę tę opcję. 

Pobyt w szpitalu. 

Prysznic i pierwsze wstanie z łóżka? Po cesarce sama na pewno nie dałabym sobie rady. Co tam zresztą prysznic. Po cesarskim cięciu każde kichnięcie, zaśmianie się, nie mówiąc już o pójściu do łazienki jest ekstremalną przygodą!
Ból rozciętego brzucha to jeszcze nie wszystko. Nie wiem, czy wiecie, ale po cesarce nie wolno jeść przez prawie dobę. I nie wiem, czy wiecie, jak bardzo po porodzie człowieka ssie w żołądku...

Pobyt w szpitalu po moim drugim porodzie wspominam jako wakacje. Urodziłam (w końcu!), wzięłam prysznic, wzięłam dzidzię na ręce i przeszłam na własnych nogach na salę noworodkową. Wiem, wiem – nie zawsze tak bywa. Ale jednak generalnie po porodzie naturalnym szybciej dochodzi się do formy. 

Nie wszystko oczywiście przy cesarskim cięciu wypadało na minus. Wiele rzeczy było porównywalnych. Ta sama ulga, że już po wszystkim. Te same łzy wzruszenia na widok dziecka. Te same kłopoty ma początku karmienia piersią. Ta sama duma, że jestem mamą takich małych cudów. Sam sposób porodu nadal jest dla mnie sprawą drugorzędną – ale jednak, gdybym miała wybierać, wolę naturalnie.

Tymczasem…

…cesarskie cięcia – idziemy na rekord!

Jeśli chodzi o cesarskie cięcia, to Polki są rekordzistkami: cięciem kończy się już co trzeci poród (dla porównania, w Islandii tylko co siódmy). Stosuje się je u nas niemal rutynowo w przypadku ciąż mnogich – i znowu dla porównania: w Norwegii, Holandii, Islandii i Finlandii ponad połowa mnogich porodów odbywa się naturalnie. 
Coraz częstsze u nas są też cięcia cesarskie na życzenie, nawet mimo tego, że naukowcy ostrzegają, że dzieci urodzone przez cesarskie cięcie są bardziej narażone na poporodowe komplikacje oddechowe, a w trochę dalszej przyszłości na astmę, cukrzycę typu 1 i wszelkie alergie pokarmowe.

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (187)
avatar

Esme
Esme | 2017-11-21 10:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Na pooperacyjnej leżała ze mną pani, która też miała porównanie. Wiem, co by wybrała, bo nieprzypadkowo zrezygnowała z porodu na Karowej na rzecz małego szpitala znanego z tego, że jak mają użyć kleszczy czy vacuum, to wolą cc. Pierwszy poród tej pani był SN, prawie, bo dzidzia duża więc użyto próżnociągu. Rehabilitacja uszkodzonego barku synka trwała 4 lata zanim zaczął z tej rączki swobodnie korzystać. Mówiła, że płakali z mężem ze szczęścia, bo po porodzie neonatolog mówił, że synek będzie niepełnosprawny.
Świadoma statystyk dotyczących zwiększonego ryzyka uznała, że lepsze niewiele zwiększone ryzyko astmy, niż kalectwo.
Uważam, że powinny być dostępne statystyki dotyczące liczby uszkodzeń dzieci podczas proodu SN, a podczas planowanych CC. Wtedy porównania miałyby sens

Odpowiedz

Misia
Misia | 2017-11-18 12:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja rodziłam naturalnie,mała była owinięta pępowina i tylko dzięki szybkiej decyzji lekarza o kleszczach niunia urodziła się zdrowa. Było już za późno na CC.Mala dostała 7 punktów w pierwszej minucie. Byłam tak popękana,że lekarz zszywając stwierdził, że dawno nie zakładał tyłu szwów. Przez 3 tygodnie miałam problem z siedzeniem, nietrzymaniem moczu, każda toaleta była dla mnie trauma. Ból w kroczy odczówam jeszcze dzis, jestem 2 miesiące po porodzie. Po mimo super opieki przy porodzie nie zdecyduje się drugi raz na naturalny poród. Generalnie poród sam w sobie nie był taki starszy, raz że szybko poszło,dwa bóle były znośnie, ale ten stres i strach,kiedy tętno dziecka zaczęło zanikać nie do opisania. Małą dostałam po 2 godzinach,bo była pod obserwacją. Nie chciałabym drugi raz tego przeżywać.

Odpowiedz

Gosia
Gosia | 2017-11-16 19:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przyczyną przez która kobiety decydują się dobrowolnie na cc jest fakt braku znieczulenia w polskich szpitalach przy porodach naturalnych. Na zachodzie znieczulenie jest standardem, natomiast w Polsce w większości szpitali można dostać jedynie gaz, który podobno ma znikome działanie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Aga
Aga | Gosia | 2017-11-17 09:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Co za bzdura gaz dostajesz a jak chcesz to znieczulenie. Dwa porody odbyłam bez znieczuleń ale zawsze na początku mi proponowali znieczulenie

Odpowiedz

Paulina
Paulina | 2017-11-16 11:09 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak dla mnie jest to indywidualne przeżycie i nie każda musi je odczuwa tak samo ja jestem właśnie świeżo po cc dochodziłam do siebie (48h) i nie mówię tu o agonii tylko przez tyle czułam lekki dyskomfort później czułam się już normalnie prysznic też nie był nie wiadomo jakim wyczynem wiadomo jest ciężej ale bez przesady gdy wróciłam do domu po 3 dniach już było ok dzieckiem zajmowałam się już w 2 dobie (a powiem że trafił mi się DUŻY maluszek 4400) więc było co dźwigać osobiście uważam że ile porodów tyle opinii i nie ma co szerzyć wszędzie nagonki na cc bo są porody tak jak w moim przypadku że trzeba było zrobić cc i wcale nie czuje się gorsza przez to a na niektórych stronach można zaobserwować taką "nagonkę"

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2017-11-15 22:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ile rodzących tyle opinii. Czytając tytul od razu wiedziałam, o jaki poród chodzi - nie ma opcji by artykuł propagujący poród przez cc ujrzał światło dzienne. Pierwsza ciąża i poród naturalny wiec nie mam porównania. Rodziłam 17 h, po koniec nie wiedziałam juz co się dzieje. Nie było łez radości za to ulga, ze ten koszmar sie skonczyl. Przez miesiąc nie potrafiłam bez bólu skorzystać z WC, do tej pory za to mam problem z nietrzymanie moczu. Fala miłości nadeszła dopiero po kilku miesiącach. Nie wyobrażam sobie rodzic drugi raz naturalnie. Poród odebrał mi kilka miesięcy z córką. Trauma pozostała do dziś.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

mama
mama | Karolina | 2017-11-20 21:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja też po porodzie naturalnym mam problem z nietrzymaniem moczu. Ćwiczę mięśnie, ale po 2 latach problem nie zniknął. Dziewczyny po cesarkach chyba nie mają takich problemów.

Odpowiedz

Kwiat
Kwiat | 2017-11-15 21:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pierwsze dziecko rodziłam naturalnie 15 godzin masakra w sumie 2szwy i niemożna usiąść następna ciąża po 16 latach i CC na życzenie 3, dni i w domu problem z podniesieniem się z pozycji leżącej ale ok. Znieczulenie w kręgosłup i poród z mężem i ok. Jak bym miała jeszcze wybierać to CC. 3 dni i w domu, ale już pewnie nie szkoda

Odpowiedz

Mamcia27
Mamcia27 | 2017-11-15 15:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje trzy pociechy rodziłam przez cc. Pierwszą cesarke wspominam dobrze :) fakt iż byłam wystraszona bo groziła mi zmartwica płodu ale poszło szybko nawet bólu nie czułam aż tak bardzo. Po wyjściu ze szpitala zamiast odpoczywać to odrazu poszłam na spacer. Oczywiście uważając na poszyty brzuch. Po pięciu latach kolejna ciąża i tez cc. Ale tu juz nie było tak ciekawie. Dwa tygodnie dochodziłam do siebie. Bolało mnie wszystko, miałam problem żeby wstać z łóżka, jaki kolwiek mały ruch był bardzo bolesny. Gdy zaszłam w trzecią ciążę wiedziałam że będę miała cesarke. Strasznie się bałam że znowu będę przechodziła ten sam ból po porodzie. Na szczęście nie było źle :) mogę nawet napisać że czułam się tak samo jak po pierwszym cięciu :)

Odpowiedz

Ela
Ela | 2017-11-15 15:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja miałam cesarkę i powrót do sprawności, a zwłaszcza pierwsze 72 h po cc wspominam jak najgorszy koszmar. Obecnie jestem w drugiej ciąży i nie wyobrażam sobie drugiego cc... Modlę się żeby nie było do tego wskazań.

Odpowiedz

Wiola
Wiola | 2017-11-15 14:36 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam na początku naturalnie ale poród ostatecznie zakończył się cesarskim cięciem. Mimo ogromnego bólu szyjka macicy nie chciała się rozwierać. Po 11 h bólu byłam kompletnie wyczerpana a efekt żadny...lekarze bali się powikłań w postaci niedotlenienia więc podjęli decyzje o cc. Gdybym mogła wybrać za drugim razem na pewno zdecydowałabym się na ciecie cesarskie. Zabieg był o 21.00 a 20 min potem już synek był na świecie. Rano sama wstałam z łóżka umyłam się i zjadłam normalne śniadanie. Ból po cięciu to mały zefirek przy silnym wietrze bólu porodowego. Szkoda też ryzykować życia i zdrowia dziecka.

Odpowiedz

Pati
Pati | 2017-11-15 12:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się z reportażem w 100%

Odpowiedz
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 .. 12 Następna >
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?