Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Chciałam tylko kupić buty dla moich dzieci! Teraz wiem, jakie błędy popełniłam - felieton matki

| aktualizacja: 05.04.2016 | 38

Garderoba dynamicznie rosnącego malucha wymaga wiosennej wymiany? Czeka cię więc wyzwanie – zakupy z dzieckiem! Gratulacje, jeśli przetrwasz to w spokoju!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
zakupy z dziećmi
fot. fotolia
Pierwszy słoneczny dzień tego roku przynosi zaskoczenie (jak co sezon) – moje dzieci nie mają w czym chodzić! 

Wyzwanie nr 1 – dotarcie z dziećmi do przystanku

- Jak to za małe? Przecież kupowałyśmy je na koniec jesieni?! Te buty nie mogą być za małe! - wołam, jak oszalała. Przymierzamy, sprawdzam - jednak są za małe.
- Ubierzcie się, bo zaraz idziemy na zakupy po wiosenne buty dla was! - wołam do moich 3 córek – Tylko nie zakładajcie kozaków, bo za oknem upał! - dodaję. Szybko przekonuję się, że nie powinnam tego dopowiadać.

Po 10 minutach spaceru na przestanek autobusowy Alicja zaczyna iść z prędkością żółwia bądź ślimaka.
- Pośpiesz się! Jak się spóźnimy, będziemy czekać pół godziny na kolejny autobus! - wołam, oglądając się na ociągającą się Alicję.
- Mamo, mam za małe buty, nie mogę iść. 
- To po co je założyłaś ??? - pytam, jakbym zapomniała, że dodałam "nie zakładaj kozaków".
- Szybciej, szybciej! - powtarzam do Julii, która postanawia również przeistoczyć się w żółwia i przejść do drużyny Alicji opóźniającej wyścig do autobusu.
- Mamo, ja już nie mam siły iść dalej. Nie chcę iść! - woła zmęczona Julia.
- Mamo, bolą mnie nogi! - jęczy Alicja.
Tylko Nel kroczy w moim tempie, a może to dlatego, że trzymam ją za rękę i ciągnę za sobą?

Spocona, zdyszana, zdenerwowana docieram wraz z córkami na przystanek autobusowy. Tłum ludzi na przystanku świadczy o tym, że zdążyłyśmy! Czekamy minutę, drugą trzecią...
- Mamo, gorąco mi! - woła jedna przez drugą... Faktycznie zrobiło się potwornie gorąco, więc rozbieram dzieci z kurtek i dźwigam je sama.
Czwarta, piąta minuta... autobusu wciąż nie ma. Spóźnia się lub wcale nie przyjedzie :-/
- Mamo, kazałaś nam się tak spieszyć, a teraz musimy czekać! 
O ja niedobra matka nie przewidziałam, że tym razem autobus, który zwykle przyjeżdża za wcześnie, postanowił się spóźnić!
30 jęków później i 20 marudzeń podjeżdża autobus.  

Wyzwanie nr 2 – kupienie butów

Sklep wypełniony jest matkami z dziećmi. Wszystkie, jak ja liczą (zupełnie niesłusznie) na szybkie zakupy z dzieckiem. 
  • Pierwsza porażka – czekanie na obsługę.
  • Druga porażka – buty, które podobają się moim córkom, nie występują w ich rozmiarach, buty które są w ich rozmiarach, nie podobają się im.
  • Trzecia porażka – przenosimy się do sklepu obok, w którym... wykupiono wszystkie dziecięce wiosenne buty (jest dopiero 11.00)!
  • Czwarta porażka – następny sklep: jedna z moich córek przymierza wszystkie istniejące buty – wszystkie są złe. Córka w za małych butach nie przymierza niczego, bo ona chce tylko jeden, jedyny niedostępny i drogi model, którego nie można nigdzie dostać. Ku mej uciesze, córka nr 3 bierze pierwsze lepsze trampki i chce je mieć. Uff! Może ten dzień nie będzie taki zły - zdążyłam pomyśleć i zaraz tego pożałowałam.
  • Piąta porażka – największa – wychodzimy ze sklepu i... córka w za małych butach idzie bez butów. Córka "wszystko złe" chce jeść. Córka w nowych trampkach chce siusiu. Wszystko na JUŻ!

Kupowanie butów z dzieckiem okupione jest moim potem i zdartym gardłem. Tak, krzyczę. Nie, nie na dzieci, lecz w powietrze, wyrzucam w świat moją frustrację, którą rozumie każda z matek spotkanych w sklepie. 
Przed kolejnymi zakupami z dziećmi wypiję litr melisy, przez pół roku będę uczęszczała na jogę i może kupię sobie stopery, tak na wszelki wypadek. 

Czy to tylko moje zakupy tak wyglądają? Piszcie w komentarzach.

PS. Po kilku głębszych oddechach opanowałam sytuację, skapitulowałam dzieci obiadem w IKEA i w ostatnim napotkanym sklepie kupiłam im buty, o których marzyły. Przeżyłam kolejne zakupy z dziećmi bez uszczerbku na zdrowiu. Brawo Ja! Brawo wszystkie matki!

Zobacz też:
Wyścig mam po promocje, czyli coroczna walka w dyskoncie
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (38)
avatar

ASS
ASS | 2017-01-20 14:09 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

dlatego ja zamawiam przez neta. moi nawet nie chca wejść do sklepu.

Odpowiedz

SyllwiaF
SyllwiaF | 2016-07-26 18:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Fajnie napisane:) Ja czasem myslę o kolejnym dziecku... wiem, że to fajnie itp. ALe boję się że nie dam rady, że nie ogarnę...

Odpowiedz

werrka
werrka | 2016-06-12 11:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

hehe u mnie wyglądałoby to podobnie:) ale mam póki co jednego malucha do ubrania... ale zakupy wyglądają bardzo podobnie, najpierw tysiące problemów - bo jeść, siku, nie mam siły, po bajce, bo najpierw zaparkuje wszystkie samochody w garażu. A potem w sklepie mały modniś - chce wszystko czego nie ma w jego rozmiarze;) Ostatecznie ostatnio buty zmawiałam z ryłko przez internet - ale NIC, zupełnie Nic nie mogliśmy po prostu znaleźć w sklepach stacjonarnych..

Odpowiedz

kati
kati | 2016-04-15 09:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja na szczescie mam tylko jedno dziecko i nie mam najmniejszych klopotow z kupowaniem butow ani innych czesci garderoby. w sklepie spozywczym tez nie ma problemu, bo moje dziecko "wszystko ma" i na nic nie naciaga. kiedys bylo inaczej, ale dziecko mialo zawsze wybor - albo to, albo nic :). u nas dzialalo....

Odpowiedz

Barbara
Barbara | 2016-04-14 16:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja ostatnio poszłam do sklepu z wkładka z butów pasujących i co.... buty za luźne. Z synami 1l.i 7 latek z ADHD i autyzmem to wyzwanie. Każdy sklep ma swoją rozmiarów na " jezyku" piszą swoje,po zmierzeniu swoje. A przy tej temperaturze i obfitym grzaniu w sklepach to którą każdy z temperamentem i tylko dwie ręce mamy. Chyba do 13. r.z mamy powinny mieć po 4 ręce i dwie głowy 😊miłych zakupów. I dla siebie też coś wyhaczmy

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Mama J i N
Mama J i N | Barbara | 2016-04-15 10:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie nawidze zakupów jeśli chodzi o buty czy kurtki dla dzieci. Moje córki wtedy dostają power'a w sklepie i nic ich nie interesuje poza bieganiem między regułami i wybieranie przeróżnych rzeczy... kupienie butów dla 2 latki np gdzie lecą bajki w sklepie jest taki ze siedzi chwilę nawet nie zdążę butów zobaczyć czy jest jej rozmiar bo za chwilę jej tam nie ma przed tv a co gorsza córka 4 letnia to już wyczyn, nie ten nie takie ehh w tym momencie najchętniej bym wyszła. Mimo ze zabieram męża ze sobą to jeszcze one uciekaja tata z jednej strony goni ja z drugiej i tak sklejam w jedno miejsce każdego na chwilę bo sytuacja powtarza się co 2-3min normalnie mam dość takich zakupów. Czekam jak dorosna to może będzie łatwiej póki co walczę z wiatrakami jak co sezon! Więc po godz w jednym sklepie jak dobrze pójdzie dzieci mają buty a ja wyczerpana jak po maratonie... Pozdrawiam mamuśki ☺

Odpowiedz

Asia K.
Asia K. | 2016-04-14 09:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja biorę patyczek długości stopy dziecka, jadę kupuję sama butki dla moich dziewczynek (nie mówiąc im o tym fakcie) a później jest wielka radość z bucikowej niespodzianki :)

Odpowiedz

yasou
yasou | 2016-04-14 08:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Podziwiam z trójką, mi z jedną jest ciężko, wszystko niewygodne-wysokie podbicie i szeroka stopa-dobrze, że druga jeszcze nie chodzi. Brawo Ty!

Odpowiedz

Frupoland
Frupoland | 2016-04-13 21:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U nas też taki problem nigdy nie zaistniał. Zazwyczaj udaje się kupić buty w pierwszym czy drugim sklepie bez presji. Choć zazwyczaj kupujemy zanim zacznie się dany sezon, może to jest ta tajemnica ;)

Odpowiedz

MamaKlary
MamaKlary | 2016-04-13 20:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tylko na internecie kupuje prawie wszystko. Po co przezywać taka katorge? Zawsze jest 10 dni na zwrot i najcześciej taniej.

Odpowiedz

Mama p&p
Mama p&p | 2016-04-13 17:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja mam 11-latke i 5 latka i niestety przezylam to w weekend. Mamo ja chcę adidasy i trampki (11) OK wybierz sobie ja idę poszukać dla siebie. I co 3 sekundy Mamo a moze takie, albo nie tamte są fajniejsze. Młody cierpliwie siedział i czekał na swoją kolej. I zaczęło się te bo świecą, albo te bo mają auto albo tamte bo mają cos tam innego... Z odsieczą przybył tatuś :) wybrał zarządził i zaplacił ;)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?