Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Chłopcu odmówiono wizyty u lekarza. 2 dni później trafił do szpitala w ciężkim stanie

| 05.08.2016, aktualizacja: 05.08.2016 | 4

Gdy lekarze zobaczyli 2-latka, od razu przyznali, że to “najcięższy przypadek ospy wietrznej, jaki widzieli". Mimo to, kilka dni wcześniej mamie chłopca odmówiono konsultacji lekarskiej.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
2-latek trafił do szpitala z ciężkim przypadkiem ospy
fot. Mercury Press
2-letni Jasper spędził w szpitalu 5 dni. Jego stan był na tyle poważny, że lekarze chcieli upewnić się, czy życiu chłopca nic nie zagraża. Zaledwie 48 godzin wcześniej, mama Jaspera, Sarah, zadzwoniła do przychodni, by umówić synka na wizytę. Recepcjonistka stwierdziła, że stan chłopca nie jest na tyle poważny, żeby konieczna była konsultacja medyczna. "Kiedy zadzwoniłam do naszego lekarza ogólnego, rozmawiałam z recepcjonistką, żeby ustalić termin wizyty. Powiedziałam, że Jasper ma ospę wietrzną, a ona odpowiedziała, że każda matka myśli, że jej dziecko ma ciężki przypadek ospy" – powiedziała Sarah. 

"Najcięższy przypadek ospy wietrznej"

2 dni później, Jasper mocno gorączkował, przybywało krostek na jego ciele. Sarah zabrała go do tej samej przychodni, a później do szpitala. Lekarze byli w szoku, że nikt wcześniej nie pomógł chłopcu. Od razu podano mu morfinę i antybiotyki. "To było przerażające, ale czułam ulgę, że ktoś wziął nas na poważnie" – wyznała Sarah. "Kiedy czekaliśmy w poczekalni na przyznanie łóżka, widziałam te wszystkie czerwone plamy na jego ciele. Nie mogliśmy go dotknąć przez 3 dni, bo krzyczał i płakał za każdym razem, kiedy próbowaliśmy" – dodała.

 
 

Każda mama powinna ufać swojej intuicji

Mama Jaspera żałuje, że nie zaufała swojej intuicji i nie pojechała wcześniej na pogotowie. Jak sama przyznaje, ma 2 dzieci i prowadzi żłobek, zatem doskonale wie, jak rozpoznać poważną chorobę. Podzieliła się swoją historią i zdjęciami synka, aby przekonać rząd brytyjski do obowiązkowych bezpłatnych szczepień przeciw ospie. Choć szczepionka nie zawsze chroni przed zachorowaniem, przebieg choroby jest o wiele łagodniejszy. Ma nadzieję, że choroba jej synka zadziała na wyobraźnię i przekona rząd do zmiany decyzji.



Jesteśmy w szoku, że doszło do sytuacji, w której recepcjonistka podjęła decyzję o nieprzyjęciu chłopca do przychodni. To, jak poważna jest choroba, powinien ocenić lekarz. Współczujemy Sarze – dla rodzica nie ma nic gorszego, niż patrzeć na cierpienie dziecka i nie móc mu w żaden sposób pomóc. Jasper uniknął powikłań, jednak jego przypadek pokazuje nam, jak ważne są szczepienia przeciw ospie.

Czytaj także: 1,5-roczne dziecko zmarło po "ospa party"

źródło: metro.co.uk
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Hag
Hag | 2016-08-21 00:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tia, antybiotyki na wirusa? Niepotrzebne trucie dziecka.

Odpowiedz

Mama Amelki
Mama Amelki | 2016-08-08 21:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A taka franca recepcjonistka to do zoo najlepiej z nia.
apropo ospy,ci co robią ospa party stuknijcie się w ten pusty łeb!czytałam o takich przypadkach po tym reportażu. w warszawie zmarlo tak dziecko. rodzic chciał dziecko uodpornic.no to uodpornil....
a ten chłopczyk przez jakąś cofnieta babę cierpiał.

Odpowiedz

Mama Amelki
Mama Amelki | 2016-08-08 21:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ospa party-ludzie zastanówcie się co wy robicie?umyślnie krzywdzicie swoje dzieciaczki. szczyt głupoty i bezmyslnosci!teraz pomyślicie 2 razy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz

żal mi dziecka
żal mi dziecka | 2016-08-08 11:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Taką recepcjonistkę od siedmiu boleści powinni od razu zwolnić dyscyplinarnie.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?