Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ciąża nie choroba. Nie zwalniam się!

| 02.02.2016, aktualizacja: 05.02.2016 | 190

Nie ukrywam – jestem przeciwna braniu zwolnień lekarskich w ciąży lekką ręką. Wiem, że wiele kobiet uważa, że należy im się taki ‘odpoczynek’ od pracy. Na takiej beztrosce cierpimy wszystkie. Uważam, że pracę należy szanować, a zwolnienie brać tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(31)
pracuje w ciąży
fot. fotolia.com
Rozzłościła mnie ostatnio koleżanka, która już na pierwszej ciążowej wizycie u ginekologa poprosiła o zwolnienie. Dlaczego, zapytałam. Wyjaśnienia były mętne i padały tam takie słowa, jak "nie lubię", "odpoczynek", "komputer, "osiem godzin". Ta koleżanka od samego początku nie lubiła swojej – ciężko zdobytej zresztą – pracy. Ciążę traktowała jak ucieczkę z biura, należny jej przedłużony urlop. Przez 8 kolejnych miesięcy ani razu nie słyszałam (a widziałyśmy się często), żeby było jej choćby niedobrze. Wyniki miała dobre, ciąża rozwijała się prawidłowo. Ona zorganizowała sobie wakacje – na koszt innych kobiet. 

Pracodawca liczy

Tak, na nasz koszt. Bo jej pracodawca, tak samo, jak tysiące innych pracodawców, na pewno zadał sobie pytanie, czy nie jest robiony w konia. Podejrzewam, że następnym razem, gdy będzie chciał zatrudnić kobietę w wieku rozrodczym, dwa razy się zastanowi. Zresztą, nie tylko pracodawcy widzą i oceniają takie ciężkie ciążowe przypadki. Podwładni i współpracownicy także. Mój kolega, zatrudniony w banku, też nie był pewien, czy jego szefowa naprawdę musiała być na zwolnieniu już od 2. miesiąca w każdej z ciąż. Moja mama pracowała w sklepie do przedostatniego tygodnia ciąży – skwitował. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. 

Zwolnienie w ciąży

Tym bardziej, że sama od pewnego czasu byłam już na zwolnieniu lekarskim. Na początku drugiej ciąży wydawało mi się, że na zwolnienie pójdę nie wcześniej niż w 9. miesiącu. Pamiętałam z poprzedniego razu, jak ciężko jest wtedy poruszać się, a tym bardziej myśleć. Tymczasem w 6. miesiącu ciąży moje wyniki zaczęły pikować w dół, a razem z nimi opuściły mnie wszelkie siły.

Uwielbiam pisać (to podobno pierwsza oznaka grafomanii), dlatego jeszcze przez parę tygodni walczyłam. Przyjeżdżałam do redakcji co drugi dzień, częściej brałam wolne, w środku dnia pracy wychodziłam na spacer do parku. Jednak to wszystko na nic. Mój stan może nie był bardzo poważny, ale czułam się naprawdę źle. Dopiero w gabinecie lekarskim zrozumiałam, dlaczego. Morfologię miałam do bani, a poziom płytek krwi na granicy hospitalizacji. Moja lekarka prowadząca powiedziała: dość! W 7. miesiącu ciąży poszłam na zwolnienie lekarskie. Koleżanka przytaknęła temu z uznaniem. Za to ja nie byłam aż taka zadowolona.   

Lekarz prawdę ci powie

Nie ćwiartujcie mnie jeszcze. Nikogo nie zachęcam do walki, zaciskania zębów ani ignorowania własnego (i dziecka) stanu zdrowia. Gdy z dzieckiem lub przyszłą mamą dzieje się coś niepokojącego, koniecznie należy posłuchać lekarza. Jeżeli zaleci leżenie plackiem, trzeba leżeć. Jeśli skieruje do szpitala, trzeba iść do szpitala. Stawka w tej grze jest zbyt wysoka, żeby cokolwiek lekceważyć. Zwłaszcza w przypadku tych wyczekanych i zagrożonych ciąż. Ale jeśli wyniki są dobre i miła mama na nic nie narzeka, no cóż... Branie zwolnień tylko po to, żeby nie chodzić do pracy jest po prostu głupie. Zwłaszcza w pierwszym, czy drugim miesiącu. Jestem idealistką? Wręcz przeciwnie.

Dobry system opieki

Może nie uwierzycie, ale nasz system opieki socjalnej jest bardzo łaskawy. Amerykanki wracają do pracy już 6 tygodni po porodzie. Bardzo często zdarza się też, że nie wracają wcale i zostają pełnoetatowymi mamami. Wcale nie dlatego, że o tym marzą, tylko nie mają dobrej alternatywy. Tam pracuje się znacznie więcej niż 40 godzin tygodniowo. Gdy doliczyć do tego dojazdy, dla dziecka zostaje już naprawdę niewiele czasu.

Czy będę miała gdzie wrócić?

W porównaniu z tym nasze 52 tygodnie płatnego urlopu macierzyńskiego plus zaległy urlop to bajka. To naprawdę sporo czasu, żeby nacieszyć się maluchem, dobrze się nim zaopiekować i... mieć trochę dosyć. Założę się, że już po kilku miesiącach opieki nad małym dzieckiem, połowa mam będzie tęsknić za pracą. Brutalna rzeczywistość jest taka, że połowa z nich nie będzie miała gdzie wrócić. I mam wrażenie, że jest w tym trochę naszej winy. Teraz oddaję się pod Wasz sąd. 

Pracująca mama
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (190)
avatar

a
a | 2016-10-03 06:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ciąża to nie choroba, to się zgodzę, jestem w 11 tygodniu i chodzę do pracy. Niby badania wszystkie mam ok, za to sily coraz mniejsze. Po 8 godzinach pracy wracam tak zmeczona, że nie marzę o niczym innym jak tylko się położyć. Dobrze, że ma mi kto obiad ugotować. Pracę mam biurową więc naprawdę współczuje wszystkim kobietom, które pracują choćby w markecie w tym stanie. A pracodawca i tak musi znalezć sobie zastępstwo, więc w sumie co za różnica kiedy. Poza tym znam przypadku kobiet pracujących w ciąży, które i tak po powrocie zostały zwolnione. Wiec w sumie czy jest sens narażać się na potencjalne przeziębienie, gdyż z racji powracającej jesieni, każdy już w pracy kicha?

Odpowiedz

Kaśka
Kaśka | 2016-09-22 22:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się, mam podobne zdanie jak Pani i jak kijwmrowisko wordpress

Odpowiedz

Kasiek
Kasiek | 2016-09-13 20:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja też chciałam pracować ale moja szefowa przysłała mi do domu zwolnienie od pracy do urlopu macierzyńskiego

Odpowiedz

Mała39
Mała39 | 2016-08-28 10:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Chciałam pracować jak najdłużej się da, ale wszystko gwaltownie się zmieniło.... o ciąży powiedziałam pod koniec trzeciego miesiąca ze wzgledu na kończącą się umowe. Zakładam ze nie przedluzyliby mi jej gdyby wiedzieli!!! Kierownik gbur i męska część pracownika wysmiewali mnie na kazdym kroku. Czułam się jak jakaś 15-latka a nie dorosła kobieta. Pod koniec czwartego miesiąca ciąży ograniczyli moje obowiązki i znaleźli nowa Panią, która miała mnie zastąpić! Wtedy powiedziałam koniec!!!! Na nastepnej wizycie poprosilam o L4 nie dlatego że nie chciało mi się pracować ale z braku szacunku dla mnie. Teraz mogę odpocząć najbardziej psychicznie i korzystam na tym ja, partner , Lady i nawet moj kot :) nie ma sensu poświęcać się dla innych.

Odpowiedz

Ania
Ania | 2016-08-24 21:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja na poczatku ciazy zaplanowalam, ze bede pracowac prawie do konca. Teraz mam 30tc i zdecydowanie zmienialam zdanie. Mam takie a nie inne warunki w pracy i ide na macierzynski...

Odpowiedz

elizabeth
elizabeth | 2016-08-22 20:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Z jednej strony bardzo mądrze napisałaś, z drugiej... kij ma zawsze dwa końce, więc jest przyszła mama i pracodawca ;) jestem po pierwszej wizycie, zwolnienia nie wzięłam, mimo że dla mojej pani ginekolog nie byłoby to problemem. Lubię moją pracę, ale nie powiem jeszcze czy pójdę czy nie niedługo na zwolnienie. Po pierwsze praca jest stresująca, gonią terminy, czasami nie jest miło, ale gdyby to był jedyny mankament a ja czułabym się dobrze... zdecydowanie bym pracowała! Tylko jest jeszcze jedna sprawa -mój szef. Otwarcie mówił od zawsze - jak któraś zajdzie w ciąże, niech nie liczy na powrót. Czy to jest fair? Jestem bardzo dobrym pracownikiem, co niejednokrotnie podkreślał, mimo że nie jest chętny do pochwał. Jednakże wiem, że dla mnie też nie będzie zmiłuj i nie mam do czego wracać a jak tylko powiem o ciąży zrobi się "kwas", bo go stawiam w kiepskiej sytuacji, bo musi kogoś szukać itd. Póki co nie powiem o ciąży właśnie dla pracy i jej komfortu.

Odpowiedz

Elsi
Elsi | 2016-08-18 23:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W glowie mi sie przewrocilo jak to przeczytalam. Ja nigdy nie trafilam na pracodawce, ktory szanuje pracownikow. Ja bronilam sie przed pojsciem na L4 wiedzac ze strace prace jak sie ktos dowie. Praca fizyczna trzyzmianowa nawet bez mozliwosci wychodzenia do lazienki-bo juz na ciebie krzywo patrza. Praca na hali a w srodku nocy zimno bo wiaty w zime uznali ze muszą byc otwarte. Nikogo nie obchodzilo to ze mi zimno i prosze o mozliwosc zalozenia drugiej bluzy. W 8tyg po wejsciu do pracy 5-30min i mdlalam wymioty mdlosci. Niemal chodzilam po scianie tak bylo mi slabo a wyniki strikte mialam dobre. Poszlam na L4 i trafilam do szpitala. W dniu wyjacia ze szpitala 8-9tydz dostaje informaje o tym ze mnie zwalniaja bo jestem na L4. Teraz pracodawcy omijaja prawo nie tylko wobec kobiet w ciazy.
Powiem tak masz prace i dobrze cie traktuja i ty sie dobrze czujesz to fajnie.

Ale pamietaj masz byc matka i to TY musisz pilnowac zeby sie nie stresowac nie przemeczac zeby zadbac o dziecko.

Odpowiedz

ja
ja | 2016-07-07 12:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

do 4 miesiąca wymiotowałam. Jak miałam pracować? Wymiotować pod ladą i dalej się uśmiechać do klienta? Potem komplikacje i tak już zostało. Też chciałam pracować ale nie wyszło. Przez takie artykuły czuję się jak jakiś wyłudzacz.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Natalia
Natalia | ja | 2016-10-16 19:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Proszę dokładnie przeczytać artykuł. Strasznie drażnią mnie takie wypowiedzi jak Pani. Autorka wyraźnie napisała " jeśli kobiecie nic nie dolega".

Można cofnąć się do szkoły podstawowej i zacząć czytać ze zrozumieniem.

Odpowiedz

Kasia
Kasia | 2016-06-30 22:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgodzę się z tym artykułem o ile praca jest lekka i kobieta czuje się dobrze. Ja jestem w 6 miesiącu, umówiłam się z szefem że jeszcze miesiąc popracuje. Jednak szefa mam bardzo wyrozumiałego, jak mam gorszy dzień to pracuję krócej, lepszy - pracuję dłużej. Moja praca to przede wszystkim wyjazdy służbowe (autem kilka godzin) - i szef się zgodził abym ostatni miesiąc pracowała więcej na miejscu.
Mnie też wkurzają kobiety które bez powodu biorą zwolenie. U naszyc zachodnich sąsiadów jest to nie do przyjęcia. Bratowa w Irlandii pracowała do początku 9 miesiąca ciąży, bo tam nikt zwolnienia nie da - bo się komuś do pracy nie chce chodzić. no ale w Polsce zawsze się wykorzystywało przywileje i pewnie dalej tak będzie.

Odpowiedz

Kobieta w ciąży
Kobieta w ciąży | 2016-05-08 07:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Większej bzdury to ja w calym życiu nie czytałam.
Mam wrażenie, że artykuł jakis nieopierzony mlokos albo jakas siusmajtka bez wyobrazni.
Kto z pracodawcow pozwoli na przychodzenie do pracy co drugi dzień albo na spacerki do parku w czasie pracy?????
Ja uslyszalam ( chcialam sie tylko zwolnic na wizyte u lekarza i nie mowilam ze do ginekologa) ze obym tylko niw byla w ciazy bo sprawiw wszytkim klopot i wszystko skomplikuje w pracy. A pracodawce mam naprawde wspaniałego i rodzinna prawie ze atmosferę w pracy. - To tak w kwestii Pani przychodzenia do pracy w kratke.
Teraz inna kwestia poronilam dwie poprzednie ciaze, gdy lekarz stwierdzil te druga odrazu sam mi wypisal l4 i nie było zadnej dyskusji.
Kolejna kwestia to rodzaj pracy jaka wykonuje kobieta. Nie uwierze, że bylaby Pani taka chetna do pracy w ciazy jakby pracowala Pani choziazby w biedronce.
A praca gdzie jest Pani narażona na stres w korpo?? I jeszcze wiele innych prac..... Juz widze jak z usmiechem na twarzy idzie Pani raznym krokiem każdego ranka do takiej pracy narazajac siebie a przede wszystkim dziecko. Poszlabym Pani od piwewszej wizyty na L4 nawet z ksiazkowymi wynikami.

Odpowiedz
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 .. 14 Następna >
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?