Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prof. Ewa Pańkowska: Cukrzyca typu 1 to choroba naszych czasów

| 08.02.2016, aktualizacja: 09.02.2016 | 12

W ciągu ostatnich 20 lat w Polsce liczba chorych na cukrzycę typu I się prawie potroiła: obecnie cukrzyca typu 1 jest najczęstszą chorobą przewlekłą diagnozowaną u dzieci! Właśnie zimą obserwuje się największą liczbę zachorowań – mówi prof. dr hab. Ewa Pańkowska, pediatra diabetolog.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(7)
prof. Ewa Pańkowska, diabetolog
fot. Archiwum domowe
O to, komu grozi cukrzyca typu 1, w jaki sposób powstaje i jak trzeba sobie z nią radzić pytamy prof. dr hab. Ewę Pańkowską z Instytutu Diabetologii w Warszawie, która 20 lat temu wprowadziła do Polski leczenie dzieci pompą insulinową.

Pani Profesor, co to jest ta cukrzyca?

Najogólniej mówiąc, cukrzyca to stan, kiedy mamy podwyższony poziom cukru we krwi. Ale to – że tak powiem – "objawowa" diagnoza choroby, a nie "przyczynowa". Kiedy bowiem wgłębimy się w przyczyny, to z jednej ogólnej cukrzycy zrobi nam się więcej chorób, w tym dwie najczęstsze: cukrzyca typu 1, najczęściej diagnozowana u dzieci i młodzieży, oraz cukrzyca typu 2, rozpoznawana zazwyczaj u osób po 35. roku życia.

Oprócz tych dwóch typów możemy wyróżnić też np. cukrzycę ciążową lub cukrzycę noworodkową, występującą bardzo rzadko (raz na kilkaset tysięcy dzieci). Te dwie ostatnie cukrzyce można wyleczyć, ale cukrzyca typu 1 i cukrzyca typu 2 są chorobami na całe życie.

Czym różni się cukrzyca typu 1 od cukrzycy typu 2?

Przede wszystkim cukrzyca typu 1, w przeciwieństwie od innych cukrzyc, nie jest chorobą związaną z układem trawienia. To jedna z tzw. chorób z autoagresji, czyli że jej podłożem jest nieprawidłowe działanie układu odpornościowego – tak samo jak jest w przypadku astmy, alergii. W Stanach Zjednoczonych coraz głośniej mówi się nawet o tym, żeby cukrzycę typu 1 wyjąć z tego całego worka cukrzycowego i potraktować ją jako zupełnie odrębną chorobę. 

Wspomniała Pani o alergii. Czy u dzieci z alergią występuje większe ryzyko cukrzycy typu 1?

Nie. Alergia, choć jej podłożem również są błędy w działaniu układu odpornościowego, w przeciwieństwie do cukrzycy nie jest chorobą z autoagresji. W alergii układ immunologiczny nie atakuje własnego organizmu, a w cukrzycy typu 1 właśnie tak się dzieje. Inne choroby z autoagresji to np. celiakia, choroba Hashimoto, reumatoidalne zapalenie stawów.

Czy zatem np. celiakia u dziecka może być czynnikiem ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 1? 

Jest dokładnie odwrotnie. Obserwujemy, że u dzieci, u których została zdiagnozowana cukrzyca typu 1, aż 10 razy częściej niż u zdrowych rówieśników pojawia się celiakia czy choroby tarczycy. Dziecko z celiakią nie jest w grupie zwiększonego ryzyka cukrzycy, ale już dziecko z cukrzycą typu 1 jest w grupie ryzyka zachorowania na celiakię. To działa tylko w tę jedną stronę.

Czy w takim razie jest sens, żeby na wszelki wypadek u dzieci z cukrzycą stosować dietę bezglutenową?

Absolutnie nie ma takiego sensu, bo udowodniono, że unikanie glutenu nie zmniejsza ryzyka celiakii. Dieta bezglutenowa ma dopiero sens, kiedy celiakia zostanie już zdiagnozowana i kiedy kosmki jelitowe są zniszczone. Już szwedzcy badacze się przekonali, że wykluczenie glutenu z diety dzieci chorych na cukrzycę nie zmniejszyło w tej grupie liczby zachorowań na celiakię, a nawet przeciwnie – zachorowań było więcej.

Dlaczego?

Nie wiadomo. Ciągle bardzo mało wiemy o chorobach związanych z działaniem układu odpornościowego.

Jakie są pierwsze objawy cukrzycy typu 1?

Zawsze najpierw są zmiany w zachowaniu: dziecko robi się niespokojne, pobudzone, drażliwe, albo przeciwnie: nagle apatyczne, siedzi bez sił. Jeżeli do tego zacznie nie wiadomo dlaczego moczyć się w nocy, będzie miało zwiększone pragnienie, zacznie chudnąć – to już będą bardzo niepokojące objawy. Wtedy już warto zrobić badanie poziomu cukru we krwi albo badanie moczu – można to zrobić prywatnie albo poprosić o skierowanie lekarza pierwszego kontaktu.

Czy to badanie powie nam już o tym, że dziecko ma cukrzycę albo jej nie ma?

Jeśli badanie cukru wykaże za wysoki poziom glukozy we krwi i do tego dojdzie jeszcze choć jeden z trzech podejrzanych objawów: zwiększone pragnienie, wielomocz albo chudnięcie – to już możemy powiedzieć prawie na 100 procent, że jest cukrzyca.

Skąd bierze się ta choroba?

Bezpośrednią przyczyną cukrzycy typu 1 jest to, że w trzustce chorego dziecka jego własne przeciwciała niszczą tzw. komórki beta, które produkują insulinę: jeden z kluczowych hormonów w organizmie. Dzięki insulinie dziecko rośnie, rozwija się, ma energię. Nie można bez niej funkcjonować, dlatego jeśli komórki beta zostaną całkowicie zniszczone i trzustka przestaje produkować insulinę, chory na cukrzycę typu 1 musi do końca życia dostawać ten hormon z zewnątrz.

Czemu przeciwciała atakują trzustkę?

Niestety nie ma jednej głównej przyczyny – mówię: "niestety", bo gdybyśmy ją znali, to pewnie łatwiej udałoby nam się znaleźć sposób leczenia i zapobiegania chorobie. Ciągle o cukrzycy wiemy bardzo mało, tymczasem w tej chwili stała się ona bardzo poważnym problem pediatrycznym. W Polsce jeszcze 20 lat temu wskaźnik chorych na cukrzycę typu 1 wynosił 7-8 zachorowań na 100 tys. osób. Teraz wynosi już 18-20 – czyli w ciągu zaledwie 20 lat prawie że się potroił.

O czym to świadczy?

M.in. o tym, że cukrzyca typu 1, choć pewnie ma jakiś związek z genami, na pewno nie jest chorobą genetyczną. Nasze geny nie zmieniają się aż tak szybko. Cukrzyca to choroba wieloczynnikowa – kilka rzeczy musi się spotkać w jednym czasie, żeby doszło do zachorowania.

Co to za rzeczy?

Na pewno pewną rolę odgrywają czynniki wirusowe: wirus świnki, różyczki, enterowirusy, czyli te, które wywołują zwykłe przeziębienie. Badania krwi dzieci ze świeżo zdiagnozowaną cukrzycą pokazywały, że w krwi były obecne świeże przeciwciała przeciw tym wirusom. Do grupy enterowirusów należy m.in. wirus Coxsackie, który wywołuje tzw. chorobą bostońską. Otóż na błonie komórkowej tego wirusa Coxsackie  znajdują się takie same białka co na błonie komórek beta w trzustce. Podejrzewamy więc się, że układ odpornościowy może się mylić: najpierw w organizmie zwalcza wirusa, a potem wszystko to, co mu go przypomina. 

Co jeszcze może wchodzić w grę poza genami i wirusami?

Badania mówią jednoznacznie, że cukrzyca typu 1 częściej występuje u dzieci, które były karmione piersią krócej niż 3 miesiące. To wiemy na pewno – karmienie przez pierwsze pół roku nie chroni w stu procentach, ale na pewno zmniejsza ryzyko cukrzycy. Na pewno cukrzyca łączy się w pewnym stopniu z niedoborem witaminy D3. Obserwujemy też, że częściej na cukrzycę typu 1 chorują dzieci urodzone przez cięcie cesarskie.

Ale to wszystko są jedynie czynniki sprzyjające zachorowaniu, a nie jedna główna przyczyna. Znamy przypadki bliźniąt jednojajowych, z takim samym zestawem genów, wychowanych w takim samym środowisku – i jedno choruje na cukrzycę typu 1, a drugie nie. Co się zadziało u tego jednego, że doszło do choroby? Zagadka.

A czy dieta ma wpływ na zachorowanie? Jedzenie słodyczy? Niejedzenie śniadań?

Jedzenie śniadań i umiarkowanie w jedzeniu słodyczy to są bardzo ważne rzeczy, ale nie mają związku z zachorowaniem na cukrzycę typu 1. Słodycze i śniadania mogą mieć związek z zachorowaniem na cukrzycę typu 2 – czyli zupełnie inną chorobę, zwykle diagnozowaną u dorosłych ludzi. Jeśli chodzi o cukrzycę typu 1, diagnozowaną głównie u dzieci, to wciąż nie wiemy jaki dieta ma związek z zachorowaniem. 

Jest dużo hipotez, ale niewiele z nich jest potwierdzonych badaniami. Taką popularną hipotezą, którą badania już potwierdziły, jest hipoteza akceleracji, czyli przyśpieszonego rozwoju. Zauważono, że dzieci z cukrzycą typu 1 są większe – ich tempo wzrostu zawsze było w tych górnych centylach. Ta teoria mogłaby tłumaczyć, dlaczego obecnie cukrzyc typu 1 diagnozuje się coraz więcej. W dzisiejszych czasach jemy dużo więcej niż kiedyś, a nasza żywność jest bardzo wartościowa: pełna białka, węglowodanów, witamin. I znowu – nie mogę powiedzieć, że samo przekarmianie prowadzi do cukrzycy typu 1, ale mogę za to powiedzieć, że m.in. nadpodaż jedzenia jest jednym z czynników ryzyka.

A cukrzyca w ciąży może wpływać na pojawienie się cukrzycy u dziecka?

Cukrzyca ciężarnych nie ma w ogóle związku z chorobą dziecka. Tego w ogóle kobiety w ciąży nie muszą się obawiać.

Coraz częściej za to mówi się też, że czynnikiem sprzyjającym cukrzycy jest stres dziecka – czy to prawda?

Rzeczywiście, u wielu dzieci znaleziono się związek między zachorowaniem na cukrzycę a przeżytym stresem. Wieloletnie, szeroko zakrojone badania pokazały, że u wielu dzieci chorych na cukrzycę pierwsze objawy choroby pojawiały się rok, półtora roku po przeżyciu traumy – a właśnie ok. roku potrzeba, żeby komórki beta w trzustce zostały zniszczone. Niestety, wieki temu psychologia i medycyna poszły oddzielnymi torami, tymczasem w wielu chorobach dostrzegamy zależność między emocjami a stanem zdrowia.

Co robi lekarz, jeśli podejrzewa u dziecka cukrzycę typu 1?

Wszędzie na świecie jest tak, że dziecko z podejrzeniem cukrzycy trafia do ośrodka diabetologicznego. Tak jest w Anglii, Holandii, Szwecji, Stanach Zjednoczonych. W takim ośrodku potwierdza się diagnozę i wprowadza insulinoterapię, robi się też badania w kierunku chorób tarczycy, celiakii. Edukuje się rodziców. To wszystko w innych krajach robi się w zwykłym ośrodku. U nas ciągle dziecko z podejrzeniem cukrzycy typu 1 jest kierowane na mniej więcej dwa tygodnie do szpitala. Tam robi się badania, wprowadza edukację, uczy obsługi pompy insulinowej. Wg mnie pobyt w szpitalu to sztuczna i niepotrzebna praktyka.

Dlaczego?

Choćby dlatego, że dawka insuliny zależy od tego, co się je, a przecież w szpitalu dzieci jedzą zupełnie inaczej niż w domu. Poza tym przebywanie w zupełnie obcym miejscu samo w sobie jest stresujące dla dziecka, a co dopiero, jeśli ono na oddziale widzi np. inne dzieci w śpiączce insulinowej. Mam pacjentów, którzy potrzebowali nawet kilku miesięcy, żeby wyjść z traumy, jaką przeżyli w szpitalu. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, leczenie szpitalne nie jest ekonomiczne – a pieniędzy w leczeniu cukrzycy cały czas brakuje: wiedzą to rodzice, którzy muszą miesiącami albo latami czekać na darmową pompę insulinową.

Jak wygląda życie chorego z cukrzycą typu 1?

Chore dziecko przed każdym posiłkiem musi przyjąć insulinę. Można podać ją zastrzykiem albo przez pompę insulinową. Żeby wiedzieć, jaką dawkę podać, musimy najpierw oszacować posiłek: ile zawiera węglowodanów, białka i tłuszczu. To nie jest łatwe: insulinę podajemy przed jedzeniem, a przecież nie wiemy np. czy dziecko wszystko zje, czy np. nie zostawi pół kotlecika itd. Po ok. 2 godzinach od posiłku znów trzeba zmierzyć dziecku poziom cukru we krwi i ewentualnie podać korektę insuliny, jeśli cukier jest za wysoki.

Pani jako pierwsza w Polsce wprowadzała do leczenia dzieci pompy insulinowe. Czym różni się podawanie insuliny przez zastrzyk od podawania przez pompy?

Pompa przez całą dobę wydziela mikrodawki insuliny, a przed posiłkami ustawiamy tzw. bolus, czyli dodatkową dawkę hormonu. Dokładnie tak działa nasza trzustka: trochę insuliny przez cały czas i większy wyrzut tuż przed jedzeniem. Kiedy zaczynałam wprowadzać pompy, wielu lekarzy było nieufnych, słyszałam nawet, że eksperymentuję na dzieciach. Tymczasem dziś prowadzenie cukrzycy za pomocą pompy jest w rekomendacjach światowych. Dzięki pompie można dawkować bardzo precyzyjnie insulinę, dzięki czemu u dzieci z pompą prawie zupełnie udało się wyeliminować problem zasłabnięć z niedocukrzenia, kiedy insuliny jest za dużo, a cukru we krwi za mało.

Pamięta Pani swoich pierwszych pacjentów z pompą insulinową?

Pamiętam dobrze, jak zmieniało się zachowanie tych dzieci, które przechodziły z wkłuć na pompę. Jak nagle się odprężały, zaczynały biegać po korytarzu szpitalnym, znikało gdzieś całe to napięcie, które im wcześniej towarzyszyło cały czas. Nagle znowu mogły jeść co chciały, nie musiały stresować się przed kolejnym zastrzykiem. Dla dzieci te wkłucia to wielkie przeżycie.

Pierwszą pompę założyłam w 1999 r. W 2000 r. na pompie było już 50-60 osób w Polsce. Po roku zgłosiłam się do Jurka Owsiaka i niedługo później WOŚP zaczął kupować pompy dla dzieci. Wreszcie kilka lat temu udało się przekonać NFZ, żeby zaczął je refundować. Obecnie ok. 20 tys. osób w Polsce ma pompy insulinowe.

Cukrzycy typu 1 nie wyleczymy?

To najtrudniejsze pytanie, jakie słyszę od rodziców moich pacjentów. Moment rozpoznania cukrzycy typu 1 u dziecka jest dla nich bardzo ciężki. Nie ma rodzica, który z lekkim sercem przyjąłby wiadomość, że jego dziecko nieodwracalnie utraciło zdrowie. Wielu rodziców nie umie się pogodzić, że choroba jest nieuleczalna: szukają alternatywnych metod leczenia albo nawet próbują przekonać – i siebie, i lekarzy – że diagnoza jest błędna: szczególnie, jeśli objawy cukrzycy są niespecyficzne. To do mnie, jako lekarza, należy przekonanie ich, że nawet remisja choroby nie świadczy o wyleczeniu dziecka. Niestety, odzieranie kogoś z nadziei to nieodłączna część mojej pracy.

Powiedziała Pani o remisji cukrzycy? Kiedy można się jej spodziewać?

Często, kiedy cukrzyca zostanie wyłapana na stosunkowo wczesnym etapie, to kilka miesięcy po zachorowaniu w organizmie dziecka zmniejsza się zapotrzebowanie na insulinę dostarczaną z zewnątrz. Cukier we krwi nie osiąga tak wysokich stężeń jak wcześniej, dziecko czuje się zdrowo. My lekarze mówimy o tym okresie: miesiąc miodowy cukrzycy. Taki okres remisji trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy – właśnie wtedy rodzice mogą mieć złudną nadzieję, że ich dziecko jest już wyleczone.

Niestety, zawsze, ale to zawsze po okresie remisji cukrzyca wraca z całą siłą. Jedyne, czym mogę pocieszyć rodziców, jest to, że dziś prowadzenie cukrzycy jest dużo łatwiejsze niż kiedyś, że ciągle spada liczba powikłań w przebiegu cukrzycy. Obecnie szacuje się że np. po 20 latach cukrzycy 10-15 procent chorych ma retinopatię albo nefropatię. A pamiętam, że kiedyś to było 90 procent.

Znam rodziców, którzy tłumaczą swojej córce, że dzięki cukrzycy będzie żyła zdrowiej.

Zgadzam się z tym – dzieci z cukrzycą jedzą rozsądniej, mają większą świadomość zdrowego stylu życia. Często też widzę, że dzieci z cukrzycą mają – bo muszą mieć – dużo większą dyscyplinę wewnętrzną. Moi pacjenci bardzo pięknie zdają maturę, świetnie radzą sobie na studiach. To nie jest tak, że z tą chorobą nie można normalnie żyć. Można.

Obecnie, dzięki technologiom, nowym cząsteczkom insulin można dostosować leczenie tak, aby choroba nie ograniczała  dziecka, jak i osoby dorosłej w codziennym życiu, realizowaniu się w nauce, sporcie, swoim ulubionym hobby. Z drugiej strony potrzebna jest stała świadomość swojego zdrowia i kondycji, czuwanie i nieustanne kontrolowanie cukrów, samopoczucia i to co najtrudniejsze: ciągłe, wielokrotne wstrzykiwanie insuliny. Tylko tyle i aż tyle.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (12)
avatar

Asia
Asia | 2016-02-10 23:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Prawda jest taka że ludzie z cukrzycą nie powinni mieć dzieci. Moj mąż ma cukrzycę typu 1 od 12 roku życia , mamy troje dzieci , Kuba (10 lat), Olek (7 lat) i Ania (4 lata) wszystkie mają cukrzycę !!!!!
Nie radze sobie z niczym , taki stres, zlość, bezsilność. Finansowo też jest gorzeh niż źle właśnie z powodu cukrzycy dzieci.
ZERO POMOCY , ZERO WSPARCIA !!!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Bujaj sie
Bujaj sie | Asia | 2016-02-11 02:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Typowa baba, akurat cukrzyca przenoszona na dzieci to prawdopodobny mit, masz kiepskie geny ktore nadaja sie tylko do modernizacji zmywarki. Musisz byc gruba i oblesna..Macie trojke dzieci a Ty w internecie wylewasz swoje zale na diabetyka... Nie chce mi sie w ogole tracic klików w laptopie...

Odpowiedz

zniesmaczony
zniesmaczony | Bujaj sie | 2016-02-16 09:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ale jesteś palantem!

Odpowiedz

k. mama
k. mama | 2016-02-10 21:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja, nigdy nie pogodze sie z tym ze moja corka zachorowala!to jest straszny stres dla niej,dla nas rodzicow. Boje sie tego,gdy zacznie dorastac.bedzie miala pretensje_ dlaczego ja? I bede ją rozumiala,bede sie martwilaa. Teraz niea godziny zebym nie myslala o chorobie :-( zal, zlosc, smutek, STRACH I BEZSILNOSC... a lzy same w oczach

Odpowiedz

AniaSamoZdrowie
AniaSamoZdrowie | 2016-02-10 18:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A pro pos przyczymy: Czy Pani prof. zna statystyki zachorowań u ludzi z europy, Polski i wybranego regionu/kraju rozwijającego się - w latach: 2000 i 2014. Interesuje mnie szczególnie taki podział, ze względu na wprowadzenie do kraju dodatków do żywności. Czy występuje korelacja

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Blabla73
Blabla73 | AniaSamoZdrowie | 2016-02-12 05:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Polska jest na pierwszym miejscu w ilości zachorowań na cukrzycę. Ale to pewnie jest wielka ściema i oszustwo firm farmaceutycznych tak jak to było swego czasu z ADHD. Jeśli są miliony cukrzyków na świecie, i maja być leczeni przez dziesiątki lat, a nie wyleczeni... To dla firm farmaceutycznych to jest diamentowy biznes. Dlatego nie bada się człowiekowi przyczyny powstania cukrzycy, ale po pierwszym badaniu cukru, przy podwyższonym wyniku ładuje się w niego insuliny i leki doustne. Po ci? Po to żeby uzależnić pacjenta, a lekarz na tym zarabia. Transakcja wiązana. A dlaczego początkowy stan cukrzycy w cywilizowanych krajach europejskich leczy się ruchem i dieta? Oto jest pytanie...

Odpowiedz

zniesmaczony
zniesmaczony | Blabla73 | 2016-02-16 09:36 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

do szkoły...

Odpowiedz

geniu
geniu | 2016-02-09 23:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Co do ograniczania.
Nie ma rzeczy ktorej w zyciu nie moge sprobowac jedzenie sport zabawy alkohol itp... ale z umiarem i rozsadkiem.
A jak ktos Cie dyskryminuje to powiem banal ale z wiekiem bedzie tego zalowal lub jest poprostu nie wazna dla Ciebie osoba ktora nalezy olac ;)
Ps w tym roku zamierzam przebiec maraton :)

Odpowiedz

geniu
geniu | 2016-02-09 23:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zle do tego podchodzis kwestia Twojej devyzji i wewnetrznej zgody na Twoja sytuacje.
A sytuacja nie jest zla wrecz powiedzialbym ze moze byc lepsza od przecietnego nie chorego. Ja zachorowalem jak mialem8 lat uwaga w 1993 roku teraz bez zadnych powiklan mam zone dwojke dzieci jestem szanowany w pracy , przeszedlem tez okres imprez dorastania studiow i to w sytuacji w ktorej nikt ze znajomych nie wiedzial o mojej chorobie. Nie chcialem sie tym chwalic choc uwazam teraz ze blednie. Nie ma co zalamywac rak glowa do gory zycie nie jest uslane rozami a kazdy z czyns walczy Ty musisz kontrolowac cukier tylko i az tyle. Wystarczy chciec.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Turczyn
Turczyn | geniu | 2016-02-11 02:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Po Twoim sposobie pisania widze jak przetrwales okres imprez na swojej uczelni, chyba akurat na interpunkcji pospales sobie po tych imprezach :) Masz cukrzyce od 93, a ja od 90r. A na chwile obecna mam 28 lat, zyje bez pompy i dalej nie akceptuje tej choroby, a konkretniej firm farmaceutycznych ktore juz dawno maja lek na to zeby pobudzic trzustke, hormon ktory wymaga zagilgotania zeby dzialal, ale mimo to jest tak schowany ze dotrzec do niego jest za ciezko w zwyklej, krotkiej operacji :)

Odpowiedz

SzyS19
SzyS19 | 2016-02-09 22:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Będąc chorym na cukrzycę nie widzę sensu życia w którym ciągle muszę się ograniczać, choroba jest uciążliwa i częściowo prowadzi do dyskryminacji - przynajmniej w moim wypadku. Nigdy nie pogodzę się z tym co mnie spotkało ... Niektórzy powiedzą że są gorsze schorzenia - są, ale już to samo dla nastolatka jest wielkim problemem, kiedy prowadzimy nieregularny tryb życia często nie z wyboru lecz z sytuacji życiowej - do tego dochodzą wysokie koszty leczenia - tragedia. Współczuję wszystkim chorym. Ja straciłem wiarę w medycynę i życie ...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Zuzka
Zuzka | SzyS19 | 2016-02-10 04:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem mama siedmiolatka, ktory zachorowal 4 m-ce temu. Nie oszukujmy sie bo nasze zycie zmienilo sie diametralnie. Chociaz bardzo sie staram zdaza sie, ciezko wszystko zgrac. Ale zawsze mowie ze jeszcze 10 lat temu leczenie cukrzycy bylo na zupelnie innym poziiomie i nie wiemy co bedzie za rok, 5 lat? Trzeba sie otaczac tylko pozytywnymi osobami, ktore kiedy trzeba z nami sie wyplacza

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?