Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Dziecięce strachy – traktuj je poważnie!

| 25.05.2010, aktualizacja: 22.12.2013 | 2

Duchy, smoki, pułapki i obcy, groźni ludzie – kiedy sięga się tylko trochę „głową ponad stół”, wszystko wydaje się takie straszne! Na szczęście obok jest mama.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
dziecko, strach, przerażenie
Gdyby malec nie bał się niczego, najpewniej świadczyłoby to... o jego kłopotach ze zdrowiem. Strach to pożyteczny prezent od natury: ostrzega nas się przed niebezpieczeństwem (wyobraź sobie, co by było, gdybyśmy nie bali się np. pędzących aut) i wyzwala produkcję adrenaliny, dzięki której mamy więcej siły albo szybciej uciekamy. To, czego się boimy, zmienia się z wiekiem – kilkuletniego malucha wszystko może przyprawić o dreszcze!

Odkurzacz jak potwór

Maluchy boją się nie tylko tego, co widzą, ale też tego, co słyszą. Dorośli nauczeni doświadczeniem wiedzą, że hałas nie musi wiązać się z zagrożeniem, ale dziecko nie może być tego do końca pewne („buczy tak strasznie, to pewnie też może mnie zjeść!”). Aby pomóc dziecku, które boi się odkurzacza, zaproponuj, aby dotknął go jeszcze przed włączeniem, ale uwaga! – nic na siłę. Zmuszanie dziecka do stawienia czoła budzącej strach sytuacji może spowodować utrwalenie lęku na długi czas. Możesz też kupić malcowi „zabawkowy” odkurzacz albo namówić go do wspólnego odkurzania „na sucho”.

Żłobek – strach zaczyna się w szatni

Dla żłobkowego dziecka najstraszniejsza jest perspektywa rozstania się z mamą i pozostania samej we wciąż nieco obcym miejscu. Nowe zwyczaje, jedzenie, nawet zabawki:wszystko tu jest inne niż w domu, a dla rocznego dziecka „inne” oznacza „straszne”. Małe dzieci bardzo powoli akceptują zmiany, dlatego daj swojemu żłobkowiczowi więcej czasu. W szatni żegnaj się czule, ale nie przedłużaj chwili rozstania – w ten sposób mimowolnie dajesz dziecku do zrozumienia, że rzeczywiście wpuszczasz je do jaskini lwa.

Lekarz i trauma po szpitalu

A któż z nas na widok białego fartucha nie czuje mocniejszego bicia serca? Już na pierwszy rzut oka lekarz nie budzi w dziecku miłych skojarzeń: patrzy tak groźnie, mówi coś rozkazującym tonem, każe zdjąć koszulkę (maluch może zastanawiać się: „czy my w tym obcym miejscu przebieramy się do spania?”). W dodatku dziecięca trauma związana z pobytem w szpitalu może ciągnąć się przez wiele miesięcy. W tym okresie postaraj się być wyjątkowo wyrozumiała dla dziecięcych leków i małych dziwactw maluszka. Nigdy nie strasz go lekarzem („jak nie zjesz, zachorujesz i znowu pójdziesz do szpitala”). Lepiej po prostu bawcie się „w szpital” – raz dziecko będzie lekarzem, raz ty. W trakcie zabawy tłumacz, co robisz („sprawdzam, czy serce dobrze bije”, „teraz zaglądam do gardła”).

Ciemność i co w niej się kryje

Kiedy jest jasno, widać, że za komodą ani pod łóżkiem nic nie ma. W ciemności niczego nie można być już pewnym, zatem wyobraźnia (która rozwija się z wiekiem!), podsuwa maluchowi straszne obrazy. Lęk przed ciemnością jest jednym z najbardziej pierwotnych ludzkich uczuć – przecież setki lat temu oddalenie się od plemiennego ogniska często oznaczało np. śmierć w paszczy niedźwiedzia. Walka z takim strachem jest więc skazana na porażkę – pozostaje ci tylko być cierpliwą i przeczekać trudny okres.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

kari
kari | 2010-09-22 15:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja córka panicznie boi się psów, nawet jak biegnie w jej stronę nieduży pies, chowa się za mnie i czeka aż zniknie z horyzontu. Nigdy nie powiedziała dlaczego...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

iant
iant | kari | 2012-04-08 21:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

pisze:Siedzi sobie chłopczyk w tramwaju, obok stoję ja. Wsiada kiebota, mogłaby być moją matką. Chłopczyk (druga połowa podstawf3wki na oko) uparcie patrzy za okno. Nachylam się i mf3wię:- Możesz ustąpić miejsca tej pani.Cisza. Zero reakcji. Prf3buję więc ponownie:- Dlaczego nie chcesz ustąpić miejsca tej pani?- Nie muszę.Dajcie sobie spokf3j z kontrrewolucją. Uczcie swoje dzieci ogłady, czytajcie im książki, posyłajcie na dodatkowe zajęcia, wpajajcie zrozumienie matematyki i wymagajcie poprawnej polszczyzny. Albo będą elita tutaj (one lub ich dzieci), albo normalnymi obywatelami w jakimś innym kraju. Resztę możecie z czystym sumieniem spisać na straty. Ale z drugiej strony W tramwaju siedzi sobie babcia. Po drugiej stronie przejścia siedzi sobie wnuczek (lat cztery maksymalnie). Osoby w rf3żnym wieku (też zbliżonym do babcinego) stoją, dziecko nic, wierci się na siedzeniu. Babcia nic, najwyżej od czasu do czasu podaje dzieciakowi przez szerokość tramwaju czekoladę ( ale ja chcę bez orzechf3w! ale ja mam z orzechami , po czym babcia wygryza orzeszki z czekolady dla wnuczka). To skąd takie dziecko ma wiedzieć? Albo wsiada matka / babcia z dzieciakiem do tramwaju / autobusu i sadza dzieciaka na siedzeniu, a sama stoi. Nawet, jak jest bardzo tłoczno (jakby usiadła i wzięła dzieciaka na kolana, byłoby więcej miejsca w puszcze sardynek). To skąd dzieciak ma wiedzieć? Komunikacja to chyba zły przykład ogf3łem. Z moich obserwacji wynika, że w komunikacji ludzie kretynieją. Zbiorowo.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?