Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdzie są granice intymności mamy?

| 22.04.2015, aktualizacja: 29.04.2015 | 3

Czy istnieją granice prywatności mam? Dlaczego, gdy mama korzysta z toalety, jak na zawołanie, pojawia się w niej cała rodzina?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Kobieta w toalecie z dzieckiem
fot. Life of Dad

Ta fotografia idealnie oddaje problem, nad którym zastanawiam się od kilku lat. Dlaczego my, matki, pozwalamy przesuwać granice swojej intymności?


 

Every parent knows this joy.

Posted by Life of Dad on 19 kwietnia 2015

[Post ze zdjęciem mamy siedzącej na ubikacji i karmiącej piersią został usunięty przez Facebooka. Cenzura?]

Czasami mam wrażenie, że życie całej rodziny koncentruje się w kuchni i... w łazience, zwłaszcza, gdy z tej ostatniej korzystam ja. Gdy tylko wchodzę do łazienki, zbiega się cała rodzina, oznajmiając, że "właśnie teraz, natychmiast musi z niej skorzystać". Jedni chcą siusiu, inni chcą wziąć prysznic, a jeszcze inni muszą natychmiast umyć zęby lub opowiedzieć mi, co się wydarzyło w ciągu dnia. Są to czynności pilne, niecierpiące zwłoki. Nie pomaga tłumaczenie, że teraz JA jestem w łazience i potrzebuję intymności, spokoju. Zamknięte drzwi też nie są przeszkodą, skoro za pomocą noża kuchennego można przekręcić zamek.

Nie muszę chyba pisać, że obecność innych osób w łazience jest dla mnie krępująca, ale gdy tylko zaczynam domagać się poszanowania moich praw, słyszę: "Ale o co chodzi, mamo?! Przecież wcześniej ci to nie przeszkadzało".

Przeczytaj także: Czy zjesz obiad w toalecie? Zobacz piękne zdjęcie izraelskiej fotografki

Na początku żachnęłam się z oburzenia, ale po chwili przyszła refleksja. Rzeczywiście wcześniej mi to nie przeszkadzało. Gdy urodził się mój syn, nie chciałam go zostawiać nawet na chwilę (bałam się, że z innego pomieszczenia nie usłyszę jego płaczu). Gdy szłam pod prysznic, brałam synka do łazienki. Siedział lub spał w foteliku. Gdy potrzebowałam zrobić siusiu, robiłam to przy otwartych drzwiach, by mieć go na oku.

Po pewnym czasie, gdy był już starszy, zamykałam drzwi, ale on domagał się kontaktu ze mną – wkładał paluszki pod drzwi, abym dotknęła go ręką lub siadał pod łazienką. Otwierałam więc drzwi, by nie zrobił sobie krzywdy (lub abym ja niechcący go nie uderzyła drzwiami).

Powiększyła się nasza rodzina, a więc zwiększała się liczba osób, które chciały skorzystać z łazienki. Przesunęły się też granice intymności. Myliśmy wspólnie zęby (by zdążyć na czas do szkoły czy przedszkola). Bywało, że brałam prysznic, a tata z synem kończyli poranną toaletę (na szczęście prysznic jest za murkiem, więc nie było mnie widać). I tak przyzwyczailiśmy się do przebywania razem w łazience.

No właśnie... chyba nie do końca. Ostatnio weszłam na chwilę do łazienki po ścierkę, gdy mój nastoletni syn suszył włosy. Rozległ się jego krzyk: "Czy w tym domu nikt nie szanuje prywatności?! Widzicie przecież, że JA jestem w łazience".  Odpowiedziałam: "Synku, będę szanować twoją prywatność, gdy ty zaczniesz szanować moją". Mam nadzieję, że to da mu do myślenia.

A gdzie – według was – są matczyne granice intymności?

Polecamy: Czy chodzić nago przed dziećmi?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

dobra
dobra | 2015-05-01 11:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

nie przesadzaj, nie obchodź się ze sobą, jak z jajkiem. To przegięcie. ;)

Odpowiedz

Aisza
Aisza | 2015-04-28 21:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

popieram , kiepski pomysł z tym filmikiem przy takim artykule...

Odpowiedz

zła
zła | 2015-04-23 19:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To samo włączające się głośne wideo, na dodatek przy artykule, który mogą często czytać kobiety ciężarne to istny idiotyzm.
Wystraszyliście mnie i moje dziecko.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?