Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy powinno się zabronić używania telefonów na porodówkach? Gdzie jest granica?

| 11.10.2016, aktualizacja: 14.10.2016 | 0

„Korzystanie z telefonu na porodówce to tak, jak używanie go w trakcie seksu” - mówi położna. Co wy na to?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Telefon na porodówce
fot. fotolia
„Popołudniem 25 września napisałam na messengerze do mojej siostrzenicy, która była w 36. tygodniu ciąży: „Jesteś tam? Czy już urodziłaś?”.

Szybko odpisała, że właśnie rodzi i ma już pełne rozwarcie. Wiedziałam, co to oznacza - dziecko lada moment będzie na świecie. Kontynuowałyśmy rozmowę przez 20 minut, po czym napisała, że musi już iść przeć. 30 minut później maleństwo było już na świecie.”

Kobieta, które opisuje to zdarzenie, nie ukrywa radości z uczestniczenia w tak intymnym wydarzeniu. Mówi, że mieszkają od siebie daleko, rzadko się widują. Dzięki tej rozmowie czuła się jakby była w szpitalnej poczekalni. Aby podkreślić tempo zmian, jakie zachodzi na porodówkach, opisuje swój poród: „Gdy rodziłam mojego syna w 2006 roku, rozmawiałam z moją siostrą, korzystając ze szpitalnego telefonu. Nie miałam smartphone'a ani Facebooka. Dzień przed wyjściem ze szpitala pisałam mail ze szpitalnej kawiarenki. Wszystko to brzmi, jak z innej epoki, a przecież działo się zaledwie 10 lat temu”.

Dzięki rozwojowi technologii i popularności social mediów narodziny dziecka mogą być fotografowane i natychmiast zamieszczane na Facebooku. Doszło nawet do transmisji z porodu online! Tylko czy wykorzystywanie technologii w ten sposób jest dobre?

Telefon na porodówce - to samo zło?

Debra Wakefield położna i lekarz jednej z australijskich klinik porównuje korzystanie z telefonu podczas porodu do używania go w trakcie seksu. 
„Wierzę, że poród to kameralne, prywatne wydarzenie i myślę o telefonie na porodówce, jak o sytuacji zbliżonej do używania telefonu w trakcie seksu. Myślę, że to zamach na intymność" – mówi.

Choć używanie telefonów na porodówkach jest już chyba powszechnie akceptowane, położna narzeka, że zaburza to dynamikę porodu. Rodzące, zamiast skupić się na porodzie, są zasypywane i rozpraszane wiadomościami typu: „Już urodziłaś?”.
„Angażowanie się w świat zewnętrzny podczas porodu może rzeczywiście wydłużać proces narodzin” - mówi Debra i dodaje: „Poród to proces pierwotny. Jeśli kobieta używa kory mózgowej odpowiedzialnej za myślenie, analizowanie, komunikowanie - nie pozwala działać część mózgu odpowiedzialnej za instynktowne działanie, to rzeczywiście będzie spowalniać poród i utrudniać jego postęp".

Opowiada, że telefon na porodówce to już norma. 
„Myślę, że społeczeństwo się zmieniło i czasem ludzie nie potrafią cieszyć się chwilą, nie dzieląc się nią z tymi, którzy nie są obecni. Myślę, że to trochę smutna zmiana"  - tłumaczy położna.

Swoją droga zastanawiam się, jak te kobiety mimo bólu potrafią pisać wiadomości? 

Zobacz też: Noworodek przez godzinę czołga się do piersi mamy – te zdjęcia hipnotyzują!

Źródło: essentialbaby
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?