Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Mam chore dziecko – niech świat się dostosuje!

| aktualizacja: 12.12.2014 | 19

Przedszkolne szatnie w tym okresie przypominają poczekalnie w przychodni – cześć dzieci kaszle, inna grupa pociąga nosami. Czy przyprowadzasz chore dziecko do przedszkola?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
mama, dziecko, choroba, katar
fot. fotolia
O 7.30 wbiegam zdyszana do przedszkolnej szatni ciągnąc za sobą zaspaną Julkę. Zdejmuję jej czapkę, rozwiązuję szalik i wtedy do moich uszu zaczynają dochodzić zadziwiające dźwięki. Zepsuty silnik? Ryk lwa? Nie to tylko Staś kaszlnął dwa rzędy dalej. Z między kurtek wyłania się głowa Amelki – Cześć Julia! - woła do mojej córki jednocześnie ocierając rękawem zieloną wydzielinę przypominającą śluz ślimaka, która wydostała się z jej nosa i zaczęła zdobywać tereny wokół ust.
- Cześć Ada! - woła Julka do wchodzącego właśnie kolegi, który zanim cokolwiek odpowie wydaje z siebie ochrypłe dźwięki, po czym zaczyna pokasływać na tyle długo, że zaczęłam obawiać się, że wypluje własne płuca. Stojący obok tata zdawkowo rzucił do dziecka: Wszystko ok? - po czym nie czekając na odpowiedź dziecka (Adaś nie mógł przecież odpowiedzieć, bo wciąż pokasływał) zwrócił się do mnie: to alergia.

Wychodząc z przedszkola obstawiam, co przyniesie wieczór: katar, kaszel czy gorączkę? Po pracy koniecznie muszę udać się do apteki, tylko jaki syrop kupić – wykrztuśny, na suchy kaszel, uodparniający? Codzienne podawanie tranu może nie wystarczyć i przegrać starcie wobec zmasowanego ataku wszelakiego rodzaju przedszkolnych wirusów.
Tak wiem, że:
  • chorobę można złapać wszędzie,
  • dzieci chorują i nie powinnam panikować,
  • kaszel to nie koniec świata,
  • cieknąca z nosa wydzielina to nie płyn rdzeniowy, tylko katar.
Czuje jednak pewien dyskomfort myśląc o tym, że moje dziecko przebywa w zamkniętym pomieszczeniu, które coraz bardziej ostatnio zaczęło przypominać szpital niż przedszkole. Przecież to nie ma być przechowalnia?! Gdzie jest granica choroby dziecka? Czy dziecko z katarem powinno pozostawać w domu? Czy po antybiotykach można posłać dziecko do przedszkola?

Nie chcę wierzyć w dochodzące do mnie głosy otoczenia, o paniach przedszkolankach, które aprobują i zezwalają na przyprowadzanie dzieci chorych, robiąc to celowo, aby było jak najmniej dzieci w przedszkolu. Próbuję nikogo nie oceniać, choć w przypadku "mamusiek, które (jak pisze jedna z dziewczyn na forum babyonline.pl) nie pracują, tylko siedzą w domu i oglądają ddtvn a dziecko z gilem i mokrym kaszlem siedzi w przedszkolu", ciężko nie poczuć złości.

Czy jestem nadwrażliwą i nadopiekuńczą matką? 

Wchodzę na forum babyonline.pl i czytam: "Serio, są rodzice, którzy oczekują, że dzieci z takimi banalnymi i powszechnymi infekcjami będą siedzieć w domu? Przecież to jakiś absurd, bo wtedy przedszkola świeciłyby pustkami przez większa cześć roku. Dlaczego dzieci, które nie maja aktywnej (gorączka, bóle głowy, rozbicie itp) infekcji nie powinny chodzić do przedszkola?"

Jak wygląda chore dziecko?

Z wielu wypowiedzi rodziców tworzę ogólny zarys dziecka chorego, czyli takiego, które powinno pozostać w domu. Do objawów choroby gwarantującej dzień (lub kilka dni) wolny od przedszkola należą:
  • gorączka (powyżej 38 stopni),
  • bóle głowy,
  • rozbicie, płaczliwość (moja córka chyba codziennie powinna pozostawać w domu),
  • biegunka (więcej luźnych stolców niż 3 w ciągu kilku godzin),
  • wymioty,
  • wysypka, która może sugerować np ospę, różyczkę itp.
Nie znalazłam tam kataru i kaszlu, a mimo to wcale nie czuję się spokojniejsza. A ty, posyłasz dziecko z katarem czy kaszlem do przedszkola?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (19)
avatar

norweska przedszkolanka
norweska przedszkolanka | 2016-10-20 21:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Drogie Mamy, katar i kaszel - jeśli występują tylko one, bez gorączki i ogólnego rozbicia dziecka - to najnormalniejsza rzecz na świecie. Również mam chłopców w wieku przedszkolnym i muszę przyznać, że obaj nieco chorowali pierwszej zimy po pójściu do przedszkola. Dodatkowo pracuję w przedszkolu i mam kontakt z przeróżnymi gilami i kaszlami. Jednak różnica w podejściu jest taka, że w Skandynawii, gdzie mieszkamy, nieposyłanie dziecka do przedszkola z tak błahych powodów traktowane jest jako przejaw jakiejś dziwnej nadopiekuńczości. Tu dzieci są hartowane od małego, spędzają mnóstwo czasu na zewnątrz, deszcz, śnieg i mróz nie stanowi przeciwwskazania do zabawy w ogrodzie z innymi przedszkolakami, czy do wycieczki. Norwegowie mówią, że nie ma złej pogody - jest tylko złe ubranie. To samo podejście dotyczy katarku, czy kaszlu - to naprawdę nie jest dramat. Efekt jest taki, że to społeczeństwo jest po prostu zdrowsze. My, Polacy, z byle czym lecimy do lekarza lub farmaceuty. Zwróćcie uwagę na to, ile procent reklam zajmują przeróżne środki na wszystko, kaszel mokry, suchy, taki, siaki. Kup sobie tabletki na niestrawność, żeby móc więcej się najeść, itd. :-) Popadamy w przesadę i nadopiekuńczością tak naprawdę tylko szkodzimy swoim dzieciom. Tak nas wychowano i to przekazujemy dalej swoim dzieciom. Wyrastają one na cherlawych dorosłych o byle jakim zdrowiu i można powiedzieć, że jest to przykry spadek, który otrzymały od kochających rodziców.

Odpowiedz

mama
mama | 2015-11-10 11:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja nie puszczam staram sie go wyleczyć i dopiero wtedy go wysyłam ale jak juz pisała jedna mama denerwuję się bo on wraca zdrowy a za pare dni juz ma znowu jakiś katarek bo inne dzieci chore chodzą do przedszkola

Odpowiedz

Mila
Mila | 2015-11-09 22:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie powinno się posyłać chorego dziecka do przedszkola. Co to za tłumaczenie, że ktoś musi zamknąć projekt albo się boi szefa. Można wtedy choćby skorzystać z pomocy rodziny, koleżanki czy nawet opiekunki na godziny by mimo wszystko pójść do pracy a nie ciągnąć chore dziecko do szkoły czy przedszkola...Jeśli widzę chore dziecko w przedszkolu od razu zastanawiam się nad jego rodzicami. Sama nigdy bym nie wysłała dziecka zakatarzonego albo z kaszlem gdziekolwiek. Z prostego powodu - bo je naprawdę bardzo kocham.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

minka
minka | Mila | 2016-10-20 22:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak kogoś stać na takie rozwiązania....A Ty nie chodzisz z powodu kataru do pracy?

Odpowiedz

Eva
Eva | 2015-11-09 21:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie posyłam ale tylko dlatego,że nie pracuję.Wkurza mnie mega,że jak moje dziecko pozbędzie się na dobre kataru idziemy do przedszkola a już w szatni pełno dzieciaczków z gilami pod nosem..i już wiem co będzie wieczorem.Zazwyczaj katar powraca albo przychodzi po kilku dniach ale ze zdwojona siłą...:(((

Odpowiedz

Mama Paula
Mama Paula | 2015-11-09 19:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Infekcje u dzieci trwając przeważnie do 10 dni. Która pracująca mama może sobie pozwolić na to, aby siedzieć tyle z dzieckiem w domu bo ma katar? Ja ze swoim dzieckiem zostaje w domu przez pierwsze 2/3 dni kiedy katar czy kaszel są najbardziej nasilone. Kiedy objawy ustępują idzie do przedszkola.

Odpowiedz

Mamuśka
Mamuśka | 2015-11-08 22:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

nie ja nie posyłam, ale matki z naszej wioski posyłają a to jest bardzo wku.......e bo moje dziecko zaraz łapie jakies gó... Maja w domu spokój i jak twierdza musza odpocząć powinny sie zastanowić nad sobą głupie krowy...

Odpowiedz

Izabela
Izabela | 2015-10-27 10:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dorośli biorą L4- a są nimi mężczyźni ( tylko, ze trudno nazwać ich dorosłymi)-dla nich katar to już apogeum-TYLKO SIĘ ŁADNIE UBRAĆ I CZEKAĆ NA ŚMIERĆ;)-hihihi....katar, tzw trzydniówka jest to normalna sprawa zwłaszcza przy zmianie pogody-LATO/JESIEN, ZIMA/WIOSNA. Więc nie panikujmy, ale bądźmy CZUJNE!...i zapobiegac zapobiegac i jeszcze raz zapobiegać- hartowac nasze maluchy, wychodzic na spacery i dawac witaminki ( warzywka, owocki).

Odpowiedz

di
di | 2015-01-28 18:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój syn naprawdę ma alergię i za każdym razem kiedy nasilają się jej objawy, jedziemy do naszej pediatry na konsultację (nierzadko prywatnie), żeby mieć pewność czy jest chory, czy to tylko kwestia alergii na jakiś pokarm, na roztocza, grzyby, czy pleśń, które można spotkać wszędzie. Pani doktor po dokładnym zbadaniu naszego dziecka, jeśli uzna, że może chodzić do przedszkola, wystawia nam stosowne zaświadczenie (w naszym przedszkolu jest ono wymagane, aby przyjęto dziecko z kaszlem czy katarem w tym dniu). Postarajcie się zrozumieć rodziców alergików, którzy cieszą się z każdego okresu w roku, a nawet każdego dnia, kiedy ich pociecha NIE MA KATARU, czy DUSZĄCEGO KASZLU. Wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, żeby poprawić tę sytuację, jednak do alergologa możemy pójść dopiero, kiedy brzdąc skończy 3 lata (a z powodu pracy byliśmy zmuszeni posłać go do przedszkola w wieku 2,5 roku). Jednak istotne jest także to, że przez te 2,5 roku w miarę nauczyłam się już rozpoznawać u niego rodzaje kaszlu i inne objawy - jeśli tylko mam jakieś wątpliwości, zasięgam porady lekarza. W tym roku już kilka razy miałam trudności w pracy z powodu L4 na dziecko, bo zostałam z nim w domu, aby nie zarażało innych dzieci. Uważam, że mimo wszystko są rodzice, którzy posyłają chore dzieci do przedszkola i szkoły, z różnych powodów. Też mnie to denerwuje.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

dika
dika | di | 2015-11-09 20:37 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja z synkiem pojechalam do alergologa jak mial niespelna 2 lata i nawet dal sobie zrobic testy skorne... gdyby jednak to sie nie udalo mialby pobrana krew do badania... nie wiem kto Pani/Panu kazal czekac do 3 roku zycia...

Odpowiedz

oja
oja | 2015-01-13 13:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nigdy nie posyłam z katarem lub kaszlem i wku....ją mnie matki które to robią

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

agata38
agata38 | oja | 2015-04-26 22:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się w 100%

Odpowiedz

martti88
martti88 | oja | 2015-10-27 10:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

dokładnie- mam to samo!!!!!

Odpowiedz

Liz
Liz | 2014-12-16 00:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Posyłam, zgadzam się z opinią ze katar to nie koniec swiata. Wspolczuje sobie, i innym rodzicom zdrowych dzieci, kiedy przyjdzie przyciagniety przed mame czy tate chorowitek prychajacy zarazkami na prawo i lewo - ALE - a moze praca tych rodzicow wisi na włosku, bo juz 3 razy w tym miesiacu brali wolne na dziecko? A moze musza byc w pracy bo wazny projekt czeka na domkniecie, a babcie i dziadkowie nie mogą pomóc? Staram się zrozumieć, ze tak to juz jest i będzie w przedszkolu.
Niemniej zielony gil zwykle nie jest samotnym objawem tylko stoi za nim cos jeszcze, np swisty oskrzelowe albo biały nalot na gardle - wtedy stop i basta, zaciskamy zęby i siedzimy z młodzieżą w domu, bo chore jest i pewnie jeszcze kilka dni będzie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Karola
Karola | Liz | 2015-11-09 12:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Można opiekunkę wynająć na te kilka godzin, rozumiem koszty, ale lepiej stracić kilka złotych niż siedzieć z dzieckiem w szpitalu (a znam kilka takich przypadków gdzie miał być tylko kaszelek)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?