Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

W szkole powinno się mówić nastolatkom o niepłodności – apel lekarzy

| 18.09.2015, aktualizacja: 18.09.2015 | 0

Szokująco niski poziom wiedzy mają nastolatki w temacie niepłodności. W sytuacji, gdy coraz większy odsetek kobiet ma problem z płodnością lekarze apelują, by profilaktyka w tym zakresie znalazła się w programie szkolnym.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
fot. Fotolia

Prokreacja w szkole tak a niepłodność?

W związku z rosnącym odsetkiem młodych kobiet, mających problemy z zajściem w ciążę, wśród lekarzy zajmujących się niepłodnością, coraz częściej podnoszą się głosy o konieczności położenia większego nacisku na edukację w zakresie zdrowia prokreacyjnego w szkołach ponadgimnazjalnych, a zwłaszcza na temat niepłodności.
Także rodzice nastolatków nie mieliby nic przeciwko takiej wiedzy na lekcjach. Zdaniem 71 proc. z nich w szkołach powinno się tematowi niepłodności poświęcić więcej uwagi. Tylko 9 proc. jest zdania, że jest to wiedza zbędna dla 17-19-latki - wynika z sondy Kliniki Gyncentrum w Katowicach. Szkoła jednak w tym temacie milczy.
Od lat na lekcjach wychowania do życia w rodzinie mówi się wiele o zdrowiu prokreacyjnym, ale kładzie się nacisk przede wszystkim na świadome życie płciowe, antykoncepcję, higienę i rozpoznawanie zewnętrznych objawów płodności, lekceważąc temat ewentualnych problemów, jakie mogą pojawić się z wiekiem.

Świadomość młodych dziewczyn o niepłodności jest zerowa

- Uczennice szkół ponadgimnazjalnych nie mają dziś kompletnie wiedzy, która pozwoliłaby im świadomie myśleć o swojej płodności w perspektywie następnych 10 lat - mówi dr n. med. Dariusz Mercik z Kliniki Leczenia niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum z Katowic. - Dziewczyny są przekonane, że płodność jest niezmienna, a problemy dotyczą wyłącznie kobiet po 30-tce.
Efekty tej niewiedzy przerażają lekarzy.
- Młode kobiety nie wiedzą jak rozpoznać u siebie pierwsze symptomy schorzenia, lekceważą także tak niepokojące objawy, jak np. nieregularne cykle - mówi dr Mercik. - Wiele z nich już wieku 20 lat postanawia, że pierwszą ciążę będzie mieć po 30-tce, ale nie bada swojej płodności, bo nie wie, że takie badanie jest konieczne. Ponadto dziewczyny nie znają czynników, jakie wpływają na płodność. Dowiadują się o nich dopiero, kiedy trafią na terapię leczenia niepłodności, w wieku 30 lat. W świadomości młodych kobiet nie istnieje także zupełnie temat profilaktyki płodności i diagnostyki – twierdzi lekarz.

Coraz młodsze, coraz mniej płodne

Tymczasem w Polsce z roku na rok obniża się wiek kobiet mających problemy z poczęciem dziecka. Jeszcze do niedawna naukowcy sądzili, że problem ten dotyczy 30-latek. Dziś rośnie liczba niepłodnych 20-latek, a niebezpieczna granica ustalona została już dla kobiet w wieku 27 lat. To zdaniem ekspertów oznacza konieczność zdecydowanie wcześniejszej edukacji.
- Młode dziewczyny trzeba przygotowywać na ewentualność. Powinny mieć wiedzę, kiedy, gdzie i jak zbadać swoją płodność, powinny wiedzieć ile mogą czekać z macierzyństwem, powinny także umieć rozpoznawać czynniki, które mogą wpłynąć na zdolność do posiadania dziecka. Co ważne, trzeba uświadomić młode kobiety, że jeśli planują odłożyć macierzyństwo, to taki krok trzeba zaplanować, a płodność monitorować. Takiej wiedzy dziś jednak nie dostaniemy w szkole - mówi.

Czytaj też na Polki.pl: Czy stres wpływa na niepłodność?

Niepłodność bierze się od ...opalania

A przydałaby się, bo aż 61 proc. licealistów w Polsce nie potrafi wymienić przyczyn stojących za niepłodnością, mimo, że takie zagadnienie funkcjonuje w programie szkolnym. Wśród 30 proc., które potrafi wymienić chociaż jedną przyczynę, najczęściej słyszy się o papierosach, alkoholu i… opalaniu - wynika z sondy Kliniki Gyncentrum, przeprowadzonej wśród uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
- Młodzi ludzie wiedzę o niepłodności czerpią z debaty medialnej, z tego co wyczytają, co usłyszą. Sporo w tym śmieci, przekłamań. Z głową pełną straszydeł, kiedy faktycznie pojawia się problem, trafiają do lekarza, często z depresją i zagubieniem. A tego moglibyśmy uniknąć, w porę mówiąc o problemie, edukując - mówi specjalista Gyncentrum.

Dlaczego szkoła milczy?

Póki co jednak nastolatka niewiele dowie się w szkole o niepłodności. I chociaż program wychowania do życia w rodzinie zakłada poruszenie zagadnień związanych ze zdrowiem prokreacyjnym, uczniowie nie dowiedzą się jednak z niego o tym, że płodność ograniczona jest wiekiem, nie poznają także sposobów diagnozowania niepłodności oraz zagadnień związanych z badaniami, jakie należy wykonywać profilaktycznie.
Przemilczany jest także całkowicie temat związany z leczeniem niepłodności. Nic więc dziwnego, że 86 proc. licealistów jest zdania, że niepłodność to choroba nieuleczalna - wynika z sondy Gyncentrum.
- Tutaj nie chodzi o edukację na temat in vitro, jak często się zarzuca, chociaż taka wiedza jest również konieczna. Bardziej chodzi o wiedzę, że schorzenie jakim jest niepłodność żeńska i męska można leczyć i, że dostępne są dziś różne terapie i sposoby leczenia - mówi dr Mercik.

Po co ta wiedza?

Zdaniem specjalisty konieczne jest także wczesna świadomość, że badanie diagnozujące płodność może wykonać każdy - im wcześniej, tym lepiej.
- Program nauki nie jest dostosowany do panującej obecnie sytuacji. Faktem jest natomiast, że coraz więcej młodych kobiet i mężczyzn ma problemy z płodnością. To już nie jest schorzenie 30-latków, ale coraz częściej 20-latków. Świadomość i wczesna diagnostyka pozwoliłaby uchronić wiele osób przed komplikacjami jakie powoduje nieleczona bezpłodność - mówi dr Mercik.

Sondę przeprowadzono na grupie 500 rodziców uczniów w wieku 17-19 lat oraz na grupie 300 uczniów szkół ponadgimnazjalnych w wieku 17-19 lat w dniach 5-28 sierpnia 2015

Źródło: Gyncentrum ośrodek leczenia niepłodności na Śląsku www.gyncentrum.pl

Polecamy: Porady na temat płodności. Chcą być hiem a zwykłym mitem!

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?