Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy rodzic ma warunki by zostać z dzieckiem w szpitalu?

| 23.09.2016, aktualizacja: 23.09.2016 | 7

Nie spodziewałam się, że takie są realia! - przedstawiamy relację mamy, która trafiła z synkiem do szpitala. U Was było podobnie?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
prawa rodziców w szpitalu
fot. Fotolia
Pobyt z dzieckiem w szpitalu, jest sam w sobie stresujący. Chore lub ranne dziecko, w nieznanym miejscu, w nie swoim łóżeczku, otoczone masą nieznajomych twarzy. Przerażone badaniami, pobieraniem krwi, pielęgniarkami, zmęczonymi ciężką pracą. Płacz dzieci rozbrzmiewa z każdej sali i niesie się po korytarzach dniami i nocami. I w tym wszystkim Ty, zmarznięta, zmęczona, niewyspana, z poczuciem, że wszystkim przeszkadzasz.

Jak przetrwać pobyt w szpitalu?

Drewniane krzesełka to standard

"Gdy mój syn się przewrócił i zobaczyłam jego rękę, wiedziałam już, że nie jest dobrze. Spakowałam torbę, kilka podstawowych rzeczy i w ekspresowym tempie pojechałam do szpitala. Dwie godziny oczekiwania na wizytę lekarza, godzina na prześwietlenie przedramienia i znowu godzina czekania na decyzję. W końcu jest – czeka nas nastawianie ręki pod narkozą. Dostajemy łóżko w sali i czekamy kolejne 4 godz. bo dziecko wypiło trochę wody, a przed narkozą nie wolno. 

Operacja odbyła się o 23. Potem dziecko przywieziono na salę. Tata, który w międzyczasie dojechał, został wyproszony ze względu na zbyt późną porę. Mama może zostać i posiedzieć przy dziecku na drewnianym krzesełku. Całą noc! 

Sala zimna i nieprzyjemna, krzesło twarde i pielęgniarka krzywo patrząca na mnie. 
-Ile syn ma lat? – pyta.
-6 – odpowiadam. 
-To mógłby zostać już sam na noc, po co tu siedzieć? – mruczy pod nosem.

Ja siedzę w szoku. To pierwszy pobyt syna w szpitalu, złamana i zagipsowana ręka, senny po narkozie i zaskoczony jak szybko zmienił się jego świat, a ja mam zostawić 6-latka i pojechać do domu, bo jest już... wystarczająco duży? Poczułam się jak intruz. Przecież to moje dziecko! Jak mogłabym go zostawić samego w szpitalu?

A jednak można?

Kolejny dzień to badania, odpoczynek i informacja – zostajemy na obserwacji jeszcze na 1 dzień. Mąż przywozi najpotrzebniejsze rzeczy – ręcznik, ubranie na zmianę, kosmetyki, koc i poduszkę. Pielęgniarka z nocnej zmiany informuje mnie, że żadnych materacy, karimat i leżanek nie uznaje i nie ma kładzenia się na podłodze, bo to niehigieniczne. "Może pani jechać do domu, albo posiedzieć na krześle..." - słyszę i mam ochotę krzyczeć.

Dlaczego tak jest? Dlaczego rodzicom rzuca się takie kłody pod nogi i to w najtrudniejszych dla nich chwilach? Dlaczego nikt ich nie wspiera i dlaczego nikt nie wymyślił innego rozwiązania?
Gdy nadeszła noc, przycupnęłam na krzesełku obok synka i próbowałam zasnąć opierając głowę o parapet. Wtedy weszła inna pielęgniarka, która właśnie rozpoczynała nocny dyżur. Gdy zobaczyła mnie, złapała się za głowę i powiedziała - Czemu Pani tak śpi? Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć. A wtedy ona wyszła i po chwili wróciła z rozkładanym leżakiem. Dużym, wygodnym leżakiem! Gdy usłyszała ode mnie, że nie dostałam pozwolenia na przyniesienie czegokolwiek z domu, była zaskoczona tylko do chwili, gdy rozpoznała  kto wydał takie zalecenie. Byłam jej ogromnie wdzięczna, dzięki niej udało mi się w tak trudnej sytuacji złapać kilka godzin snu i mieć więcej sił na pomoc dziecku następnego dnia.

Jak to naprawdę jest z prawami rodziców w szpitalach?

Gdy wyszłam ze szpitala zaczęłam szukać informacji, jak to jest w innych placówkach. Okazało się, że nie najlepiej, ale nie tak źle jak tu. Zazwyczaj rodzice mają wyznaczony pokój, gdzie mogą spać na karimatach i w śpiworach, w niektórych rodzice mogą przynosić leżanki, czy materace, pod warunkiem, że uprzątną je do 5 rano, zanim zacznie się ruch szpitalny. 

Niektóre szpitale wypożyczają przenośne łóżka dla dziecka za ok. 20 zł za dobę, oczywiście o ile jest miejsce. Nie pozwalają rodzicom rozkładać własnych legowisk, gdyż to mogłoby uniemożliwić udzielenie pomocy dziecku w nagłej sytuacji. W wielu szpitalach matka czuwająca przy dziecku musi uiścić opłatę od 5 zł nawet do kilkunastu za dobę. Chodzi o zużycie energii i wody, środki czystości i inne.

Nie wiadomo, czy kiedykolwiek coś się zmieni w podejściu do rodziców małych pacjentów. Być może władze szpitali wiedzą, że rodzice w trosce o dziecko, są w stanie poradzić sobie w każdych warunkach i nawet spanie przez tydzień na drewnianym krzesełku, nie jest dla nich wystarczająco przerażające, by pozostawić dziecko samo w szpitalu.

A jak Wy wspominacie swój pobyt  z dzieckiem w szpitalu? Podobnie jak ta mama, czy miałyście szczęście trafić na lepsze warunki?

Zobacz koniecznie:

3 ważne prawa dziecka w szpitalu (i jego rodziców)
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (7)
avatar

Anna
Anna | 2016-09-25 23:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Noc na krześle a obok puste łóżko,które można było wynająć za 20 zł,ale pani doktor miała kaprys i nie mogłam go wynająć,bo smielismy przyjechać późnym wieczorem,następne dni były ok.:-)

Odpowiedz

nini
nini | 2016-09-25 22:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ale na szczęście szczęśliwie zniosłam to wszystko,dziecko wyzdrowiało

Odpowiedz

nini
nini | 2016-09-25 22:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

byłam z dzieckiem w maju tego roku w szpitalu.Horror,nie można było mieć żadnych leżaków swoich nic nie dawali tylko krzesełko,a z łazienki jak chciałam skorzystać to trzeba było chodzić gdzieś po piwnicach,bo te są dla dzieci i mówiły pielęgniarki,że tylko się roznosi wirusy..

Odpowiedz

Justyna
Justyna | 2016-09-25 21:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja dwa razy byłam w szpitalu z dzieckiem i jeśli chodzi o pierwszy pobyt to na noc rodzic dostawał rozkładana połówkę i koc ale o 6 rano trzeba było składać i cały dzień na krześle ale w drugim szpitalu rodzic za opłatą 10 zł za dobe miał swoje łóżko i uważam że tak jest najlepiej bo jednak rodzic też jest zmęczony a cora spala że mna i cały dzień spedzalysmy w łóżku dla mnie było ok w sali telewizor i własną łazienką super sprawa.

Odpowiedz

MamaJulki
MamaJulki | 2016-09-25 20:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zależy jak w którym. W czd obok łóżeczka dziecka jest rozkladany fotel nawet w weekend może być rozłożony cały dzień dla wygody dziecka oczywiscie za niewielka opłata, w radomskich jest wielki problem tak ogółem, ale trafiają się i miłe i życzliwe pielęgniarki a w jeszcze jednym w którym byłyśmy można było zarówno wykupić miejsce NA PODŁODZE 5zł, NA ŁÓŻKU Z DZIECKIEM 10zł ŁÓŻKO OBOK 15zł lub IZOLATKE z dwoma łóżkami jedno dla dziecka drugie dla mamy i z łazienka za 20zl

Odpowiedz

Janka
Janka | 2016-09-25 19:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

u nas było podobnie, spalam w kurtce na fotelu, bo było strasznie zimno a nie wolno było wnosić swoich koców itp. na szczęście byliśmy w szpitalu tylko jedną noc

Odpowiedz

Ja
Ja | 2016-09-25 19:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tragicznie... Jezeli chodzi o spanie to trzebabylo wykupic lezanke a pielegniarki ... Szkoda slow nie powinny pracowac w szczegilnosci z dziecmi..

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?