Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Dr Marek Pleskot: Szczepiłem swoje dzieci, zaszczepię też wnuki

| 08.05.2015, aktualizacja: 13.05.2015 | 2

Pediatra, który przyjmuje swoich pacjentów w Podkowie Leśnej opowiada, dlaczego nigdy nie bał się szczepionek i jak rozumie rodzicielską odpowiedzialność.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(8)
szczepienia, szczepienia obowiązkowe, szczepienia zalecane, ruchy antyszczepionkowe, szczepienia niemowląt, szczepienia noworodka
fot. Fotolia

Czy spotyka Pan w swoim gabinecie rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci?

– Tak, ale to sporadyczne przypadki. Częściej rodzice przychodzą po radę, bo mają wątpliwości i chcą usłyszeć zdanie lekarza.

I co Pan im mówi?

– Staram się tłumaczyć, że szczepienia nie bez powodu noszą nazwę „ochronne”, bo rzeczywiście chronią przed groźnymi chorobami. Proponuję też, by porozmawiali ze swoimi rodzicami i dziadkami. Ludzie ze starszego pokolenia pamiętają, że prawie w każdej klasie było dziecko, które utykało na nóżkę po chorobie Heinego-Medina (polio). Teraz już takich przypadków się nie spotyka, ponieważ wdrożono program szczepionkowy

A co z zarzutem, popularnym wśród antyszczepionkowców, że przecież polio już w Polsce nie ma? 

– Niestety, na polio chorują w świecie. I nigdy nie wiadomo, kto skąd przyleci i jakimi zarazkami będzie prychał w samolocie lub już po wylądowaniu. Podobnie jest z gruźlicą. A pojawiają się – co ciekawe – doniesienia, że szczepienie przeciwko gruźlicy może stymulować odporność i dzieci szczepione planowo, czyli w szpitalu, mniej chorują w okresie niemowlęcym.  

Czytaj też: Dlaczego noworodki w Polsce szczepi się przeciw gruźlicy?

Rodzice unikają szczepień, bo boją się groźnych powikłań.

– Rodzice zapominają jednak o groźnych chorobach, a skupiają się na mniej czy bardziej wydumanych powikłaniach. Nie pamiętają, co się działo, gdy we Wrocławiu wybuchła epidemia ospy prawdziwej. Te lata na szczęście minęły, ale kiedy coraz więcej osób unika szczepień, zagrożenie rośnie. Jeżeli wokół wszyscy są zaszczepieni, to istnieje tzw. ochrona kokonu, czyli nie ma się od kogo zarażać. Ale gdy ruch antyszczepionkowy się nasila, zachorowanie dla osób nieszczepionych staje się realne i groźne. Ryzyko powikłań, jakie niosą ze sobą choroby, jest nieporównywalne z rzadko występującymi odczynami poszczepiennymi, najczęściej – banalnymi odczynami miejscowymi, jak obrzęk czy zaczerwienienie. Jadąc samochodem na szczepienie, ponosi się większe ryzyko związane z jazdą niż z samym podaniem szczepionki. 

Polecamy: Karta obserwacji dziecka po szczepieniu
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

Darek
Darek | 2015-06-15 23:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wykazano jednak, że nie ma on takiego szkodliwego działania, jak podejrzewano. .. polecam film śladowe ilości, jest tam dokładnie opisane jak to wykazano:). Miłego oglądania

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2015-05-15 15:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Uważam, że dr ma świętą rację, jeśli chodzi o szczepienia. Ja ufam takim autorytetom i szczepię swoje dzieci, zawsze przed szczepieniem czytam opis charakterystyczny produktu leczniczego i mam świadomość, co dostaje moje dziecko. Ostatnio szczepiliśmy małego na pneumokoki PCV13.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?