Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Maluszek nie chce jeść

| 17.04.2008, aktualizacja: 05.12.2013 | 1

Twoje dziecko jest niejadkiem? Jak przekonać je do jedzenia i sprawić by posiłki stały się przyjemnością. Przeczytaj rady matek, które mają już ten problem za sobą.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
mama, niemowlę, karmienie, nie chce jeść
Niestety, moje dziecko jest niejadkiem. Piszę „niestety”, bo miałam nadzieję, że mnie to nie spotka – gdy córcia była mała, nasłuchałam się opowieści o dzieciach, które nie chciały jeść. Boję się, że moja córeczka będzie miała przez to kłopoty ze zdrowiem. Dlatego biegam za nią, podtykam smakołyki, namawiam do próbowania różnych dań. Szkoda, że nic to nie daje. Córcia jak nie jadła, tak nie je. Co robić? Jak przekonać małą do jedzenia? Agata z Cieszyna

Stałe pory posiłków, koniec z bieganiem z łyżką zupy, kontrolowanie przekąsek między posiłkami... To na pewno pomoże. Proponuję też zmienić postawę. To trudne, ale skuteczne. Czyli przez pewien czas lepiej nie robić z „niejedzenia” problemu. Nie zwracać uwagi dziecku, że nie zjada wszystkiego, a także starać się o miłą atmosferę w czasie posiłków. Jeśli smyk rozwija się dobrze, to jedzenie nie powinno być dla niego i dla rodziców udręką.

Skończ z namawianiem...
Najważniejsze – koniec z podtykaniem, nadskakiwaniem, proszeniem, zmuszaniem i bieganiem za dzieckiem z posiłkiem. Sprawiaj wrażenie, jakby wcale nie zależało ci na tym, czy maluch zje, czy nie. Postaw przed smykiem danie, powiedz „smacznego” i koniec. Jeśli zje – pochwal, jeśli nie – odstaw talerz bez komentarzy. Radzę też trzymać się stałych godzin posiłków i nie pozwalać dziecku na podjadanie. Pozwól, by dziecko zgłodniało. Wtedy na pewno zje z apetytem. Aldona

...i bądź konsekwentna

To prawda, uganianie się za dzieckiem z jedzeniem nie ma żadnego sensu. Przekonałam się o tym całkiem niedawno. Moja córcia ma niespełna półtora roku i jest, a właściwie była niejadkiem. Postanowiłam coś z tym zrobić. Wyznaczyłam pory jedzenia. Jeśli córcia nie zjadła, musiała wytrzymać do następnego posiłku.Czasem marudziła, żebym dała jej coś słodkiego, lecz byłam konsekwentna. Nie ulegałam jej prośbom i kiedy przyszła pora posiłku, ku memu zdziwieniu Zuzia zjadała cały obiad, i to w dodatku sama (tylko troszkę jej pomagałam). Powodzenia! Kamila

Usiądźcie przy stole
Mam wrażenie, że w wielu rodzinach nie przywiązuje się wagi do tego, by posiłek zjeść wspólnie. A dla mnie i mojej rodziny to ważny rytuał. Dlatego uparłam się, by w naszym nowym mieszkaniu był stół – jest wprawdzie niewielki, ale jednak stół, a nie żadna ława czy stolik kawowy. Taki, żeby cała rodzina mogła razem zjeść. Dzięki temu posiłek jest miłym wydarzeniem. Bo rozmawiamy, opowiadamy dowcipy, snujemy plany... Moje dzieci uwielbiają te chwile. Wiem, że zjadają wszystko ze smakiem właśnie dlatego, że jemy razem. Mogę porównać nasze posiłki z posiłkami w domu mojej siostry. Rodzice siedzą nachyleni przy małym stoliku, a dzieci podchodzą, skubną, coś im wypadnie, pogrymaszą... EIa

Zrezygnuj z soków

Gdy moje dziecko zaczęło marudzić przy posiłkach, poradziłam się przyjaciółki, co z tym zrobić. Podpowiedziała mi, bym notowała, co maluch zjada w ciągu dnia. Zdziwiłam się, bo pilnuję, by synek nie podjadał między posiłkami. Okazało się jednak, że pije bardzo dużo soków przecierowych! Jaś uwielbia je. A przecież buteleczka takiego napoju jest prawie jak posiłek. Gdy odkryłam, że w ciągu dnia smyk potrafił wypić trzy, cztery takie soki, znalazłam źródło kłopotów. Teraz maleńki pije tylko wodę lub owocowe herbatki. Gdy ma ochotę na sok, to dostaje go np. zamiast podwieczorku. A apetyt? Wrócił! Aleksandra

Bawcie się w kucharza
To zawsze działa, a ile jest przy tym radości! Od czego zacząć? Na początek należy przebrać dziecko w odpowiednie ciuszki – potrzebne będą fartuch i chusteczka lub kuchenna czapka, by przykryć włosy (mama też może się ubrać stosownie do okoliczności). Czyli tak, jak jest w prawdziwej kuchni. Wszystkie produkty trzeba wyłożyć na stół, a posiłek przygotować wspólnie. Proponuję zrobić muchomorka z jajka, plasterka pomidora i odrobiny twarożku. Albo pyszną kanapkę-buzię. Jak? Na kromce chleba połóżcie okrągły plaster wędliny, w żółtym serze wytnijcie buzię i nos, oczy zróbcie z ogórka, a włosy z zielonej sałaty. Kolorowe potrawy przypominające ludziki, grzybki czy domki zachęcają dzieci nie tylko do ich oglądania, ale także do zjedzenia. Który maluch nie spróbuje dachówki ze zbudowanego przez siebie domku? Albo biedronki czy pszczółki? Zresztą dorosłym również leci ślinka na widok ładnie udekorowanej potrawy. Jeśli brakuje pomysłów na takie dania, można sięgnąć po książkę z przepisami dla dzieci (albo do Internetu). Kasia

Zrób piknik na... podłodze
Dzieci uwielbiają jeść na świeżym powietrzu. Niestety, zimą czy wczesną wiosną nie jest to możliwe, ale przecież piknik można urządzić także w domu! Wystarczy rozłożyć na podłodze koc i... już jesteśmy na łące! Najpierw jednak trzeba zapakować koszyk piknikowy. Przyda się wtedy pomoc malucha, którego można poprosić o udekorowanie kanapek – niech zrobi na nich buźki lub inne wzorki. Na kocu ułóżcie talerzyki z jedzeniem, ciastem, miseczki z owocami oraz kubeczki na sok albo herbatę (przydadzą się kolorowe słomki, zabawne mieszadełka do koktajli, papierowe serwetki). Im kolorowiej, tym lepiej. Taki domowy piknik to świetna zabawa, a przy tym wszystko od razu jest o niebo smaczniejsze. Że palce lizać! Agata


Czytaj i dyskutuj na forum >>
Pomóż Agacie: Niestety, moje dziecko jest niejadkiem. Co robić? Jak przekonać małą do jedzenia? >>

Bede mama

 
Beata Chrzanowska-Pietraszak konsultacja: Beata Chrzanowska-Pietraszak
Pracuje w poradni Uniwersytet dla Rodziców oraz w Gabinecie Psychologicznym Filtrowa w Warszawie.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

casiopea
casiopea | 2011-07-16 14:41 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiesz, z niejadztwa oraz z różnych problemów z przewodem pokarmowym wyleczyłam dwoje moich dzieci: 9-miesięczniaka i 14-latka. Kiedy przypominam sobie te wszystkie wydarzenia związane z jedzeniem i wszystkie czynności wokół talerza, wiesz to była dla mnie gehenna, płacz…myślałam już że wpadnę w nerwicę. Wtedy zamówiłam mieszankę ziół u bioenergoterapeutki, zielarki, zioła stare jak świat, popularne, pospolite, tajemnica tkwi w recepturze i sposobie podawania, czyli posypywania maleńką szczypeczką, a nie np. parzenia, gotowania, paprania, jak to się powszechnie stosuje.
Zioła są przeznaczone dla niejadków - pobudzają apetyt oraz do wyleczenia przewodu pokarmowego, który z różnych powodów szwankuje. Przeznaczone są dla dzieci i dorosłych, tylko dawka jest różna - zależna od wieku. Tajemnica tkwi w recepturze oraz w sposobie podania - do każdego posiłku szczypeczka - tyle co główka od szpilki na początek, nawet jeśli tym posiłkiem jest sucha bułka czy batonik. U młodszaka już po tygodniu zauważyłam chęć do jedzenia, starszak był strasznie sceptyczny - ukrywałam ziółka na kromce suchego chleba, który smarowałam masłem - jadał głównie chleb z masłem, u niego chęć do jedzenia pojawiła się już po trzech dniach. Dziś jak sobie przypomnę to piekło związane z odżywianiem moich dzieci to dostaję gęsiej skórki, ale dzieci nie są już niejadkami, wręcz przeciwnie - jedzą wszystko, a zioła stosowałam u obojga zaledwie miesiąc - później nie były już potrzebne. Zioła kosztują 35 zł, jeżeli nie jesteś z Wrocławia mogę je zamówić i wysłać Ci pocztą. Od razu powiem, że nie mam w tym żadnego interesu, po prostu jestem tak szczęśliwa, że ten koszmar z jedzeniem mam już za sobą, że postanowiłam opublikować moją radość w Internecie - wszędzie gdzie tylko będę mogła, i podzielić się z innymi rodzicami niejadków moimi doświadczeniami i sposobem, w jaki poradziłam sobie z moimi własnymi niejadkami i także z samą sobą - miałam kiedyś w życiu taki trudny okres - dużo pracy, dużo stresów, dużo kawy i nerwów, strasznie źle się czułam i miałam okropny wstręt do jedzenia, schudłam tak strasznie, że ze wstydu nie rozbierałam się na plaży, wyglądałam jak kościotrup, ale to było tylko w jedno lato, następnego wyglądałam już normalnie, zastosowałam te ziółka i wszystko wróciło do normy.
Powyższe informacje pragnę opublikować na wszystkich forach, bardzo proszę nie usuwać tego posta, nie spamuję, a to, co robię, robię wyłącznie z potrzeby serca, pragnienia pomocy ludziom, głównie matkom, które są w rozpaczy, tak jak ja kiedyś byłam oraz w podziękowaniu za pomoc, której udzielono mnie oraz dwójce moich dzieci, chociaż żadne słowa nie są w stanie tej wdzięczności wyrazić.
Pozdrawiam serdecznie
casiopea

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?