Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Szczęśliwe czy... genialne?

| 17.07.2007, aktualizacja: 31.10.2013 | 0

Muzyka, taniec, teatr, języki obce, pływanie – oto zajęcia wielu przedszkolaków. Na ile ambicje rodziców im pomogą? Jak dbać o rozwój dziecka i mu nie zaszkodzić?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziecko, okulary, tablica, geniusz, mądre dziecko, szkoła
fot. fotolia

Wszystko było jasne. Amadeusz zostanie muzykiem. No bo powiedzcie, kim innym mógłby być z takim imieniem? O przyszłości Amadeusza jego mama zdecydowała półtora roku temu – kiedy on sam miał jeszcze wielkość ziarenka fasoli i nie było nawet wiadomo, czy na pewno będzie chłopcem. Już wtedy jego mama przykładała sobie do brzucha słuchawki, by mógł obcować z Bachem i Mozartem.

Dziś Amadeusz ma rok i od kilku miesięcy chodzi z mamą na zajęcia muzyczne dla niemowląt. Nie słucha zwykłych kołysanek, ale płyt z muzyką klasyczną.

To nie wyjątek. Takich dzieci jak Amadeusz jest wiele. Jedne mają być wielkimi artystami, inne zdolnymi menedżerami. Aby im to ułatwić, odpowiednią naukę rodzice zaczynają już od kołyski. Dlatego coraz większym powodzeniem cieszą się lekcje języka angielskiego metodą Helen Doron, w której mogą brać udział nawet roczne dzieci, nauka globalnego czytania dla maluchów, pływanie, zajęcia plastyczne, taneczne.

- Dzisiejsi rodzice to pokolenie nauczone przez wczesny kapitalizm, że we wszystkim musi być świetne, by nie wypaść z obiegu. Tak postępuje się w szkole, w pracy, tak samo podchodzi się do rodzicielstwa i tego uczy się własne dzieci – komentuje Lucyna Wieczorek, psycholog z Ośrodka Rozwoju Osobistego Kobiet "Dojrzewalnia Róż".

Nie wystarczy już być po prostu świetną matką, należy też być dziecięcym psychologiem, pedagogiem, dietetykiem i znać się na sztuce, by dbać o rozwój duchowy dziecka. Skutek? Niektóre dwulatki mają plan dnia wypełniony jak zajęci biznesmeni.

Przeczytaj także: Wyścig szczurów od kołyski. Czy warto brać w tym udział?

Dziecko traktowane jak przedmiot

Marysia ma dwa i pół roku. Raz w tygodniu jeździ z nianią na basen, ma lekcje angielskiego, chodzi też na zajęcia taneczno-muzyczne i plastyczne. Za pół roku pójdzie do przedszkola. Prywatnego.  Zależy mi, żeby czas spędzony w przedszkolu to nie była tylko zabawa – mówi Ewa, jej mama. – Dlatego ważne było dla mnie, jakie zajęcia dodatkowe zapewnia, czy uczy języka angielskiego. To, które wybrałam, wymaga zapisów dzieci z dwuletnim wyprzedzeniem, bo jest tak wielu chętnych.

Takie podejście do wychowania niesie ze sobą ryzyko uprzedmiotowienia dziecka – komentuje psycholog i pedagog prof. Anna Brzezińska. – Może stać się tak, że w tym pędzie do doskonalenia swoich dzieci przestaniemy się liczyć z tym, czy one chcą tego samego, czego my dla nich chcemy. Przestaniemy zwracać uwagę na ich potrzeby, ambicje, talenty, słabości.

Tymczasem repertuar tego, co rzekomo dla malucha dobre, nigdy nie był tak urozmaicony. Poradniki, nowe teorie – rodzice biorą ze wszystkiego po trochu i próbują przygotować potomstwo do życia we współczesnym świecie. Wiedzą, że ich maluchy kiedyś będą musiały być wszechstronne.

Tak nie da się wychowywać dziecidenerwuje się psychoterapeuta Maria Moneta-Malewska. To żywe istoty, których nie da się hodować według z góry ustalonego planu.

Przeczytaj także: 5 pytań o inteligencję dziecka

Przyjdzie na to czas

Co jednak nie znaczy, że mamy niczego dzieciom nie proponować, nie pokazywać. Tylko musimy to robić zgodnie z ich predyspozycjami, talentami, odpowiednio do wieku.

Najczęstszą pułapką jest narzucanie maluchom własnych niespełnionych ambicji. Gra na skrzypcach, malowanie, karate – cokolwiek to jest, a nie wynika z wewnętrznej motywacji malca, prędzej czy później zostanie przez niego odrzucone. Bo narzucone zadania stają się czymś, od czego należy uciec. Wychodzę na lekcje pianina, bo mama mi każe, ale idę do kolegi. Zamiast na karate idę do kina. Znasz to na pewno...

Nie bez znaczenia jest także czas, w którym zaczniemy rozwijać talenty naszych dzieci. A uwalniają się one w rytmie zegara biologicznego. Dlatego nie należy rozpaczać, że pięciolatek nie wykazuje żadnego specjalnego talentu. Dajmy mu czas. To ważne także dlatego, że zbyt wczesne uczenie rozmaitych umiejętności może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

Są np. ambitni rodzice, którzy próbują nauczyć czytać czteroletnie dziecko. Rozpiera ich duma, że pociecha tak wcześnie składa litery. Tymczasem, jak pokazują badania, maluszki, które zaczęły czytać tak wcześnie, rzadko stają się czytelnikami na całe życie. Bo w ich wieku czytanie jest zbyt dużym wysiłkiem. Dziecko (na początku) więcej rozumie, kiedy słucha, niż kiedy samo czyta.

Zbyt wczesne uczenie maluchów umiejętności, do których jeszcze nie dorosły, łatwo może je zniechęcić. Sprawimy, że dziecko będzie się uczyć niechętnie. A uczenie się to najbardziej naturalny popęd człowieka. To, że dla wielu smyków staje się koszmarem, wynika często z błędów dorosłych, a nie ze złej woli dziecka. Wszystkie przedszkolaki, które idą do pierwszej klasy, chcą być najlepszymi uczniami.

Przeczytaj także: Zdolne dziecko - jak z nim postępować?

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?