Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Chłopiec, którego nikt nie przytulał - tę historię trzeba przeczytać!

| aktualizacja: 29.06.2016 | 37

Nie boi się wisieć metr nad ziemią, a gdy się przewróci, biegnie dalej i nawet nie zapłacze. Choć każdy, kto go zobaczy, od razu lubi, na razie nikt nie chce go adoptować. Byłby zupełnie kimś innym gdyby nie to, że mama w ciąży piła.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(10)
fot. Małgorzata Mikołajczyk
Wojtek ma 3 lata, choć zachowaniem przypomina półtoraroczne dziecko, które dopiero nauczyło się chodzić i gna przed siebie, nie zwracając uwagę na dołki, krawężniki, samochody jeżdżące po ulicy. Zaczął chodzić, gdy miał 2 lata, ale od tej pory gna przed siebie jak Forrest Gump, jak gdyby coś go pchało naprzód. Gdy się przewróci, wstaje i biegnie dalej. I nawet nie zapłacze.
Ma mniejsze odczuwanie bólu, to typowe dla dziecka z FAS - mówi "ciocia" Dorota, która na dworze nie odstępuje Wojtka ani na krok.

Poduszka od Pana Boga

Wojtek ma FAS, czyli płodowy zespół poalkoholowy. To dlatego też wygląda jakby miał najwyżej półtora roku. Niski, szczupły, mała główka, szeroko rozstawione oczy, wąskie wargi – typowe cechy dziecka, które w życiu płodowym było narażone na alkohol.
Biologicznej mamy pewnie nigdy nie pozna. Ojca też. Został od nich zabrany, gdy miał 9 miesięcy: po kolejnej awanturze alkoholowej przyjechała policja z interwencją. Wojtek leżał zaniedbany i chory. Ważył tyle co 4-miesięczne dziecko: 7 kg. Ledwo przewracał się na boki. Niczego się nie domagał. Nie płakał nawet jak był głodny – typowa cecha dziecka, które pierwsze miesiące życia spędziło w rodzinie, gdzie nikt nie zwracał na niego uwagi.
- I zdrowe dziecko może ważyć mniej, ale Wojtek był umierający emocjonalnie: nie wydawał dźwięków, nie płakał, bo wiedział, że musi oszczędzać swoją energię na to, żeby przeżyć. Smutna buzia, oczy bez nadziei - wspomina Dorota.

Czytaj też: Rozmawiajmy o życiu, nie o piciu
Biologiczni rodzice Wojtka są pozbawieni praw rodzicielskich. Nigdy się nim nie interesowali. Jest w rodzinie zastępczej u "cioci" Doroty. Czeka na adopcję: w tej chwili już za granicą, bo w Polsce nikt jak na razie go nie chce.
Dorota od początku przeczuwała, że to może być FAS, bo kilka lat temu miała już pod opieką chłopca z podobnym problemem. Dr Maria Fiszer, która w Elblągu zajmuje się diagnozą dzieci z FAS, potwierdziła jej przypuszczenia.
Wojtek jeszcze nie mówi. To znaczy: powie, że gołąbek robi "grrr", piesek "hau", ale do słów jeszcze daleko. Choć postępy są: to efekt miesięcy pracy z logopedą i rehabilitantem, a potem Doroty w domu. 24 godziny na dobę.
Za to w swojej kategorii wiekowej Wojtek byłby za to mistrzem akrobatyki. Na placu zabaw wdrapuje się na najwyższe drabinki, uwielbia wisieć na trzepaku półtora metra nad ziemię.
 

Wojtek uwielbia akrobacje. I niczego się nie boi.
 
Ląduje bezpiecznie, jakby był z gumy. - Pan Bóg podkłada mu pod nogi poduszkę, żeby krzywda mu się nie stała - mówi Dorota.
 

A tu już moment "lądowania"

W domu bez trudu wdrapuje się na szafkę jego wysokości. Siada i czeka, aż Dorota wyciągnie ręce, żeby mógł w nie bezpiecznie skoczyć...
- Gdy go zabierałam go ze szpitala, był umierający. Przez wiele miesięcy nie dawał się przytulić, odpychał się ode mnie. A teraz w nocy przychodzi do mnie do łóżka. I daje ręce do całowania. Nikt wcześniej go pewnie nie całował - mówi Dorota.

Czytaj też: Kasia dziś pracuje przy bazach danych, a miała spędzić życie jako osoba upośledzona. To była maska FAS

Medalik na szyi

Wojtek miał szczęście, że trafił do Doroty. Dała mu serce. Od 20 lat jest rodziną zastępczą: ma tylko jedną własną córkę (już dorosłą, w Anglii), a miłości macierzyńskiej znacznie więcej. Do tej pory przez jej dom przewinęło się już 30 dzieci. – Każdemu z moich "dzieci" daję medalik z Matką Boską. Nie z krzyżykiem, bo one swój krzyż już od życia dostały. Są w mnie na chwilę, rozpieszczam je, bo co ja mogę im dać: nie mam majątku. Kocham je, może dzięki temu będą kiedyś miały poczucie, że był ktoś, kto je kochał - mówi Dorota.
Teraz oprócz Wojtka w rodzinie zastępczej Doroty jest też Karolina (18 lat, ma umiarkowany stopień upośledzenia umysłowego) i jej brat, Adam (15 lat, ADHD). Bywa, że dzieci z rodzin zastępczych wracają do swoich biologicznych rodziców. Jeśli rodzicom zostały odebrane prawa rodzicielskie, czasem znajdują się rodziny adopcyjne. Jeżeli nie, dziecko może zostać w rodzinie zastępczej do skończenia 18 lat (dłużej, jeśli kontynuuje naukę - ale maksymalnie do 25 lat). Potem musi się usamodzielnić.
Karolina i Adam cieszą się, że Wojtek jest z nimi. Nie da się go nie lubić: pogodny, wesoły. Ale co chwila przerzuca swoje zainteresowania z jednego przedmiotu na drugi. Gdy skrajnie zmęczony na chwilę przysiądzie, wypije kilka łyków wody, a po chwili znów podrywa się z miejsca, siada na samochód, przewiesza się na mim, biegnie do kuchni. Nie ma mowy, by na chwilę usiadł przy książeczce, puzzlu czy grze. Choć już raz sparzył się żelazkiem, nie odstrasza go to i znów wyciąga rękę.

Czytaj też: Karać kobietę, która w ciąży pije, czy...

Nie oskarżam, ale...

Dorota chciałaby, żeby znalazła się rodzina, która zaakceptuje i pokocha Wojtka takiego, jaki jest. Dzieci z FAS rozwijają się inaczej, nie można przykładać do nich takiej samej miarki jak do dzieci zdrowych, mieć takich samych planów i oczekiwań. Prawdziwe problemy zaczynają się w szkole, gdy trzeba usiąść na 45 minut i skupić uwagę. Dziecko może mieć problem z rozumieniem pojęć abstrakcyjnych, z nauką. Rzadko kiedy rozumieją je nauczyciele, a rówieśnicy często odrzucają, wykorzystują, wyśmiewają.
- Gdybym spotkała kiedyś mamę Wojtka, to powiedziałabym, że jest mi przykro za niego. Nie oskarżam, ale nie potrafię zrozumieć. Jeśli kobieta nie chce dziecka, to może je urodzić i oddać do adopcji. Ale jeśli pije w czasie ciąży, to konsekwencje przez całe życie będzie ponosił tylko ono. Jak byłam w ciąży, to nie piłam, moja mama i babcia też nie piły w ciąży, bo zawsze się wiedziało, że nie wolno. A teraz co się dzieje z tymi młodymi dziewczynami? To taka moda czy bezradność jakaś?  – zastanawia się.
 

Wojtek z "ciocią" Dorotą. Każdego dnia ciekawy świata. 

Ma jednak nadzieję, że z "jej" Wojtusiem będzie inaczej. To dziecko szczęścia. Tak długo przecież nie chodził, a potem ruszył jak burza. Może tak samo będzie z mową? Skoro tak lubi się wspinać, to może zostanie kiedyś cyrkowcem albo alpinistą? I może znajdzie się rodzina, która da mu miłość?

Artykuł pochodzi z numeru charytatywnego "Mamo, To Ja", w którym piszemy o alkoholu w ciąży. Zbieramy też pieniądze na rehabilitację Wojtka. Chłopiec jest podopiecznym Fundacji Przyjaciółka. A może znajdzie się rodzina, która zechce go adoptować?

Artykuł powstał w ramach akcji: „W ciąży nie piję!” „Mamo to Ja” i Babyonline.pl



 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (37)
avatar

D.
D. | 2017-08-03 23:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bardzo emocjonujący artykuł. Mam nadzieję,że jeszcze to dziecko będzie szczęśliwe

Odpowiedz

Ja45
Ja45 | 2017-07-12 15:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziecko z FAs jako niemowlak jest słodkie i kochane takie żywe srebro... potem przychodzi wraz z latami koszmar. Ja jako rodzina zastępcza po 3 letnim koszmarze życia z takim dzieckiem odradzam adopcji. Nie dajcie się zwieść zapewnieniu ośrodków adopcyjnym, że będzie dobrze, że dziecko wyrosniez z tego. Najgorsza sprawą jest mega agresja impulsyność i życie uprzykszajace innym . niszczenie rodziny id środka. Wszystko na nie... Nie chce mu się, to nie musi chodzić do szkoły..w ogóle to ja mu wymyśliłam szkole bo gdzie indziej się nie chodz. Myć też nie musi i nie ważne że śmierdzi. W szkole kładł się na podłodze i udawał że nauczyciel go pobił. Rozwiązałam rodzinę że względu na niego. Przeżyłam koszmar. A On... Cóż to już nie moja sprawa. Ja musze żyć normalnie.

Odpowiedz

pełna refleksji
pełna refleksji | 2017-02-26 17:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Gdybym mogła wypowiedzieć 1 życzenie i mieć pewność, że się spełni. Wybrałabym skromnie: Aby od teraz żadne dziecko nie cierpiało: ani z głodu, ani z powodu choroby, biedy, braku czułości.

Odpowiedz

Lala
Lala | 2017-02-26 11:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Teraz już do adopcji zagranicznej nie pójdzie.... obceny rząd uważa, że polskie dzieci dla Polaków ;( wiec dziecko całe życie spędzi w pieczy zastępczej

Odpowiedz

Olaola
Olaola | 2017-02-25 21:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przeczytalam i jestem pelna zlosci, ze artykul nie mowi prawdy. Owa mama zastepcza, to zaden aniol. Zapewne wywiazuje sie ze swojej roli w pewnym stopniu, ale ta gloryfikacja jej osoby burzy mi krew w zylach.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

inez
inez | Olaola | 2017-02-26 07:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Co dokładnie masz na myśli?

Odpowiedz

Iza
Iza | 2016-12-31 21:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

😢

Odpowiedz

sandra
sandra | 2016-06-21 08:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To jest bardzo straszna historia pozdrawiam wojtusia

Odpowiedz

Anna
Anna | 2016-06-14 23:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Podwójnie przykro mi to czytać, bo sama w wieku 9 miesięcy zostałam zabrana przez babcię od rodziców. Również zaniedbana, zagłodzona i ledwie żywa, udało mi się wyzdrowieć jedynie dzięki pomocy lekarzy i tego, że babcia przejechała mnóstwo kilometrów, bo niepokoił ją brak kontaktu z moją matką. Uratowali mi życie. Na szczęście moja biologiczna matka w ciąży chyba nie piła, bo nie mam FAS.
Chłopcu życzę mnóstwa zdrowia i szczęścia, zasłużył. Jego biologicznym rodzicom wręcz przeciwnie, nie zasługują na nic...

Odpowiedz

Gosia
Gosia | 2016-06-14 15:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

lekarze zalecają "zachowanie całkowitej abstynencji" (cytat z filmiku zamieszczonego powyżej) śmiechu warte :) - niestety! mi lekarz nie wspomniał ani słowem o tym, iż w ciąży należy odstawić alkohol, co więcej po wynikach moich bad., które wykazały nieznaczny niedobór żelaza zalecił picie co 2 dni lampki wina jako profilaktycznego przeciwdziałania anemii! ja oczywiście nie zastosowałam się do tych rad ale rozmawiałam z kobietami którym również ginekolodzy zalecali takie wątpliwe formy terapii. Byłam również niejednokrotnie namawiana przez koleżanki które miały dzieci do napicie się paru łyków drinka czy piwa, bo one w ciąży piły i ich dzieci są zdrowe ! :(

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kasia
Kasia | Gosia | 2017-02-25 21:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Proponuje rozwazyc zmiane lekarza. Kiedy moje wyniki zblizaly sie do anemii to lekarz zalecil picie soku z burakow a nie wina :/ jestem w 8 miesiacu i nie tknelam alkoholu od dnia gdy zrobiłam test. Wszystkie badania przechodzimh koncertowo. Pijemy soki warzywno owocowe domowej roboty i wyniki sa fantastyczne. Polecam wszystkim ciezarnym. Alkohol to uzywka która szkodzi doroslemu czlowiekowi a co dopiero maluszkowi rosnacemu w brzuszku...

Odpowiedz

sdsd
sdsd | 2016-06-13 13:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

No i jak tu nie kstrowac niektorych ludzi?

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?