Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Atak mamusiek na Facebooku

| 24.01.2013, aktualizacja: 23.07.2013 | 3

Fb staje się królestwem macierzyństwa na pokaz. Dlaczego tak się dzieje? Gdzie powinna przebiegać granica prywatności?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
mama z dziećmi, mama przy laptopie
fot. Monkey Business - Fotolia.com

5 min. po porodzie 100 "znajomych" widzi zdjęcia jej dziecka. Zmęczona, spocona z małym zawiniątkiem na rękach wyskakuje na ścianie mojego Fb. Nie rozmawiałyśmy ze sobą od podstawówki, czyli jakieś 16 lat. Teraz patrzę na jej twarz z uśmiechem przedzierającym się przez wyraz totalnego wycieńczenia i zastanawiam się, czy rzeczywiście "Like it!" jest odpowiednim określeniem owego widoku.

Macierzyństwo na pokaz

Noworodek, pierwsza kupka, wózek dla dziecka, pierwszy ząbek, zwrócona zupka - matki dzielą się wszystkim na Fb. Możecie polubić, udostępnić - i tak w ciągu kilku minut setki ludzi na całym świecie mogą się dowiedzieć, że dziecko twojej koleżanki właśnie ulało na jej nową sukienkę Diora. Mało tego - do owej wiadomości dołączony jest obrazek - zdjęcie, dla tych, którzy ciekawi są koloru, ilości, czy konsystencji wymiocin małego człowieka.

Dlaczego tak bardzo lubimy dzielić się informacjami o sobie?

Jedna z internautek twierdzi, że w przypadku młodych matek wynika to z nudy i chęci pochwalenia się koleżankom, które dzieci nie posiadają.
Mmm... w nudę przy dzieciach ciężko mi uwierzyć. Skłaniałabym się ku poczuciu odosobnienia, swoistej samotności i tęsknoty za dawnym życiem, znajomymi, tzw. wyjściem do ludzi, które dla młodej matki jest bezcenne.
Tylko, czy pokazanie zdjęć dziecka z przygotowań do kąpieli, sprzed kąpieli, w trakcie kąpieli i chwilę po kąpieli – zapewni matce poczucie udziału w życiu towarzyskim? Nawet gdy owe zdjęcia polubi setka wirtualnych znajomych, to nie zastąpi to jednego spotkania z przyjaciółką lub rozmowy z siostrą.
Czy duża ilość lajków poprawia nasze samopoczucie? Jeżeli tak, to może ktoś powinien wymyślić jakąś formę terapii podnoszącą samoocenę poprzez dużą ilość polubień na Facebooku?

Gdzie leży granica?

Internautki piszą o ataku mamusiek, które zarzucają Facebook zdjęciami z każdego USG, kolejnych dni życia dziecka i wszystkich jego stadiów rozwojowych.
Czy wszystko jest na pokaz? Pewnie tak, ale czy powinno być? Czy kupki dziecka na dywanie są zabawne, czy już niestosowne? Gdzie postawić granicę i kto powinien to zrobić?


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

Paulina
Paulina | 2016-11-02 12:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem mamą od dwóch miesięcy. Na fb zaglądam bardzo często, ale nie wyobrażam sobie czynienia takich relacji. Zdjecie usg to już moim zdaniem totalne przegięcie, a i zdjęcia niemowlaka (zwlaszcza w sytuacjach, które za x lat mogą mu się wydawać wstydliwe czy krępujace) również. Pamiętajmy, że w Internecie nic nie ginie. Zdjęcia córeczki wysyłamy rodzinie i przyjaciołom w wiadomościach prywatnych - wysylamy, bo chcemy się podzielić naszą dumą, ale z tymi, których to naprawdę interesuje, a nie tym z krorymi x lat temu byłam w jednej klasie...

Odpowiedz

iness30
iness30 | 2014-05-29 22:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem mamą która umieszcza zdjęcia swojej pociechy na fb. Mogę powiedzieć jaki jest tego powód. Nie nuda, nie wyobcowanie, nie brak koleżanek czy brak życia sprzed ciąży. Powód jest jeden: DUMA. Tak to jest duma z własnego dzieciątka. Niech się wkurzają, niech psioczą inni, ale dziecko to cud i wszystko co z nim związane cieszy a jak kogoś to wkurza to niech popatrzy na zdjęcia krajobrazów a nie na kolejnego bobaska...

Odpowiedz

hn
hn | 2013-09-13 15:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się z tym artykułem w 100%
Wszystko co jest przesadnie robione na pokaz(nie tylko mecierzyństwo) jest niestosowne...a nawet złe.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?