Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdańsk: Dziecko w czasie porodu wypadło położnej z rąk!

| 19.05.2016, aktualizacja: 19.05.2016 | 12

– Usłyszałam tylko upadek. [...] Tu było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecku się głowa rozbiła – opowiada mama małej Lenki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
fot. Fotolia
Do takich wypadków w czasie porodu nie dochodzi zbyt często. Praca położnych jest ogromnie trudnym zadaniem i trudno zaprzeczyć,  że panie, które pomagają przyjść na świat naszym dzieciom, wykonują wspaniałą pracę. 

Historia która zdarzyła się  w Gdańsku wzbudza w nas rozczarowanie i złość nie z powodu nieuwagi położnej, bo niestety, takie sytuacje są wynikiem nieszczęśliwego zrządzenia losu, a położna jest tylko człowiekiem. Nas oburza po raz kolejny zachowanie szpitala i postawa osób, które brały udział w zdarzeniu!

Nieszczęśliwy wypadek

Kiedy matka trafiła do szpitala UCK przy Klinicznej w Gdańsku, nie podejrzewała, jak nieszczęśliwie zakończy się jej wizyta. Choć poród przebiegał bez zakłóceń, tuż po urodzeniu dziecko wyślizgnęło się z rąk położnej. Najpierw uderzyło o stolik porodowy, a następie upadło na podłogę.  Szarpnięcie było na tyle silne, że doszło do urwania pępowiny. 

– Kiedy dostałam córkę na ręce, wydawało mi się,  że nie oddycha. – relacjonuje pani Kamila. – Lekarze zabrali dziecko szybko do inkubatora i zawieźli na neonatologię. Kiedy przyszła salowa sprzątnąć salę po porodzie, zapytała, czy była tu rzeźnia. Tu było tyle krwi, że wszyscy myśleli, że dziecku rozbiła się głowa – wspomina matka.

1500 zł za milczenie?

Jak zareagował szpital? Wypłacił rodzicom... 1500 zł! Dziecko z krwiakiem na głowie określono jako zdrowe i wypisano ze szpitala. Młoda mama nie otrzymała żadnych przeprosin,  żadnego wsparcia psychologa. Usłyszała tylko jakie nadano jej miano: mama spadachroniarza, gdyż dziecko zawisło na pępowinie. 

Pacjentka nagle tak głośno krzyknęła, że doprowadziło to do wyślizgnięcia się noworodka. Trudno mi to dokładnie opisać, bo nie byłem przy tym. Przy porodzie była doświadczona położna z około 30-letnim stażem. Musiało zdarzyć się coś nietypowego – tłumaczył szef kliniki profesor  Krzysztof Preis.

Sprawą zajmie się prokuratura. Podobną sprawę prowadziła już w przypadku położnej z Krakowa, która przyjmowała poród mając na nogach buty na koturnie. Niosąc dziecko przewróciła się, przez co dziecko miało złamany obojczyk, oraz przedramię. W tym przypadku szpital oraz położna, nie widzieli swojej winy. Jak będzie teraz? Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Szkoda, bo wystarczyłyby dobre chęci i empatia lekarzy i dyrekcji szpitala, by rodzice nie musieli dłużej przeżywać traumy i uczestniczyć w rozprawie sądowej.

Zobacz także: Co się dzieje z dzieckiem w czasie porodu?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (12)
avatar

nata
nata | 2016-05-21 00:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moja córka też urodziła się na klinicznej w tym syfie. Stwierdzono wadę serduszka, o której już praktycznie wiedziałam będąc w ciąży. Jako wcześniaczek musiała trafić do inkubatora. Była tak faszerowana lekami, że nie odrożniałam kabelków przy jej ciele, po tygodniu lekarz oznajmił, że dziecko ma cukrzycę przy czym nie było wcześniej problemów. Tak Moje dziecko załatwili, że dziś musi cierpieć i przyjmować insulinę, a ma dopiero 2 i pół roczku. Dostała cukrzycy polekowej, po tygodniu "zaznaczam". A w dokumenach przy wypisie napisali, że cukrzyca od urodzenia, gnoje!!!!!!! Drodzy rodzice współczuje bardzo, nie dajcie się, bo tam jest zwykła rzeźnia, a nie szpital. Zamiast pomóc to jeszcze dokładają problemów. Nie polecam tego szpitala, jeśli chodzi o porodówkę. Syf, kiła i mogiła!!!!!!!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

krecik
krecik | nata | 2016-05-31 06:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pytanie czy jest to cukrzyca polekowa . Ta choroba może ujawnić się nieco później nie koniecznie tuż po porodzie. Moja koleżanka ma maleństwo u którego wykryto ja w drugim miesiącu życia więc z góry nie wypowiadałabym takich sądów.

Odpowiedz

Iva
Iva | 2016-05-20 08:00 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I dlatego chodzę do lekarza prywatnie i mam nadzieję, że wszystko będzie OK i będę mogła rodzić w prywatnej poliklinice ze świetną renomą. Jak zapłacisz prywatnie to masz świetną opiekę, żeby stanowić reklamę. Pieniądze ukradzione na NFZ, ZUS i inne podatki już nie są Twoje więc mają Cię w d..pie i tak na prawdę nikt im nic nie zrobi.

Odpowiedz

Nat
Nat | 2016-05-19 23:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam w czerwcu 2015 roku na klinicznej przez cc. Wspominam bardzo miło pobyt w szpitalu, wypadki sie zdarzają.... Wszyscy sie pchają na sile,zeby rodzic na klinicznej także jakaś renomę ma

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Nat
Nat | Nat | 2016-05-19 23:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A w dodatku przychodziła pani z poradni laktacujnej i pomagała przystawiać dziecko do skutku a położne co pare godzin przynosiły sztuczne mleko w butelkach... Opieka po porodowa tez super, na każdy dzwonek przybiegaly i pomagały z uśmiechem na twarzy

Odpowiedz

mama
mama | 2016-05-19 20:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Większość moich znajomych jara sie szpitalem na klinicznej a ja wole szpital wojewódzki . Rodziłam tam dwoje dzieci i super ten czas wspominam. Po porodzie położna która odebrała mój poród odwiedzała mnie w pokoju i pytala jak się czuje i jak synek . Drugi poród odbierały mi przemiłe młode położne i kilku lekarzy . Super szpital 🏥!

Odpowiedz

KaHna
KaHna | 2016-05-19 17:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czytając komentarze oraz tekst jestem zaskoczona, że dzieją się jeszcze takie rzeczy. Rodziłam w 2014 roku we Wrocławiu i teraz też za parę tygodni będę tu rodzic - opieka jest bardzo dobra, położne bardzo miłe i pomocne. To jest aż nie do pomyślenia... Współczuję bardzo i sama nie wyobrażam sobie rodzić w takich warunkach.

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2016-05-19 15:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nic się widzę nie zmieniło od kilkudziesięciu lat. Sama jestem dzieckiem które wyślizgnęło się położnej przy porodzie i również w tym samym szpitalu w Gdańsku na klinicznej. Mam 32 lata obecnie i całe życie nosze konsekwencje w postaci niesprawnego barku i całej prawej ręki. Mama opowiadała mi że podejście szpitala było takie same - brak jakichkolwiek przeprosin i wypisanie dziecka ( mnie) do domu po 10 dniach z wskazaniem rehabilitacji jak gdyby nic się nie stało. A mama przeżyła traumę a ja jestem nie do końca sprawna do dzisiaj dzięki Pani położnej ze szpital klinicznego w Gdańsku.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Karolina
Karolina | Karolina | 2016-05-19 15:25 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I na dodatek o żadnym odszkodowaniu nawet nie wspomniano w tamtych czasach.

Odpowiedz

Mama
Mama | 2016-05-19 15:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam sie z moja poprzedniczka. W 2014 miałam bardzo ciężki poród który zakończył sie cc. Do dzis wspominam ten dzień nie jako najpiękniejszy dzień w
Moim życiu... mimo ze urodziło sie moje małe szczęście. Wspominam to jak koszmar i na dodatek wspomnienie wraca... Położne krzyczące na mnie " niech pani tak sie nie drze" albo "to poród, to musi bolec" Kiedy na mnie nie krzyczały to rozmawiały miedzy sobą o zakupach, ciuszkach itp. Po cc zostałam przewieziona na pooperacyjna gdzie nie miał wstępu nikt z rodziny... Pani pielęgniarka zrobiła mi aferę jak poprosiłam ja o podanie telefonu i butelki wody z torby ktora leżała pod łóżkiem. Sama nie byłam w stanie ruszyć sie po 2 godzinach od cc. Usłyszałam wtedy ze ona nie jest tu od takich rzeczy... Telefon był mi potrzebny żeby dowiedzieć sie od męża czy z dzieckiem wszystko dobrze bo wyżej wymieniona pielęgniarka nic nie wiedziała i ciagle powtarzała ze niedługo będzie obchód i tyle. Dziecko zobaczyłam i wzięłam na ręce po 10 godzinach od narodzin! Mimo moich błagań i próśb o zobaczenie jak wyglada malec... Nie wspominając o terroryzmie laktacyjnym... W nocy musiałam wstawać co 2 godziny iść ( ze swierzymi szwami) przez bardzo długi korytarz po mleko dla dziecka i za każdy razem słuchałam pytań " A pani znów tutaj" "to pani nie przystawia" zamiast dać mi zapas na kilka karmien kazały mi biegać do nich i za każdym razem odpowiadać na ich poniżające pytania... Czułam sie wtedy jakbym robiła cos niewłaściwego... A ja chciałam tylko dać jest swojemu dziecku. Podsumowując, każdej koleżance w ciąży stanowczo odradzam rodzenia na Klinicznej! Pracujące tam polozne i pielęgniarki maja okropne podejście do ludzi... A standard opieki poporodowej jest koszmarny!

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Dorota
Dorota | Mama | 2016-05-19 20:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czytałam ten wpis i łzy mi leciały.bardzo Ci współczuję takiego przeżycia.ja też nie wspominam dobrze opieki po porodzie.rodziła na Solcu w Warszawie :(

Odpowiedz

Zatroskana mama
Zatroskana mama | 2016-05-19 13:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Niestety panie położne na klinicznej chyba już sie wypaliły zawodowo bo nie maja podejścia ani do dzieci ani do mam małych pacjentów. W czasie porodu przeżyłam tam traumę bo mimo obfitego krwawienia leżałam podłączona pod ktg przez 4 godziny i nikt nawet do mnie nie zajrzał !!! Po porodzie natomiast panie położne wyzywały sie na mnie z powodu braku mleka i gdyby nie interwencja lekarza to moje dziecko nie dostałoby nic do jedzenia!

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?