Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdy krew wolno krzepnie

| 16.09.2009, aktualizacja: 08.07.2014 | 0

To opowieść o chłopcu z hemofilią i ludziach, którzy zrobią wszystko, by on i inne dzieciaki mogły cieszyć się życiem. I o tym, jak czasem trzeba walczyć o dobre leki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
fot. Piotr Kochański
U Adriana wykryto hemofilię, gdy miał dziewięć miesięcy. Dla mamy to był szok. Dziś mówi, że dzięki chorobie synka wie, co w życiu jest ważne.

Hemofilia to choroba krwi. Wolno krzepnie. Jednak wbrew temu, co zwykle myślimy, to nie skaleczenia są problemem, tylko wylewy wewnętrzne do mięśni i stawów. Bardzo bolesne.

Diagnoza
Kiedy Adrianek miał pół roku, rodzice wyczuli z tyłu jego główki guzki. Na szczęście zniknęły, ale miesiąc później w okolicach żeber pojawiły się krwiaki. Źle wyszły też próby wątrobowe. Lekarz ze szpitala zakaźnego powiedziała jednak, że krwiaki to nie jest sprawa wątroby, tylko problem hematologiczny. Noc przed wizytą w poradni Adrian przepłakał z bólu. Nie pomagały leki. Spuchł mu policzek. Wyglądał jak grejpfrut.
– Rano pediatra kazała nam jechać do szpitala, na hematologię. Po kilku godzinach diagnoza: hemofilia A, postać ciężka. To był szok – wspomina Ania Zagrodzka, mama. – Lekarz coś do mnie mówił, przyniósł broszury na temat hemofilii. Czytałam je i robiło mi się słabo. Adrian spędził w szpitalu 10 dni. Wylew był groźny.

Małe żyły i port
U dziecka z hemofilią wylewy krwi zdarzają się po upadku, ale często też bez żadnego powodu. Pojawia się obrzęk i straszny ból – nie można chodzić, spać. Powtarzające się wylewy mogą na zawsze uszkodzić stawy. Da się temu zapobiec, podając tzw. czynniki krzepnięcia krwi – profilaktycznie, jeszcze zanim pojawi się wylew. Adrianek dostaje je dwa raz w tygodniu. Wstrzykuje się je do żył. U malca są one jednak cienkie jak nitki. Łatwo pękają, a wtedy tworzą się zrosty. Żyły Adriana były wyjątkowo kruche. Pękały i leków w ogóle nie można było podać. Chłopcu wszczepiono więc pod skórę tzw. port.
– Tu jest! – Adrianek podwija koszulkę. Port wygląda jak wszyty pod skórę dwucentymetrowej średnicy guzik. To do niego wstrzykuje się leki. Niezbędne jest do tego całe oprzyrządowanie: specjalne igły z wężykiem, strzykawki, gaziki, jałowe rękawiczki. Wszystko musi być sterylne, bo najmniejsze zakażenie może być niebezpieczne. Specjalna rurka łączy przecież port z żyłą doprowadzającą krew prosto do serca.
Adrian ma teraz dwa lata. Nie przejmuje się portem, wstrzyknięciami. Jest wesoły, biega, wszędzie go pełno. Jak każdy chłopak uwielbia szaleć na placu zabaw. Mama jednak bardzo na niego uważa. Upadek, uderzenie, zwłaszcza w główkę, może się skończyć poważnym wylewem. Trzeba wtedy jak najszybciej podać dodatkowy czynnik krzepnięcia.  
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?