Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdy mama zostaje sama

| 13.11.2008, aktualizacja: 06.04.2016 | 5
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
mama, córka, dziewczynka, dziecko
W Polsce co piąte dziecko codziennie chodzi spać bez taty. Zazwyczaj do snu kołysze je mama. Opowiada mu wtedy, jak bardzo jest dla niej ważne. Jak wygląda życie samotnej mamy?
Magda rozstała się z ojcem Ani jeszcze przed jej urodzeniem. Szybko okazało się, że samotne macierzyństwo to wyzwanie często ponad jej siły. Przetrwała najgorsze chwile, teraz jest z siebie dumna, że dała radę.

Chociaż w ciągu ostatnich dwudziestu lat liczba rozbitych  rodzin w Polsce zwiększyła się o połowę, temat samotnego macierzyństwa wciąż budzi wiele emocji. Do dziś opinia publiczna nie zawsze jest łaskawa dla matek, samodzielnie stawiających czoło rodzicielstwu. Kobieta, która wychowuje dziecko bez męża? Pewnie „wpadła” z przypadkowym partnerem! Stereotyp samotnej matki jest prosty. I jak wszystkie stereotypy – całkowicie rozmija się z prawdą.

Dla Magdy, trzydziestoletniej specjalistki do spraw logistyki, dwie kreski na teście nie były niespodzianką. W końcu już od jakiegoś czasu oboje z mężem starali się o dziecko. Ale kiedy jej brzuszek zaczął się zaokrąglać, jednocześnie coraz wyraźniej było widać, że jej małżeństwo nie przetrwa próby, jaką będzie pojawienie się niemowlęcia. – Miałam wybór: mogłam być z kimś, kto się nie nadaje na ojca, albo zostać sama. Wybrałam mniejsze zło. Rozstaliśmy się, gdy byłam w piątym miesiącu ciąży. Nie wstydzę się, że jestem samotną matką, przeciwnie, jestem dumna, że dałam sobie radę – mówi.

Samotne macierzyństwo wymaga samodzielności

Najtrudniejsze są pierwsze dni po rozstaniu, kiedy błyskawicznie przechodzisz kurs samodzielności. Musisz nauczyć się wnosić wózek z zakupami i śpiącym dzieckiem, znaleźć drogę do każdego urzędnika w mieście, szybko poradzić sobie z nocną gorączką albo biegunką malucha. – Już w czasie ciąży wszystko robiłam sama: badania, pobieranie krwi, zakupy dla noworodka. Ale po porodzie wydawało mi się, że ta góra obowiązków nie ma końca. Przez pierwsze tygodnie chodziłam z podkrążonymi oczami i zaciśniętymi zębami, jak automat do karmienia i przewijania – opowiada Magda.

Większość samotnych matek deklaruje, że pierwszy okres po rozstaniu najchętniej wykreśliłyby z życiorysu. Tłumaczą, że kiedy jest się samemu, każdy drobiazg urasta do rangi tragedii. A każda radość niesie ze sobą smutek, jeśli nie ma się z kim nią podzielić. Pierwszy uśmiech dziecka, pierwszy kroczek, pierwsze wypowiedziane „ma-ma”. Komu o tym powiedzieć? Koleżance? Ponoć samotność boli najbardziej nie w tych złych, ale w tych najpiękniejszych chwilach...

Praca i samotne matki: trudniejszy start?

Przez dwa lata po porodzie Magda starała się poświęcić swojej córeczce każdą chwilę. Decyzję o własnym rozwoju odkładała na później, kiedy Ania będzie mogła poradzić sobie bez mamy. Ale gdy wreszcie ten czas nadszedł, okazało się, że pogodzenie samotnego macierzyństwa z karierą zawodową graniczy z cudem.

– Nie miałam z kim zostawić małej. Moja mama nie żyje, dziadkowie z drugiej strony nie uczestniczyli w opiece nad Anią. Żadne przedszkole nie przyjmie dwulatki. Żłobek? Na miejsce trzeba czekać latami. Owszem, moje szanse wzrosłyby, gdybym miała pracę, ale przecież, aby pracować, musiałabym z kimś zostawić Anię! Błędne koło, z którego nie ma wyjścia – mówi Magda.

Były dni, kiedy płakała, nie wiedząc, co zrobić bez pracy i pieniędzy. Kraść? Chodzić po śmietnikach? Woli nie powtarzać myśli, które wtedy przychodziły jej do głowy. Tłumaczy, że gdy człowiek zastanawia się, co kupić dziecku: jedzenie czy skarpetki, to bierze pod uwagę każde wyjście. Kiedy po kilku miesiącach starań znalazła i pracę, i miejsce w przedszkolu, poczuła, jakby złapała pana Boga za nogi. Mogła wyjść do ludzi, zacząć zarabiać. Czy bała się, że sobie nie poradzi? Przecież miała niezłą praktykę!

– W moim życiu nie ma miejsca na: „Nie chce mi się”. Wiadomo, nieraz były dni, kiedy nachylałam się nad śpiącym niemowlęciem i tłumaczyłam, że nie wykąpię go, bo nie mam siły. Ale z drugiej strony wiem, że jak nie sprzątnę, to się wieczorem przewrócę o zabawki. Jeśli nie zmyję, nie będziemy miały w czym zjeść obiadu. Nie mogę odpuścić – powtarza Magda.

Dwa etaty samotnej mamy

Za oknem jeszcze jest ciemno, kiedy dzwoni budzik. Magda przez ostatnie lata nauczyła się jednego: żadnego przestawiania zegarka, żadnych pięciu minut dodatkowej drzemki. Odrzuca kołdrę i już jest na nogach. Szybki prysznic, skok w spodnie i koszulkę. Biegiem do kuchni, łyk kawy, śniadanie dla siebie, kakao dla małej. Wreszcie można budzić Anię. Teraz chwila próby: jeśli obudzi się w dobrym humorze, reszta poranka pójdzie jak z płatka. Jeżeli wstanie lewą nogą, będzie gorzej: ubieranie i karmienie zaspanej trzylatki to dla każdego nie lada wyczyn.

– Kiedy jesteś samotną, pracującą mamą, nie możesz nic zaplanować. Po prostu się nie da. Wystarczy, że mała rano obudzi się z rozpalonym czołem, a wszystkie wcześniejsze plany idą w łeb. Wtedy zamiast do pracy jedziemy do lekarza, a ja tylko modlę się, żeby mój szef w nowej pracy okazał się bardziej wyrozumiały niż ten wcześniejszy.

Pogodzenie pracy i wychowywania małego dziecka to kolejne z wyzwań samotnego macierzyństwa. Kiedy mama wychowująca dziecko w pojedynkę zaczyna pracę, doba staje się za krótka, a obowiązki rosną z godziny na godzinę. Nie masz siły dosłownie na nic. Do tego co chwilę potykasz się o niespodziewane przeszkody.

– Któregoś dnia wróciłyśmy do domu. Otworzyłam drzwi, pstryknęłam kontaktem, a tu ciemnica. Za oknem listopad, wieczór, zimno. Usiadłam na korytarzu. Nie wiedziałam, gdzie mam pójść z małą. Zapomniałam opłacić rachunek. Po prostu. Do dziś pamiętam kwotę: to było głupie 117 zł. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jeśli czegoś zapomnę, to nikt mi o tym nie przypomni – mówi Magda.

Codzienne obowiązki: sprzątanie, zakupy, opłaty za gaz i światło mogą przysłonić radość z macierzyństwa. Szczególnie wtedy, kiedy z pomocą nie kwapią się ani ojciec dziecka, ani państwowe instytucje.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

feministka
feministka | 2010-01-28 14:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bardzo antyfeministyczne są wasze artykuły.

Odpowiedz

Alicja
Alicja | 2009-12-15 12:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem samotną mamą od 1998 roku i proszę mi wierzyc, że doskonale znam takie problemy.Zostałam wdowa z piatką dzieci, nikt mi nie pomógł . Renty na tyle dzieci otrzymałam tyle, co kot napłakałteraz mam 600 złotych. Na żadna fundację nie trafiłam. żeby mi pomogła. Jedna chciała publikować moje refleksje i wiersze, ale nic nie wyszło. Zrobiłam wiele, by poprawić byt dzieciom i swój, ale ręce opadają, jak człowiek nawet etatu nie moze dostać. Pisze do lokalnego tygodnika. niestety, tylko prawa autorskie-350 złotych miesięcznie. Napiszę wspomnienia samotnrj mamy. To żenujace jak w naszym kraju nie dba się o takie osoby, a później narzeka, że nie chcą mieć dzieci. Kiedy zwalniano mnie kiedyś z pracy, to jeden z radnych powiedział: mogla nie mieć tyle dzieci. To nie wymaga komentarza. To wstyd, uwłaczajace ludzkiej godności. tyle na żywo. Pozdrawiam.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

feministka
feministka | Alicja | 2010-01-28 14:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nasze feministki bezwstydnie walcza o UE, PO, SLD , gejów a nie o samotne matki, dlatego tak mamy. Głupio walczymy

Odpowiedz

patusiaksg19
patusiaksg19 | 2008-11-18 12:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Choc mam dopiero 17 lat i też bende sama wychowywac dziecko ( ktore przyjdzie za 3 tygodnie na swiat) mam pewne onawy czy dam sobie rade

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

duśka
duśka | patusiaksg19 | 2008-11-20 11:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

może troszkę wcześnie, może smutno, że sama, ale teraz właśnie przekonasz sie na kogo możesz liczyć, którzy znajomi to przyjaciele.
z pomocą rodziców i przyjaciół na pewno dasz rade.
a dzidzia to tyle szczęścia!
powodzenia! =*

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?