Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Gdy puszczają nerwy... Jak okiełznać emocje?

| 25.04.2013, aktualizacja: 12.10.2016 | 4

Nie ma co się czarować: nasze słodkie maleństwa dają nam czasem popalić. Choć wskoczylibyśmy za nimi w ogień, od czasu do czasu doprowadzają nas do szewskiej pasji. Co robić?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
kobieta, zmęczenie, pranie, mama
fot. fotolia
Złość nie jest niczym złym, pod warunkiem, że nie towarzyszy nam nieustannie i nie pozwalamy jej przejąć nad sobą kontroli. Kiedy młode mamy złoszczą się najczęściej i co mogą wtedy zrobić?

Za chwilę stracę nad sobą kontrolę...

  • Staraj się zapanować nad sobą, zanim złość osiągnie apogeum, bo wtedy będzie ci znacznie trudniej. Gniew zaślepia, sprawia, że można zrobić coś, czego się długo żałuje.
  • Odsuń się od malca. Jeśli masz z kim zostawić dziecko, wyjdź na chwilę do drugiego pokoju albo na spacer, wyżal  się koleżance itp.
  • Włóż ręce do kieszeni. To, że trzeba czasem tupnąć nogą nie oznacza, że można pójść na całość i dać dziecku klapsa.
  • Ugryź się w język. Słowa także mogą ranić. Nigdy nie mów dziecku rzeczy godzących w jego poczucie własnej wartości ("Ty niezdaro", "Jesteś okropny" itd.).
  • Policz do dziesięciu i...  umyj twarz chłodną wodą, weź kilka głębokich oddechów.
  • Gdy ochłoniesz, przyjrzyj się swoim uczuciom. Spróbuj się zorientować, w jakich sytuacjach wściekasz się najczęściej i co tak naprawdę doprowadza cię do takiego stanu. Może jesteś wyczerpana, znudzona siedzeniem w domu albo się czegoś boisz? Gdy wiadomo,  w czym rzecz, łatwiej  zmierzyć się z problemem.
UWAGA! Jeśli złość ogarnia cię coraz częściej, a ty nie wiesz dlaczego tak się dzieje, rozważ wizytę u psychologa. Po co się męczyć, skoro problem da się rozwiązać?

Coś ze mną nie tak, skoro złoszczę się na własne dziecko?

  • Nie obwiniaj sięJeśli to teściowa zwraca ci uwagę, to pewnie już zapomniała, jak to jest być młodą mamą.
  • Nie zaprzeczaj własnym uczuciom... Złość nie jest niczym złym,  nie ma więc sensu udawać,  że nie istnieje. Nieustanny trening robienia dobrej miny do zlej gry to nieporozumienie: tłumione uczucia lubią się kumulować i wcześniej czy później wydostają się na powierzchnię. Jeśli jesteś zła, bo malec opluł marchewką ścianę, nie udawaj, że wszystko jest OK. 
  • ...ale nie daj się ponieść złości. Fakt, że się złościsz, nie oznacza, że możesz stracić nad sobą panowanie. 
  • Powiedz dziecku: "Nie lubię, gdy tak robisz" . Nawet jeśli jest zbyt małe, by zrozumieć, wyczuje, że w czym rzecz. Niemowlęciu powinno wystarczyć krótkie i stanowcze "Nie!". 
  • Staraj się nie krzyczeć i nie przejmować drobiazgami. Dzieci brudzą, dokazują i hałasują, więc lepiej to zaakceptować i powoli je "cywilizować",  niż żyć w nieustannej frustracji.

Syn wszystko niszy, ostatnio moje nowe buty. Mam już tego dość

  • Spróbuj złapać dystans. Co się stało, to się nie odstanie. Dobrze, że nie zjadł sznurówek, bo  zamiast się złościć, drżałabyś ze strachu w szpitalnej izbie przyjęć.
  • Wprowadź jasne zasady. Dziecko nie musi wiedzieć, że nie wolno ruszać butów, płyt, komputera itd. Trzeba mu to jasno powiedzieć. Staraj się jednak, by zakazów nie było zbyt wiele, bo dziecku trudno będzie zapamiętać całą listę. 
  • Schowaj cenne rzeczy. Sam zakaz wystarczy. Maluszkowi trudno okiełznać ciekawość i chęć eksperymentowania. Lepiej więc nie wodzić go na pokuszenie i usunąć z "pola rażenia" co cenniejsze przedmioty. Dzięki temu można uniknąć nie tylko strat, ale także nieustannej szarpaniny ("Oddaj to!", "To moja komórka") i wielu niebezpieczeństw (połknięcie drobnej monety czy zapięcia od broszki może się naprawdę źle skończyć).
  • Uśmiechnij się. Z wielu rzeczy, które teraz cię denerwują (np. z czekoladowego graffiti na ścianie) i tak będziesz się kiedyś śmiała. Możesz zacząć już dziś.

ZOBACZ TEŻ: Zła matka? Nie! Po prostu prawdziwa

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Aaaaaa!
Aaaaaa! | 2015-12-12 22:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rzadko powód jest jeden. Jestem przemeczona od ponad roku, odsunelismy się od siebie z partnerem, on też zapracowany, a przy dziecku wszystko robię ją. Zakupy, pieluchy, wszystkie posiłki, spacery, kąpiel, czytanie bajek, zajęcia plastyczne, zabawa... I kiedy on mówi mi, że coś mu się nie podoba, dziecko zaczyna kaprysic, a ja muszę się spieszyć, żeby wyrobić się ze spacerem przed obiadkiem to dostaje szału. Dlaczego nie przejmie w takim razie części obowiązków? Ja tez chętnie poleze na kanapie, podczas gdy wszystko dookoła zrobi się 'samo'. Nie mamy zadnej rodziny, ani znajomych na tyle zaufanych, aby powierzyć im opiekę nad dzieckiem, żeby spędzić ze sobą trochę czasu, czy wreszcie raz się wyspać i naprawdę odpocząć. O spędzanie czasu rodzinnie też muszę zabiegac ja, namawiać na wspólne spacery, posiłki... Czemu on wykazuje tak mało zaangażowania? Mam dość. Jestem potwornie zmęczona i chcę uciec z krzykiem.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Mama Nikoska.
Mama Nikoska. | Aaaaaa! | 2015-12-16 23:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dostałam od mamy złota rade:Najważniejsze jest dziecko i ty.Cala reszta się nie liczy☺

Odpowiedz

aa
aa | Mama Nikoska. | 2015-12-29 18:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziękuję, za słowa wsparcia. Też jestem tego zdania. Mam tylko takie wrażenie, że to niestety najszybsza droga do rozpadu zwiazku.

Odpowiedz

Uka33ck
Uka33ck | aa | 2016-03-06 11:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam sie w zupelnosci. Trzeba umiec zachowac pewnego rodzaju rownowage a swoja uwage nie traktowac w sposob zero jedynkowy. Partner tez czlowiek, tez uczucia i tez poczucie ze jest spychany na dalszy tor. Wszystko w granicach rozsadku i jesli ktos jest dojrzaly emocjonalnie bedzie w stanie to zrozumiec. Taka sytuacja jest jednak okreslona w czasie i nie moze trwac w nieskonczonosc bo to dokladnie tak jak napisalas nieuchronnie doprowadzi do unhappy endu. Pzdr - mlody Tata, bedacy chwilowo (mam taka nadzieje) na dalszym planie:)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?