Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Hafija o „kulcie cycka” i mądrym wsparciu mam karmiących

| 09.06.2015, aktualizacja: 11.06.2015 | 5

Zamiast mówić o kulcie cycka, skupmy się na prawdziwym wsparciu mam: i tych karmiących i tych niekarmiących – mówi Agata Aleksandrowicz, certyfikowana promotorka karmienia piersią i autorka bloga Hafija.pl

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Hafija o karmieniu piersią
fot. archiwum prywatne

Agata Aleksandrowicz, autorka bloga Hafija.pl, nagrodzonego w konkursie Blog Roku 2014 r. Promotorka karmienia piersią, organizatorka warsztatów dla mam. Mama czteroletniego Gabrysia.  Prelegentka na konferencji organizowanej przez Ministerstwo Zdrowia i WHO „Karmienie piersią i praca – zróbmy to”. Pracuje w wydawnictwie Mamania.

Agata, chciałabym porozmawiać z tobą o wsparciu karmiących i niekarmiących mam, ale najpierw powiedz, kim jesteś. Kto to taki: promotor karmienia piersią?

- Promotor karmienia piersią to taka osoba, która ma niemedyczne wykształcenie, ale która chce i umie wspierać karmiące mamy. Organizuje spotkania, warsztaty edukacyjne, może udzielać wsparcia w zakresie fizjologii karmienia piersią. Żeby móc się nazywać promotorem, trzeba ukończyć kurs prowadzony przez ekspertów od karmienia piersią w Centrum Nauki o Laktacji i zdać egzamin. To gwarantuje, że promotorzy będą przekazywać rzetelną wiedzę, a nie tylko własne przekonania. W wielu krajach świata takie niemedyczne wsparcie dla mam  świetnie uzupełnia wsparcie medyczne i mam nadzieję, że w Polsce te dwa rodzaje wsparcia także będą kiedyś ze sobą połączone.  

Czemu karmienie piersią wymaga promocji? To przecież nie jest nic nowego, co trzeba byłoby dopiero wypromować w społeczeństwie.

– Dla kobiety, która dopiero urodziła, karmienie piersią jest czymś zupełnie nowym. Poza tym na rynku mamy ogromną promocję sztucznego mleka, która według mnie w Polsce odbywa się w sposób niekontrolowany. Już na porodówkach kobiety są bombardowane pięknymi zdjęciami mam z butelkami. Logotypy producentów mleka modyfikowanego znajdują się na fartuchach pielęgniarek i położnych, na książeczkach zdrowia. Ostatnio zrobiłam na blogu ankietę, w której wzięło udział ponad 4 tys. mam i 70 proc. z nich w szpitalu lub innej publicznej placówce zdrowia dostało poradnik o żywieniu dzieci, który był obrandowany logo producenta mleka sztucznego. Uważam, że warto mówić dużo o zaletach karmienia piersią, choćby po to, żeby wyrównać ten przekaz.

Jak w Polsce jest ze wsparciem karmienia piersią?

– Jest dziwnie, by nie powiedzieć: źle. Po moim kursie na promotora miałam praktyki na oddziale noworodkowym i widziałam, jak jedna jedyna położna laktacyjna krążyła cały czas między kilkunastoma mamami. Nie była w stanie przez, powiedzmy, godzinę porozmawiać z jedną mamą i rozwiać jej wątpliwości. To świadczy, o tym jak mało wsparcia kobietom zapewnia system opieki zdrowotnej  już na samym początku karmienia piersią – a na kolejnym etapie, po wyjściu ze szpitala, nie dostają go prawie w ogóle.

Co to znaczy: prawie w ogóle?

Nie ma łatwego i refundowanego dostępu do certyfikowanych doradców laktacyjnych lub międzynarodowych konsultantów. To, co dostają mamy, to porada położnej, która z racji wykonywanego zawodu i ilości ciążących na niej obowiązków nie jest w stanie zapewnić takiej opieki, jakiej potrzebują mamy – nawet kiedy sama położna bardzo tego chce to zrobić. To bardzo trudna kwestia, bo położna jest chyba najważniejszym wsparciem dla mam na początku drogi laktacyjnej, a system nie wspiera też i jej . Mama może też udać się do pediatry albo ginekologa – a według mnie ani pediatra, ani ginekolog nie jest do tego odpowiednią osobą.

Czytaj też: Położna i konsultantka laktacyjna, Małgorzata Gierada-Radoń mówi o porodzie i karmienie piersią

Dlaczego nie?

Zobacz sama: jeśli masz problem z gardłem, to idziesz do laryngologa, jeśli z oczami – to do okulisty, czemu więc, jeśli masz problem z laktacją, nie możesz pójść bezpłatnie do eksperta z tej dziedziny? Laktacja nie jest problemem ginekologicznym ani pediatrycznym, dlatego nie dziwię się, że ginekolodzy czy pediatrzy nie zawsze dysponują poszerzoną wiedzą o laktacji. Dziwię się za to, że się na jej temat wypowiadają i przekazują wiedzę sprzeczną z obowiązującymi polskimi wytycznymi dotyczącymi karmienia piersią. Zasmuciła mnie ta wypowiedź o „kulcie cycka”, w filmie z dr. Południewskim, zamieszczonym na waszym portalu.

Skrytykowałaś ten filmik u siebie na blogu i u nas w komentarzu. Powiedz, co cię w nim oburzyło.

Według mnie, nie tylko jako kobiety, lecz także osoby, która na co dzień rozmawia, spotyka się i uczy od specjalistów od laktacji, wypowiedź dra Południewskiego była niefortunna na wielu płaszczyznach. Zacznijmy od językowej: jeżeli profesjonalista, lekarz, ginekolog, który zajmuje się najbardziej intymną częścią kobiecego życia, mówi publicznie o piersiach: „cycki”, to jest coś nie tak. Gdybym usłyszała, że mój ginekolog tak mówi publicznie, to pewnie bym go zmieniła. Dla mnie takie określenia są niedopuszczalne, bo zawierają w sobie brak szacunku dla kobiecego ciała. Bardzo mnie to zabolało. Poza tym chcę, żeby było jasne, że wiem, iż dr Południewski jest niekwestionowanym specjalistą-ginekologiem, ale uważam jednocześnie, że laktacja nie jest problemem ginekologicznym.

Co jeszcze ci się nie spodobało?

Zupełnie nietrafione jest przekonanie, że karmienie piersią powyżej 6. miesiąca życia ma sens tylko w Afryce, bo tylko tam może ratować życie. Są badania zrobione w USA i Wielkiej Brytanii – a to są kraje rozwinięte – że i tam mleko matki ratuje życie kilkuset dzieciom rocznie, a dla wcześniaków jest po prostu lekarstwem. Poza tym karmienie piersią to nie tylko sprawa ratowania życia, ale wiąże się też z wieloma innymi zaletami – dziesiątkami innych zalet: zdrowotnych i emocjonalnych – które nie kończą się po 6. miesiącu ani po 12. miesiącu ani nawet po 2. roku.

Polecamy: Najlepszy lek dla wcześniaka – znasz?

Na swoim blogu pisałaś też o przeciwciałach zawartych w pokarmie.

Przeciwciała zawarte w mleku nie są niszczone i marnowane w układzie pokarmowym dziecka, nawet są badania które pokazują, że komórki macierzyste z mleka matki mogą tworzyć w organizmie dziecka funkcjonalne komórki takie jak neurony, komórki wątroby, trzustki – więc skoro docierają do mózgu i tam tworzą inne komórki to na pewno nie są niszczone w układzie pokarmowym. Ostatnio na 10. Międzynarodowym Sympozjum na Temat Karmienia Piersią i Laktacji dr n. med Maria Wilińska, ordynator Oddziału neonatologii i założycielka Banku Mleka w szpitalu im. Orłowskiego, mówiła, że składniki immunologiczne z pokarmu matki mają specjalną ochronę, dzięki której nie są trawione w żołądku czy jelitach, ale aktywnie wspierają rozwój układu odpornościowego dziecka. To też nieprawda, że wszystkie dobre składniki zawarte w mleku się na jakimś etapie karmienia kończą. One nigdy się nie kończą! Dr Urszula Bernatowicz-Łojko z banku mleka w Toruniu przeprowadziła badania, które pokazały, że mleko mam starszych dzieci jest jeszcze bogatsze w wartościowe składniki. Żadna samica, żadnego ssaka na ziemi nie produkuje bezwartościowej wody, ludzkie matki nie są wyjątkiem.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

Sandra_K
Sandra_K | 2015-06-29 13:22 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jak zwykle Hafija daje radę. Świetnie, że teraz są takie osoby, które jawnie mówią, że karmienie piersią jest dobre i że trzeba to robić jak najdłużej, super, że są takie akcje jak Mleko Mamy Rządzi, bo może dzięki temu matki, które tak jak kiedys ja, staną w obliczu kryzysu laktacyjnego, nie zostaną od razu skazane na butle i mm.

Odpowiedz

Olga
Olga | 2015-06-24 15:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się, że rezygnacja z karmienia piersią to u wielu kobiet kwestia wygody, a nie braku wiedzy czy umiejętności. Sama karmię piersią dopiero miesiąc, ale moim zdaniem to najbardziej przereklamowana część macierzyństwa. Karmię tylko ze względu na to, że to najlepszy pokarm dla mojego dziecka. W samym karmieniu nie widzę nic cudownego, męczy mnie to i irytuje - dziecko chce jeść częściej niż na MM, trzeba nosić wkładki laktacyjne i odpowiednią garderobę, piersi bolą, brodawki czasami pieką, kobieta jest uwiązana przy dziecku lub laktatorze... Dla mnie karmienie do 4 roku życia (tyle karmiła Hafija) to czyste szaleństwo, ale to jej wybór i nie będę nikogo przekonywać do zmiany zdania. Sama będę karmić do tego magicznego 6 miesiąca, a potem nie wiem. Na pewno nie będę się na siłę zmuszać.

Odpowiedz

Lui81
Lui81 | 2015-06-20 23:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem matka która karmi piersią trzecie już swoje dziecko i niestety często wśród znajomych mamusiek czuję się jak jakiś oszołom. Jest mi wręcz strasznie przykro - po co karmisz? ja żadnego nie karmiłam i zobacz też zdrowe, a daj spokój te wstawanie w nocy, uważanie na to co jesz i ten ból. I co do ostatniego wątku w Pani wypowiedzi- większości matkom nie zależy nie dlatego że nie mają świadomości tylko niestety z wygody. Przynajmniej tylko takie znam mamy. Na 20 tylko 2 karmiłyśmy piersią. I uważam że był i jest to cudowny okres w moim życiu.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Marta
Marta | Lui81 | 2016-01-16 23:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Lui81, dobrze Cię rozumiem, bo u mnie też część matek sie dziwi i przekonuje że swoich dzieci nie karmiły piersia a sa zdrowe. ( Za to mogły szybko piwka sie napić..). Ale na szczęście tych myślących i robiących tak, jak ja znam wiecej:)) ogólnie staram sie mieć gdzieś co inni mówią i myślą, robię co uważam za najlepsze dla moich dzieci, (teraz też czekam na swoje trzecie dziecko i na pewno znów długo będę je karmić). Pozdrawiam i życzę Ci żebyś spotkała na swojej drodze podobne mamy do siebie, to rzeczywiście pomaga:))

Odpowiedz

Kasia03
Kasia03 | 2015-06-17 22:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Cudowny tekst, dziękuję! Nie chodzi o kult, ale o silne wsparcie i informację: mleko matki jest najważniejsze, mleko matki ma ogromną wartość dla dziecka w każdym wieku.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?