Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Hafija o polskiej „opiece” okołoporodowej: "Brak ludzi, wiedzy, pieniędzy"

| 27.07.2016, aktualizacja: 28.07.2016 | 22

"Raport NIK-u o fatalnym stanie opieki okołoporodowej w Polsce w ogóle mnie nie zdziwił. Powiem więcej: ucieszył mnie nawet" – mówi Agata Aleksandrowicz, wiceprezeska Fundacji Promocji Karmienia Piersią i autorka bloga o karmieniu piersią Hafija.pl. 

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(7)
matka karmi piersią po porodzie
fot. Fotolia
Szpitale nie wspierają karmienia naturalnego, a nawet można powiedzieć, że je utrudniają – wynika z opublikowanego 27 lipca 2016 r. raportu NIK-u na temat opieki okołoporodowej w Polsce.
Kontroli zostało poddanych 29 szpitali. Tylko w 3 szpitalach noworodkom (których dokumentację analizowano) nie podawano modyfikowanego mleka. 
– Raport NIK-u potwierdza to, co sama widzę od lat, i co słyszę od kobiet, które niedawno urodziły – mówi Agata Aleksandrowicz, wiceprezeska Fundacji Promocji Karmienia Piersią i autorka bloga Hafija.pl. 

Do 100 procent dzieci dokarmianych mieszanką modyfikowaną! 

Uwierzycie np. że są w Polsce szpitale, w których wszystkie noworodki są dokarmiane mieszanką modyfikowaną? Wiem: trudno w to uwierzyć, ale raport NIK-u nie pozostawia wątpliwości:
  • „100% noworodków dokarmiano w Samodzielnym Publicznym Wielospecjalistycznym ZOZ w Stargardzie Szczecińskim,
  • 96% w SP ZOZ w Kościanie,
  • 90% w SP ZOZ w Myszkowie,
  • 84% w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu,
  • 80% w Szpitalu Wojewódzkim im. dr. Ludwika Rydygiera w Suwałkach” – czytamy. 
Autorzy raportu podkreślają, że nie znaleźli wiarygodnych przyczyn tak częstego dokarmiania: 

W czterech szpitalach, w których wskaźnik dokarmiania noworodków (z próby wytypowanej do zbadania) był szczególnie duży (od 98% do 100%), częste podawanie mleka modyfikowanego uzasadniano m.in. kłopotami z  laktacją u  matek, które urodziły dziecko w  drodze c.c. (...) Uzasadnienia takiego nie potwierdzają jednak kontrole przeprowadzone w innych szpitalach. W czterech jednostkach w ogóle bowiem nie podawano mleka modyfikowanego dzieciom urodzonym w drodze c. c., zaś na przykład w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kaliszu, w Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie i w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie wskaźnik ten wynosił – odpowiednio – 8%, 24% i 28% (w szpitalach tych wskaźnik dokarmiania dzieci urodzonych drogami natury także był jednym z najniższych i wynosił – odpowiednio – 8%, 8% i 28%.”

W raporcie zostało także odnotowane, że są szpitale, które od producentów mieszanek modyfikowanych dostają za darmo albo za 1 grosz jednorazowe buteleczki z mieszanką. Za te same buteleczki mama musiałaby poza szpitalem zapłacić już 3 zł. Taka atrakcyjna cena może według autorów raportu mieć na celu przyzwyczajenie dziecka do mieszanki.
– I niestety dzieci rzeczywiście się przyzwyczajają – mówi Agata Aleksandrowicz. 

Nie ma czasu, nie ma ludzi, nie ma wsparcia...

Hafija zauważa też, że raport potwierdza to, co wykazała ankieta przeprowadzona przez nią w ubiegłym roku. Wzięło w niej udział prawie 5 tys. kobiet, które pisały, że po porodzie nie dostały w szpitalu wystarczającego wsparcia: 
– Kobiety po porodzie potrzebują przede wszystkim tego, żeby poświęcić im czas i uwagę. Piszą do mnie, że w szpitalu nie mają komu zaufać, że położne są zabiegane, zapracowane. Sama to widziałam, kiedy w ramach kursu na promotora karmienia piersią byłam w jednym warszawskim szpitalu na praktykach.  Widziałam wtedy, że na oddziale położniczym jest tylko jedna osoba od laktacji, pracująca w godzinach od 8-16, z czego część czasu musi poświęcić na papiery. Ta osoba nie chodziła, ale biegała od łóżka do łóżka. Nie miała czasu spokojnie porozmawiać z matkami, wysłuchać ich, nie mówiąc już o tym, że nie miała czasu udzielić pomocy czy jakichkolwiek informacji – mówi. 

Kolejną rzeczą, zamieszczoną w raporcie, która potwierdza obserwacje blogerki, jest brak wykwalifikowanego personelu, który mógłby służyć mamom wiarygodną wiedzą o karmieniu piersią. Jak czytamy w raporcie: 

„Znaczne różnice w dokarmianiu noworodków mlekiem modyfikowanym, zwłaszcza w oddziałach o I poziomie referencyjnym, wynikają z podejścia personelu medycznego, uwarunkowanego od szkoleń w tym zakresie, a często z braku odpowiedniej liczby pielęgniarek i pośpiechu.”

–  To nie jest tak, że kobiety dokarmiają swoje dzieci sztucznym mlekiem, bo tego chcą. To chodzi o to, że ktoś ubrany w biały fartuch dał im jakieś błędne zalecenia, powiedział, że czasem warto – komentuje Hafija. Tłumaczy też, że w razie wystąpienie problemów z karmieniem, personel od razu sięga po darmową buteleczkę, bo to najłatwiejsze wyjście. Tymczasem wytyczne ekspertów są zupełnie inne: 
– Jeśli mama ma problemy z karmieniem piersią, dokarmianie jest wskazane w pewnych przypadkach i pod pewnymi warunkami. Powinno się je przeprowadzać dopiero, gdy kobiecie została już udzielona porada laktacyjna, gdy odbyła się nauka przystawiania, gdy nie powiodło się dokarmianie odciągniętym mlekiem mamy albo z Banku mleka kobiecego. 

Hafija zauważa też, że porada laktacyjna poradzie nierówna: 
– Najważniejsze jest to, że kiedy mama ma problem z karmieniem, to nie ma doradcy, który przyjdzie, pomoże prawidłowo przystawić dziecko do piersi. Że mama nie będzie miała przez niego szczypanych brodawek, że nikt nie będzie uciskał jej piersi, żeby sprawdzić, czy ma w nich mleko, że nikt nie będzie jej mówił, że z takimi piersiami to nigdy nie wykarmi. 

Agata Aleksandrowicz czyta i komentuje raport NIK: 

Karmienie mieszane zaburza laktację i może obniżać odporność

– Generalnie bardzo się mało kobietom mówi o tym, że karmienie piersią jest trudne i często wymaga nauki. Jeszcze mniej się mówi o tym, że choć jest trudne, to jest niezmiernie ważne – mówi Hafija. – W pierwszych dniach laktacji dzieci stymulują produkcję mleka na przyszłość. Ssanie uruchamia gruczoły mlekotwórcze w piersiach, dlatego im więcej dziecko ssie na samym początku, tym lepiej. Jeżeli podajemy noworodkowi mleko modyfikowane, to siłą rzeczy zmniejsza się liczba stymulacji dziecka przy piersi, a to może zaważyć na powodzeniu laktacji w ogóle. Badania naukowe pokazują, że jedno dokarmianie mieszanką w szpitalu może popsuć laktację na 3 miesiące a nawet na 6 miesięcy do przodu.
Czytaj także na blogu Hafija: Czy podanie noworodkowi mieszanki wpływa na laktację?

Blogerka przytacza też inne badania: pokazujące, że karmienie mieszane wpływa na to, jak rozwija się flora bakteryjna w jelitach dziecka. Z kolei rozwój flory jelitowej ma wpływ na rozwój trawienia i odporności dziecka. 
– Znam te argumenty mam, że „ich dziecko dostawało mieszankę, a nie choruje, tymczasem dziecko sąsiadki było tylko na piersi, a teraz ciągle ma katar”. Zawsze jednak powtarzam, że badania naukowe nie odnoszą się do jednostkowych przypadków, ale są czymś w rodzaju przeglądu populacji czy drogowskazu – tłumaczy. – Zdrowie i rozwój dziecka zależy od wielu czynników, a karmienie piersią jest jednym z nich. Jeśli szpitale nie wspierają karmienia, to można powiedzieć, że w pewnym stopniu nie wspierają zdrowego rozwoju dzieci. 

"Cieszę się z raportu!"

Polskie standardy okołoporodowe są jednymi z najlepszych na świecie. Jednak co z tego, skoro większość szpitali ich nie przestrzega? 
– Raport NIK-u bardzo mnie ucieszył, bo pokazał czarno na białym, że nasze świetne zalecenia istnieją tylko na papierze – mówi Hafija. I chociaż blogerka jest przekonana, że raport – mimo tego, że jego wyniki są zatrważające – i tak nie odzwierciedla całej skali problemu, to jednak ma nadzieję, że dzięki głośnemu mówieniu o błędach, sytuacja na oddziałach położniczych zmieni się na lepsze.

Nad zmianą opisanej w raporcie NIK sytuacji już pracuje zespół przy Ministerstwie Zdrowia, którego członkinią jest także Agata Aleksandrowicz. Żeby jednak zmiany były skuteczne, potrzeba też działania samych kobiet: 
– Jeśli kobiety nie zaczną się domagać się przestrzegania ich praw, to takie praktyki, jakie opisuje NIK, nadal będą obecne w szpitalach. Naprawdę bardzo dużo zależy od samych matek – mówi na koniec. 

Pobierz raport NIK o opiece okołoporodowej w Polsce

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (22)
avatar

Gosia87
Gosia87 | 2016-07-29 04:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja uważam, że to BARDZO DOBRZE, że dokarmiają, oczywiście na życzenie matek, a nie wbrew ich woli. ja tam akurat wszystko wiedziałam o kp, więc nie trzeba było mnie edukować po porodzie, przystawianie małej też szło mi super wg położnej laktacyjnej, a jednak na początku miałam zbyt mało pokarmu, by nasycić moją córeczkę, która okazała się małym głodomorem. chyba bym oszalała patrząc jak moje dziecko całą noc płacze z głodu i nikt nie chce mu podać ten jeden raz mm, wmawiając mi że tak musi być, jeśli chcę nadal karmić piersią z sukcesem. stek bzdur. może jakby te mm było podawane cały czas podczas pobytu w szpitalu, ale jeden czy dwa razy to same plusy, zero minusów. zrobiłabym aferę na cały szpital gdyby odwodzono mnie od dokarmiania i robiono z tego jakiś problem. córeczka była dokarmiona raz, stymulacji piersi poprzez ssanie nie miałam za mało, bo wcześniej wiele godzin ssała non stop, a po dokarmieniu spokojnie zasnęła, dzięki czemu mogłyśmy obie wreszcie odpocząć. na drugi dzień dokarmianie nie było już potrzebne, bo mleko się u mnie pojawiło i mała pięknie ssała pierś przez wiele następnych miesięcy, aż do czasu jak sama ją odstawiłam. nie jest też prawdą, że każdemu dziecku z początku wystarczy ta odrobinka pokarmu, który mama ma w piersiach. jak widać nie zawsze starcza. osobiście bardzo bym nie chciała trafić do szpitala, w którym nie podają mm, tylko prawią wywody na temat karmienia piersią i torturują dzieci płaczące z głodu oraz ich wykończone matki.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Nn
Nn | Gosia87 | 2016-08-03 22:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czasem jest potrzeba podanie dziecku mm,ale trzeba walczyć o pokarm aby nie trzeba było dokarmiać. W pierwszych dniach nie ważna jest ilość tylko jakość. Poczytaj co dziecku daje siara.

Odpowiedz

hania
hania | Gosia87 | 2016-08-08 06:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziecko może płakać z wielu powodów - chodzi głównie o to że próbuje się odnaleźć po tej mniej bezpiecznej stronie brzucha. Dziecko głodne się nie rodzi, ma zapasy jeszcze z łona matki. Natomiast powinno napić się jak najwięcej bezcennej siary a nie być dokarmiane sztuczną mieszanką. Potem gdy robi się głodne to i nawał mleka przychodzi.

Odpowiedz

Justyna
Justyna | Gosia87 | 2016-08-24 09:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się w 100%. Mi po cc nie zaszkodziło dokarmianie nawet przez dobę (od 3 doby życia) a dzięki temu dziecko zaczęło przybierać na wadze i mogliśmy o czasie do domu. A w domu od razu na spolojnie laktacja rozchulała się na dobre. Za to znam przypadek, że mm nie podano a dziecko ciągle nie przybierało na wadze. Leżeli z tego powodu tydz - długi tydz stresu i płaczu a co za tym idzie laktacja wcale nie ruszyła pełną parą... i już nigdy taką nie była...

Odpowiedz

monikazolza
monikazolza | Gosia87 | 2016-08-24 10:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W pani sytuacji dokarmianie było jak najbardziej potrzebne. Opisany problem dotyczy jednak dokarmiania każdego dziecka, bez względu na to czy matka ma problem z laktacją czy nie. Ja po cc nie miałam problemu z laktacją, wręcz przeciwnie, jeszcze w szpitalu potrzebowałam laktatora bo mały nie nadążał, a mimo to profilaktycznie panie położne zaleciły dokarmianie darmowymi próbkami, dodam że mały był bardzo spokojny, nie płakał. Jako świeżo upieczona mama nie protestowałam przeciwko mm, ale dziś na pewno nie zgodziłabym się na dokarmianie w takiej sytuacji.

Odpowiedz

ads
ads | 2016-07-28 17:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Urodziłam córkę we wrześniu 2014 w jednym z lubelskich szpitali i muszę przyznać, że byłam zadowolona ze swojego wyboru. Poród odbył się siłami natury, nikt mnie do niczego nie zmuszał, nadmiernie nie ingerował. Po porodzie przystawiono mi dziecko do piersi i na szczęście zaczęło dobrze ssać. Później miałam problem z poranionymi piersiami, mimo tego, że położna laktacyjna sprawdzała, czy dobrze przystawiam dziecko. Żeby w nocy móc choć chwilę odpocząć sama prosiłam o butelkę z gotowym mlekiem. Miałam tę świadomość, że nie jest to najlepsza decyzja, ale stres związany z pobytem w szpitalu i ogromne zmęczenie zrobiły swoje. Pomimo kilkukrotnego dokarmiania w szpitalu, moje dziecko w domu nie chciało sztucznego mleka, więc od 22 miesięcy karmię piersią i nie miałam żadnych problemów z laktacją.

Odpowiedz

pat
pat | 2016-07-28 13:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Warszawa, Inflancka, grudzień 2014, od razu dziecko dokarmiano mieszanką z jednorazowym buteleczek. Ani razu położna nie zapytała czy mi pomóc i czy w ogóle daje sobie radę. Żadnej pomocy, żadnej empatii, zero zainteresowania. Mało tego opryskliwość i brak kultury oraz olewanie pacjentek. Dokarmiałam bo dziecko szybko traciło na wadze i bałam się że będę siedzieć tam tydzień. W domu szybko przestawiłam bobasa na karmienie naturalne, bez stresu, na spokojnie i po swojemu.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Bellaremedios
Bellaremedios | pat | 2016-07-29 07:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Inflancka 2 tygodnie temu...Nie radziłam sobie z przystawianiem, chociaż właściwie to nawet nie wiedziałam o co chodzi. Niby daje tego cycka, dzidzia sie rzuca i nie moze chwycić, a ja nawet za bardzo nie wiem czy nie chce czy co jej jest...A pomoc...dostała mieszankę i juz...Raz nawet zapytałam czy by nie spojrzała położna jak ja to robie, to wprost powiedziała ze nie ma czasu. Na laktacyjna sie nie doczekałam, ciagle była nie na moim pietrze...Specjalnie zostałam trzecia dobę(niunia spadła z 3200 do 2950) licząc, ze ktos tam mi pomoże, prędzej niż w domu i udało sie...Nocą polozna przywiozła kobietę z cc, a moja Mała tak krzyczała, ze wkurzyła położna, która zła podeszła do mnie i w nerwach zaczęła mi ciagnąć pierś i poprawiać Mała, tak ze sie udało-ja sie naprawdę ucieszyłam nawet z takiej pomocy, bo dla mnie ważne było żeby Malutka była najedzona. Warto było zostać dobę dłużej...Mała dobrej pory średnio obejmuje otoczkę, sle ssie pięknie i sie najadą, nie potrzebujemy mm. Jedyne co moge dodać to to, ze to wina systemu, a nie tych biednych zapracowanych położnych, one po prostu nie wyrabiają...Fajnie byłoby dostać lepsza pomoc, ale póki co to nie wyglada to najlepiej.

Odpowiedz

Zadowolona :0
Zadowolona :0 | 2016-07-28 12:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja urodziłam pierwsze dziecię w Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka w Zabrzu. 2 również tam będę w styczniu rodzić chyba najlepszy szpital w jakim przebywałam przez swoje 28 lat. Kobitki-położne chociaż były zapracowane w miarę swoich możliwości pomagały. Położna, która odbierała mój poród cudowna babeczka. Po porodzie na następny dzień zeszła do nas i pytała czy wszystko ok, jak się czujemy.Nie miałam prywatnej opieki ani nie jestem panią prezydent :P :) W salach poporodowych 2 osobowych na ścianie 1 bardzo duży plakat pokazujący pozycje karmienia dziecka krok po kroku i krótki opis..Żadnego dokarmiania, wręcz położne zachęcały do karmienia piersią. Zuza ma 12 miesięcy i mimo, iż na porodówce byłam 20h to opieka super i dzięki czemu nie zniechęciłam się do kolej ciąży .Teraz 16t.c.

Odpowiedz

Czarnucha
Czarnucha | 2016-07-28 12:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Urodziłam drugą córkę w 36 tygodniu poród ponad 8 godzin pseudo pocieszenie pani doktor do tej pory wychodzi mi bokiem natomiast położna anioł 😇 kochane moja córka jako wcześniak ważyła 2350 krzyczały że mało moim zdaniem jak na wcześniaka nie źle mała była dogrzana przez parę godzin w inkubatorze potem już ze mną ale właśnie przez niby mała wagę dawano jej po kąpieli mieszankę bez mojej wiedzy mała jadła z piersi tylko 2 miesiące po czym sama odrzuciła bo z.butli łatwiej nie trzeba pracować :/ co prawda mała ma 4 miesiące i tydzień waży 6,5 kilo zdrowa mam nadzieję że nie grozi nam boom z nadwagą przez mieszanki

Odpowiedz

E.T
E.T | 2016-07-28 11:54 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I to osoba ktora powinna Promowac kp... Teraz juz sie naczytalam i wiem, ze to ze dziecko wisialo na cycku bylo normalne a nie oznaka nie najadania sie, ze placz moglbyc spowodowany kolka a nie GLODEM, i ze po kilku kolejnych. dniach by sie unormowalo. Zaufalam poloznej i nigdy wiecej tego nie zrobię ! Starszne lekcewazenie tak waznej sprawy. Najlepiej dac butle i po sprawie ich zdaniem !

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Gosia87
Gosia87 | E.T | 2016-07-29 04:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

kolka u noworodka? no chyba nie. jeśli wisiało cały czas na cycku i płakało, to właśnie z głodu niestety, przykro mi. chyba że ma Pani na myśli starszego niemowlaka, a nie noworodka. tak czy siak, to są objawy głodu i o ile w kryzysach laktacyjnych warto je przeczekać, bo podawanie niemowlakowi codziennie mm z butli może go faktycznie zniechęcić do piersi, o tyle jeśli chodzi o te jedno czy dwa dokarmienia w szpitalu po porodzie, to już bez przesady, to się przydaje i nie szkodzi laktacji. no chyba, ze któraś lubi patrzeć jak jej dziecko skręca się z głodu i cierpi.

Odpowiedz

E.T
E.T | 2016-07-28 11:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja przez "dobre rady " poloznej karmoe moje dziecko tylko odciaganym mlekiem i jestem zalamana...
Porod bez komplikacji, pierwsze karmienie jeszcze na porodowce,potem kontynuowalam. Ale zeby ktos przyszedl pokazal jak przystawiac (moje 1 dziecko) to nie bylo nikogo... Urodzialam o 13 a na obchodzie okolo 20 padlo tylko pytanie czy daje rade :/.
Wrocilam do domu, dziecko od rana do nocy na piersi, ja zero snu (od dnoa porodu moze kilka godzin) bylam wykonczona fizycznie i psychicznie... Czlowiek przy pierwszym dziecku nie ma doswiadczenia, co go odkladalam po karmieniu to placz... Potem przy jedzeniu juz nawet byl placz. Wiec co ? - zadzwonie do poloznej, w koncu to ona wie najlepiej, od tego jest - opowiadam cala historie jak wyzej i dodaje ze dziecko od 3 dno nie robilo takze kupy. Na to polozna mowi " prosze odciagnac laktatoremn i zobaczyc ile Pani ma mleka", tak tez robię- 30 ml z obu piersi- polozna na to " oj to malutko,prosze kupic MM i podac- byl to 6 dzien po porodzie... Dziecko przybralo 300 g ale czy ktos to sprawdzil zanim polecil dokarmiac? Nie ! A ja naweet nie orientowalam sie ile powinien przybierac tygodniowo... AniChcialam dla swojego dziecka jak najlepiej, nie bralam ppd uwage innego sppsobu karmienia jak piers, ale zaluje dnia w ktorym do niej zadzwonilam... Bo dziecko jak przy cycu plakalo to butla, bo moim soe pewnie nie najada i tym sposobem po miesiacu odrzucil cycka calkiem... A pokarm...jest... Ale musze mu podawac przez butelke. Przy drugim dziecku bede madrzejsza, ale zal mam ze placze nie raz... Miał prawidlowy odruch ssania, dobrze przybieral, a ktos kto wykorzystal moje zagubienie/niewiedze/niedoswiadczenie polecil mi dokarmiac....

Odpowiedz

 aga
aga | 2016-07-28 11:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim. Rodziłam naturalnie, porod w miare szybki, ale straciłam sporo krwi i przez to byłam bardzo słaba, mdlalam, nie mogłam nawet usiąść. Pomijam już to, że dziecko zobaczyłam dopiero na drugi dzień po południu (nie licząc tych paru chwil po porodzie), bo nikt mi go nie przyniósł ani mnie do niego nie zawiozl. Moje dziecko od samego początku dostawalo mieszankę, nikt nie pytał mnie, czy mam pokarm, czy chce karmić, czy zgadzam się na mm. Całe dwie i pół doby dziecko jadło mm, pierwsza próba przystawienia była dzień po porodzie, wieczorem, po tym, jak dziecko było najedzone butla... Trzeciej doby po porodzie próbowałam karmić, mały się złościl, płakał, nikt nie pokazał mi, co robię źle, a pokarmu miałam multum. Z bezradności sama prosiłam o butelkę dla małego, chociaż piersi bolały od nawału... W końcu na obchodzie lekarka (lekarka! nie położna czy pielęgniarka) widząc, że sobie nie radzę, pokazała mi, jak dobrze przystawic dziecko. Od tego momentu dostawał tylko pierś (3.doba). Na szczęście nie przyzwyczaił się do butli, bardzo lubił i chciał ciągnąć cyca. Dodam jeszcze, że w książeczce zaznaczono, że zaraz po porodzie dziecko zaczęło ssać pierś..

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Mama
Mama | aga | 2016-07-28 11:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Gdyby nie dostał mleka z butelki to by miała pani pretensje do personelu ze dziecko płacze i nikt mu nie pomógł. Nie ma jak zeby dziecko po kilku dobach przyzwyczaiło sie do butli i myśle ze to doskonale personel wie . Błąd ze pani nikt nie poinformował ale stan w jakim pani była z opisu był dość poważny i moze chciano dać pani dojść do siebie.

Odpowiedz

młoda mama
młoda mama | 2016-07-28 10:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja rodziłam w niby takim swietnym szpitalu w Łodzi a niewiele mi pomogli w karmieniu, ból niesamowity, co kolejna połozna/pielegniarka przyszła to nowe porady, każda oczywiście inna, efekt taki,ze sie poddałam, syn się wyginał przy piersi i wrzeszczał, w domu to samo,połozna srodowiskowa tez wiele nie podpowiedziała, syn w 3cim miesiacu zycia załapał o co chodzi z tym ssaniem,ale i tak mieszanka była jego głownym pozywieniem, teraz ma 6 mcy i juz nawet na piers patrzec nie chce, teraz juz mnie nie boli, on umie ssac i co z tego skoro juz jest duzy i wie ,ze z butli poleci szybciej, jesli zdecyduje sie na drugie dziecko to mam nadzieje.ze juz teraz madrzejsza o doswiadczenie bede karmic tylko piersia od samego poczatku

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Karmiąca
Karmiąca | młoda mama | 2016-07-28 11:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziecko i mama wspólnie uczą sie . Mnie tez doradzało wiele położnych. Wybrałam te rade ktora najbardziej do mnie trafiła i dzięki WŁASNEMU samozaparciu karmie piersią juz 7 miesiac. Nikt za panią tej trudnej pracy wykonać nie mógł. Pretensje do swojej słabej woli.

Odpowiedz

Mama z Katowic
Mama z Katowic | 2016-07-28 08:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U Nas na szczęście nie było problemu. Październik, Centralny Szpital Kliniczny w Katowicach, kobiet rodzących mnóstwo, w salach 3 osobowych leżałyśmy we 4, ze szpitala wypisywano szybko, jeśli tylko wszystko było w porządku, bo kolejne czekały na przyjęcie. Mimo to, w razie potrzeby położna przyszła, pomogła przystawić dziecko (byłam po cc), nikt nawet nie proponował dokarmiania mieszanką (była taka możliwość dla chętnej mamy, ale sama musiała zakupić buteleczkę z mlekiem i dać położnym)> W nocy też przywożono Maluszka, a potem położna wracała po dziecko i zabierała na oddział noworodków.
Czytając raport jestem naprawdę szczęśliwa z wyboru szpitala. Córcia ma prawie 10 miesięcy, dalej karmiona piersią.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?