Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Lepsze dzieci bez seksu

| 03.07.2007, aktualizacja: 08.07.2014 | 1

Seks owszem – ale dla przyjemności. Prokreację pozostawmy w rękach specjalistów. To kierunek, w którym zmierza współczesna nauka.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
Rodzina, dłonie, rodzice, dziecko, in vitro, inseminacja
fot. Fotolia

Seks jako sposób na posiadanie dzieci? To, co dziś jeszcze wydaje się oczywistością, za kilkadziesiąt lat zostanie uznane za taką samą lekkomyślność jak palenie papierosów w czasie ciąży. Prokreację przekażemy w ręcę specjalistów. Oni to zrobią najlepiej. To kierunek, w którym zmierza współczesna nauka. To także trend wyznaczany przez styl życia zachodnich społeczeństw.

Zabieg in vitro po 60.?

Niedawno media informowały, że 67-letnia Hiszpanka została szczęśliwą matką bliźniąt. Kobieta zaszła w ciążę w wyniku zapłodnienia in vitro. Tym samym Hiszpanka pobiła rekord wieku wśród matek. Poprzedni należał do Rumunki – Adriany Iliescu, która w 2004 roku, w chwili urodzenia dziecka, miała 66 lat.
I choć macierzyństwo tych dwóch kobiet to skrajne przypadki, wygląda na to, że wpisują się one w pewną tendencję: kobiety w krajach zachodnich coraz później decydują się na macierzyństwo. Czym to grozi?

Późne macierzyństwo

W USA liczba kobiet rodzących po raz pierwszy między 35. a 39. rokiem życia wzrosła o blisko 40 procent, „młodych matek” w wieku 40–44 lat przybyło aż o 70 procent. W 2002 roku 263 dzieci zostało urodzonych przez kobiety 50–54-letnie.
W Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat podwoiła się liczba porodów kobiet po trzydziestce. Paradoksalnie te „późne matki” dojrzewają płciowo coraz wcześniej – w społeczeństwach rozwiniętych pierwszą miesiączkę mają już 12-letnie dziewczynki, co wynika z lepszego odżywienia i warunków życia. Tymczasem w społecznościach tradycyjnych pierwsza menstruacja pojawia się w wieku 15 lat lub później, niedługo potem kobieta zachodzi w ciążę.
Oczywiście, nie namawiam kilkunastoletnich dziewczynek do rodzenia dzieci, jednak późne macierzyństwo niesie ze sobą poważne konsekwencje.
  • Większe ryzyko raka piersi. Odnotowano dramatyczny wzrost zachorowań na raka piersi w społeczeństwach nowoczesnych. Naukowcy uważają, że ryzyko tego nowotworu jest tym większe, im później kobieta zachodzi w ciążę i im dłuższy odstęp pomiędzy kolejnymi ciążami.
    Przeczytaj: 7  mitów o samobadaniu piersi
  • Potrzeba medycznego wspomagania rozrodu. Kobiety decydujące się na rozmnażanie późno, coraz częściej nie są w stanie mieć dziecka bez medycznego wspomagania. A trzeba przyznać, że osiągnięcia w tej dziedzinie stają się naprawdę imponujące. Mówiąc krótko, zmierzamy ku temu, że do poczęcia dziecka nie będzie potrzebny nie tylko stosunek płciowy, ale nawet prawdziwa komórka jajowa czy plemnik. Co więcej, wygląda na to, że zupełnie zbędna stanie się także macica!
– Możliwe, że za jakieś sto lat będziemy w stanie całkowicie oddzielić rozmnażanie od naszych ciał – uważa Simon Fishel, członek zespołu, który w 1978 roku „stworzył” pierwsze dziecko metodą zapłodnienia in vitro. – Co więcej, może się także okazać, że jako gatunek zyskamy dzięki temu na genetycznej jakości.

Badanie zarodków

Jak to możliwe? Na przykład tak, że mimo iż przybywa starszych matek, spada liczba dzieci z zespołem Downa. Przyczynia się do tego diagnostyka prenatalna i całkiem nowa dziedzina medycyny – diagnostyka preimplantacyjna. Dzięki tej ostatniej, jak przewiduje profesor Jaroslav Marik zajmujący się biologią rozrodu na University of California, choroby dziedziczne będzie można niebawem eliminować tak, jak choroby zakaźne eliminujemy za pomocą szczepionek.
Za pomocą diagnostyki preimplantacyjnej (zwanej w skrócie PGD) można sprawdzić, czy zarodki powstałe wskutek zapłodnienia in vitro są obciążone wadami genetycznymi. W ten sposób do macicy przyszłej matki wszczepia się tylko zdrowe embriony.
Badanie polega na pobraniu z zarodka – przed wszczepieniem go do macicy – jednej lub kilku komórek. Oczywiście jest to możliwe tylko przy zapłodnieniu metodą pozaustrojową. Dla zarodka nie jest to szkodliwe, a pozwala sprawdzić, czy jego komórki nie niosą wadliwych genów.
W Polsce na razie żadna klinika nie oferuje diagnostyki preimplantacyjnej, choć kilka stara się o odpowiednie uprawnienia. Osoby zainteresowane takimi badaniami muszą tymczasem wyjechać do Belgii, Francji lub USA.

Wyeliminować wady genetyczne

Dzięki tej metodzie do klinik sztucznego zapłodnienia coraz częściej zgłaszają się ludzie, którzy wcale nie mają kłopotów z płodnością, ale w ich rodzinach występowały przypadki chorób genetycznych. Za pomocą PDG można zapobiec przekazywaniu wadliwych genów kolejnym pokoleniom. Dziś można już wykrywać podatność na wiele nowotworów, nieprawidłowości w budowie chromosomów skutkujące wadami rozwojowymi – a to dopiero początek, jeśli weźmie się pod uwagę, że związek z genami ma aż 11 tysięcy schorzeń. Do tego genetycy potrafią już wskazać geny rudych włosów i niebieskich oczu, nie mówiąc o płci (tę ostatnią za pomocą PDG ustala wiele klinik w USA i Afryce). Z tym że o ile w Ameryce rośnie zapotrzebowanie na dziewczynki, w Afryce rodzice wciąż wolą wychowywać chłopców).
A co się stanie, gdy zostaną odkryte zespoły genów odpowiadających za poziom IQ, wzrost czy talent do muzyki? Czy zapłodnienie in vitro pozwalające na genetyczne zaprojektowanie potomka stanie się dominującą metodą tworzenia nowych pokoleń? Chcemy czy nie, taki scenariusz powoli przestaje być domeną science fiction.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?