Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak dobrze mieć córkę!

| 22.11.2007, aktualizacja: 30.06.2016 | 0

Prawdziwy facet powinien zbudować dom i mieć syna. Tak mówią. Ja mam dwie córki. Ale nie zamieniłbym dziewczynek nawet na stu synów. już wyjaśniam dlaczego!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
więź taty z córką
Wychowywanie chłopca może wydawać się łatwiejsze. Na początku z dziewczynkami rzeczywiście jest trudno, przyznaję. Nie rozumiesz dobrze potrzeb swojego maleństwa ani wysyłanych przez nie komunikatów. Choć w pierwszych miesiącach niemowlę – czy to dziewczynka, czy chłopiec – i tak najlepiej czuje się z mamą, której najłatwiej jest je zabawić, uspokoić, utulić.

Nieraz czułem się bezradny, próbując ukoić płacz córeczek, a przy piersi żony dziewczyny uspokajały się natychmiast. Jednak już po dwóch, trzech miesiącach nabędziesz pewnej wrażliwości na sygnały wysyłane przez dziecko. Nauczysz się rozpoznawać jego zainteresowanie otoczeniem i emocje: niepokój, niezadowolenie, radość. Odnajdziesz metodą prób i błędów to, co sprawia mu przyjemność. I przekonasz się, że ty również, zajmując się dzieckiem właśnie płci żeńskiej, możesz się całkiem dobrze bawić.

Śpiewaj dziecku

Jeśli tylko szczerze przed samym sobą możesz się przyznać, że na ucho nie nadepnął ci słoń, śpiewaj córce. Piosenki powinny mieć prostą, wpadającą w ucho melodię i nieskomplikowane słowa. Z czasem dziecko nauczy się tych, które mu się spodobają. Ty możesz nauczyć się piosenek dla dzieci: i tych starych, których niewyraźne echo jeszcze odzywa się pewnie gdzieś w pamięci, i utworów nowych. Sporo z nich to naprawdę ciekawe kompozycje. Oczywiście, jeśli kupisz kasetę albo płytę, możesz ją włączyć, ale śpiewanie samemu ma większe znaczenie, ponieważ dziecko widzi, że jesteś zaangażowany. Ja próbowałem nauczyć starszą córeczkę kilku piosenek Kabaretu Starszych Panów („Oj, ząb, zupa, ząb, zupa, ząb...”), ale na razie bez efektu. Być może to jeszcze nie pora na taki repertuar? Za to już początek „Statku do Młocin” wychodzi całkiem, całkiem... Piosenka spodobała się Tosi tak bardzo, że ten statek potem dla tatusia... narysowała.

Szaleństwa z córką

Niemal od początku można uprawiać z dziewczynkami niektóre „dyscypliny sportowe”. Moja młodsza córka Basia ma zaledwie osiem miesięcy, a już trenujemy:
- cross wózkiem gondolowym przez las. Pożądany byłby tu wózek o bezszprychowych kołach, żeby nie wplątywały się w nie gałęzie. Wystarczy puścić się na przełaj, wydając przy tym odgłosy jak czterokołowiec Hondy. Trzęsie mocno, wózek podskakuje, jest świetnie.
- wyścig (po) pokoju. Ulubioną zabawą Basi jest ganianie starszej siostry, uciekającej na rowerku. Póki co, muszę trzymać malutką na rękach. Obie dziewczyny aż piszczą z emocji.
- piłkę nożną. Jej waga powinna być tak dobrana, żeby kopnięta piłka nie toczyła się daleko. Trzymam Basię tak, by siedziała mi na jednej ręce, a drugą obejmuję ją pod pachami. Świetnie sobie radzi!
- orientację (niekoniecznie w terenie). Jej pierwszą wersją jest zabawa w „a kuku”. Z chwilą, gdy Twoje dziecko zacznie patrzeć w miejsce, gdzie powinieneś się pojawić, będzie to prawdopodobnie pierwszy zaobserwowany przez Ciebie przejaw logicznego myślenia. To powód do dumy!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?