Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Pomaganie innym uzależnia – mówi szefowa Fundacji Przyjaciółka

| 26.04.2016, aktualizacja: 27.04.2016 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Joanna Luberadzka-Gruca
fot. Andrzej Muliński
Każdy ma coś, czym się może podzielić, tylko trzeba to coś w sobie odnaleźć – przekonuje Joanna Luberadzka-Gruca, wiceprezes i dyrektor Fundacji Przyjaciółka i radzi, jak mądrze pomagać innym i nauczyć tego swoje dziecko.

O pomaganiu wiesz niemal wszystko. Czy, aby komuś pomagać, trzeba się na tym znać?

Wielokrotnie spotykam się z poglądem, że nie trzeba mieć żadnych umiejętności, doświadczenia, kompetencji, aby pracować w organizacji pozarządowej i pomagać. Bo przecież pomaganie to taka oczywista rzecz. Każdy z nas komuś w życiu pomógł, każdy się na tym zna i doskonale wie, jak to robić.
Tymczasem pomaganie obliczone na osiągnięcie prawdziwego efektu, czyli takie, które ma przynieść rzeczywistą zmianę, jest bardzo, bardzo trudne. 

I nie wiedząc jak, możemy bardziej zaszkodzić niż pomóc? 

Niestety, tak. Bardzo dobrym przykładem, jak nie powinno się tego robić, jest sposób, w jaki ludzie pomagają tym, którzy żebrzą na ulicy. Często tym procederem trudnią się szajki, które cynicznie wykorzystują do tego  innych ludzi. Weźmy choćby przesiadujące na ulicy kobiety o ciemnej karnacji, z dziećmi, które spały niezależnie od tego, w jakim były wieku. Dzięki nim kobiety wzbudzały litość, więc przechodnie dawali im drobne pieniądze. A to napędzało ten biznes. 

I te dzieci były jego elementem? Elementem dobrze prosperującego biznesu?

Właśnie. Znam kilkoro dzieci, które zabrano tym kobietom. W żadnym przypadku nie były to ich dzieci. I nigdy nie miały legalnych dokumentów. Niektóre były ofiarami handlu ludźmi. Zostały kupione i przywiezione do Polski tylko po to, by wykorzystywać je do tego procederu. Bywały celowo niedożywiane, krępowane. Wiadomo, im mniejsze dziecko, tym większą wzbudza litość...

Jak najlepiej pomóc w tej sytuacji? Wystarczy nie dawać pieniędzy?

Nie, nie wystarczy. Jeśli chce się naprawdę pomóc tym dzieciom, czyli rzeczywiście coś zmienić w ich życiu, to trzeba zadzwonić na policję. 

Nie dajemy pieniędzy na ulicy. Nie przechodzimy obojętnie, ale reagujemy, gdy widzimy żebrzące dziecko. Czego jeszcze nie należy robić? 

Na przykład nie należy przekazywać pieniędzy indywidualnie, bez fundacji lub stowarzyszenia, na fundusz stypendialny bez sprawdzenia sytuacji rodzinnej dziecka i tego, w jaki sposób otrzymuje ono te środki finansowe. Chodzi o to, by mieć pewność, że służą one jemu i jego edukacji, a nie wspierają np. nałogu rodziców. Czasami to się, niestety, zdarza.

Przeczytaj także: Nie każdy zasługuje na dziecko

Boję się, by niektórzy po przeczytaniu tego nie pomyśleli, że skoro nie wiedzą jak, to nie będą pomagali w ogóle...

To nie jest argument, by nie pomagać! Chcąc mieć pewność, że nasza pomoc przyniesie komuś rzeczywistą korzyść, możemy zdać się chociażby na organizacje pozarządowe, które wiedzą, jak to robić i działają w sposób transparentny (co oznacza m.in., że dysponując pieniędzmi społecznymi lub niekiedy publicznymi, są zobowiązane do ujawniania swoich sprawozdań finansowych). Jest ich wiele i każdy kto chce, znajdzie taką, która działa w bliskim mu obszarze. Jedne organizacje wspierają dzieci, inne zwierzęta, jeszcze inne ekologię. Wystarczy chcieć! 

I wtedy mamy pewność, że nasza pomoc trafi tam, gdzie chcemy, by trafiła i naprawdę będzie efektywna?

Staramy się, by tak było. Temu służą np. określone procedury, których przestrzegamy i które wciąż doskonalimy. Mamy w Fundacji Przyjaciółka taką zasadę, że nie przekazujemy swoim podopiecznym pieniędzy (wyjątkiem są stypendia), ale finansujemy ich ważne potrzeby. Na przykład nie dajemy pieniędzy na leczenie czy rehabilitację dzieci niepełnosprawnych, ale pomagamy im, płacąc za turnus rehabilitacyjny czy leki. Wszystko po to, aby pieniądze, które trafiają do nas jako organizacji pozarządowej, były przeznaczone na to, na co powinny, a nie na inne cele.
Dlatego uważam, że lepiej – jeśli chcemy i możemy pomagać finansowo – robić to za pośrednictwem organizacji pozarządowej właśnie. 

Ale nie każdy może i chce pomagać finansowo. 

Oczywiście. Choć jest też tak, że ci, którzy sami nie mają zbyt wiele, często są bardziej skłonni do pomocy aniżeli osoby będące w dobrej sytuacji materialnej. Znam np. emerytów, którzy nie mając za wiele pieniędzy, gotują więcej zupy, by nakarmić dziecko sąsiadów, które potrzebuje takiego wsparcia, bo nie dojada i jest głodne.. 

Pomagać może każdy z nas?

Uważam, że absolutnie każdy! I każdy może to robić w ramach swoich możliwości. Istnieje wiele form pomocy pozafinansowej. Przede wszystkim wolontariat. Również ten nieformalny, odbywający się poza organizacjami pozarządowymi. Przykładem jest choćby pomoc sąsiedzka, czyli np. zrobienie zakupów starszej czy chorej sąsiadce. 

Poznaj: 8 prostych sposobów, by pomagać potrzebującym dzieciom
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?