Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wróżka Pietruszka czyli jak nauczyłam dziecko jeść warzywa i owoce - opowieść Czytelniczki

| 29.01.2016, aktualizacja: 29.01.2016 | 4

Czy można sprawić, by dziecko nie kręciło nosem na buraczki i samo sięgało po jabłka? – Oczywiście! – mówi Iwona , mama 3-letniego Kubusia. Zobacz, jak to zrobiła i co ma z tym wspólnego Wróżka Pietruszka.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
warzywa, dip, sos, potrawa, przekąska, kuchnia, jedzenie,
fot. Fotolia
Syn Iwony ma 3 lata i jada prawie wszystkie owoce i warzywa, od awokado po żurawinę. Je nawet rzepę, kalarepę i seler naciowy. Jakim cudem?
– Cud nie miał z tym nic wspólnego! Musiałam na to zapracować – mówi jego mama.
Oto jej opowieść:

Przeczytaj także: Jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw? 25 sprawdzonych sposobów


Podawałam warzywa i owoce od samego początku

Gdy zaczęłam rozszerzać dietę Kuby, mały płakał, pluł jabłkami i marchewką... Wił się jak piskorz,
a posiłki trwały godzinami.
Wpadłam na pomysł, że wykorzystam to, co lubi najbardziej – chrupki kukurydziane. Trzymał po jednym w każdej rączce, a ja moczyłam trzeciego w przecierze z owoców albo warzyw i wkładałam mu go do buzi.
Owoce i warzywa dodawałam mu także do kaszek, kleików, ziemniaków itd. Najpierw tylko odrobinę, potem więcej. Dzięki temu synek przyzwyczajał się do różnych smaków.

Karmiłam dziecko w plenerze

Na spacery nie zabierałam drożdżówek, lecz włożony do termosu słoiczek z warzywnym przecierem. Patrząc na drzewa, bawiące się dzieci itd., Kuba nie zauważał, kiedy łyżeczka lądowała w jego buzi. Gdy czasem nie chciał jeść, nie zmuszałam go, ale też nie dawałam mu nic w zamian.

Pozwalałam jeść rękami

Kuba uwielbiał jeść rękami. Wykorzystywałam to: gdy nie miał jeszcze roku, dawałam mu do łapki kawałek banana.
Później, gdy potrafił już gryźć, także ugotowaną marchewkę albo różyczkę kalafiora. Mały uwielbia jeść w ten sposób do dziś. Pozwalam mu na to, na naukę dobrych manier będzie jeszcze czas.

Postawiłam na kolory

Idąc za radami z książek i czasopism, próbowałam robić synkowi zabawne kanapki: buzie, domki, zwierzaczki itd. Nic z tego nie wyszło, bo nie chciał jeść niczego, co ma oczy. Z kolei autek czy pociągów z kołami z pomidorków najwyraźniej było mu szkoda :-)
Postawiłam więc na kolory, np. układałam (i do dziś to robię) na talerzu osobno czerwoną paprykę, osobno żółtą, dalej oprószone koperkiem różyczki kalafiora...
Mój kawaler lubi też geometryczne kształty: kwadraty, trójkąty. Często bawimy się warzywami. Za pomocą obieraczki robię np. „makaron” z marchewki – tnę ją na cieniutkie wstążki, które ładnie wiją się na talerzu.

Zaprosiłam Wróżkę Pietruszkę

Choć Kuba jada wiele owoców i warzyw, nadal ma kłopoty z akceptowaniem nowości, dlatego czasem muszę się uciekać do – co tu kryć – przekupstwa.
Wróżka Zębuszka daje dzieciom pieniążka, gdy wypadnie im mleczak. Dlaczego więc Wróżka Pietruszka nie miałaby podarować im jakiegoś drobiazgu za przekonanie się do nowej jarzyny? Nasza Pietruszka najwyżej (bo aż na 3 piękne magnesy na lodówkę) wyceniła pomidory, bo z nimi mój synek miał największy problem.

Nie zmuszałam do jedzenia

Kuba jak każde dziecko miewa lepsze i gorsze dni. Czasem zaczyna marudzić przy tym, co dotąd jadał z wielką chęcią. Zmieniają mu się upodobania. Np. 2 miesiące temu jadł z chęcią ogórki, a teraz nie tknie ich za żadne skarby. Za to je już cukinię, której wcześniej nie lubił.
Zachęcam go, ale nie zmuszam i nie karmię na siłę, bo wiem, że nic w ten sposób nie osiągnę. Pozwalam mu wybierać, ale trzymam się zasady, by każdemu posiłkowi towarzyszyło przynajmniej jedno warzywo (lub jeden owoc). Często jest ich więcej!

A jak ty zachęcasz dziecko do jedzenia warzyw i owoców? Czekamy na Twój komentarz.

Polecamy także: Nie tucz mnie, babciu!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

Ania
Ania | 2016-10-03 22:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nasz syn je wszystko i wydaje mi się, że to nasza - rodziców - zasługa. Choć mozliwe, że trafił się nam taki wyjątkowy egzemplarz :)
Wprowadziliśmy warzywa w 17. tyg życia, zgodnie z zaleceniami diety niemowląt i teraz mając rok i 3 miesięce dziecko je wszystko co pojawi się na talerzu. Żadne wierszyki ani kolorowe kanapki nie były potrzebne, bo zanim skończył rok znał już większość smaków. Wiele owoców wprowadzaliśmy po pierwszych urodzinach, bo tak wypadał na nie sezon. Nie było z tym kłopotów, w końcu dzieci mają naturalną skłonność do słodkich smaków.
Na pewno pomogło to, że nie dziecko nie miało uczuleń pokarmowych. Co ważne, nie było żadnych przekąsek między posiłkami ani zamienników - jak synek nie zjadł tego co mu przygotowaliśmy na obiad, nie dostawał przysłowiowej "parówki" tylko czekał na kolację - i zjadał ją z apetytem.

Odpowiedz

zdrowa mamuśka
zdrowa mamuśka | 2016-04-19 14:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nikt mi nie wmówi, że można nauczyć dziecko jeść wszystkiego. Z mężem zawsze odżywialiśmy się zdrowo, różnorodnie, wręcz świeciliśmy przykładem dla naszych synów. Starszy ma 6lat i z warzyw toleruje jedynie ogórka a mały dwulatek żywi się w zasadzie tylko owocami i suchą bula. Wierszyki? Kolorowe kanapeczki? Mają to głęboko w poważaniu, a jak nie dostaną tego co lubią, urządzają głodówkę.

Odpowiedz

czytajka
czytajka | 2016-03-03 11:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wróżka pietruszka :):) To słuchajcie tego : Bardzo dobra jest pietruszka, zaproś ją do swego brzuszka :) wierszyk z książki Pampi na talerzu. Fajowskiej ksiażki dla niejadków, o jedzeniu, fantastyczna podróż po brokułowym lesie, marchewkowym placu budowy :) Zabaczyłam ten tytuł i od razu mi się przypomniało, widać nie ja jedna kombinuję jak mogę, zeby dziecko coś zjadło :) Dziękuję za ten artykuł!

Odpowiedz

Mama_Julka
Mama_Julka | 2016-02-14 14:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

gratuluję! Mój szkrab ma 2 i pół roku. Jada całkiem dobrze, ale nowości nie znosi ... Mamy ogromny problem z rozszerzeniem o ... nabiał. Młody uwielbia serek naturalny Bieluch i nic więcej :). Oczywiście jada masło i czasem ser żółty, ale twarogi, jogurty, kefiry, mleko - nie ma mowy. I kompletnie nic nie pomaga.
A apropos warzyw to już dość dawno temu udało się nam polubić szpinak. Dusimy z czosnkiem i dodajemy pieczonego (i oczywiście przejrzanego pod kątem ości) łososia. Do tego łyżka ukochanego serka Bieluch (lub czasem udaje się łyżka jogurtu nat) i podajemy z makaronem. To jest ulubiona potrawa synka.,

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?