Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak wychować optymistę

| 11.08.2011, aktualizacja: 31.07.2012 | 0

Radość życia to cecha wyuczona, a nie wrodzona. W dużej mierze od wychowania zależy, czy maluch będzie czerpał z życia pełnymi garściami.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
mama, niemowlę, uśmiech
Porażki przekuwać w naukę, śmiać się ze swoich błędów, zawsze wierzyć we własne siły – któż o tym nie marzy? Twoje dziecko może wyrosnąć właśnie na takiego optymistycznego, pewnego siebie człowieka. Ty możesz mu w tym pomóc i do tego... sama skorzystać!

Zarażam się nastrojem

Z naszym optymizmem jest tak samo jak z inteligencją albo poczuciem humoru. Rodzimy się z pewnym potencjałem, który w zależności od wychowania rozwiniemy albo nie. Chociaż natury nie przeskoczymy i urodzonego marudy nie zmienimy całkowicie w człowieka pozytywnie nastawionego do świata, to jednak nasze otoczenie już od pierwszych lat życia wpływa na to, czy jesteśmy nieco bardziej ponurzy, czy nieco bardziej radośni i optymistyczni – to zostało udowodnione naukowo! Nastawienie do świata dziecko przejmuje od swoich rodziców, dlatego postaraj się, chociażby dla jego dobra, narzekać jak najciszej (zwłaszcza na zachowanie twojego maluszka!) i częściej niż do tej pory dostrzegać jasne strony życia.

Mnie to śmieszy!

Maluch podczas pierwszych prób chodzenia upadł na pupę? Najpewniej niezbyt go to zabolało: gruba pieluszka zwykle amortyzuje wstrząs. W takiej chwili dziecko najpierw czuje tylko tyle, że stało się coś nieoczekiwanego. Zaskoczone patrzy na mamę... – i tu uwaga! Jeśli zobaczy w twoich oczach przestrach, najpewniej momentalnie uderzy w płacz. Ale jeśli zawołasz wesoło: „Brawo! Złapałeś zajączka!”, najpewniej uzna, że nic się nie stało i samo zacznie się śmiać ze swojej przygody. Ba! Być może nawet postara się ją powtórzyć (teraz już oczywiście w kontrolowany sposób), bo przecież pokusa ponownego rozśmieszenia mamy jest tak silna, że trudno się jej oprzeć. Takie przekuwanie porażek w sukcesy to cenna umiejętność.

Mierzę siły na zamiary

Maluszek z natury stawia sobie ambitne cele, a potem po prostu dąży do ich zrealizowania. Tak jest przecież z kolejnymi etapami rozwoju: raczkowaniem, siadaniem, wstawaniem czy chodzeniem. Dziecko nie poddaje się, nawet jeśli coś na początku mu nie wychodzi. Nie ma wątpliwości: wierzy, że sobie poradzi – i właśnie tak się dzieje! Jednak naturalna ambicja i pewność siebie malucha może zostać stłumiona przez... twoją nadmierną troskliwość. Jeśli będziesz non stop powtarzała: „Uważaj!”, „Powoli”, „Nie wolno”, świat zacznie mu się jawić jako miejsce pełne ukrytych pułapek. Z drugiej strony dziecko może zwątpić we własne siły, jeśli zadania, jakie przed nim stawiasz, będą zbyt trudne. Pilnuj zatem, aby grzechotka leżała w takiej odległości, by mogło po nią samo sięgnąć, by kubek nie był postawiony za wysoko, a ofiarowana w prezencie zabawka nie okazała się zbyt skomplikowana.

Zachwycam się światem

Ty już wielokrotnie w życiu widziałaś tęczę albo dojrzałe kasztany, zatem na tobie nie zrobią one żadnego wrażenia. Ale dla kilku- albo kilkunastomiesięcznego maluszka każde spotkanie z przyrodą to fascynująca przygoda. Zresztą nie tylko z przyrodą: technika, nawet mało zaawansowana, zachwyca go tak samo. Pozwól mu zatem podziwiać koparkę, przyglądać się śmieciarce albo podziwiać kołysane wiatrem gałęzie (niemowlęta uwielbiają taki spektakl). Półrocznemu maluchowi podsuń do powąchania roztarty w dłoniach liść i pozwól dotknąć kory drzewa. Pokaż też, że sama się zachwycasz. Umiejętność dostrzegania cennych wartości we wszystkim, co napotkamy na swojej drodze, to ważna i bardzo pożyteczna rzecz, którą, niestety, często tracimy z wiekiem.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?