Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Święta to doskonała okazja, żeby nauczyć dzieci jak czerpać radość z życia

| 01.12.2015, aktualizacja: 02.12.2015 | 1

Boże Narodzenie to szczególny czas w roku, który najchętniej spędzilibyśmy na błogim lenistwie i radosnych spotkaniach z bliskimi. Tyle teorii. W praktyce same przygotowania do Świąt są tak wyczerpujące i kosztowne, że na weselenie się nie starcza nam energii.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
uśmiechnięte dzieci siedzą na schodach przed Świętami
fot. Fotolia.pl
Przygotowania do Świąt, zamiast radosnego oczekiwania z piernikiem w ręku, przypominają nieprzytomny sprint po sklepach. Pod choinką, zamiast upragnionego ciepła i relaksu,  znajdujemy stosy mniej lub bardziej trafionych prezentów, które często cieszą...przez jeden dzień. Czego w ten sposób uczą się od nas nasze dzieci? 
 

Radość z wspólnych prostych doświadczeń


Sama przekonałam się, że Boże Narodzenie to dobra okazja do finansowego wyhamowania, kiedy razem z mężem ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Ja pracowałam dorywczo, bo głównie zajmowałam się naszym trzyletnim synem, a mąż kończył studia i wpływy do naszej kasy były raczej mizerne. Syn był tak naprawdę bardzo małym dzieckiem, więc tylko od nas zależało jak rozegramy kwestię świątecznych prezentów. Zdecydowanie nie było nas stać na drogie firmowe zabawki. Ale już niezabieranie go do sklepu i blokowanie mu dostępu do reklam było w zasięgu naszych możliwości. W ten sposób nie byliśmy poddawani żadnym naciskom z jego strony. Stać nas było także na to, żeby samodzielnie wykonać świąteczne ozdoby – na naszej choince od tamtej pory co roku  wieszamy zrobione wtedy wspólnie papierowe łańcuchy i nieporadnie wycięte bałwanki. A prezenty? Okazało się, że książeczki, które później czytaliśmy razem i piłki, którymi uczyliśmy się wspólnie żonglować mogą cieszyć tak bardzo, że wszystkie świąteczne super-mega-hity mogą się schować. 
 

Niekończąca się pokusa bycia naj


Wiadomo, grudzień to dla dzieci raj. Najpierw mikołajki, potem Boże Narodzenie, a na koniec wyprzedaże. Prawdziwy materialistyczny zawrót głowy, od którego dzieciaki mogą utonąć w zabawkach, ubrankach i gadżetach. Zwłaszcza dzieci w wieku szkolnym podchodzą do tematu na gorąco. W klasie licytują się kto co dostał i czy wśród podarunków na pewno znalazł się tegoroczny hit z reklamy. Poprzeczka podnosi się wraz z wiekiem, gdy do gry wkraczają media społecznościowe. To doskonałe miejsce, żeby pochwalić się nowymi zdobyczami czy zdjęciami z zagranicznego świątecznego wyjazdu, ale też łatwo zostać przelicytowanym. Rodzice zabrali Cię do czeskiej Pragi? Słabo, kolega z klasy był na Bali! A kolega z innej klasy... Porównaniom nie ma końca i wygląda na to, że nie ma takiej ekstrawagancji, której nie można by przebić inną, jeszcze większą ekstrawagancją. 


Pierwsze rozczarowania - to może być pozytywne doświadczenie


Współcześni rodzice często są zabiegani i łatwiej jest im załatać poczucie winy wobec własnych dzieci kolejną zabawką niż wygospodarować dla nich czas. Świadome wypisanie się z materialistycznego wyścigu wydaje się wręcz niewyobrażalne. Wielu rodziców łapie się na myśli, że jeżeli dziecko nie dostanie tego wymarzonego czegoś, na pewno je w ten sposób "skrzywdzimy". A może Święta (i to tegoroczne!) to właśnie dobra okazja, żeby nauczyć młode pokolenie, że poza dobrami materialnymi, istnieją też inne wartości? Tym bardziej, że prędzej czy później będzie musiało zmierzyć się z nierównościami. W interesie rodziców leży, aby zacząć tę naukę jak najwcześniej, bo od samego początku dzieci będą spotykać inne dzieci, które będą miały ładniejsze ubrania, większy dom, nowszy telefon, czy wyprawią kosztowniejsze przyjęcie urodzinowe. Dlatego warto od małego ćwiczyć sztukę cieszenia się z rzeczy prostych. A co mój syn dostanie w tym roku? Tego nie mogę zdradzić, ale na początku stycznia możecie nas wypatrywać w okolicach Teatru Guliwer.      

Przeczytaj też: Rodzinny Kalendarz Adwentowy
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

annawianna
annawianna | 2015-12-08 20:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tak niestety jest że teraz wszystko chcemy żeby było naj a gubimy gdzieś radość i sens tego co powinno być najważniejsze. Ja bardzo chciałabym aby w moim domu na choince wisiał łańcuch zrobiony wspólnie w grudniowy wieczór, ozdoby z papieru lub słomy a mieszkanie choć może nie idealnie posprzątane nie tylko w święta było oazą spokoju.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?