Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Jest 4.30 i prawie zabiło mnie dziecko, czyli poranek rodzica

| aktualizacja: 09.11.2017 | 2

Musicie wiedzieć, że poranek rodzica jest nie wtedy, kiedy nam się wydaje, że jest, tylko wtedy, kiedy zarządzi go dziecko. Nie znasz godziny. Zachowaj czujność. Przetrwaj.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
jak wyglądają poranki z dziećmi
fot. Fotolia
Fajnie byłoby mieć 3-letnie dziecko, które słodko śpi o 7.00! Bardzo podoba mi się ten poziom absurdu, bo wiadomo, że 3-letnie dzieci nie sypiają słodko o 7.00, starsze o tej porze śpią tylko, kiedy trzeba iść do przedszkola lub szkoły, a młodsze nie sypiają właściwie wcale. Aż się prosi o tekst: "Dramat młodej matki: od X lat próbuje zasnąć, a mała tak uparcie nie". Zamiast tego pozwólcie, że opowiem wam o tym, jak wyglądają poranki matki dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Zdjęcie dla zmyły, żeby się lepiej klikało.

Poranek mamy: preludium

Nocną ciszę rozdziera mój krzyk. Przez moment myślałam, że to już koniec. "Mieli rację" – myślę. – "Możesz przestraszyć się tak bardzo, że stanie ci serce". Ale nie, jednak nie tym razem. Będę żyć! To dobrze, przecież mam dzieci... Jedno z nich, jak być może odgadliście, jest nawet sprawcą tego dramatycznego przebudzenia. 

Rzucam wam wyzwanie: spróbujcie się nie przestraszyć, powstrzymajcie przed wrzaskiem, kiedy z głębokiego snu budzi was poczucie, że coś jest nie tak, że ktoś tu jeszcze jest, ktoś przygląda ci się w milczeniu, z bliskiej odległości, czujesz jego oddech na twarzy i wiesz, że nie jest to twój mąż, bo przez warstwy snu dociera do ciebie jego chrapanie. Czyjaś obecność zakłóca naturalny porządek rzeczy. Wciąż śpiąc, otwierasz jedno oko, a tam ponura ciemna postać z włosami do pasa, zasłaniającymi twarz niczym z plakatu japońskiego horroru, szepcze: "maaamooo...". Córeńka. Pić jej się chce.

Jest 4.30. Za dwie godziny zadzwoni budzik i rozpoczniemy nasz rytualny taniec, ten, którego kroki znają wszyscy pracujący rodzice dzieci uczęszczających do placówek opiekuńczo-edukacyjnych i od którego zależy jeśli nie przetrwanie, to przynajmniej utrzymanie pracy i dachu nad głową dla rodziny. Czyli jednak przetrwanie. I jeszcze zdrowie psychiczne. A nie, wróć! Ze zdrowiem psychicznym pożegnaliśmy się w okolicach 2 urodzin dziecka, które już w łonie uznało, że 4.30 to idealna pora na pobudkę. Szkoda życia na sen. Po dwóch latach takich pobudek i ciągłego deficytu snu, na pytanie o zdrowie psychiczne, rodzic w odpowiedzi mamrocze coś nieprzyjaźnie lub uśmiecha się niczym Jack Nicholson w "Lśnieniu" (te konkretne filmowe nawiązania pewnie coś znaczą, ale nie wiem co, bo jest 4.30 i przed chwilą prawie zeszłam z tego świata). Na razie jednak jest 4.30 (utrwalmy to sobie dla wzmocnienia efektu) i wiem, że już nie uda mi się zasnąć.

Dramat młodej matki. Od 1,5 h próbuje wyjść z domu

6.30: dzwoni budzik. Wciskam drzemkę. Nie mam siły, dajcie spokój, nie ma mnie.

6.40: dzwoni budzik. Jęczę. Mamroczę. Wysuwam się z łóżka, wpadając na kaloryfer. Odbiję się jeszcze od komody i wejdę na drzwi. Już, już, otwieram oczy.

6.45: budzę dziecko starsze w trybie rozentuzjazmowana matka ze Stepford: "Wstawaj, kochanie! Dzień dobry! To będzie cudowny dzień". Córka jęczy. Mamrocze. Nie ma siły, dajcie jej spokój, nie ma jej.

6.50: budzę dziecko młodsze w trybie co wyżej (w głowie natrętna myśl: kawa, kawa, kawa, odbija się od ścian wypełnionego mgłą i watą mózgu). Syn płacze, przecież jest noc. Nie ma siły, dajcie mu spokój, nie ma go.

(tu następuje migawka z poprzedniego wieczoru: godzina 19.00. Ja: "Dzieci, kąpiel", one: "Jeszcze nie!", 19.30 -  "Dzieci, kąpiel", one: "Za chwilę", 22.00 - "Spaaaać!!!", one: "Siusiu, pić, jestem głodny, kolacja była dawno temu, nie możesz położyć dziecka głodnego spać, nie odrobiłam zadania!)

7.00: kawa prawie gotowa. Dzwoni budzik. To sygnał dla mnie – jeśli jeszcze nie jesteśmy wszyscy przy stole, spóźnimy się. Nie jesteśmy.

7.15: konsumpcja śniadania. Dzisiaj tosty nie_z_tym_dżemem_co_trzeba, wczoraj było musli_z_rodzynkami_czyli_od_dziś_fuj, na jutro wymyślę inną torturę.

7.35: Zęby, proszę, umyjcie zęby, ząbki, schowajcie śniadanie, masz pastę do zębów na bluzce, zmień ją, przynieś szczotkę i gumki, proszę, szybko, szybko, nie mów tyle, błagam, ja rano potrzebuję ciszy, za dużo bodźców, nie, klocki możesz posprzątać po przedszkolu, przez tydzień ci nie przeszkadzały, dlaczego teraz, nie, nie mam wełny i guzików, trzeba było powiedzieć wczoraj, że potrzebujesz do szkoły, teraz już nie ma czasu, musimy wyjść, buty, buty, zakładajcie buty! Aaaaa, wylałeś herbatę, przebierz spodnie! Gdzie są rękawiczki???

7.59: Dziecko starsze zamyka się obrażone w pokoju, bez guzików i wełny nie pójdzie do szkoły. Dziecko młodsze musi do łazienki. Rodzic stoi w przedpokoju, w piżamie, ręce opuszczone, wyraz rezygnacji na twarzy. Kurtyna.

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?