Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak wygrać wyścig do kasy pierwszeństwa? 3 skuteczne sposoby i 2 niedziałające

| 09.02.2016, aktualizacja: 13.04.2016 | 26

Sklepowe kolejki są niczym wyścig, w którym nie obowiązują żadne zasady fair play. Kasy są metą. Kasy pierwszeństwa zaś skróconą trasą do celu. Nie łudź się, że ciąża, czy małe dziecko na ręku dadzą ci fory w tym wyścigu.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Kasy pierszweństwa dla kobiet w ciąży
Pierwsza osoba stojąca w kolejce do kasy pierwszeństwa z pewnością nie jest w ciąży (jej wiek cię o tym zapewnia), druga może oczekuje narodzin potomka, ale na pewno nie ma go w swoim brzuchu (gwarantuje ci to jej płeć), trzecia przypomina pierwszą, a czwarta drugą. Na końcu kolejki  za bezdzietnymi kobietami w starszym wieku, ich matkami, braćmi i ojcami stoi młoda kobieta z pustą spacerówką obok. Pustą, bo niecierpliwe małe dziecko, jakby zrozumiało, że bierze udział w wyścigu do kasy i liczy, że jego płacz zapewni mu nie tylko znalezienie się w ramionach mamy (co się udało), ale również fory w wyścigu (marne szanse).

Kasy pierwszeństwa okiem mamy

Oczywiście wszyscy wiedzą, że ci się należy, ale nikt nic z tym nie robi. Myślisz, że sama sobie poradzisz? Ja tek myślałam i wybito mi to boleśnie z głowy. Doskonale pamiętam (i chyba nigdy nie zapomnę), jak z kilkumiesięczną córką na ręku stanęłam na końcu długiej kolejki do kasy pierwszeństwa w jednym z warszawskich hipermarketów.

Powiesz, że mogłam nie zabierać dziecka na zakupy – nie mogłam, a ten sklep znajdował się najbliżej mojego domu. Powiesz, że mogłam poprosić o przepuszczenie – tak też zrobiłam. Wierzę w ludzkie dobro. Kilka osób z kolejki utwierdziło mnie w słuszności mojej wiary, przepuszczając mnie w kolejce. Stanęłam więc na pozycji nr 2 (pierwsza osoba już była obsługiwana) i czekałam. Niestety doczekałam się ... awantury. Pani znajdująca się tuż poza podium uznała bowiem, że nie podda się bez walki.

- Dlaczego pcha się Pani z tym dzieckiem do przodu? - rozpoczęła atak, nie owijając w bawełnę. 
- Moja córka płacze, więc chciałabym szybko zrobić zakupy. Mam tylko kilka rzeczy - wywołana do tablicy zaczęłam się tłumaczyć.
- Do sklepu z dzieckiem zachciało się przychodzić! - wrzasnęła już jakby nie do mnie, lecz by zyskać aprobatę otoczenia. Otoczenie postanowiła uniknąć roli sędziego i pozostało milczące. - To jest kasa dla kobiet w ciąży, a nie z dziećmi! - dodała.
- Dlaczego więc stoi Pani w tej kolejce? - w końcu zdobyłam się na ripostę.
- Bo, bo ... ja jestem w ciąży! - odpowiedziała kobieta, która menopauzę z pewnością miała już dawno za sobą.

Ostatnie sekundy oczekiwania na moją kolej wypełnił krzyk i wulgaryzmy skierowane we mnie oraz płacz mojej bezbronnej córki. Chyba równie bezbronnej co ja wobec tego wariactwa. Pozostali uczestnicy wyścigu z pokerowymi twarzami wciąż trwali w milczeniu. Może bali się utracić swoje pozycje? Nie widzę, nie słyszę, jakże to częsta i smutna postawa.

Jak wygrać wyścig do kasy pierwszeństwa?

Nauczona doświadczeniem radzę ci:
  1. Nie proś tylko oznajmij: "To kasa pierwszeństwa, więc przejdę poza kolejką"
  2. Prośbę zachowaj dla kasjera, a nie osób stojących w kolejce: "Czy może mnie Pan/Pani teraz obsłużyć?"
  3. Nie wdawaj się w dyskusje.

To nie działa:
  1. Powoływanie się na ciążę lub dziecko.
  2. Próba przekonania innych, że ci się należy. Jeśli nikt ich nie nauczył kultury przez wiele lat, ty nie zrobisz tego w kilka minut!

Zobacz też: Zaszłaś, więc stój! - felieton matki po codziennych dojazdach autobusem do pracy
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (26)
avatar

Meg
Meg | 2016-11-02 01:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Raz będąc w Rossmannie kasjerka widząc jak zmierzam w kierunku ogromnej kolejki otworzyła dla mnie kasę, na co dwie panie z końca rzuciły się do wyścigu. Jedna z pań na próbę kasjerki by mnie przepuściła zaczęła krzyczeć, że przeciez ona stała tutaj pierwsza, a pozatym to skąd ona ma wiedzieć, że jestem w ciąży jak nic nie widać. Ja tylko spojrzałam na swój już dość widoczny brzuszek (a było lato, więc nie miałam na sobie tyle ubrań żeby nie było widac) i na wielki plakat mówiący o pierwszeństwie dla kobiet w ciąży i z dzieckiem i mówiąc do kasjerki, że z chamstwem nie wygram, kazałam obsłużyć te babska pierwsze.

Odpowiedz

unitedsylw
unitedsylw | 2016-06-20 22:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W Rossmanie zawsze panie wołają na początek kolejki, albo otwierają drugą kasę i proszą "panią w ciąży". To jedyne przyjazne miejsce dla kobiet w ciąży. Na szczęście spotykałam się z miłymi sytuacjami, np w autobusie pani ok 60tki ustąpiła mi swoje miejsce, bo bała się, że się przewrócę. Z kolei dziś w zatłoczonym autobusie stałam obok faceta - siedzącego - nie przepuścił mnie, mimo, że brzuch wielki, ponad 7mc... bardzo wiele zależy od CZŁOWIEKA spotkanego na naszej drodze...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Moniks
Moniks | unitedsylw | 2016-07-09 01:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jeszcze ikea. Tam idę zawsze na początek kolejki i uwaga! Nie patrzę na miny ludzi za mną i osoby obok - nie będę się denerwować 😉 a kasjer zawsze wie co robic w tej sytuacji 😁

Odpowiedz

owca
owca | unitedsylw | 2016-08-23 13:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

zgadzam się odnośnie Rossmana. To jedyny supermarket, w którym jestem przepuszczana na początek kolejki :)

Odpowiedz

Meg
Meg | 2016-02-17 13:49 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja również spotkałam się ze znieczulicą ludzi na widok kobiety w ciąży i a później z małym dzieckiem. Pierwszy gdy byłam jeszcze w ciąży szłam z moją mamą bo mąż był w pracy, kulam się to był siódmy miesiąc ale córa ułożyła się tak nie komfortowo, ze utykałam, równolegle ze mna idzie małżeństwo koło 40, pani śliczna zgrabna pan zdrowy i widzą ze się kulam ale nie przecież muszą mnie wyprzedzić. Kasa w sumie tylko dla mnie i rodziców już z dziećmi, mamy u nas w markecie osobną dla niepełnosprawnych o lasce itp a jeszcze inna dla osób 10, 5 i mniej rzeczy wiec wybór jest, ale że to sobota to w sklepie więcej ludu niż w domu to wyścig szczurów trwa. I perfidnie staje przede mną jeszcze na mnie zerka jakby czekał czy coś powiem, ale byłam tak zmęczona że machnęłam ręką, mama tylko uniosła do góry brwi i stoimy, razem przede mną 5 osób, każda z sporymi zakupami ale tylko jedna z nich w tym samym stanie co ja reszta to staruszki no i wspomniane małżeństwo. Sikać mi się chce dzidzia naciska. Kobitka w ciąży obsłużona jeszcze tylko 4 osoby wszyscy już swoje zakupy na kasie maja i wtedy zjawia się światełko w tunelu i dostrzega mnie kasjerka, kończy klientkę w ciąży i co? Woła mnie na przód, musieliście widzieć minę tych wszystkich ludzi, gdy kazała im przesunąć rzeczy i zrobić nam miejsce. Widok nie zapomniany. Oczywiście podziękowałam pani, a ona tylko do mnie mrugnęła porozumiewawczo . Drugi gdy już byłam z córcią. Też oczywiście nikt się nie ruszył, ale ze sporo było przyszłych mamuś nie robiłam min ani nic, sama byłam niedawno w ich sytuacji. Ale nie darowałam dwóm panią za którymi była własnie pani w ciąży z mniej więcej 2 letnim chłopczykiem. No mały wychodził z siebie, było lato upał jemu było źle nam wszystkim było źle i jej to już na pewno. Zaczęłam głośno komentować, nie za bardzo podziałało, ciężarna tyko sie blado uśmiechnęła na znak rezygnacji, babeczki miały zakupów tyle jakby miał być koniec świata. Dziwiłam się kasjerce, ze nie reagje, ale była inna niz tedy gdy ja byłam w ciąży. wkurzyly mnie, dobrze wiedziały ze mowię do nich, moja córka też już zaczynała się niecierpliwić bo robiła się głodna a karmiłam piersią i butelki przy sobie nie nosiam, ale miarka się przebrała gdy dzieciak zaczął juz ewidentnie płakać a jeo mamie chyba zaczynało ciemnieć przed oczyma no biała jak kreda była ale one nic. W końcu wrzasnełam na cały sklep " To kasa dla matek z dziećmii, w ciąży czy tylko mi sie tak wydaje do ku**wy nędzy, ja pie***dole baba zaraz zjedzie a wy ślepe jak kury, a pani jako kasjerka takiego stanowiska powinna zwrócić na to uwagę. Nie ndaje się tu pani..." mąż mnie zachamował bo juz szedł do nas ochroniaż, ...ale podziałąło. Z panią jesteśmy znajomymi do dzisiaj :)

Odpowiedz

ana
ana | 2016-02-17 12:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja z perspektywy czasu stwierdzam, że ciąża to ten wspaniały moment, kiedy dziecko grzecznie siedzi na miejscu i nie przeszkadza. Dużo trudniej czeka się w kolejce w ciąży + drugi dzieciak kręcący się jak szatan. Albo dwoje kręcących się szatanów w fazie buntu dwu i trzy latka. Wtedy zamieniłabym to chętnie na ciążę i czekała do jutra. I wieczne uwagi ochroniarza, żeby nie wchodzić z wózkiem, nie wchodzić z plecakiem...
Z kolejnej perspektywy - ileż ja miałam czasu, jak miałam małe dzieci! Mogłam czekać choćby do jutra! Teraz dzieci duże (wychowuję je sama) więc w przerwie między dwoma etatami i zleceniami wpadam po zakupy - i śpieszę się tak potwornie... Bo dzieci ze szkoły, bo obiad, bo za godzinę muszę być w kolejnej pracy...
To nie jest wina podłości ludzkiej. Jestem tak zmęczona, że ostatnio siedziałam na podłodze w kolejce do lekarza, żeby chwilę odpocząć, bo nie miałam siły stać. To brak czasu, brak siły i brak nadziei na poprawę. Dlatego ciężko dostrzec innego człowieka.

Odpowiedz

pat
pat | 2016-02-16 21:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja nie prosiłam nigdy, zawsze odstawałam swoje. Stwierdziłam, że szkoda moich nerwów. Mało tego raz taka babeczka w ciąży próbowała się przede mnie wcisnąć (byłam w 8 miesiącu ale z tyłu nie było widać) krzycząc na pół supermarketu że jej się należy. No cóż puściłam ją. W każdym razie wmurowało ją kiedy zobaczyła mój dość duży brzuszek. Dość zabawna sytuacja spotkała mnie kiedy stałam przy kasie a odległość była pomiędzy sąsiednimi kasami nieduża. W sąsiedniej kasie facet z kobietą i dzieckiem prowadził wózek z zakupami (wielkogabarytowe) przepychając się na początek kolejki usiłując wyminąć inne wózki i pokrzykując, że jest z dzieckiem więc mu się należy. I jeszcze pokrzykiwał na mnie żebym się wcisnęła w sąsiednią kasę bo on musi przejść. Ja mu na to, że choćbym chciała to brzucha nie wciągnę. Nie wzruszyło go to naprawdę.. Takich ludzi po prostu nie znoszę. I dlatego nie krzyczą bo nie chcę być jedną z nich

Odpowiedz

Przyszła mama
Przyszła mama | 2016-02-16 17:21 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ludzie udają ze nie widzą, a gdy ja czy mąż mówimy że jestem w ciąży - odwracają się oburzeni i udają, ze nie słyszą ;) kiedyś poprosiłam czy mogę przejść przed starszą panią do kolejki, bo jestem w ciazy i niestety spotkałam się tylko z pogardą, ale inna kasjerka otworzyła (specjalnie tylko dla mnie!) nową kasę, obsłużyła mnie i zamknęła kase - było mi bardzo miło i równie miło było mi zobaczyć zawiedziona minę tamtej pani, która bezwzględnie chciała byc obsłużona przede mna :) w rossmannie także zostałam poproszona przed kolejkę i raz stało sie tak w Tesco w zwykłej kasie. zależy to od kasjerów, na społeczeństwo niestety nie ma co liczyć... nawet na rekolekcjach na stadionie narodowym stałam w kolejce do toalety (dla niepełnosprawnych gdzie czekały osoby bez niepełnosprawności) pol godziny i mimo widocznego brzuszka i próśb, nikt sie nie pofatygował poczekać 2min dluzej :) raz w Biedronce, ostatnio, została otwarta nowa kasa wiec podeszłam z kilkoma zakupami ale panie z wózkami sklepowymi zaladowanymi po brzegi zaczęły wyścig i prawie mnie stratowały ;) dopiero jak moj maz krzyknął "do jasnej cholery czy panie nie widza ze moja żona jest w ciazy? Mogą sie panie tak nie pchać?!" Zrobiła sie cisza w całym sklepie ale usłyszeliśmy - jest zima i kazdy ma gruba kurtkę wiec nie widac kto jest w ciazy - no szkoda ze jestem w 41tyg, wiec faktycznie "moze nie widac" :) takie polskie społeczeństwo

Odpowiedz

Gloria
Gloria | 2016-02-16 17:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Niestety ale dopóki sama nie zadbasz o swoje prawa to nie ma co liczyć na bezduszność pozostałych osób. W obu ciążach (teraz jestem w 9 miesiącu z drugim - brzuch ogromny) doświadczyłam łącznie 3 przepuszczeń. Nawet w miejscach przystosowanych dla kobiet w ciąży nie zostałam przepuszczona. Tłumaczenie się pozostałym jest bez sensu. Trzeba po prostu oświadczyć, że ma się pierwszeństwo i bez skrupułów podejść do kasy.

Odpowiedz

Ewelina104
Ewelina104 | 2016-02-16 17:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

raz kasjerka kazała mi przejść na początek kolejki Pani która już miała być obsługiwana zrobiła taka awanturę że wzywana była kierowniczka sklepu

Odpowiedz

Ewelina104
Ewelina104 | 2016-02-16 17:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

raz kasjerka kazała mi przejść na początek kolejki Pani która już miała być obsługiwana zrobiła taka awanturę że wzywana była kierowniczka sklepu

Odpowiedz

Didi
Didi | 2016-02-16 15:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja też zostalam przepuszczona raz w ciąży i raz z coreczka czemu towazyszyla wielka awantura. Ale mimo to nie demonizowalabym wszystkich dookola. Ktos z poczatku kolejki czesto nie widzi, ze 3 osoby za nim stoi kobieta w ciazy

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?