Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak znalazłam idealną nianię

| 19.09.2008, aktualizacja: 19.09.2008 | 3

Gdy po powrocie do pracy nie masz z kim zostawić maluszka, pozostaje ci wtedy jedno: znaleźć nianię i trzymać kciuki, aby okazała się godna zaufania.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
mama, niania, niemowlę
Ogłoszenie w serwisie www.niania.pl, telefon do znajomej doktorantki na wy dziale pedagogiki, e-mail do wszystkich krewnych i znajomych Królika… Do poszukiwań niani podeszliśmy profesjonalnie. Szkoda tylko, że z niewielkim skutkiem... Przez pierwszy tydzień zadzwoniły dwie kandydatki, które usłyszawszy, jaka jest wysokość zapłaty, odkładały bez słowa słuchawkę. Trzecia umówiła się na rozmowę na 18. Do dziś nie przyszła. Kilka kolejnych sprawiało wrażenie nie do końca zmotywowanych do pracy. Już zaczęliśmy tracić nadzieję, kiedy znów zadzwonił telefon.
– Jestem byłą dyrektorką szkoły, skończyłam studia muzyczne, a dzieci po prostu uwielbiam!
Niania ideał?! Hurra!

Szpiedzy tacy jak ja
– Pani opiekunka mnie nie lubi – starsza córeczka Maja formułuje na głos moje niejasne podejrzenia. Aby przekonać się, jak jest naprawdę, drugiego dnia jej pracy przygotowuję podstęp. Gdy wchodzi niania, ukradkiem włączam przycisk nagrywania w ukrytym pod biurkiem dyktafonie i wychodzę z domu:
– Blanka dopiero się obudziła i zjadła. Będę za godzinę.
Gdy wracam, Maja już czeka w przedpokoju, a niania odkłada gazetę. Kiedy budzi się Blanka, razem z opiekunką wychodzą na spacer. Maja układa puzzle, a ja zakładam słuchawki. Czuję się szkaradnie: pewnie zaraz usłyszę, jak ślicznie się we trójkę bawiły.
„Maja, idź stąd, bo ja tutaj muszę uśpić twoją małą siostrę”. Eghmm… Uśpić? Ale po co? Przecież Blanka wstała tuż przed moim wyjściem. Zresztą Maja w niczym nie przeszkadza, dlaczego więc musi wyjść? Przez następne minuty słyszę w dyktafonie nucenie, a potem nastaje cisza. Która trwa jeszcze przez godzinę. Proszę Maję, aby opowiedziała mi, w co bawiła się z nianią. Patrzy zdziwiona. W nic, przecież niania kazała jej siedzieć w swoim pokoju. Przez całą godzinę! Gdy pani opiekunka wraca ze spaceru, przepraszam za kłopot, wręczam pieniądze i żegnam się. Falstart już za nami.

Kolejne podejście
– Jest za młoda, pewnie nawet nie potrafi zmienić małej pieluszki – krzywi się Artur, mój mąż. Tymczasem dwudziestoletnia Agnieszka, która jest z nami od wczoraj, sprawia pozytywne wrażenie. Kolejne dni spędzamy razem. I z każdą chwilą przekonuję się, że zatrudnienie Agnieszki to był dobry pomysł.

Przełomowy spacer
– Może ją porwała? Przecież mówiła, że lubi dzieci… Zadzwoń do niej! – gorączkuje się Artur, który akurat dziś miał wolne. Pukam się w czoło, ale za chwilę już oboje siedzimy w oknie. Agnieszka po dwóch tygodniach pracy u nas wyszła sama z Blanką na spacer. Już dwie godziny temu. Wreszcie jest! Nieśpiesznie podchodzi do okna i uśmiecha się do nas:
– Mała ciągle śpi, to może jeszcze nie będę wchodzić?
Dziewczyny zostają na dworze, a my śmiejemy się z własnego strachu. Decydujemy się zatrudnić Agnieszkę na dłużej. Dzieci ją uwielbiają, Artur mówi o niej „rozsądna”, tylko ja nie wiem, co o niej myśleć. Ponieważ kiedy poznałam naszą nową nianię lepiej…

Dopadła mnie zazdrość
Dlaczego Blanka uspokaja się od razu, gdy Agnieszka weźmie ją na ręce, a u mnie wije się jak piskorz? Dlaczego kiedy niania założy małej pieluszkę, siusiu nigdy nie wypływa górą? Skąd ona zna tyle piosenek dla dzieci? Im dłużej rozmyślam, tym większą mam ochotę wejść na www.niania.pl i sprawdzić jakieś nowe ogłoszenia. Może znajdę kogoś lepszego od Agnieszki? Kogoś… mniej perfekcyjnego?

Pierwszy dzień w pracy
Zaspałam! Miałam wstać wcześniej i odciągnąć pokarm, tymczasem jest 7.30, a ja biegam w panice po mieszkaniu. O 8.00 słyszę dzwonek do drzwi. Agnieszka? Tak wcześnie? Przecież umawiałyśmy się na pół godziny później.
– Wiedziałam, że przyda wam się pomoc – wyjmuje niemowlę z moich rąk. – Co mała, dziś zostajemy same? Będzie dobrze!
Gdy po południu wracam do domu, wita mnie chichot Blanki.
– Ładnie jadła, zrobiła kupkę, byłyśmy dwa razy na spacerze – raportuje niania. I zmieszana dodaje: – Nie obraź się: przywiozłam wam miód dla Mai. Ostatnio tak chorowała, a mój narzeczony ma pasiekę, więc pomyślałam… Skąd ona wiedziała, że nasza Maja uwielbia miód?!

Trzy miesiące później
– Marta, a wiesz, że mała dziś wstała na nóżki?! – Aga raportuje kolejne wielkie osiągnięcia małej. Jak co dzień, po moim powrocie
z pracy pijemy herbatę i opowiadamy, co się u nas działo w ciągu dnia. Przez ostatnie tygodnie zdążyłyśmy się nie tylko zaakceptować, ale i nawet polubić. Blanka, widząc nianię, uśmiecha się szeroko, choć wie, że jej obecność oznacza wyjście mamy do pracy. Ja, kiedy moje maluchy tulą się do niani, nadal czasem czuję ukłucie zazdrości, ale wiem, że ich wzajemna sympatia w żaden sposób nie zagraża naszej więzi. Za to: pozwala mi spokojnie pracować. A przecież właśnie po to szukałam idealnej niani, prawda?


mtj_dopisek.gif


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

misia67
misia67 | 2015-09-16 11:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Też kontrolowałam nianię za pomocą ukrytego dyktafonu, był ukryty w listiwe zasilającej, a kupiłam go w Spycenter. Na szczescie nagrania pokazały że trafiłam na właściwą osobę.

Odpowiedz

lesia789
lesia789 | 2015-08-16 14:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie, idealnych niań nie ma, ale są lepsze i gorsze i właśnie o to chodzi, by nie trafić na tą gorszą. Czytam w tym artykule: "ukradkiem włączam przycisk nagrywania w ukrytym pod biurkiem dyktafonie i wychodzę z domu". To jest całkiem dobry sposób kontroli pracy niani, sama nagrywałam swoją za pomocą takiego ukrytego dyktafonu (kupiłam go w internecie, w sklepie Seko).

Odpowiedz

Sima
Sima | 2012-03-08 09:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

pisze:Wie Pan, ja absolutnie nie iregnuję w to, czy jest Pan liberałem czy nie, ile Pan w tym momencie śmieci czy nie, bo mnie to zwyczajnie nie obchodzi, nie jestem osobą, ktf3ra jest instytucją zamierzającą wdrażać zielone technologie etc. Nie napisałem żadnej apologii Kuby (dziwnym trafem ominął Pan kwestię rozwoju hodowli warzyw w Niemczech jak rozumiem najłatwiej wytykać słabostki autorowi tekstu, ale własne pomijać milczeniem). Dla ciekawości okolice mojego Political Compass to rf3wnież plus minus -8, więc argumentowanie z tego narzędzia rf3wnież uważam za chybione. Podobnie ze śmieciami, ktf3rych dziwnym trafem tak dużo nie produkuję i nawet je recyklizuję.Akurat w Polsce finansowych możliwości do pozyskiwania pieniędzy na Zielony Nowy Ład bardziej progresywna stawka podatkowa, zrf3żnicowanie stawek podatkf3w między małymi a dużymi przedsiębiorstwami, cofnięcie dotacji dla kościoła, stopniowe przesuwanie subsydif3w energetycznych na energię odnawialną, promowanie zwiększenia środkf3w unijnych na efektywność energetyczną i na OZE to tylko kilka źrf3deł, o ktf3rych można przy tej okazji mf3wić. To żadne myślenie życzeniowe, wystarczy popatrzeć na ceny ropy i na fakt, że w ostatnich latach odkrywanych są złoża, ktf3re nie zastępują poziomu eksploatacji tych dotychczasowych, by poważnie się zaniepokoić. Zmiana technologii wydobycia na bardziej zielone jak najbardziej chwalebna rf3wnież wspierana była legislacją publiczną, ktf3rą można nazwać inżynierią społeczną promowaną przez wiedzących lepiej i jakoś dziwnym trafem mnie to nie wzrusza, poziom zachorowań na choroby spowodowane niską jakością powietrza na Śląsku czy w Warszawie jest nadal dużo za duży.Ponieważ nasze perspektywy znacząco się rf3żnią, pozwalam sobie pozostać przy swojej. Pan ma prawo do swojej. Nie widzę w tej rf3żnicy problemu, ale mało prawdopodobne, by za pomocą czepiania się np. wizji lokalizacji i założenia, że wszystko chciałbym hodować/produkować w przydomowym ogrf3dku (tak jakby wspieranie budowy szklarni, ktf3re mogłyby dać ludziom żywność przez jakąś część roku, było bez sensu, bo nie daje żywności przez cały rok) można było nawiązać jakikolwiek dialog na temat rzeczywistości. Jeśli ja stosuję chciejstwo, to argument z głosowania portfelami przy decydowaniu się na zakupy rf3wnież za chciejstwo można uznać, bo dziwnym trafem aktualnie ludzi bardziej niż prawa pracownicze interesują tanie zakupy. I znowuż propozycja przestrzegania praw pracowniczych i kontroli jak najbardziej moim zdaniem słuszna zbliża nas do niebezpiecznej inżynierii społecznej , wszak niemało mamy w sieci zwolennikf3w tezy, że przecież każdy może wypowiedzieć umowę i pracować gdzie indziej. A że miejsc pracy brakuje? Cf3ż, bywa Nie jest to perspektywa, ktf3ra jest mi bliska.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?