Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jedynak nie musi być egoistą

| 05.07.2011, aktualizacja: 05.07.2011 | 2

Lubi rządzić, we wszystkim chce mieć rację, nie toleruje żadnego sprzeciwu. Czuje się najważniejszy w domu i przedszkolu. Czy ma zadatki na egocentryka?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
dziecko, maskotka, tulić, mina, złość
fot. Panthermedia
Maluch wychowywany bez rodzeństwa zwykle obdarzany jest w domu szczególnymi względami. Mama, tata oraz dziadkowie we wszystkim mu dogadzają, mają do niego anielską cierpliwość i poświęcają mu każdą wolną chwilę. Czy to coś złego? Wręcz przeciwnie! Taka troskliwość może dobrze przysłużyć się rozwojowi dziecka. Dopieszczani jedynacy rosną zwykle bez kompleksów i wspaniale rozwijają się intelektualnie. Ale jest też druga strona medalu. Nadmiar troski może wywołać postawę roszczeniową. Wtedy dziecko nie zauważa innych, dąsa się z byle powodu, mnoży żądania. Trudno mu porozumieć się z rówieśnikami, ponieważ sądzi, że cały świat kręci się wokół niego. Podpowiadamy, jak do tego nie dopuścić.

Niczym nie umie się dzielić
Moja córka nie chce pożyczać dzieciom swoich rzeczy. Nawet gdy nie bawi się w piaskownicy kubełkiem czy łopatką, nikomu nie wolno ich dotknąć, bo zaraz krzyczy: „Oddaj, to moje!”. Krystyna, mama 2-letniej Asi

To normalne zachowanie każdego dwulatka. Rodzice nie powinni się niepokoić, bowiem do ukończenia trzech lat dziecko z trudem zdobywa się na altruistyczne gesty. Dopiero uczy się społecznych zachowań.
Spróbuj: Warto dziecko zachęcać do dzielenia się z innymi. Na przykład gdy  dostanie w prezencie słodkości, zaproponuj, aby poczęstowało czekoladką tatę czy babcię. Może zgodzi się również samo wybrać zabawkę, którą zechce na chwilę komuś pożyczyć. Do niczego nie należy zmuszać. Dobre skutki przynosi okazanie uznania, podziwu, gdy maluch zdobędzie się na wyrzeczenie („To bardzo miłe, że pozwoliłaś Uli pobawić się swoją piłką”). W wyniku zachęt i pochwał dziecko z czasem zacznie znajdować przyjemność w sprawianiu radości innym.

Chce być w centrum uwagi
Synek uwielbia skupiać na sobie zainteresowanie. Szczególnie gdy jestem zajęta, stara się przyciągnąć moją uwagę. Rozrabia przy gościach, przeszkadza w rozmowie... Anna, mama 1,5-rocznego Olka

Obdarzanie dziecka uwagą wzmacnia jego poczucie własnej wartości. Nie znaczy to jednak, że maluch powinien być traktowany jak pępek świata. Zapatrzony w siebie miałby potem kłopoty z funkcjonowaniem poza domem. Nawet drobne przejawy ignorowania mógłby odczuwać jak wielką krzywdę czy zniewagę.
Spróbuj: Nie szczędź dziecku zainteresowania, ale też nie dopuść do tego, by wchodziło innym na głowę. Synek chce, byś się z nim pobawiła? W porządku. Najpierw jednak dorośli muszą skończyć rozmowę. Nie pozwalaj mu na wymuszanie uwagi wrzaskami, biciem, niszczeniem rzeczy. Wyjaśniaj spokojnie, ale stanowczo, że nie wolno się tak zachowywać. W końcu zrozumie, że nie może zawsze grać pierwszych skrzypiec.

Nie toleruje żadnego „nie”
Niewiele trzeba, by mój synek wpadł w złość. Wystarczy, że zabronię skakania po kanapie czy zjedzenia kawałka czekolady przed obiadem, a zaraz jest krzyk i tupanie. Do takich scen dochodzi kilka razy dziennie! Ada, mama 2,5-letniego Stasia

Napady złości w tym wieku przytrafiają się nie tylko jedynakom. To naturalny i ważny etap w rozwoju każdego dziecka, które buntując się przeciw zakazom, uczy się niezależności, sprawdza, jak daleko może się posunąć.
Spróbuj: Choć to trudne, staraj się nie tracić zimnej krwi i próbuj zrozumieć złośnika. Twoja pociecha szlocha, wrzeszczy, tupie, bo nie potrafi jeszcze wyrazić uczuć słowami? Nie daj się jednak szantażować i domagaj się posłuszeństwa. Jeśli mały wojownik rzuca się na ciebie z pięściami – przytrzymaj go i powiedz stanowczo: „Nie wolno!”. Dopiero jak dziecko się wyciszy, porozmawiaj z nim o całym zajściu. Ważne, by zrozumiało, że dostrzegasz jego problem, lecz awanturowaniem się niczego nie wskóra. I nie szafuj zakazami – oszczędzisz maluchowi frustracji. A sobie ułatwisz życie.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

marti
marti | 2011-07-07 21:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

często widzę na ulicy kobiety z nadpobudliwymi dziećmi, ostatnio np. ok 4letni chłopiec na moich oczach rzucał kamieniami w wiatę przystanku autobusowego, mama na to: "nie wolno", zero reakcji, kolejny kamień wylądował na szybie. a ile razy dzieci biły swoich rodziców, też słyszałam: "nie wolno" i też nie widziałam żadnej reakcji. może ta metoda wychowawcza jest po prostu nieskuteczna?? mój tata, gdy byłam mała, wystarczyło, że na mnie spojrzał i od razu się wyciszałam... no ale teraz mamy erę bezstresowego wychowania :/.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Wiola
Wiola | marti | 2011-07-14 11:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodzice po prostu źle rozumieją bezstresowe wychowanie. To nie chodzi oto, żeby na wszystko mu pozwalać. To straaszny błąd. Chodzi oto, żeby szanować, żeby nie było agresji. A granice co wolno, a co nie, trzeba wytyczyć. Krzywdę robicie dzieciom, jeśli tego nie zrobicie. I sobie zresztą też.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?