Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jedzenie w szpitalu dziecięcym - sama sprawdziłam

| 07.01.2016, aktualizacja: 07.01.2016 | 5

No i stało się, moja półtoraroczna córeczka wylądowała w szpitalu. Choroba dziecka, bez względu na to, jaka, to potworny stres dla każdego rodzica. Jeśli, w dodatku, jest się zdanym wyłącznie na szpitalną kuchnię, sytuacja robi się naprawdę groźna. Dzieci po prostu nie chcą jeść podawanych tam posiłków!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
jedzenie w szpitalu
fot. fotolia.com
Kiedy wylądowałyśmy na oddziale dużego warszawskiego szpitala dziecięcego, miałam wrażenie, że to koniec świata. Przede wszystkim bałam się o zdrowie dziecka, ale lękiem napawała mnie też szpitalna atmosfera - nie wiedziałam, jak córka zniesie nieprzyjemne badania i nowe, mało przyjazne otoczenie. Jednak opieka lekarska, podejście do pacjenta i warunki nie były wcale takie złe. Problemem okazała się za to rzecz być może banalna, a jednak mocno uprzykrzająca życie zarówno małym pacjentom, jak i ich rodzicom: szpitalne posiłki. Moja córka po prostu nie chciała tego jeść!

Każdy, kto zakosztował kiedyś tej kuchni, wie o czym mowa. Kto nie zakosztował, tym lepiej dla niego – może sprawdzić w czym rzecz na facebooku, gdzie funkcjonuje popularny profil o nazwie "jedzenie w szpitalu". Po wpisaniu hasła wyskakują setki zdjęć, na których można sobie obejrzeć szpitalne przysmaki - smutne pajdy chleba,  jakieś papki o nierozpoznawalnym smaku i nic niemówiącym kolorze, szczątki trudnej do zidentyfikowania wędliny, jakieś ochłapy margaryny i absolutne zero warzyw czy owoców! Nie wiedzieć czemu, w tej wykwintnej diecie celują zwłaszcza szpitale położnicze w całej Polsce, oraz, jak się okazuje, również dziecięce.

Moje dzieci są przyzwyczajone do starannie przygotowywanych dań z dobrej jakości składników. Jaja - tylko wiejskie. Kasza i warzywa - od rolnika. Jabłka - niepryskane, z sadu mojej babci itd. Każda matka, która ma taką możliwość, zapewnia swoim maluchom wszystko, co najlepsze, właśnie od jedzenia poczynając. Ręka do góry, kto nie ograniczał dzieciom szkodliwego cukru albo nie próbował przemycić do diety malucha jakiegoś cennego składnika - mięsa, szpinaku, ryby, czarnej porzeczki? Nie od dziś wiadomo, że jakość jedzenia ma bardzo duży wpływ na samopoczucie i zdrowie człowieka, a także, że dobrą dietą można wzmocnić odporność młodego organizmu. Tymczasem szpitalni dietetycy komponują jadłospisy tak, jakby do nich ta wiedza wciąż nie dotarła. Sądząc po menu, które obserwowałam przez 3 dni, ich żywieniowe motto brzmi "węglowodany ponad wszystko!". 

Ze zdumieniem obserwowałam zawartość talerzy, które oddziałowe kucharki rozdawały dzieciom. Nie wiedziałam, jak nakarmić moją półtoraroczną córeczkę pajdą chleba, margaryną i suchą garścią zmielonego mięsa (śniadanie). Nie umiałam jej przekonać do pogryzienia twardego pieczonego schabu (obiad) ani przełknięcia kaszy manny bez żadnych dodatków (podwieczorek). Nie rozumiałam, dlaczego dostała chrupki kukurydziane zamiast owoców na przekąskę. Z kolacją poszło nam nieco lepiej: chochla twarogu została zagryziona kawałkiem chleba - z margaryną, a jakże. 

O dziwo, najsensowniejsze z całego szpitalnego jadłospisu były obiady. Może nie zabójczo smaczne, ale przynajmniej zawierały jakieś warzywa. Córka jadła cienką zupkę z marchwią, ziemniaki i pulpet ugotowany w rosole. Nieprzyprawiony szpinak zjadłam ja. Za to śniadania i kolacje były iście więzienne! Owszem, tonami chleba - bo głównie z tego składały się te posiłki - można było zaspokoić głód, ale nie mam pojęcia w jaki sposób miały one pomóc pacjentom w powrocie do zdrowia. Wydaje mi się nawet, że z braku witaminy C w szpitalnym menu niektórzy mieli szansę nabawić się szkorbutu. Moja córka wróciła do domu w dobrym zdrowiu, ale duża część zasługi w tym moja. Przez te 3 dni codziennie dostarczałam jej pełnowartościowe posiłki, w tym świeże owoce. Tak samo robiła większość rodziców, których dzieci leżały na oddziale. A szpitalny dietetyk? Mam wrażenie, że nie ma pojęcia o karmieniu małych pacjentów. 

 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

susynia
susynia | 2016-01-08 23:20 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Uważam, że są wyjątki. Niedawno byłam w szpitalu położniczym jedzenie było super, jedzenie dostosowane do diety. Można również było brać posiłki wegetariańskie. A owoce i warzywa na każdym talerzu.

Odpowiedz

Aguśśś
Aguśśś | 2016-01-08 20:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

szpitalne jedzenie to PORAŻKA polskiej służby zdrowia, która daje prace dietetykom pracującym w szpitalach..zwłaszcza największy nakład powinien być na oddziałach położniczych, patologii ciąży oraz na pediatrii jeśli chodzi o komponowanie posiłków.

Odpowiedz

Jajajatoja
Jajajatoja | 2016-01-08 00:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moje dziecko trafiło do szpitala w wieku 10 dni. Nie wolno było mi jej karmić piersią -tylko mieszanka. Jedzenie było o określonych porach w określonych ilościach. Malutka ledwo oddychala z płaczu, z głodu. Kilka razy pani dietetyk zapomniała o moim dziecku i musiałysmy czekać aż obejdzie cały oddział. No masakra. Pomijam ze nie można było mieć własnych butelek i wszystko w tych okromnych ze smoczkami z prlu. Tragedia. I tak robilam po swojemu.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

mama_dzidzi
mama_dzidzi | Jajajatoja | 2016-01-09 16:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

masakra co tu czytam. Dobrze ze robiłaś po swojemu, tylko przecież co to za logika karmić dziecko tak małe mieszanką kiedy mama może to robić sama. To nawet byłoby tańsze dla szpitala, skoro chcą tak oszczędzać.
Ja dopiero będę miała maluszka w lipcu, ale już jestem nastawiona bojowo, tylko czy to coś da:)

Odpowiedz

Ann
Ann | 2016-01-07 17:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Polska szara rzeczywistość...Nasz syn był dwa razy w szpitalu i zaczynał płakać na sam widok posiłków...A musiał dojść do siebie po zapaleniu płuc.Dobrze,że mogłam mu coś przynieść normalnego ,bo jeszcze trochę i nabawił by się anemii w szpitalu...

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?