Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jesień w mieście nie musi być nudna! Niedoceniane miejskie atrakcje

| 18.09.2014, aktualizacja: 22.09.2014 | 2
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
dziecko, jesień, liście
fot. Panthermedia
Nie trzeba mieć skończonych 18 lat, by jesienią nie nudzić się w Warszawie, Wrocławiu czy Szczecinie. Miasto to jeden wielki plac zabaw - pod warunkiem, że nie pędzi się ulicami na złamanie karku.

Jesień w mieście to oczywiście parki,  ogród zoologiczny, teatr lalek, kina, domy kultury, sale zabaw.... Ale także wszystko to, co na ogół mijamy w pośpiechu.

Przeczytaj także: Pierwszy raz z dzieckiem w teatrze

Warto od czasu do czasu pozwolić dziecku by do woli napatrzyło się na maszynę do malowania pasów albo nakarmiło gołębie swoim drugim śniadaniem. To, co dla ciebie jest banalne, dla dziecka może być bardzo ciekawe! Przeszklona winda w dużym sklepie,  akwarium morskie - ozdoba restauracji,  szafa grająca w zapyziałym barze – szkoda przegapić takie atrakcje.

Czemu jeszcze warto przyjrzeć się wraz z dzieckiem? Dokąd się z nim wybrać? Oto nasze propozycje:.

Chluba miasta. Warszawska Syrenka, poznańskie Koziołki, wrocławskie krasnale itd. Dzięki takim symbolom maluch może być dumny ze swojej miejscowości. Poza tym czułby się głupio, gdyby usłyszał o nich  od kuzynów z drugiego końca Polski, prawda?

Grajkowie i przebierańcy. Rosłe Teletubisie, stojąca w bezruchu mumia egipska, mini orkiestra, śpiewaczka ze Wschodu ... - żal byłoby ich wszystkich nie poznać.  Można pokonać własny lęk i wrzucić drobniaki do kapelusza albo błysnąć talentem scenicznym i zatańczyć na oczach przechodniów.

Ogród botaniczny. Boisz się, że dziecko zanudzi się tam na śmierć? Niepotrzebnie.  Olbrzymie kaktusy, mimoza, która zwija liście, gdy się ją dotknie, rosnące na palmie banany i rosiczki, pożerające muchy - to wszystko robi wrażenie.

Obejrzyj FILM: Z dzieckiem w ogrodzie botanicznym

Pomniki. Na ogół stawia się je w atrakcyjnych miejscach, miło więc pobiegać - najlepiej w towarzystwie - wokół cokołu. Można także obserwować gołębie, które uwielbiają siadywać (i nie tylko) na spiżowych głowach.

Automaty. Z napojami, słodyczami czy choćby biletami parkingowymi - dzieci je uwielbiają. A właściwie jak to się dzieje, ze po wrzuceniu pieniążka w okienku pojawia się kubek z gorącą czekoladą?

Festyny. Baloniki na druciku, scena na której ciągle coś się dzieje, wata na patyku, a czasem nawet prawdziwy wóz strażacki albo chociaż radiowóz - tego nie można przegapić!

Tor wyścigów konnych. Można poprzyglądać się koniom, albo ... rozemocjonowanym widzom. Tak czy tak, warto spędzić tam choć jeden dzień przed zamknięciem sezonu.

Imprezy sportowe. Halowy turniej gry w zośkę, biegi na orientację  - większość maluchów uwielbia radosne zamieszanie jakie towarzyszy tego typu imprezom.

Skatepark. Ewolucje, jakich potrafią dokonywać młodzi ludzie na deskach czy rolkach przeczą prawom grawitacji. Można śledzić je z zapartym tchem.

Giełda staroci. Oprócz antyków można tam znaleźć różne fascynujące przedmioty: szklane syfony, kolorowe ryby, jakie kiedyś stawiało się na telewizor, pozytywki w kształcie pudla i sfatygowane piszczące zabawki sprzed ćwierćwiecza. Taka giełda to wspaniała okazja, by odkurzyć wspomnienia z dzieciństwa (taki sam pudel był u sąsiadki dziadków,  pani Tomaszewskiej!) i porozmawiać z malcem o tym, jak to było gdy w telewizji były tylko dwa programy.

Parking wielopoziomowy. Przekładaniec z samochodów i sufitów fascynuje nie tylko chłopców, a podczas zjeżdżania ślimakiem w dół można się poczuć jak na kolejce górskiej.

Myjnia samochodowa. To prawie jak czary: mnóstwo  piany, wielkie, kolorowe wirujące szczotki i poruszająca się bez niczyjej pomocy olbrzymia suszarka.

Giełda samochodowa. Różowe garbusy, tuningowane auta wszelkich, niekoniecznie sportowych aut, lśniące jaguary, rozsypujące się trabanty – dla każdego coś miłego.  Można patrzeć ile się chce, słuchać fachowych uwag, a może nawet da się usiąść za kierownicą?

Wystawy psów i kotów. A także gołębi pocztowych, rybek akwariowych itp. Żal by było przegapić.

Budowa. Czy może być coś bardziej fascynującego niż dźwig albo walec drogowy? Z pewnością tak, ale na dziecięcej liście przebojów takie kolosy zajmują bardzo wysokie miejsce. Oczywiście plac budowy podglądamy wyłącznie zza płotu.

Brzeg rzeki. Na rzekach dzieje się mnóstwo ciekawych rzeczy: pływają barki,  statki wycieczkowe i motorówki WOPR, są jazy, śluzy, kanały burzowe, mosty, kładki, a jeśli nawet nie ma tego wszystkiego, na pewno znajdą się jacyś wędkarze.

Wystawy. Te sklepowe. Witryna sklepu zoologicznego albo salonu samochodowego potrafi przykuć uwagę malca na długie kwadranse.

Dworce. Dokąd jadą te wszystkie pociągi? A właściwie jak to się dzieje, że jadą? No i kto mówi przez megafony? W czasie pobytu na dworcu można także zaplanować kolejne wakacje albo pomarzyć o podróży dookoła świata.

Tramwaje. Dla malucha, który na co dzień podróżuje samochodem, przejażdżka tramwajem może być naprawdę fascynującym przeżyciem, zwłaszcza jeśli będzie miał okazję zobaczyć motorniczego, wyglądać przez okno i - gwóźdź programu! - samodzielnie skasować bilet. Nie macie planów na popołudnie? Wsiądźcie po w pierwszy  lepszy tramwaj  i pojedźcie nim do pętli. Może po drodze zobaczycie coś ciekawego - np. zajezdnię,  fabrykę albo ogródki działkowe?

Wieże i tarasy widokowe. To ogromna frajda móc spojrzeć na świat z góry: ludzie wyglądają jak mrówki, auta jak pudełka od zapałek, a chmury są na wyciągnięcie ręki.

Sklep z błyskotkami.  Małe dziewczynki uwielbiają przymierzać korale, bransoletki, klipsy, spinki itp. Tandetna biżuteria zachwyca kolorami, a poza tym jest tania - rodzicom nie grozi więc pójście z torbami, jeśli dziecko zapragnie mieć broszkę w kształcie motylka.

Ulubione miejsca. Warto mieć miejsca do których często się wraca – ulubioną ciastkarnię, "zaprzyjaźnione" drzewo, które odwiedza się podczas każdej wizyty w parku, "własną" ławeczkę w parku. To przede wszystkim dzięki nim lubi się własne miasto!

To zawsze się sprawdza!

  • Zoo. Choć nie wszyscy lubią oglądać zwierzęta w klatce, żyrafę i słonia trzeba zobaczyć choć raz.
Polecamy także: Rekiny we Wrocławiu - Afrykarium we wrocławskim zoo
  • Teatr lalek. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje.( "Uważaj gąsko! Za drzewem jest lis!")
  • Kino. Jak wyżej, a do tego można mamę naciągnąć na pop corn.
  • Sale zabaw. Można brodzić w basenie z piłeczkami, wspinać się po drabinkach, zjeżdżać plastikową rurą. A w dodatku można zawrzeć mnóstwo znajomości.
  • Lodowisko. Naukę jazdy na łyżwach mogą rozpocząć już czterolatki.
  • Basen. Pływać każdy może i (prawie) każdy powinien. Warto iść z malcem na basen, choćby po to, by pochlapał się w brodziku.
Przeczytaj: Po co na basen z dzieckiem?
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?