Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jestem samotną matką, ale mojemu dziecku niczego nie brakuje!

| 10.09.2016, aktualizacja: 10.09.2016 | 1

Jako samotna mama, spojrzenie "oj, jesteś taka biedna" dostaję za każdy razem, kiedy mówię, że ojciec mojego syna nie jest już zaangażowany w nasze życie. Przepraszam, ale chrzanić to! – pisze Haley.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Haley jest samotną matką i wie, że jej synkowi niczego nie brakuje
fot. Haley DePass
Haley DePass ma 24 lata i samotnie wychowuje synka. Ta młoda mama próbuje pokazać innym mamom, że samotne macierzyństwo, chociaż jest trudne, nie jest gorsze od wychowywania dziecka razem z jego tatą. Przeczytajcie wpis, który opublikowała Haley. Zgadzacie się z nią?

Jestem samotną matką, przestańcie mi współczuć!

Bycie samotną mamą nie oznacza, że mój syn coś traci, bo nie ma z nami jego taty.

Myślę, że większość samotnych mam zna to spojrzenie, kiedy mówią, że nie są już w związku z ojcem dziecka. Jako samotna mama, spojrzenie "oj, jesteś taka biedna" dostaję za każdy razem, kiedy mówię, że ojciec mojego syna nie jest już zaangażowany w nasze życie. Szczerze mówiąc, kiedy poznaję kogoś nowego, wyjaśnienie tej sytuacji jest czymś, czego się potwornie boję. Zazwyczaj pojawia się wtedy pytanie "Cóż, a czy on w ogóle angażuje się w życie dziecka". Nienawidzę tego pytania szczególnie dlatego, że kiedy mówię o naszej sytuacji – że ojciec mojego syna właściwie w ogóle nie tego nie robi – ludzie odpowiadają "przynajmniej ma twojego tatę i twoich braci, będzie miał porządne męskie wzorce".

Nie zaprzeczam, mój tata i moi bracia będą wspaniałymi męskimi wzorcami dla mojego syna (już są), ale chcę zaznaczyć, że inni nie mają prawa decydować o obecności mężczyzny w życiu mojego syna. Z jakichś powodów, społeczeństwo przypomina mi na każdym kroku, że moim obowiązkiem, jako samotnej matki, jest wprowadzić do życia mojego syna silną męską osobowość, skoro jego ojciec nią nie jest. Przepraszam, ale chrzanić to! Kto powiedział, że ja nie mogę nauczyć mojego syna, co to znaczy "być prawdziwym mężczyzną"? Kto powiedział, że mój syn musi dorastać w tym bzdurnym przekonaniu?

Mam wrażenie, że nasze społeczeństwo ma coś nie tak z głową. Uważa, że przez to, że jestem kobietą, nie mogą nauczyć mojego syna, co to znaczy być mężczyzną. Czyżby się bali, że jako kobieta, nie nauczę mojego dziecka tłumienia uczuć? Że nie nauczę go, w jaki sposób radzić sobie z agresją, w końcu jestem tylko słabą kobietą? Niezależnie od tego, co nasze społeczeństwo myśli lub czego nie myśli, chcę, żeby mój syn wiedział, że jego mama, choć nie ma penisa, nauczy go jak być dobrym, serdecznym i opiekuńczym człowiekiem. (...)

Nie wiem, dlaczego w naszej kulturze moje umiejętności wychowawcze kończą się na karmieniu i uspokajaniu mojego dziecka, nauce prania i pokazywaniu, jak zrobić jajecznicę. Nie chcę, aby mój syn dorastał w środowisku, gdzie kobiety odpowiedzialne są wyłącznie za sprzątanie, gotowanie i odbieranie ze szkoły. Przekonanie, że mnie i mojemu synkowi czegoś brakuje, bo nie ma w naszym życiu mężczyzny, sprawia, że jako matka i jako kobieta powinnam czuć się niekompletna i nie dość dobra. Jest inaczej: jestem wszystkim po trochu, jestem tak samo mądra, tak samo opiekuńcza, silna, bystra, w ten sam sposób nauczę go obsługiwania skrzyni biegów i ścielenia łóżka. Mogę nauczyć go wartości zdrowej rywalizacji, ale mogę go też przytulać i pocieszać, kiedy coś będzie go boleć. Kiedy o nim myślę, nie mam wątpliwości, że on i ja możemy zmienić normy społeczne i przekonania, że mężczyzna musi być "twardy" i "wycofany". Chcę nauczyć synka, że może wyrażać uczucia, jeśli czuje się pewnie w swoim otoczeniu, a kiedy to robi, nie staje się mniej męski.

Wreszcie, nigdy nie czułam, że wychowywanie mojego syna w pojedynkę uniemożliwi mu bycie dobrym, czułym człowiekiem. Jest mnóstwo przykładów wspaniałych ludzi wychowywanych przez jednego rodzica, np. prezydent Barack Obama czy aktorka i reżyserka Jodie Foster. Są nawet badania, że synowie samotnych mam mają większe szanse, żeby odnieść sukces. Ja osobiście wierzę, że bycie przy moim synku i dawanie mu przykładu jest najlepszym sposobem, żeby wychować szczęśliwe dziecko, które poradzi sobie w życiu. (...) Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc mojemu dziecku odnaleźć się w świecie, ale nigdy nie zrobię tego przez ograniczenie się do definicji "mamy", jaką narzuca mi społeczeństwo.

Zgadzacie się?

Mocne słowa! Wy też czujecie presję, jaką opisuje Haley? Macie wrażenie, że kiedy ludzie dowiadują się, że same wychowujecie dzieci, współczują wam? Czekamy na wasze komentarze!

Czytaj także: Mity i stereotypy na temat samotnych matek

źródło: romper.com
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?